Matka dwojga a karmienie:)

17.03.09, 12:45
Witam wszystkich, a szczególnie ciepło Panią Monikę i wszystkie "stare"
pamiętające mnie dusze:) 4 marca przyszedł na świat mój syn czyniąc mnie
ponownie matka karmiącą. Ponieważ to forum jest mi szczególnie bliskie, wiele
mi pomogło podczas trudnej walki o karmienie piersią mojej pierworodnej,
chciałam się z Wami podzielić swoimi doświadczeniami z pierwszych dwóch
tygodni karmienia.

Jeszcze przed urodzeniem synka bardzo spokojnie podchodziłam do tematu
karmienia piersią. Kto jak kto, ale ja miałabym mieć jakieś
kłopoty/wątpliwości czy nie dać rady? Nieeee, niemożliwe. Tyle mądrych rad
sama na około udzielałam. No i co? Ano tyle, że rzeczywistość znowu mnie
przerosła. Chyba zapomniałam jak to jest z non-stop ssącym noworodkiem. Młody
spadł mi z 3900 do 3570 (czyli ciągle mniej niż 10%) co z zupełnie
niezrozumiałych względów wzbudziło jakieś niezdrowe reakcje w szpitalu. Syna -
podobnie jak córkę - rodziłam w szpitalu św. Zofii w Warszawie (wtedy cc,
teraz sn). Wydaje się że to szpital bardzo sprzyjający karmieniu piersią, a
tymczasem mam wrażenie, że sporo się tam popsuło w tym względzie w ciągu
ostatnich dwóch lat. Może jest to spowodowane tym, że nie chcą problemów z
wagą noworodków, by szybciej wypisywać do domu? W każdym razie pediatra na
obchodzie w 2 dobie (ważył wtedy 3620) powiedziała, że to niemożliwe bo gdyby
tyle spadł to nie powinien mieć sił żeby tak głośno wrzeszczeć:| I kazała go
dokarmić. Nie zgodziłam się. Potem do mnie przychodził ktoś co chwila, ważyli
go kilka razy dziennie, mnie kazali ważyć przed i po karmieniu (o zgrozo),
doprowadzili oczywiście do łez i myślę, że podkopali moja wiarę w siebie w
kwestii karmienia, która była naprawdę silna. Ale "świeża" matka jest
wyjątkowo wrażliwa i łatwo traci wiarę, szczególnie jak na nią naskoczą (w
ogóle mnóstwo dziewczyn latało po korytarzu ze strzykawkami i ja się
zastanawiam po co?). Położna się na mnie obraziła, wyszła mi z sali ze słowami
że "ja chce pomóc a pani taka ciągle na nie". Ale w 4 dobie mały już przytył
20g i wypisano nas do domu. Ale mnie niepewną i pomstująca na swoje sflaczałe
piersi, które nigdy nie doświadczyły żadnego nawału:| I już bliską
wypożyczenia laktatora, dla mnie narzędzia największych tortur. A w domu szara
rzeczywistość - mały wisi na piersi godzinami, przysypia przy piersi po 15 min
(oczywiście w szpitalu tez próbowano mi wmówić że to nie jest normalne,
noworodek powinien się najeść i spać). Ja wpadłam w jakąś paranoję i
codziennie go ważę (ale już mi wrzucił ponad 400g w 10 dni, więc historie o
nienajadaniu się mogę włożyć między bajki. (Co nie zmienia faktu, że nie do
końca w to wierzę...). A do tego mam ponad dwulatkę na stanie, potrzebującą
mnie teraz jak nigdy (doświadczone mamy proszę o podpowiedź jak pogodzić ich
potrzeby??? jak wytłumaczyć córce że np karmię 5 godzin...) i tak żałuję, że w
dzisiejszych czasach nikt już nie uważa, że położnica powinna leżeć plackiem
przez okres połogu:( Od wczoraj jestem z nimi sama i ten mój biedak nawet
sobie nie może spokojnie przy piersi pokimać.

Podsumowując, niezależnie od liczby wykarmionych dzieci i posiadanej wiedzy
teoretycznej, kobieta głupieje jak dostaje do wyhodowania jakiegoś swojego
nowego ssaka. Wszystko przestawia się na tryb "wykarmić" i przesłania cały świat.

I na koniec jeszcze jedno pytanie, czy ktoś może mnie poratować jakimiś
instrukcjami nt wiązania w chuście takiego, które umożliwia karmienie w tejże?

Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i cieszę się, że znowu będę się z wami
spotykać.
    • kamisa7 Re: Matka dwojga a karmienie:) 17.03.09, 14:11
      Witaj pitu_finka!
      Ja również jestem podwójną mamuśką. Basia miała rok i 4 mies, gdy urodziła sie Gabrysia. Niestety to ponura prawda co piszesz o szpitalach. Moja spadła niestety ponad 10 procent, lecz ja uparcie odsuwałam od niej butlę. Miałam drugą cesarkę i Gabi urodziła się o cały kilo mniejsza. Wychodząc ze szpitala ważyła 2700i była mniejsza od lalki Basi. Ja po prostu wiedziałam,że skoro wykarmiłam jedno to i dla drugiego będzie mleczko. Szybciutko przybrała na wadze. Ja nie pozwoliłam się uwięzić przy piersi i w miarę możliwości próbowałam regulować karmienia. Przez pierwszy miesiąc to trudne, ale wyszłyśmy na prostą. Do Basi zatrudniłam opiekunkę na kilka godzin dziennie, bo to wulkan energii. Na dzisiaj Gabi na pół roczku a Basię( rok i 10 mies.) oddaję na kilka godzin dziennie do małego żłobeczka, gdzie leci jak na skrzydełkach" do dzieci. Ja mam czas dla siebie, domu i zakupy, odbieram małą wychasaną. A ile słów mi przynosi do domu( także niestety zachowań). Czy da sie pogodzić opiekę nad dwójką? Pewnie da się. moje dziecko było tyllko już trochę znudzone jesienią i zimą. tobie może będzie łatwiej, idzie wiosna, polecicie na plac zabaw na pół dnia i będzie git. Powodzenia w cycowaniu i nie daj się zbić z "mlecznej drogi" ;)))
      • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 17.03.09, 14:40
        Ale ja nie umiem się pozwolić nie uwięzić:( I to mnie właśnie frustruje. Gdybym
        miała tylko noworodka to byłby luz jak na rybach:) Choć jak urodziła się córka,
        to chyba było jeszcze gorzej niż teraz. Ciekawe czy przy trzecim będzie jeszcze
        lżej;)
        • falka32 Re: Matka dwojga a karmienie:) 02.10.09, 23:22
          Mnie przy trzecim było najciężej, chociaż pierwsze miało naście lat i samo sobie
          wiązało sandały, ale był też na stanie półtoraroczniak w najgorszej fazie buntu
          i o dość trudnym charakterze w ogóle. Ja nie pamiętam, jak przeżyłam pierwszy
          okres, ale podobnie jak Kamisa, nie wchodziło w grę wylegiwanie się przy piersi,
          tylko jedzenie na czas. Doświadczenie karmicielki pomogło tak naprawdę w dwóch
          sprawach: po pierwsze, nie zastanawiałam się w ogóle nad karmieniem, bo nie było
          nad czym :), po prostu karmiłam. A po drugie, umiałam karmić od początku w
          każdej pozycji, jedną ręką, w locie, w biegu, przytrzymując drugą ręką starszego
          na zjeżdzalni w ogródku. Ale najmłodszy miał WNM i refluks, więc i tak przez
          pierwsze dwa tygodnie musiałam się z nim naużerać, żeby się dotrzeć w kwestii
          pozycji jedzenia, zachowania przy jedzeniu i żebym mogła robić to jedną ręką.
          Tutaj doświadczenie i stare odruchy były bezcenne i oszczędziły mi mnóstwo
          stresów codziennych związanych z obecnością i zachowaniem starszego.
          Z praktycznych rzeczy - nie miałam kasy na opiekunkę, ale starałam się tak
          kombinować, żeby jak najrzadziej zostawać z nimi zupełnie sama na dłużej, bo co
          prawda sobie radziłam, ale psychicznie kosztowało mnie to bardzo dużo, bo przez
          cały dzień w napięciu uprawiałam koronkowa robotę kontrolera ruchu na lotnisku a
          mój mąż pracował na zmiany i dyżury i nie każdą noc był w domu, czasem nie było
          go dwie doby. Babcia z kolei po 2 godzinach spędzonych z nami (tzn mną i 2
          dzieci) dostawała histerii od nadmiaru bodźców i zmywała się po angielsku albo w
          porze kładzenia spać i kąpieli uciekała do kuchni i zaczynała robienie pierogów,
          którego nie mogła przerwać przez 2 godziny :)
          Na spacery wychodziłam tylko z podwójnym wózkiem, żeby mi nikt nie uciekł.
          W stałym użyciu był kojec, gdzie chowałam młodszego przed starszym :) oraz
          krzesełko do karmienia, gdzie uziemiałam starszego, jak trzeba było coś pilnie
          zrobić z młodszym. W ogóle nic nie robiłam przez pierwsze pół roku, tylko
          pilnowałam jednego przed drugim, ale to może być kwestia temperamentu moich
          chłopców.
          Na czas karmienia nie miałam jednego stałego patentu, bo wszystkie działały 1-2
          razowo a potem trzeba było zmieniać. A to woreczki z niespodzianką, a to
          Teletubisie, a to podwieczorek (to był pewniak na uziemienie), albo freestyle,
          czyli karmię młodego i czekam, co wywinie starszy, interweniując z dzieckiem
          przy piersi. Ile razy westchnęłam "gdybym miała naraz tylko jedno dziecko...",
          to nie policzę. Bardzo brakowało mi tego luzu przy pojedynczym noworodku i
          możliwości nieskrępowanego cieszenia się jego towarzystwem, położenia niemowlaka
          na podłodze, żeby sobie "polatał" bez ryzyka, że przebiegnie zaraz po nim
          zazdrosny brat itp, ubierania zimą na spacer tylko jednego dziecka itp. Teraz
          jeden ma 2 lata, drugi 4 i jest już dużo lepiej, już z nich się zrobili
          prawdziwi bracia koala, jeszcze jak młodszy popracuje nad mową i poprawi im się
          komunikacja, dorośnie do sterowania nim głosem a nie rękami i już dalej tylko
          się cieszyć dwoma takimi myszami w domu. Upiorny półtoraroczniak zmienił się w
          urocze, współpracujące dziecko, najmłodszy też jest na dobrej drodze.

          A jeżeli chodzi o doradztwo laktacyjne w Św. Zofii, to powtórzę to, co już
          pisalam na Niemowlęciu. Jak leżałam po porodzie z 3 dzieckiem, przyszła komisja
          ds. laktacji i po uzyskaniu odpowiedzi na pytania, że to trzecie dziecko, że
          poprzednie karmione piersią po rok każde, że nie ma problemów ze ssaniem, że ja
          też nie mam i nie zgłaszam żadnych problemów - zażądały okazania brodawek, bo
          "muszą zobaczyć, czy są prawidłowe i czy nie będzie problemów z karmieniem".
          Powiem szczerze, że nawet mnie, starą wygę, zbiło to nieco z pantałyku, gdybym
          była młodą matką niepewną tego, czy wszystko jest ok, to bym wyszła z płaczem i
          przerażeniem, że nawet jak wszystko jest niby ok, to niczego nie można być
          pewnym i całe karmienie piersią jest najeżone ukrytymi pułapkami. Brrrr. I
          usiłowały mi zabronić spania z dzieckiem :)
          • falka32 Re: Matka dwojga a karmienie:) 02.10.09, 23:36
            hihi, dopiero teraz zobaczyłam datę pierwszych wpisów, bo ktoś wyciągnął wątek
            na wierzch :) - ale i tak musiałam to gdzieś napisać :)
    • kamelia04.08.2007 Re: Matka dwojga a karmienie:) 17.03.09, 15:01
      gratuluje podwójnej matce karmiącej.
      ja na razie jestem krótko stazem matka pojedyńczą, za to też
      karmiącą.

      Przed urodzeniem zaplanowałm sobie, ze młoda bedzie na piersi, a nie
      na żadnych "proszkach do prania". W rodzinie mojego meża dzieci
      dostaja butelke do dzioba juz do pierwszuch chwil po urodzeniu (a
      szkoda, bo siara sie marnuje) i jest to uważane za nowoczesne. W
      mojej rodzinie pytaja czy karmie piersia, a za chwile pada głupie
      pytanie "a masz pokarm?". Przeciez jakbym nie miała, to czym
      miałabym karmić? Jeszcze opowiadaja sobie o utracie pokarmu z dnia
      na dzień (kto mi wytłumaczy jak to mozliwe) po 10 dniach pod wpływem
      gwałtownego zdenerwowania.
      Poczatki karmienia nie były łatwe, nie wiedziałam jak sie mam z
      młoda przystawic do bufetu, na szczescie połozne pokazały, potem
      wyszedł problem z koscia ogonową, bo nie mogłam siedziec z bólu, to
      kazały karmic na leżąco, potem nawał pokarmu i cyc sie zrobił wielki
      jak balon i twardy, a córka zamiast zgłodniec, by mi ułatwic znieśc
      cierpienie, to nie chciała byc czesto głodna.
      To jeszcze musiałam batalie z włwsnym chłopem prowadzic o prawo do
      karmienia na zadanie, bo mi głupoty wmawiał, przy wtórze lekarki
      internistki, która kazała karmic co 3 godz. Było minęło, zyjemy,
      chłop mnie przeprosił, jak mu pediatra powiedził, ze karmi sie na
      żądanie.

      Chuste mam, taka, której sie nie wiąże, tylko dobiera do rozmiaru
      (marki bebelulu), przydatna jest bo młoda teraz spi, a ja smaruję
      post.

      Karmienie nam dobrze idzie, czasem sie córka ze mna kłóci, ale
      ogólnie sie nie skarże. karmiłam ja dwa razy juz w restauracji i dwa
      razy w parku i nic sie nie działo (byłam zaslonieta duzym czarnym
      szalem).
    • nnadia Re: Matka dwojga a karmienie:) 17.03.09, 17:32
      Dobrze Cię rozumiem.
      Miałam podobne doświadczenia w szpitalu (urodziłam synka w styczniu, mam starszą
      córkę prawie 4-letnią).
      Też spokojnie podchodziłam do karmienia piersią, było dla mnie oczywiste i
      naturalne, że ze wszystkim sobie poradzę. Ale przeżyłam kilka naprawdę trudnych
      dni. Wszystkie dziewczyny na sąsiednich łóżkach przechodziły nawał, a ja ciągle
      czekałam, aż laktacja mi się coś ruszy. Ruszyła, ale powoli i z małym
      opóźnieniem, a młody tymczasem stracił 10% wagi. Niby wszyscy cytują
      podręczniki, że 10% to zupełnie naturalne, ale też wszyscy lekarze ciągle tylko
      "dokarmiać, dokarmiać". W ogóle szpital za bardzo nie promował karmienia
      piersią, jedna pani z poradni laktacyjnej pomagała tym, co same chciały, a
      reszta miała to gdzieś i tylko donosili butle.
      Oczywiście wszystko się unormowało, mały nawał w 5 dobie i potem już wyszliśmy
      na prostą, ale faktem jest, że nawet doświadczonej osobie łatwo w takich
      warunkach stracić wiarę w siebie.
    • ula-mama_zuzi Re: Matka dwojga a karmienie:) 17.03.09, 23:13
      Mam nadzieję, że bardziej doswiadczone mamy coś nam napiszą bo mnie
      czeka (jeśliw szystko szczęśliwie się ułoży) podobny problem
      godzenia potrzeab. Ale mogę Ci polecić jedna rzecz, którą nie wiem
      czy kiedyś miałaś okazję wypóbować. Ja córeczkę karmiłam na poduszce
      (takiej z pianki, profilowanej -kupionej na stronie razemlatwiej)i
      zajmowało mi to jedną rękę i wszędzie z nią mogłam iść i robić
      sporo czeczy (to już na siedząco) a ona jadła i spała. Mam wrażenie,
      ze karmienie w chuście służy tylko uzyskaniu intymności w miejscach
      publicznych a ruszać się zbyt aktywnie w trakcie się nie da. Ale to
      tylko moje wrazenie.. Pozdrawiam i trzymam kciuki. A jak uda Ci się
      opanować sytuację to podziel się proszę swoimi doświadczeniami.
      • agasobczak Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 06:40
        Pitu finko - wszystko mija. Maluch sie powoli ustawi - bedziesz miec wiecej
        czasu dla MAlej. Polecam na prawde chuste (dopoki maluch nie wierci sie i nie
        chce patrzec skad dobiegaja glosy) jest to super sposob na karminie , noszenie,
        bawienie sie z mala)Rzeczywsice sposobem jest tez wnajecie albo poproszenie
        dziadkow o kilka godzin dla malej... spacer jakies atrakcje
        Nam urodzil sie Jas jak Mloda miala 2 latka i poczatki byly trudne choc do
        ogarniecia. Jas spal to dom lezal odlogiem a ja bawilams ie z Mala, albo jak go
        karmilam....
        Mlody nasz tez duzo spadl z wagi ale szybko nadrobil i naprawde jest duzym
        klockiem. Dasz rade.... zobaczysz...
        • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 07:51
          Dzięki dziewczyny, chustę już mam teraz tylko muszę się zdobyć na odwagę i go
          zamotać. Wiem, że dam radę ale następne 3 miesiące jawią się jak wieczność;)
    • klusia.1 Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 08:53
      Nie powiem nic nowego :) Kiedy urodziła się Maja (ur. wrzesień 2008) Weronika miała 14 miesięcy (ur. lipiec 2007). Maja była typem cycozwisa(no i w zasadzie do tej pory jest hehe). Baaaardzo pomogła mi chusta właśnie. Karmię piersią mimo trudności. Maja urodziła się z hypotrofią asymetryczną (39tc 2300gr i 50 cm) i oczywiście musialałam walczyć z otoczeniem, bo babcie/ciocie/znajome kazały podawać butelkę, bo mała, a Maja wisiała na mnie 24h owszem,ale przybierała w 1 miesiącu średnio 35 gr dziennie. Potemprzyrosty nieco zmalały - trochę się dokarmiałyśmy SNSem,ale teraz znowu jest OK. Trzeba być megazorganizowaną przy takiej dwójeczce (moja starsza koszmarnie zazdrosna) ale da się! Pozdrowionka i powodzenia :)
      • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 10:18
        Cycozwis:) Dobre:)) A jakie wiązanie stosowałaś? Sama się mauczyłaś
        czy ktoś Ci pokazał?
        • klusia.1 Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 10:55
          pitu_finka napisała:

          > Cycozwis:) Dobre:)) A jakie wiązanie stosowałaś? Sama się mauczyłaś
          > czy ktoś Ci pokazał?

          Wiązałam 2X i wkładałam Maję jak w kołyskę - super sprawa :) Pokazały mi dziewczyny bardziej doświadczone w wiązaniu :)
      • nazile karmienie w chuście 18.03.09, 10:20
        Witam, ja na szczęście problemów z karmieniem nie miałam, no może
        poza tymi standardowymi typu bolące brodawki, ale gdy oboje
        złapaliśmy o co w cycowaniu chodzi było już z górki. Po 4 tygodniach
        mały przybrał 1.300, ale nie o tym chciałam. Sama używam chusty
        chociaż nie karmiłam w niej bo za późno zaczęłam uzywać, żałuję że
        tak późno bo dla mnie to najprzydatniejsza rzecz jaką mamy w domu,
        no może poza bujakiem.
        Nie umiem wkleić linka, ale wejdź na stronę www.chustomania.pl tam
        na zakładkę instrukcje i porady. Jest tam pokazany sposób wiązania
        umożliwiający karmienie w chuście.
        www.wearyourbaby.com/documents/HandsFreeBreastfeeding.pdf
        www.chustomania.pl/online/chustomania/CiS-web2_chust.nsf/Inhalt/Najprostsza_Kolyska__wiazanie
        Pozdrawiam
    • kaeira Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 17:29
      Hej, witaj!

      Kiepsko z tą Zofią - jak nawet ciebie umieli podkopać to musiało być nieźle! :-/

      W temacie nic nie poradzę, bo się nie znam - oprocz tego, że tego co wiem, przy
      chustach wiązanych nieoceniona jest pomoc bezpośrednia. Może zajrzyj na forum
      chustowe - na warsztat może nie będziesz mogła się wyrwać, ale może mogłabyś się
      z kimś umówić?
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603

      A nie masz możliwości znalezienia jakiejś "niani na godziny", kogoś kto by np.
      zabrał małą na spacer na kilka godzin?
      • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 17:57
        Ano właśnie nie wiem co się tam porobiło. Jak się rodziła Zośka, to jakoś
        bardziej byli wyrozumiali. Rozmawiałam na korytarzu z dziewczyna która przez cc
        urodziła syna 4800. No i oczywiście spadł około pół kilograma na wadze choć
        mieścił się w tych magicznych 10%. I oczywiście kazali jej go dokarmiać. Bo
        dziecko duże itd. Ja tego nie rozumiem - wiadomo: duże dziecko więcej traci. Ale
        czy to oznacza że mam potem to odrobić w kilka dni jak mały tucznik???? A oni
        tam chyba wszyscy tak myślą:| To było jej pierwsze dziecko, ciekawe czy będzie
        karmić wyłącznie piersią, czy skutecznie jej zdołali wmówić że nie jest w stanie
        wykarmic tak dużego dziecka. Smutne to.

        A z chustami masz rację, muszę kogoś do siebie zaprosić;) Póki co wyjeżdżamy do
        teściów na podwarszawską wieś i mam nadzieje że będzie nam fajnie. Byle by tylko
        tak wiać przestało, bo pogoda mnie już dobija.

        Uściski dla Z. Bywacie w Jordanku na Odyńca?
        • kaeira Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 18:01
          Bywamy :-) Napiszę na gazetowego.
          • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 18.03.09, 18:02
            OK, fajnie;)
    • monika_staszewska Re: Matka dwojga a karmienie:) 20.03.09, 14:29
      Pewnie, że pamiętamy :)))) witam i ja ciepło i serdecznie :) no i
      gratuluję Jaśkowi przyrostów - są absolutnie przepiękne. Chłop jak
      dąb z niego rośnie :)
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
      • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 30.03.09, 11:56
        Dziękuję za powitanie;)

        Już trochę bardziej panuje nad sytuacją;)) Zdecydowanie najlepiej nam na dworze,
        tylko pogoda nam robi niemiłe niespodzianki. Ale młody dziś zaliczył pierwsze
        awaryjne karmienie w pustej restauracji (jak czekałyśmy z Zosią na "ekologiczne"
        frytki na wynos - matka dwojga zdana sama na siebie musi się czasami uciekać do
        takich sposobów;))

        Poza tym histeryzuje mi przy piersi niesamowicie, karmię go na okrągło,
        szczególnie w nocy i już sama zaczynam wątpić czy to rzeczywiście norma;D Jak
        bum cyk cyk, zachowuje się jakby był głodny, no ale głodne dziecko nie wrzuca
        kilograma w 3 tygodnie, no nie????

        Nic, to na jutro jestem umówiona na naukę wiązania chusty, skoro wszystkie Mądre
        Kobiety twierdzą że to ułatwia życie to tak być musi.
        • kaeira Re: Matka dwojga a karmienie:) 30.03.09, 12:00
          Hej!

          Sorry że nie napisałam, ale u nas znowu epidemia chorób - ja mam zapalenie
          zatok, a mała miała dłuższą chorobę z wysoką gorączką, kilka dni wydawało się że
          z niej wyszła, a teraz znowu w porywach nawet 39,8 :-((
    • w_isienka Re: Matka dwojga a karmienie:) 30.03.09, 12:55
      Nie wiem czy dla takiego malucha chusta kółkowa nie byłaby lepsza, bo jest
      prostsza w obsłudze?
      Moim zdaniem najlepiej wypróbować różne.
      • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 30.03.09, 13:01
        Kaeira, spoko - nas tez nie było. mam nadzieje ze jak w koncu przyjdzie wiosna
        to bedziecie zdrowe i zaczniecie bywac w naszych stronach:)

        Jutro testujemy wiazana. Jak nie pojdzie to bede myslec dalej.
        • monika_staszewska Re: Matka dwojga a karmienie:) 30.03.09, 14:18
          Pójdzie, pójdzie, bo szkoleniem pod okiem chustowego wyjadacza
          działa genialnie.
          pozdrawiam serdecznie zarówno Matkę Dwojga, jak i ową Dwójeczkę
          czyli Zosię i Jaśka :)
          o mamo, ale gafa, by wyszła - Tatę Dwojga oczywiście też
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
          • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 26.05.09, 23:19
            To ja - Matka Dwojga;) Wielkimi krokami zbliżamy się do momentu o którym
            marzyłam, 4 czerwca synuś skończy 3 miesiące. Najada się już w dosyć ekspresowym
            tempie, ale je często. W nocy to nawet nie wiem jak często bo tylko przeskakuję
            ze strony na stronę;) Przyrosty absolutnie nie są moim problemem, bo mały już
            teraz waży 7200...Wolałabym żeby zwolnił nieco, bo jest lubiącym się nosić
            jegomościem a takiego kloca co to jeszcze głowy dobrze nie trzyma nie jest łatwo
            nosić. Z chustą się niestety nie zaprzyjaźnił.

            Ale piszę dlatego, żeby kolejny raz potwierdzić - da się przetrwać ssacze
            maratony. Bez smoczka, z dwulatkiem u boku, z mężem wiecznie pracującym. I nawet
            bez chusty. Da się nawet w tym czasie i sikać, i jeść, i myć włosy. Tylko ma się
            trochę większy bałagan i czasem trzeba się wspomóc jedzeniem na wynos:)
            Pozdrawiam wszystkie Matki Walczące O Przetrwanie;)
            • orinoko130 Re: Matka dwojga a karmienie:) 27.05.09, 01:44
              Oj, da się przetrwać i nawet nie wiadomo kiedy ten czas mija...I choć czasem nos
              się ciągnie po ziemi, jedzenie dowiezione albo z półproduktów a dywan dawno nie
              widział odkurzacza i najchętniej zapakowałabym wszystkie swoje dzieciaki w
              rakietę kosmiczną i wysłała gdzieś poza układ słoneczny to ... wystarczy że nie
              widzę ich (dzieci) parę godzin i tęsknię jak szalona. I gdzie tu logika? I
              powiem Ci szczerze, że jak mi starsze marudzą i - mama pomóż w lekcjach albo -
              mama pobaw się ze mną (poczytaj) a młodsze marudzi bo rwie się do siedzenia
              albo do oglądania świata koniecznie z wysokości moich ramion to tęsknię czasem
              do tych ssaczych maratonów, bo zdarzało się że przez godzinkę albo dwie miałam
              "święty" spokój :))
              • sunimica Re: Matka dwojga a karmienie:) 02.06.09, 10:40
                witam, jako matka trzech dziewczyn (najstarsza w 4 klasie, średnia 5 i pół roku,
                jeszcze przedszkole),potwierdzam, że chusta się przydaje:) Bardzo.
                Julcia już siedzi w niej, a ja mogę w chuście pozmywać, na spacerze dyskretnie
                nakarmić, albo... przytrzymać rower, mam wolne ręce.
                Ja częściej korzystam z chusty, niż z opiekunki:) to zależy od wielu
                czynników... zgadzam się,w pełni z orinoko130, że potrzeba odskoczni, ale wtedy
                pojawia się uczucie pustki, to chyba instynkt?) Trudno mi się podzielić,
                szczególnie, że z reguły wołają mnie w trzy miejscach naraz:P
                Wszystko jest kwestią podejścia i organizacji:)))
                Pozdrawiam
            • monika_staszewska Re: Matka dwojga a karmienie:) 28.05.09, 14:03
              A to Gagatek z Jaśka - chustą wzgardził, no no, żeby taki brak
              litości dla maminego kręgosłupa przejawiać ;)
              pozdrawiam baaaardzo serdecznie całą Rodzinkę :)
              monika staszewska
              • pitu_finka Re: Matka dwojga a karmienie:) 01.10.09, 22:47
                Ale ten czas zasuwa, nie ma co!
                Jano kończy za parę dni 7 miesięcy, całymi nocami ucztuje, a w dzień nie chce
                jeść za żadne skarby (chyba że akurat śpi) - czyli standard;) Od dwóch tygodni
                go "rozszerzam" ale nie bardzo Mały Pan lubi papki, nie bardzo. Za to wrzeszczy
                na widok kiełbasy, kotlecika, kanapki z szyneczką. A jak mu już coś dam to
                wpycha to w siebie tak łapczywie, że oczywiście się krztusi i muszę mu wszystko
                z paszczy wyławiać. A ponieważ jest też alergiczny to nie mogę mu tak dawać
                "byle czego" ze swojego talerza. Waży za to 9600 i umieram, bo jednak to małe
                dziecko i ciągle muszę go podnosić/nosić/odkładać. Kocham go ponad życie i tak
                się zastanawiam kto i mi ukradł te 7 miesięcy?? I jeszcze się zastanawiam jak to
                byłoby być karmiącą matka trojga:)
                Pozdrawiam wszystkie forumki, a w szczególności te, dla kórych podwójne
                macierzyństwo jest "świeże". I Panią Monikę oczywiście.
                • ma.minka Re: Matka dwojga a karmienie:) 02.10.09, 09:42
                  witam pitu_finka i inne matki dwojga, ciesze sie ze poruszylas ten temat,dzieki takim wpisom powoli zaczynam wierzyc ze jednak idzie to pogodzic, otoz jestem ta swieza mama dwojga, moze moja corcia ma juz 4 miesiace a starsza 2 latka ale dopiero od miesiaca wiem jak to jest z dwojka, no caly czas sie ucze tych moich dziewczyn, oj nieraz jest wesolo z moim dziewczynami, z czasem mysle ze jednak wszystko sie unormuje, no i karmienie tez;-);-)
                  pozdrawiam serdecznie
                • monika_staszewska Re: Matka dwojga a karmienie:) 02.10.09, 15:45
                  O mamo, Jasiek ma już siedem miesięcy?? ależ ten czas szybko leci :)
                  w takim razie Zosia jest już poważną starszą siostrą :)
                  Bardzo dziękuję za pozdrowienia :) i ja serdecznie pozdrawiam Całą
                  Rodzinkę, a Panią ściskam szczególnie serdecznie :)
                  monika staszewska
Inne wątki na temat:
Pełna wersja