Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu.

13.05.09, 13:33
Witam,

czy mamy karmiące zauważyły różnice w zjadaniu przez dzieci pokarmu, a pozycją
przystawiania dziecka?

Mam taki problem. Jestem mamą miesięczniaka. Do niedawna karmiłam tylko w
pozycji "tradycyjnej" i mały najadał się w 10-15 min. Od kilku dni, dla wygody
kładę małego na swoim brzuchu i tak sobie ssie ok 20-40min. Jednak przy próbie
odstawienia jest krzyk i wrzask- mały jest po prostu nienajedzony! W tej
pozycji trudno mi ocenić ile zjada. Co prawda słyszę co jakiś czas przełykanie
i prawie ciągle ssie, ale nie wiem czy tylko smoczkuje, czy pokarm leci mu
wolniej i ma prawo być nienajedzony.

To bardzo wygodna pozycja i nie chciałabym z niej rezygnować, ale nie mogę być
wiecznym smoczkiem dla dziecka.

Pozdrawiam.
    • biza7 Re: Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu. 13.05.09, 15:53
      Nie wiem jak pozycja wpływa na ilość pokarmu, ale ja na przykład
      zauważyłam, że moja córcia (4 miesiące) potrafi jeść znacznie dłużej
      (zazwyczaj przynajmniej) w pozycji spod pachy niż w pozycji
      klasycznej - a połykanie słyszę właściwie tak samo. Dlatego w czasie
      karmienia, żeby dziecko się najadło, zmieniam pozycję - inaczej nie
      dałabym rady, bo po 5 - góra 10 minutach pozycji tradycyjnej mała
      odwraca głowę i jak nie reaguję to zaczyna płakać albo krzyczeć, nie
      wiem dlaczego (kiedyś myślałam, że już nie chce i w ten sposób daje
      znać, ale się myliłam, bo po zmianie pozycji potrafi się zassać
      nawet na 20 minut i "odpaść" uśmiechnięta i zadowolona).

      Myślę, że niezależnie od pozycji, powinnaś karmić tak długo, jak
      dziecię chce - wierz mi, ja tęsknię do czasów, gdy mała mogła
      tak "wisieć" przy piersi i sobie spokojnie posysać, bo teraz często
      nakarmienie jej to prawdziwa walka (albo akurat musi się je odbić,
      co bardzo córcię denerwuje, albo wszystko inne jest bardziej
      interesujące nić cycuś). Ten czas "wiszenia" minie szybciej niż
      myślisz, a synek przy piersi zaspokaja przecież nie tylko potrzebę
      jedzenia, ale przede wszystkim bliskości ze swoją ukochaną Mamusią;))
      • www.dobramama.com.pl Re: Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu. 13.05.09, 17:13
        Witaj,
        wydaje mi się,ze dziecko po prostu( tak jak mama) lubi tę pozycję i chce byc dłuzej przytulony tak do mamy.
        Mój synek preferuje pozycję leżąca z boczku, w tej pozycji zawsze chce ssac, nawet jak dopiero co zjadł obiadek i wypił piciu( ma teraz 10m-cy). Po prostu dzieci jak i ich mamy preferuja pewne pozycje bardziej niż inne.

        www.dobramama.com.pl

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=89884&s_action=f_add
        • melixsa Re: Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu. 13.05.09, 18:10
          Macie na pewno rację w kwestii, że małemu tak wygodnie, mi zresztą też ;)
          Martwię się tylko czy je wystarczająco, skoro po 20paru minutach przy próbie
          odstawienia jest wrzask o jeszcze ;)

          Zmieniać pozycji jeszcze nie próbowałam, z racji małego biustu też niewiele mi
          ich odpowiada.
          • basiak36 Re: Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu. 13.05.09, 18:14
            Jest wrzask bo dla miesiecznego dziecka bycie przy mamie to naturalna i
            instynktowna potrzeba. A ssanie piersi to tylko po czesci zaspokajanie glodu,
            cala reszta to zaspokajanie potrzeby bliskosci. Bo piers to taki naturalny smoczek:)
            Wiec najlepiej zegarek odlozyc i pozwolic malenstwu na bycie przy mamie ile
            chce, z czasem to sie zmieni i dziecko bedzie robilo sobie dluzsze przerwy.
            • melixsa Re: Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu. 13.05.09, 21:04
              Czasami wydaje mi się, że to nie potrzeba bliskości, ale czysty egoizm małego
              ssaka. Ja go cały dzień próbuję tulić, bujać, nosić, ale to nie na długo pomaga-
              tylko pierś i to rzuca się jak na mięso, często drapiąc i kopiąc w furii- mam to
              rozumieć jako potrzebę bliskości ?
              • joshima Re: Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu. 13.05.09, 21:11
                melixsa napisała:

                > Czasami wydaje mi się, że to nie potrzeba bliskości, ale czysty egoizm...

                A czym jest egoizm jak nie zaspokajaniem swoich potrzeb? A że taki maluch nie
                potrafi pójść na kompromis to jakby nie jego wina. Całe życie przed nim, żeby
                się tego nauczyć i poza braniem również dawać :)
              • basiak36 Re: Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu. 13.05.09, 21:13
                > Czasami wydaje mi się, że to nie potrzeba bliskości, ale czysty egoizm małego
                > ssaka.

                Mozesz to nazwac jak chcesz, dla dziecka to bardzo silny instynkt przetrwania
                ktory mowi mu ze tylko przy mamie jest bezpiecznie. Z dala od niej jest zimno i
                pusto. I tak juz ze ssakami jest ze na poczatku musza byc blisko mamy, po to aby
                nabrac odwagi i sily na pozniejsze odkrywanie swiata. Dostaly tez po to silny
                odruch ssania.

                Nie wiem jak wyglada rzucanie sie 'jak na mieso', w kazdym razie najlepiej
                oferowac dziecku piers wtedy kiedy jej sie domaga, szczegolnie ze w pierwszych
                tygodniach ma prawo domagac sie jej non stop. Jesli dziecko rzuca sie na piers
                glodne, byc moze lepiej podawac piers zanim zrobi sie az tak glodne.
                Smoczkow nie ma w uzyciu?
                • melixsa Re: Technika karmienia a ilość zjadanego pokarmu. 14.05.09, 10:20
                  Nie czekam aż dziecko zrobi się potwornie głodne by je nakarmić :)
                  Je nawet częściej co godzinę, jak ma potrzebę. Czasami zdarza się, że wypadnie
                  mu brodawka z ust i jak nie chwyci szybko, to właśnie histeria, rzucanie się na
                  wszystkie strony, kopanie, bicie piąstkami. Próbuję go jakoś uspokoić i znów
                  przykładam, ale czuję się jak ofiara niemowlęcego terroryzmu :)

                  A smoczek jest w użyciu, można nim sprawdzić czy mały jest faktycznie głodny,
                  czy tylko ma ochotę possać.

                  To całe "bycie z mamą" wydaje mi się trochę ściemą. Równie dobrze mu u babci na
                  kolanach, kiedy karmi go z butelki(zdarza się, kiedy muszę wyjść). Jakoś nie
                  płacze i nie histeryzuje, gdzie jego mama. Liczy się, że jest jeść i ktoś
                  przytula później, a już kto, to bez różnicy.
Pełna wersja