emailia
26.03.09, 11:29
Witam ponownie,
założyłam już kilka wątków nt.rewelacji mojej pediatry co do
karmienia piersią i rozszerzania diety. Ale zakładam kolejny, trochę
w innym aspekcie:)Przesłanie - "Jak to trzeba się nakombinować, żeby
karmić piersią":)
Ogólnie rzecz biorąc jak na razie najlepiej wychodzę nie słuchając
jej (jak mi radziłyście), czytając to forum i laktacja.pl i przy
problemach dzwoniąc do p. Moniki:)
Ale:wszystko to robiłam trochę w konspiracji, tzn.jak mnie mama bądź
teściowa pytały (czyt. odpytywały;)),dlaczego nie daję synkowi
butelki w 2 -cu, smoczka uspokajacza,marchewki w 4 m-cu,dlaczego
jeszcze tyle karmię piersią itp. - odpowiadalam, że tak, bo tak mówi
nasza pediatra...Inne argumenty nie działały. No a mąż zadowolony,
że taki autorytet przywołuję, żeby mamusi przykro nie było:)
Ale wczoraj się wydało, że kłamałam!Na wizytę kontrolną poszedł ze
mną pierwszy raz właśnie mój mąż, wielki fan lekarzy (jego starszy
brat jest laryngologiem, a doradza mi przy karmieniu piersią, hehe.
no ale grzecznie słucham).Z tego względu, że tak powiem,
psychologicznego (słowa lekarzy są święte) ukrywałam też przed
nim "zalecenia" naszej pani doktor.No i:
synek ma 8-mcy, waży 9,5 kg (75 centyl), przybrał przez ostatni
miesiąc 200g,urósł 2 cm;pewnie z tego, ze raczkuje sporo, tyle tylko
przybrał, ale w końcu mały nie jest, a rozwija się dobrze.Ale p.
doktor pyta: a co on je? Nieświadoma niebezpieczeństwa odpowiadam
zgodnie z prawdą: pierś do woli, rano trochę owoców, na obiadek
zupki 120 ml,przed kąpielą sinlac 150 ml.A ta mi z pretensją:
przecież mówiłam Pani, więcej zupek!Mniej tego mleka!Mąż zdziwiony,
bo przecież zawsze zapewniałam go, że wszystko w porządku, że
schematy żywienia to tylko schematy, że nie ma co w dziecko wmuszać
tych przepisowych ilosci posiłków,zje, ile będzie chciało,że mama i
teściowa nie karmiły tyle piersią i ich rad nie powinnam stosować,i
że TAK MÓWI NASZA PEDIATRA (bo że tak mówię ja,bo coś tam
poczytałam, albo ktoś mi na forum doradził, to nic nie znaczy, więc
się powoływałam na nią...). A ona jeszcze: 250 ml zupki musi zjadać.
Jak Pani mniej mleka mu da, zje!
No i od wczoraj tłumaczę mężowi, że coś mi się pomyliło, ze to Pani
ekspert tak mówiła, że coś musiał źle usłyszeć:)no bo przecież tak
sama z siebie to co ja moge wiedzieć:)Jak to dobrze, że można
powołać się na Panią Monikę:)