2 dlaczego z Pani artykulu, Pani Moniko?

10.03.09, 15:10
Mam pytanie, w ostatnim numerze Dziecka odpisala Pani pewnej mamie,
ze moze spokojnie usypiac dziecko piersia. Sama robie to blisko od 3
lat i meteode te chwale wszem i wobec :-)

Napisala Pani, ze nie powinno jednak dzieci ssac czesciej niz co 2
godziny, no ale, ze potrzebuje tluszczy to moze sie zdarzyc
czesciej. Myslen, ze jest moc dzieci, ktore ssa czesciej (co
oczywiscie nie znaczy tez, ze budza sie co pol godziny przez 12
godzin ale moja sie budzila np. co 1/2h po kilka razy w nocy), czy
uwaza Pani, ze jest to cos nieprawidlowego ?


Dodala Pani tez na koncu : "byle nie spalo z piersia w buzi".
Osobiscie sama mnie czasem denerwuje, gdy mala spi z piersia w buzi,
bo mnie to laskocze i rozbudza w zwiazku z tym. Zastanawiam sie
jednak, dlaczego "byle nie", bo sama Pani wyjasnia stanowczo
(wreszcie ktos to robi!), ze mleko matki nie powoduje prochnicy
(dodam, ze badania naukowe wykazaly, ze chroni przed nia), wiec tak
z czystej ciekawosci (a nie przekory) chcialabym wiedziec,
dlaczego ? :-)
    • monika_staszewska Re: 2 dlaczego z Pani artykulu, Pani Moniko? 11.03.09, 18:18
      Chodziło mi raczej o przykład, niż o napisanie, że wolno karmić co
      dwie godziny. Być może sformułowanie myśli nie jest najbardziej
      fortunne. Zależało mi na tym, żeby nie namawiać do przyzwalania na
      sytuację, w której starszak śpi w nocy z piersią w buzi lub jada
      dosłownie co 15-20 minut przez całą noc. Oczywiście okresowo może
      tak się dziać, na przykład w czasie choroby, czy w okresie leków
      separacyjnych, ale nie koniecznie musi się taki rytm stać zwyczajem.
      A spanie z piersią w buzi (starszego obywatela niż
      kilkumiesięczniak) jest ot chociażby utrudniającym życie nawykiem
      (dziecku i rodzicom, bo jak tylko pierś znika jest pobudka, a mama
      przecież powinna móc spokojnie zmienić pozycję). O ile oczywiście
      ssanie samo w sobie w pierwszych miesiącach życia jest bardzo
      potrzebne do rozwoju, o tyle pod koniec roku ssanie dla samego
      ssania w sobie nie jest już tak niezbędne. Oczywiście ciągle
      uspokaja i pomaga usnąć, ale nie musi istnieć przez cały czas spania.
      Na koniec napisze może jeszcze, że mam nadzieję, że moje pisanie
      traktowane jest raczej jako wskazówka czy jedna z możliwości do
      rozważenia, nie jako nakaz czy zakaz.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
      ps. Tak na marginesie dodam, że czasami na skutek redagowania nieco
      zmienia się wydźwięk moich odpowiedzi. Niestety, nie zawsze mogę czy
      może nie zawsze potrafię poprawić je tak, żeby oddawały dokładnie to
      co chciałabym powiedzieć. Dlatego bardzo proszę o wybaczenie
      nieporozumienia :)
      • mama_mak Re: 2 dlaczego z Pani artykulu, Pani Moniko? 16.03.09, 15:09
        Ja tak tylko z ciekawosci pytalam, bo ostatnio sie ktos tam wyplakal
        mi na blogu, ze logopedzi narzekaja na piers w buzi, wiec myslalam
        sobie, ze moze to z tego powodu.

        Niestety duzo mam traktuje w 100% jako wytyczna wypowiedzi (nie
        tylko Pani) z gazet, ot tak juz jest.

        Moja starszaczka dlugo potrafila sie budzic co 2h lub czesciej, no
        ale ja juz taka "matka natura" jestem, ze nie protestowalam. Znaczy
        jak juz na nos padalam, to glaskalam i przechodzilo,potem wracalo i
        tak roznie... zycie to nie zeszyt w kratke, nie? ;-)

        Dzieki za odpowiedz, a swoja droga, ciekawe czemu starszaki spia z
        piersia w buzi ? Moja tak w poludnie czesto, potem jej przechodzi na
        kilka tygodni i znowu. Dzis tak spala i intensywnie ciamkala ale to
        chyba dlatego, ze ja mam troche klopotow zdrowotnych i za nia nie
        nadazam, na tyle ile jej by sie podobalo (po schodach np.), nie moge
        jej nosci w chuscie itp.
        • monika_staszewska Re: 2 dlaczego z Pani artykulu, Pani Moniko? 20.03.09, 14:36
          Oj nie jest, nie jest. Czasami wydawać by się mogło, że szkoda, że
          życie nie jest przewidywalne, ale na szczęście ono się takimi
          wydawaniami nie przejmuje. I jest piękne. Nieprzewidywalnie :)))
          Myślę sobie, że czasami chęć spania z piersią w buzi wynika z
          problemem ze spokojnym snem wynikającym z czasu bardzo intensywnego
          rozwoju, czasami z większej potrzeby zaspokojenia poczucia
          bezpieczeństwa, a czasami z "osłabienia" ząbkowaniem, szczepieniem
          czy infekcją.
          pozdrawiam serdecznie :)
          monika staszewska
          ps. Szczerze mówiąc też bym wolała żeby rodzice jakieś wypowiedzi
          czy zalecenia traktowali jako wskazówkę czy jedną z możliwych dróg,
          nie jako jedyną, słuszną wytyczną. Żeby bardziej udawało im się
          podążanie za ich dzieckiem w oparciu o rodzicielski instynkt. Mam
          nadzieję, że wymiana doświadczeń tu na forum sprzyja właśnie takiej
          drodze :)
    • msedziak75 Re: P. Moniko proszę o kilka słów 20.03.09, 15:09
      mama_mak napisała:

      >Zastanawiam sie
      > jednak, dlaczego "byle nie", bo sama Pani wyjasnia stanowczo
      > (wreszcie ktos to robi!), ze mleko matki nie powoduje prochnicy
      > (dodam, ze badania naukowe wykazaly, ze chroni przed nia), wiec
      tak
      > z czystej ciekawosci (a nie przekory) chcialabym wiedziec,
      > dlaczego ? :-)

      Ja również jestem zainteresowana tą sprawą, więc proszę jeszcze o
      kilka słów na ten temat.
      • monika_staszewska Re: P. Moniko proszę o kilka słów 25.03.09, 21:32
        Napisałam "byle nie", bo jakoś nie bardzo mam ochotę na namawianie
        mam do tego, by wchodziły na stałe w taki zwyczaj pozwalania
        starszemu dziecku na spanie z piersią w buzi. Nie mam ochoty w
        gruncie rzeczy tylko dlatego, że jak taki Typek uzna, że śpi się
        tylko z czymś w paszczy budzi się za każdym razem kiedy coś z
        paszczy wypadnie i mamy problem nie tylko z pobudkami co chwilkę,
        ale i z wygodnym się ułożeniem, bo ileż można spać na jednym boku.
        Oczywiście jeśli mamie taki zwyczaj nie przeszkadza, nie mam w
        zwyczaju się wtrącać.
        pozdrawiam serdecznie :)
        monika staszewska
Pełna wersja