akaef
27.02.09, 13:04
Poczytałam wszystkie te mrożące krew w żyłach bzdury o psychicznym i
emocjonalnym uzależnianiu dziecka od matki i innych "krzywdach"
płynących z DKP, i pragnę publicznie wyrazić DEMENTI.
Otóż drogie zagorzałe przeciwniczki karmienia piersią dłużej niż
6/9/12 miesięcy, przyjmijcie proszę do wiadomości, że:
Krzywda 1: Długie karmienie powoduje "niezdrowe" przywiązanie do
matki.
Dla małego dziecka (w wieku do 3 lat mniej więcej, choć oczywiście
dzieci są różne i normy jednej nie da się wyznaczyć) matka jest, a
przynajmniej powinna być w zdrowej, prawidłowej sytuacji,
najważniejsza na świecie. Karmienie nie ma tu nic do rzeczy. Małe
dziecko, mniej lyb bardziej, jest emocjonalnie i psychicznie
związane z matką, czasami wręcz uzależnione od niej. Mądra matka
powinna to akceptować, jednocześnie wspierając dziecko w stopniowym
uniezależnianiu się od niej. Powtarzam, fakt karmienia piersią nie
ma tu nic do rzeczy.
Krzywda 2. Większe dziecko nie powinno już jeść na żądanie, powinno
mieć ustalone pory posiłków.
Teoretycznie dziecko wciąż karmi się na żądanie. Ale w praktyce
zwykle wygląda to tak, że dwu-trzylatek ssie pierś max. kilka razy
na dobę, czasem dwa, czasem cztery. Zwykle takie karmienie jest dla
dziecka takim samym stałym elementem rozkładu dnia, jak kąpiel czy
spacer. Dziecku, które ma w miarę ustalony plan dnia, z reguły nie
przychodzi do głowy ssanie piersi poza zwykłymi porami - najczęściej
rano po obudzeniu i wieczorem, przed spaniem. Pewnie, że zdarzają
się sytuacje, kiedy dziecko ma gorsze samopoczucie psychiczne lub
fizyczne i chce częściej possać pierś, bo to najbardziej je
uspokaja, "znieczula" w jego "bólu". Ale dzieci, które już nie ssą
piersi też miewają takie dni i zwykle potrzebują wtedy ciągłego
noszenia/przytulenia itp. Ssanie piersi nie jest w każdym razie
czynnikiem, który sprawia, że dziecko nie chce się odkleić od matki
(rodzica, babci). Przyczyna zawsze leży gdzie indziej.
Krzywda 3: DKP powoduje, że dziecko nie chce jeść nic innego, niż
mleko.
Dziecko w wieku poniemowlęcym powinno jeść inne pokarmy niż mleko.
Zgadza się, nikt temu nie przeczy. Tyle, że ssanie piersi absolutnie
nie przeszkadza dziecku uczyć się jeść "dorosłe" jedzenie. Moje
dziecko np. (ale nie tylko moje, wiele znam takich dzieci) miało
dietę rozszerzaną po pół roku, stopniowo uczyło się jeść inne
jedzenie niż mleko, poznawało smaki, uczyło się gryźć, potem uczyło
się jeść samo, potem sztućcami. W tej chwili ma 22 miesiące, je w
zasadzie to, co reszta rodziny (gotuję tak, żeby mogło jeść z nami),
siada przy stole, posługuje się coraz sprawniej łyżką i widelcem,
pije z kubeczka. Czasem nie chce jeść - wtedy nie je. Ale zdarzają
się dni, kiedy nie chce jeść, na przykład ostatnio wychodzą piątki,
bolą go dziąsła, je dość niechętnie. Ale chętnie ssie pierś, dzięki
czemu ja mam spokojną głowę, że nie głoduje, że dostaje
pełnowartościowe pożywienie, że nawet kilka dni "słabszego" jedzenia
nie odbije się na jego kondycji. Tak samo zresztą dzieje się w
przypadku rozmaitych infekcji, kiedy dzieci mają słaby apetyt i
mleko mamy jest zbawienne (choć akurat takich doświadczeń osobiście
nie mam, bo młody nie miewa infekcji).
Krzywda 4: Przez DKP dziecko wyrasta na małego terrorystę,
szarpiącego matkę publicznie za bluzkę i grzebiącego jej w dekolcie.
Tu kontrargument jest tylko jeden: mamy takie dziecko, na jakie
zasługujemy. Jeśli je wychowujemy, to nigdy nie będzie się w ten
sposób zachowywać. Jeśli pozwalamy mu na "terroryzowanie" otoczenia -
na pewno wykorzysta tę możliwość. I karmienie piersią nie ma tu nic
do rzeczy, jest tylko elementem większej układanki dziecięcych
zachowań. Dziecko, które szarpie matkę za bluzkę na ulicy będzie też
padało w akcie histerii w sklepie z zabawkami, wrzeszcząc "kup mi
to!". Wszystko jest kwestią wychowania, tłumaczenia dziecku złych i
dobrych wzorców zachowania, dawania dobrego przykładu oraz
oczywiście konsekwencji.
Jeśli komuś przyjdzie do głowy jakaś kolejna "krzywda" związana z
DKP - chętnie się wypowiem :)