Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać?

18.05.09, 22:04
Witam,
mam trzytygodniowe dziecko. Od początku miałam problem z laktacją,
która pojawiła się dopiero po kilku dniach od porodu (cięcie
cesarskie). Mała w szpitalu miała na początku kontakt z butelką,
kiedy jeszcze nic nie leciało z piersi. Przystawiałam ją jednak
sukcesywnie i mimo pogryzienia do krwi laktacja jakoś zaskoczyła.
Ale pojawił się z czasem nowy problem. Otóż dziecko śpi nam coraz
mniej (podliczamy i wychodzi, że w ostatnich dniach liczba godzin
przespanych w ciągu doby spadła do ok. 9 z hakiem, podczas gdy
wcześniej było po 12-13), za to non-stop wisi mi przy piersi. Ja
jestem ledwo żywa, a dziecko odkładane nadal sygnalizuje głód
(otwieranie buzi, odruch szukania, wkładanie rączek). Krzyczy
niemiłosiernie, spokój przynosi jedynie ponowne przystawienie. Nie
jestem tryskającą mlekiem fontanną, ale jakieś kropelki po
naciśnięciu sutka się pojawiają. Natomiast dziecko tylko na początku
przełyka, potem jest jedynie ciamkanie. Zresztą, kiedy przystawiam
je po raz setny w ciągu dnia (i nocy), to i tak nie ma już w
piersiach za wiele mleka, bo nie nadąża się doprodukować. Jestem
umęczona i załamana, bo takie sesje trwają wiele godzin (np.
dzisiejsza od 13.00 do 20.00, wczorajsza - od 11.30 do 22.00), z
przerwami na próby uśpienia, huśtania itd.

Dziś byliśmy u pediatry, która po zważeniu orzekła, że konieczne
dokarmianie. Dziecko miało wagę urodzeniową 3200, po trzech
tygodniach waży 3380. Chciałabym uniknąć dokarmiania, żeby w ogóle
nie stracić możliwości rozkręcenia karmienia naturalnego, z drugiej
strony boję się o tę ewentualną niedowagę oraz o to, że przy takich
długodystansowych sesjach karmieniowych w końcu oszaleję. Będę
wdzięczna za porady.
    • mruwa9 oczywiscie, ze dokarmiac. 18.05.09, 22:12
      Tyle, ze najlepiej wlasnym pokarmem . I to bezposrednio z
      oryginalnego opakowania.. Napisz lepiej, do jakiej wagi dziecko
      spadlo po porodzie i od jakiej najnizszej wagi sie odbija. Krwawiace
      bolace sutki raczej wskazuja na zbyt plytkie chwytanie piersi, co da
      sie szybko skorygowac, nasadzajac dziecko glebiej na piers. Wowczas
      ssanie nie powinno bolec. Dgruga rzecz to zachowanie dziecka:
      noworodek jest stworzony do jednoczesnego sania i spania ,
      odkladanie go nie jest dla niego naturalna sytuacja, zachowanie
      Tojego dziecka jest zupelnie normalne i typowe dla wieku. Nie
      odkladaj dziecka, dopoki nie zasnie przy piersi na tyle gleboko, ze
      samo wypusci piers, w przeciwnym razie przerywasz mu posilek, stad
      pobudka i szukanie piersi. A najlepiej nie odkladaj go w ogole,
      tylko karm na lezaco, jesli maluszek zasnie i wypusci piers, pozwol
      mu spac tam, gdzie zasnal. I nie ograniczaj mu czasu dostepu do
      piersi, rwczej umil sobie jakos te maratony (nos dziecko w chuscie
      przy piersi, ogladaj tv , czytaj, spij w czasie karmienia. O
      • mruwa9 zzarlo mi koncowke 18.05.09, 22:28
        Podczas karmienia mozesz czytac, spac, ogladac tv, surfowac po
        necie, obojgu Wam wyjdzie to na dobre.
    • mika_p Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 18.05.09, 22:34
      Dzisiejszą wagę powinnas porównać z najniższą znaną albo najpóźniejszą, nie z
      urodzeniową - po urodzeniu dzieci tracą kilka procent na wadze, to od
      kilkudziesięciu do kilkuset gramów i daje znaczącą różnicę.
      Bez tego trudno ocenić, czy dokarmianie faktycznie jest konieczne. Jeżeli spadek
      wagi wyniósł ponad 120 gramów, to przyrost mieści się w normie (minimum wynosi
      120 g/tydz).

      Wiszenie non stop przy piersi jest w tym wieku normalne. Noworodki potrzebują
      tyle snu i tyle jedzenia, że łączą te dwie czynności, mają taki specyficzny stan
      umysłu: głębokie odprężenie, nie reagują na bodźce poza jednym: zabraniem
      piersi. Noworodek, który śpi naprawdę, wypuszcza pierś z buzi.
      A ciamkanie, czyli - jak się domyślam - bardzo delikatne ssanie, to sposób na
      danie piersiom informacji, że karmienie trwa i ma płynąć tłuste mleko II fazy, a
      nie że można powrocić do wysokolaktozowej I fazy. W czasie ciamkania mleko
      płynie powoli, a te krople zbierają się w łyki, raz na jakiś czas dziecko przełyka.

      Mleko produkuje się głównie podczas ssania, więc nie masz co się martwić, że
      jest mało mleka. Pierś nigdy nie jest pusta, ZAWSZE będzie następna kropla.

      Jesli chodzi o piersiowe maratony, mam dwie wiadomości, dobra i złą.
      Zła jest taka, że jesteś w połowie - w jednej trzeciej okresu maratonów piersiowych.
      Dobra jest taka, że za kilka dni powinno być trochę lżej.
      Wiek 3 tygodni to klasyczny moment skoku rozwojowego, kiedy potrzeby dziecka
      gwałtownie rosną i aby je zaspokoić, dziecko musi jeść i jeść. Po kilku dniach
      laktacja się dostosowuje i maratony są krótsze, a następny skok przypada na
      okolice 6. tygodnia, potem koniec 3. miesiąca. Ale mniej więcej pod koniec 2.
      miesiąca dziecko ogólnie robi się sprawniejsze w ssaniu i skok 3. miesiąca jest
      dużo łatwiejszy do przetrwania niż poprzedni.

      Tak więc rada na teraz: zaakceptuj maratony. Przekładaj od piersi do piersi,
      najlepiej nie częściej niż co pół godziny. Karm w łóżku, oglądaj filmy, czytaj
      ksiażki. Najedzone do wypęku dziecko może pospać godzinę, dwie, trzy. Dziecko,
      któremu co chwila zabiera się pierś "bo śpi", tak naprawdę ani się nie najada,
      ani nie wysypia, a w konsekwencji można doprowadzić do tego, że krótkie ssanie
      przeplatane krótkim snem wypełni brzuszek mlekiem wysokolaktozowym i wzdęcie gotowe.

      No i koniecznie podaj, jaka była najniższa albo najpóźniejsza waga malucha po
      porodzie.
    • basiak36 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 18.05.09, 22:47
      > Ale pojawił się z czasem nowy problem. Otóż dziecko śpi nam coraz
      > mniej (podliczamy i wychodzi, że w ostatnich dniach liczba godzin
      > przespanych w ciągu doby spadła do ok. 9 z hakiem, podczas gdy
      > wcześniej było po 12-13), za to non-stop wisi mi przy piersi.

      Nie ma sensu takie podliczanie, zegarek najlepiej w ogole odstawic:)

      Ja
      > jestem ledwo żywa, a dziecko odkładane nadal sygnalizuje głód
      > (otwieranie buzi, odruch szukania, wkładanie rączek). Krzyczy
      > niemiłosiernie, spokój przynosi jedynie ponowne przystawienie.

      Wiec odpoczywaj z dzieckiem obok. Niech maz przygotowuje posilki i juz. Ten
      odruch szukania piersi jest najbardziej normalny, dziecko ssie piers nie tylko
      po to zeby sie najesc, ale dlatego ze instynkt kaze mu byc blisko swojej mamy.
      Takie male dziecko nie jest przygotowane na odkladanie gdzies do pustego
      lozeczka, chce byc przy kims. Dopiero z czasem zacznie sie samo separowac.

      Zresztą, kiedy przystawiam
      > je po raz setny w ciągu dnia (i nocy), to i tak nie ma już w
      > piersiach za wiele mleka, bo nie nadąża się doprodukować. Jestem
      > umęczona i załamana, bo takie sesje trwają wiele godzin (np.
      > dzisiejsza od 13.00 do 20.00, wczorajsza - od 11.30 do 22.00), z
      > przerwami na próby uśpienia, huśtania itd.

      IM bardziej pusta piers tym szybsza produkcja mleka. Nie czeka sie az piersi sie
      napelnia,bo takie czekanie oraz przepelnianie piersi to sygnal aby produkcja
      mleka zwolnila. Wiec jak najbardziej karm ile dziecko chce.

      Co do wagi, mierzy sie od wagi spadkowej, tej najnizszej, bo dzieci zwykle traca
      na wadze po porodzie. A ze dziecko mialo kontakt z butelka (dostaje teraz
      jakiekowiek smoczki?) wiec potrzebuje wiecej czasu aby nauczyc sie ssac. I
      wlasnie teraz to robi.
      Najlepszy sposob to odpoczywac ile sie da i karmic ile sie da.

      I oczywiscie poprawka, pokarm po cc pojawia sie tak samo jak po porodzie sn
      czyli od razu, bo jest juz od polowy ciazy. Dziecko tylko musi miec mozliwosc
      wisiec na piersi od poczatku.
    • magab28 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 19.05.09, 13:40
      moja córcia ma teraz 3 miesiące ale miałyśmy tak samo:((( było ciężko i to
      bardzo, jak miała 6 tygodni byliśmy w poradni laktacyjnej, tam sięokazało że źle
      przystawiam małą do piersi za płytko, po poprawnym dostawianiu miało być
      "normalnie" ale nie było, wprowadziłam 1 butle na noc, żeby mała nie usneła przy
      piersi tylko po jedzeniu w łóżeczku i nie było problemu, wszyscy zadowoleni:),
      na pocieszenie powiem że teraz już tak często nie je:) a pozatym jest super
      bobasem:)
      powodzenia i cierpliwości to minie:) ale sprawdz czy za płytko jej nie przystawiasz
      • pitu_finka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 19.05.09, 14:07
        To jeszcze dodam ze tez przez to przechodze juz drugi raz (choc tym razem jestem
        na finiszu maratonow - syn ma 2,5 miesiaca). Dziewczyny wszystko napisaly -
        stosuj sie do tych rad. Butelke jednak ogradzam. Problemy moga sie pojawic sporo
        po podaniu.
      • jagienkas70 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 30.05.09, 18:03
        Jakbym czytała własną historię... Ja się poddałam, jak dziecko w ciągu miesiąca
        przytyło 160 g. Przeszliśmy na butelkę i od razu wagowo odbiło. Teraz jest na 50
        centylu (a było poniżej 3, horror). Cycka daję tylko jako pocieszenie, gdy
        czekamy aż mleko w butelce wystygnie, albo dzidziuś jest marudny. Najlepiej
        zasypia przy piersi, choć wątpię, żeby coś z piersi wysysa. Chętnie sssie pierś
        i równ ie chętnie zaraz po zjada z butelki do ostatniej kropelki.
    • molly_bloom Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 19.05.09, 14:11
      mój patent na skok rozwojowy był taki, że leżałam z ssakiem w łóżku, ściągnęłam
      sobie wszystkie sezony "Przystanku Alaska" - każdy odcinek to 40 minut - więc po
      każdym odcinku zmieniałam pierś :) i tak kilka dni
      wszystkie sezony w ten sposób obejrzałam :) polecam! a jaki błogi relaks!

      na technikę ssania, jeśli brodawki bolą, warto, żeby zerknął fachowiec, bo boleć
      nie powinno

      a tym, że mleko "nie zdąży się naprodukować" się nie przejmuj, zdąży zdąży! tym
      więcej go będzie, im więcej ssak będzie ssał (efektywnie)
      • pitu_finka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 19.05.09, 14:15
        O, jak ja marzyłam o takim maratonie z Dr. Housem;) Ale mam jeszcze 2,5-latkę na
        stanie i już się tak nie dało. Tak naprawdę przy pierwszym dziecku to można i 3
        miesiące z łóżka nie wychodzić i karmić na okrągło niemalże - trzeba się tylko
        dobrze nastawić psychicznie i wszystko odpuścić na jakiś czas. Trudniej jest jak
        już się jedno małe dziecko ma, ale da się przeżyć, nawet bez pomocy (choć łatwo
        nie jest i trzeba się zaprzeć). Bo się wie, że to się kiedyś skończy;)
      • basiak36 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 19.05.09, 15:09
        molly_bloom napisała:

        > mój patent na skok rozwojowy był taki, że leżałam z ssakiem w łóżku, ściągnęłam
        > sobie wszystkie sezony "Przystanku Alaska" - każdy odcinek to 40 minut - więc p
        > o
        > każdym odcinku zmieniałam pierś :) i tak kilka dni

        Zazdroszcze:)) Dla mnie to byl najfajniejszy etap karmienia, takie slodkie
        lenistwo:))) Szczegolnie przy pierwszym dziecku.
        Teraz gdybym mogla, obejrzalabym sobie wszystkie odcinki 'Gotowych na
        wszystko':) Karmiac na okraglo.
        • ciociacesia sezony 19.05.09, 19:06
          ja obejrzalam kochane klopoty - bez napisow, ze niby cos pozyteczngo robie,
          podobnie dr hausa, csi as vegas od 6 sezonu napisami i chirurgow tez bez napisow.
    • asiak39 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 19.05.09, 17:27
      Niestety to co piszą dziewczyny to cała prawda. Tylko z butelką się
      nie zgodzę - u mojej córy nic nie dała a syn po butli odstawił się
      od piersi.
      Wiem, że te rady brzmią jak horror ale to jedyne rady, które mogą
      pozwolić Ci kontynuować karmienie. Co do pediatrów to nie spotkałam
      jeszcze takiego, który miałby pojęcie o karmieniu piersią...
      Na pewno sprawdź czy nie przystawia się maluszek za płytko.
      Ja cycowałam tak jak piszesz około 6 tygodni - potem wydłużały się
      okresy aktywności dziecka i wtedy mała nie była przy piersi. W nocy
      cycujemy do kilkunastu razy jeszcze teraz a ma 11 miesięcy - śpimy
      razem i nie męczy mnie to strasznie - tylko trochę:)
      Z czasem dziecko zacznie spać dłużej na spacerach, wtedy możesz
      próbować usypiania w wózku ale to jeszcze nie ten etap.
      Naucz się karmić na leżąco - to konieczne żeby się nie wykończyć.
      Powodzenia
      • mlodamamaszymka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 19.05.09, 19:19
        a napisz kochana co Ty jesz. Bo skoro dzieciątko jest cały czas przy
        piersi jak Ty sie odżywiasz ? Pytam bo ja miałam sytuację w której
        odwirdziła mnie położna srodowiskowa z listą pod tytułem - dieta
        kobiety karmiącej, nie było na tej liście praktycznie NIC!!!!a że
        mam pierwsze dziecko, w fachowość uwierzyłam bo jakas taka naiwna
        jestem, pomocy od mam i babc kiedys karmiacych nie mam to tak jadłam
        to NIC i doprowadziłam do podobnej sytuacji jak u Ciebie, czyli mały
        przyrost wagi na 3 tydzień i wieczne wiszenie na piersi z efektem
        płaczu chce wiecej. Byłam załamana, lekarz kazał dokarmiac i....
        trafiłam tu :) i dziewczyny wszytko mi napisały. zaczelam normalnie
        jesc i syn zaczal sie najadac w piersiach po takiej ilosci ssania
        pojawilo sie DUZO mleka i moj szkrab szczes;iey z usmiechem na buzi
        zasypial przy cycuni po 20 minutach jedzenia. Wiec odkladalam do
        lozeczka i bylo pieknie, az do czasu gdy moj syn zechciał jadac co
        3, 3,5 godziny. opentana traumą ze sie nie najada (mimo ze sie
        pieknie najadał) walczyłam z nim pare dni zeby co te 2h bo balam sie
        ze znowu mleka bedzie mniej - trauma pourazowa :) az w koncu
        pozwoliłam synkowi na wyregulowanie laktacji pod jego wymagania i
        teraz jada co 4 h , pieknie przybiera , poprostu zjada wieksze
        porcje a ja spokoijnie moge sie z nim wybrac w rozne miejsca bez
        obawy ze zachwile zrobi sie glodny :) Wszystko co napisały foremki
        to piekna prawda wiec powalcz i jedz bo jak Ty nie bedziesz jadła to
        mleczko skad sie wezmie. Pozdrawiam wraz z synkiem (obeznie 2,5 m-c
        z waga 6 kg) z urodzeniowa 3250 a w 3 tygodniu 3500
        • semi_cry Dziękuję 21.05.09, 13:05
          Dziękuję serdecznie za wszystkie sugestie i podzielenie się
          doświadczeniami. Wlało to we mnie trochę otuchy. Cóż, nie jestem
          mniej zmęczona, ale przynajmniej odsunęłam od siebie nerwy
          spowodowane tą sytuacją. Dziś mąż ma jednodniowy urlop, więc dzięki
          temu mogę spędzić chwilę na odpisaniu - gdy na co dzień jestem sama
          z małą, jest to niemożliwe:( Komputer stacjonarny nie do obsługi ze
          ssakiem przy piersi. Z tego samego powodu faktycznie nie idzie mi
          dobrze z odżywianiem się - nie mam kiedy przygotować sobie
          konkretnego posiłku:( Jednak staram się teraz zadbać o jakiekolwiek
          kalorie, choć wychodzi to bez wielkiego urozmaicenia.

          Co do pytania o wagę dziecka - w szpitalu spadek sięgnął 2800;
          trzytygodniowe dziecko, jak wspomniałam, ważyło 3180, jutro (wiek: 3
          tygodnie i 5 dni) ważymy ja po raz kolejny, zobaczymy, jak to
          wypadnie. W kwestii dokarmiania na razie podaliśmy mieszankę tylko
          raz, w nocy, kiedy mała była już niemożliwa, a ja nieżywa. Daliśmy
          tylko 30 ml, ale nie zmieniło to sytuacji (nie uśpiło).

          Oj, dokończę później, bo już zaczyna się głodowy dramat:( Cdn.
          Pozdrawiam
          • mika_p Re: Dziękuję 21.05.09, 14:12
            > Co do pytania o wagę dziecka - w szpitalu spadek
            > sięgnął 2800; trzytygodniowe dziecko, jak
            > wspomniałam, ważyło 3180,

            Czyli dziecko przybrało 380 gramów w 2,5 tygodnia, co daje średnio 152 g/tydz i
            nawet wg polskich pediatrów, co to uznają za minimum 600g/mies by wystarczyło -
            a Światowa Organizacja Zdrowia za minimum w pierwszym kwartale uznaje 450 g/mies.

            Tak więc nic się nie martw, jest dobrze.
          • mruwa9 Re: Dziękuję 21.05.09, 14:54
            semi_cry napisała:

            >Komputer stacjonarny nie do obsługi ze
            > ssakiem przy piersi.

            Nieprawda! Jest jak najbardziej do obslugi, co zreszta serdecznie
            polecam. Tylko, ze pisac trzeba jedna reka. A komputer jest o tyle
            dobrym pomyslem, ze czas milo plynie, nie limitujesz dziecko dostepu
            do piersi (niech by sobie chocby godzine wisialo na jednej piersi).
            Przydaje sie dobre krzeslo z podlokietnikiem, ale ja mialam zwykle,
            stolowe krzeslo i tez bylo ok. Zawsze mozesz dziecko wsadzic do
            chusty, odciazysz sobie ramie.Komputer rulez!
            • semi_cry ciąg dalszy 21.05.09, 22:07
              Dokończenie po zmordowanym dniu... Mała dopiero co usnęła, była dziś
              aktywna od 4 rano aż do 21.00, z jednym tylko konkretniejszym
              spaniem, około godzinnym. Poza tym tylko przysypianie przy piersi,
              ale krótkie. Próba werandowania - nieudana, bo ryk (już na balkonie,
              mimo intensywnego kołysania); z tego też powodu w ogóle tylko raz
              udało mi się z nią wyjść na spacer:( No i ciągłe przystawianie.
              Wieczorem, kiedy załatwiliśmy kąpiel, a mała marudząca, nadal
              nieśpiąca, dałam się namówić mężowi na dokarmienie - 60 ml, z
              butelki. Z bólem serca, ale znów poddałam się sugestii, że może ona
              się jednak nie najada, zwłaszcza że tak długo nie spała:( Z drugiej
              strony, kupki są częste, więc chyba dziecka całkiem nie głodzę...
              Może to brzuszek boli i jest winny temu, że ona ciągle szuka piersi?
              Jestem umęczona i trochę jednak poddenerwowana. Ten okres wiszenia
              trwa już od jakiegoś czasu i jakby się tylko pogłębiał, tzn. ona
              coraz dłużej ciurkiem nie śpi. Dziś, gdy już w końcu padła, miała
              tak podkrążone oczy, że gotowa byłabym zrezygnować z tej walki o
              karmienie piersią, byle tylko jej się jednak z tego
              mojego 'chciejstwa' nic nie stało... W sumie mieszankę w domu od
              poniedziałku (kiedy był sygnał od pediatry) daliśmy jej dwa razy,
              poza tym zezwalanie na długodystansowe ssania - tylko czemu do tego
              ona nie śpi?.. Czuję się wykończona. Karmię ją najczęściej w fotelu,
              nie w łóżku - wymaga to wycieczek do salonu (łóżeczko stoi w
              sypialni), ale na leżąco jest mi niezbyt wygodnie. No a komputer -
              pewnie, że fajny, ale z powodu tego niespania mojego dziecka, gdy
              już zostanie spacyfikowane, wybieram pomiędzy tak elementarnymi
              czynnościami, jak: kąpanie, jedzenie, odsypianie, że sprawy wyższych
              lotów idą zupełnie w odstawkę... Ze ssakiem nie bardzo, bo
              konstrukcja biurka jakoś utrudnia nam wygodną obsługę. Zostaje jedna
              ręka na gazety lub na pilota do tv. Ale przede wszystkim jestem po
              prostu zwyczajnie zmęczona.
              Zobaczymy, co wyjdzie na jutrzejszym ważeniu. Waga z wypisu ze
              szpitala (gdy dziecko miało póltora tygodnia) wynosiła 3180 albo
              3080, wątpliwość stąd, że jakoś wyjątkowo się nie skupiłam przy
              ważeniu, a nie wiedziałam, że tego dnia wyjdziemy, no i do wypisu po
              południu strzeliłam lekarce z nadwątlonej pamięci, bez pewności,
              która wartość była prawidłowa (na pewno jedna z dwóch). Dwa tygodnie
              później było to 3380, w stosunku do 3180 to faktycznie słabo, ale
              jeśli w tym dniu wypisu było jednak 3080, to już chyba nie tak
              tragicznie? Wstyd mi za tę niefrasobliwość, ale stało się.
              Cóż, to tyle moich problemów; serdecznie dziękuję za wszystkie
              dotychczasowe słowa pocieszenia i konkretne porady. Podpowiedzcie
              tylko, o co może chodzić z tym długim niespaniem przy karmieniowych
              maratonach.
              • mad_die Re: ciąg dalszy 21.05.09, 22:37
                Godzinne spanie jest ok, i krótkie drzemki przy piersi też są ok. Taki maluch
                może spać i jeść jednocześnie, więc z tym nie walcz - samo minie. Daj sobie
                tylko czas i weź na wstrzymanie - zwłaszcza w kwestii dokarmiania.
                Szuka piersi, bo pierś jest dla niej ukojeniem, ułatwia dostosowanie się do
                nowego świata. Pozwól jej na to, bo to jej święte prawo - być przy mamie i czuć
                jej bliskość.
                Okres wiszenia niedługo minie, laktacja musi sie dostosować do potrzeb malucha,
                maluch musi nabrać siły, żeby lepiej i szybciej ssać. Na to trzeba czasu, nie
                modyfikowanego mleka.
                Wiem, ze czujesz się wykończona. Umil sobie jakoś ten czas. Jeśli przy
                komputerze Ci niewygodnie, karm na łóżku - naucz się tego najzwyczajniej w
                swiecie, a zobaczysz, jak życie stanie się łatwiejsze :D Mała zaśnie po
                jedzeniu, nie będziesz musiała jej z łóżka Waszego przenosić do jej łóżeczka,
                nie będzie się wybudzać podczas przenosin, a Ty bedziesz miała więcej czasu na
                odpoczynek czy porządne jedzenie :) Połóż się i karm, obłóż się poduszkami i
                czytaj (choć mi ręka drętwiała od podtrzymywania głowy ;)) lub śpij (ja ZAWSZE
                wybierałam tę opcję :D). Taki system sprawdzał się u nas rewelacyjnie podczas
                maratonów, kiedy to karmienie wieczorne potrafiło trwać od 18 do 23 (a czasami i
                dłuzej...). I wszystko da się przezyć, tylko trzeba zmienić podejście i
                priorytety :)
                I jeszcze o tym rzekomym niespaniu... córka śpi, tylko przy piersi. Normalne.
                Mija z czasem. Najlepiej, jakbyś karmiła tak 20-30minut z jednej piersi,
                przekładała na drugą, karmiła podobnie i tak do skutku, czyli aż zaśnie (tak, że
                sutek jej z buzi sam wyleci). Da się, tylko musicie potrenować. No i popatrz
                koniecznie czy dobrze łapie pierś, bo to może być tez kwestia nieprawidłowego
                ssania.
                Będzie dobrze!
                Ja to wiem :)
              • basiak36 Re: ciąg dalszy 21.05.09, 22:40
                Ja mialam tak samo przy pierwszym i drugim dziecku. Przy pierwszym meczylam sie
                tak samo jak Ty. Przy drugim kupilam chuste:) I od razu bylo latwiej. Mala spala
                w chuscie, jadla w chuscie, wiec placz byl niepotrzebny bo miala czego porzebuje.
                Daj znac jak przyrosty wagowe na kolejnym wazeniu. Jesli nadal ok, to sie nie martw.
                I nie interpretuj za kazdym razem potrzeby bliskosci jako glodu jedzenia. Ssanie
                piersi i domaganie sie jej to zaspokajanie wiecej niz potrzeby glodu.
              • mruwa9 Re: ciąg dalszy 21.05.09, 22:48
                Nie obraz sie, ale IMHo zabierasz sie za sprawe od d..y strony i
                dlatego po takim dniu jestes zdolowana i wykonczona. Nie chodzi o
                to, zebys cala swoja uwage i czas poswiecala na karmienie. Czas-
                owszem, uwage- absolutnie nie. Karmic piersia da sie mimochodem,
                ogladajac telewizje, film, plotkujac z przyjaciolkami ( chusta jest
                bardzo pomocna, mozesz karmic, nie przeciazajac swoich rak, mozesz
                chodzic po domu z dzieckiem przy piersi, druga reka szykujac sobie
                kanapke czy nalewajac wody do szklanki, da sie surfowac po necie z
                dzieckiem przy piersi. A ogromna korzyscia takiego karmienia
                mimochodem jest wyluzowanie co poprawi wyplyw pokarmu i przyniesie
                spokoj wszystkim domownikom. Teraz, koncentrujac cala swoja uwage na
                czynnosci karmienia, spinasz sie i denerwujesz, co nie ulatwia zycia
                ani Tobie, ani dziecku. Sprobuj przestac sie tak koncentrowac na
                samej czynnosci karmienia, pomysl, co przyjemnego i relaksujacego
                jestes w stanie robic z dzieckiem przy piersi (pic kawke z
                psiapsiolkami? Spacer z dzieciem w chuscie- czemu nie?) Odradzam
                pomysl z dokarmianiem butelka, to slepa uliczka i zamiast rozwiazac
                obecne problemy, dolozysz sobie za moment kolejnych, gdy dziecko
                zacznie Cie gryzc, gdy zacznie sie szarpac przy piersi i odmawiac
                ssania sutka, etc etc. Nie strzelaj sobie w kolano. Ne warto. I
                koniecznie przeczytaj ten watek:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=89283591&a=89283591
              • mika_p Re: ciąg dalszy 22.05.09, 11:46
                E, jakie ty masz to biurko?
                Bo ja mam normalne, nogi, blat, półeczka na klawiaturę, podstawka pod monitor -
                pod dziecko podkładałam poduszkę z kanapy i mogłam tak godzinami, a jedną ręką
                pisałam niewiele wolniej niż dwiema, produkując kilometrowe posty na forum.
                Prawą ręką, dla ścisłości, jak karmiłam z prawej piersi, to właściwie tylko
                czytanie mi zostawało ;)
    • prikazka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 15:22
      Mam dokładnie to samo. Łącze się z Tobą w "bólu", bo wiem co czujesz. Czasem nie
      mam już sił, płaczę albo wmawiam sobie, że obojętne mi jak karmię małą, byleby
      mieć choć chwilkę spokoju. Czasem też w desperacji podaję butlę. Ale zazwyczaj
      nie poddaję się i siedzę z nią godzinami. Nie przypuszczałam, że karmienie może
      być tak trudne. Takie wątki jak ten dają mi siłę i wiarę, że to normalne i nie
      zagłodzę własnego dziecka. Moja Marysia ma dopiero 18 dni. Po dwóch tygodniach
      ważyła 3200gr, urodziła się z wagą 3225, po 4 dobach ważyła 3000gr. Więc chyba
      jest na granicy. W przyszłym tygodniu dostanę butelkę Habermana i zestaw sns,
      żeby ewentualnie dokarmiając ją nie stracić szansy na karmienie piersią.
      • basiak36 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 17:22
        Moja Marysia ma dopiero 18 dni. Po dwóch tygodniach
        > ważyła 3200gr, urodziła się z wagą 3225, po 4 dobach ważyła 3000gr. Więc chyba
        > jest na granicy. W przyszłym tygodniu dostanę butelkę Habermana i zestaw sns,
        > żeby ewentualnie dokarmiając ją nie stracić szansy na karmienie piersią.

        Czyl bardzo dobrze, bo mozna powiedziec ze odzyskala wage urodzeniowa w wieku 2
        tygodni. Zamiast szukac powodow do zmartwien i inwestowac w niepotrzebne
        zupelnie i drogie butelki (skad ten pomysl z butelka Habermana przy zdrowym
        dziecku ktore na wadze nie spada i ssie??) po prostu karm dziecko.
        I podstawa nie jest to co widzisz ze jest w piersiach ale to na ile zaufasz ze
        potrafisz dziecko wykarmic. I pozwolisz dziecku ssac ile tego potrzebuje - w
        tym samym czasie napawajac sie odpoczynkiem na ktory juz nie bedziesz miala
        czasu za kilka miesiecy:)
    • prikazka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 15:40
      Po na przykład 3 godzinach ssania z moich piersi wydobywają się już tylko
      kropelki, jak podam butlę to 40-50 ml zostaje wchłonięte łapczywie jednym
      haustem. Czy to nie oznacza, że jednak dziecko jest wygłodniałe i nie chodzi
      tylko o bliskość mamy? Przecież z tych kropelek nigdy "nie uzbiera się" 50 ml...
      • mruwa9 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 15:43
        Rece opadaja, jak sie czyta takie bzdury... mnie sie juz nie chce po
        raz tysieczny pisac tego samego, moze innym starczy cierpliwosci
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=95639177&a=95687471
        Jesli ktos chce karmic, to bedzie karmic. I odwrotnie, jesli ktos
        nie chce, zadna sila go nie zmusi. Zrobisz , jak zechcesz, ale
        przynajmniej nie plec bzdur, prosze.
        • prikazka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 16:00
          Ja się pytam, bo po prostu nie wiem... i jeśli mogę, to mam jeszcze jedno
          pytanie. Moja córka, mimo maratonów w ciągu dnia zazwyczaj w nocy śpi ok 7
          godzin. Nie wiem, czy ją budzić, czy nie. Jedni mówią, żeby zostawić i się
          cieszyć, że mogę się wyspać, inni, żeby budzić, bo może wpaść w hiperglikemie,
          bo może nie budzi się sama właśnie dlatego, że jest głodna i organizm nie chce
          tracić na wybudzanie energii. Poza tym moje piersi nie powinny mieć takiej
          przerwy w stymulacji. Z drugiej strony, próbowałam ją kilka razy budzić i po
          prostu się nie dało, rozbierałam ją, moczyłam nóżki, chodziłam, mówiłam do niej,
          a i tak zasypiała. Bardzo chcę karmić piersią, pragnę tego jak niczego na
          świecie, ale po prostu nie chcę zrobić jej krzywdy. Stąd może moje głupie pytania.
          • klusia.1 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 16:11
            prikazka napisała:

            > Ja się pytam, bo po prostu nie wiem... i jeśli mogę, to mam jeszcze jedno
            > pytanie. Moja córka, mimo maratonów w ciągu dnia zazwyczaj w nocy śpi ok 7
            > godzin. Nie wiem, czy ją budzić, czy nie. Jedni mówią, żeby zostawić i się
            > cieszyć, że mogę się wyspać, inni, żeby budzić, bo może wpaść w hiperglikemie,
            > bo może nie budzi się sama właśnie dlatego, że jest głodna i organizm nie chce
            > tracić na wybudzanie energii. Poza tym moje piersi nie powinny mieć takiej
            > przerwy w stymulacji. Z drugiej strony, próbowałam ją kilka razy budzić i po
            > prostu się nie dało, rozbierałam ją, moczyłam nóżki, chodziłam, mówiłam do niej
            > ,
            > a i tak zasypiała. Bardzo chcę karmić piersią, pragnę tego jak niczego na
            > świecie, ale po prostu nie chcę zrobić jej krzywdy. Stąd może moje głupie pytan
            > ia.

            Jeśli chodzio czas spania, to 7 godzin to sporo. Zależy jakie są przyrosty. Jeśli małe to może jednak pierś na śpiocha?
            Ja tak jak i sporo dziewczyn z tego forum przechodziłyśmy to cycozwisanie i na prawdę dziewczyny to przejzie to raz. Dwa - dokarmianie na siłę mieszanką jest bez sensu (chyba że są problemy z przyrostami). Ja też tak zrobiłam raz w szczycie desperacji. Podałam strzykawką mieszankę- Maja zjadła sporo a potem ulała(generlanie jest dzieckiem nie ulewającym) i nadal domagała się piersi. Tak to działa.A to że dziecko "dopchniętę" mieszanką pośpi samo, to dlatego, że mieszanka trawi się długoot i tyle. Jeśli jednak dziecko na prawdę się nie najada (przyrosty są kiepskie), to przyjżałabym się technice ssania.Małe może ssać godzinami, ale nie móc wyssać mego tłustszego mleka. Może wizyta u doradcy laktacyjnego?
            Ale błagam nie mówcie daję butelkę bo mam mało mleka, bo to jest wprost przeciwnie. Jeśli mam mało mleka to dlatego, że daję butelkę.
            Uwierzcie w swoje piersi i karmcie :)
            • prikazka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 16:25
              Były u mnie dwie Panie "laktatorki". Oby dwie polecane. Jedna kazała dokarmiać
              strzykawką po każdym karmieniu 40 ml mieszanki i budzić w nocy. Druga kazała
              pozwalać dziecku wisieć non stop i nie budzić. Dlatego właśnie nie wiem co
              robić, dlatego tu piszę, czuję się bezradna i zdezorientowana, dlatego pewnie
              "plotę bzdury". Moja nie chce nawet otworzyć buzi i chwycić cyca kiedy śpi. Poza
              tym nie ulewa, ani mojego a cyca, ani sztucznego z butelki.
              • klusia.1 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 17:03
                prikazka napisała:

                > Były u mnie dwie Panie "laktatorki". Oby dwie polecane. Jedna kazała dokarmiać
                > strzykawką po każdym karmieniu 40 ml mieszanki i budzić w nocy. Druga kazała
                > pozwalać dziecku wisieć non stop i nie budzić. Dlatego właśnie nie wiem co
                > robić, dlatego tu piszę, czuję się bezradna i zdezorientowana, dlatego pewnie
                > "plotę bzdury". Moja nie chce nawet otworzyć buzi i chwycić cyca kiedy śpi. Poz
                > a
                > tym nie ulewa, ani mojego a cyca, ani sztucznego z butelki.

                Wg. mnie w zależności od tego jakie są przyrosty. Jeśli są OK -min. 120gr/tydz. nie dokarmiałabym, tylko pozwoliła ssać ile dzieć potrzebuje. Jeśli przyrosty są mniejsze owszem czasem trzeba dokarmiać, ale z głową (jakimkolwiek systemem bezsmoczkowym). A przede wszytskim klapnij na pupie weź z lodówki Karmi, albo zaparz sobie meliskę, weź też dziecia do piersi i karm nie przejmując się ile tak leci i czy leci.. Serio to działa cuda - wiem co mówię.Moja córka dziś kończy 8 miesięcy i obecnie waży 7740gr, a najniższa waga spadkowa 2130gr :) Ale powem Ci, że różowo przez pierwsze 4-5 miesięcy nie było ..
          • basiak36 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 17:24
            > Ja się pytam, bo po prostu nie wiem... i jeśli mogę, to mam jeszcze jedno
            > pytanie. Moja córka, mimo maratonów w ciągu dnia zazwyczaj w nocy śpi ok 7
            > godzin.

            Jesli sie okaze ze nadal przybiera ok to spokojnie mozesz pozwolic zeby spala,
            pewnie i tak za niedlugo zacznie sie sama czesciej budzic. Ale w miedzyczasie po
            prostu pozwol jej ssac piers i uczyc sie ssania, bez tych wszystkich butelek, po
            co sobie zycie utrudniac skoro moze byc calkiem latwo:)
      • mika_p Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 23.05.09, 19:20
        prikazka napisała:
        > Przecież z tych kropelek nigdy "nie uzbiera się" 50 ml...

        Kropla ma chyba 0,2 ml, czyli na 50 ml wchodzi 250 kropli. Niech będzie 1 kropla
        na 5 sekund, to zajmie niecałe 21 minut.
        Nie ma cudów, ten "jeden haust" z butelki też trwa pewnie z 10 minut. No więc
        wychodzi, że ryzykując całą laktację oszczędzasz 10 minut :P
        • semi_cry Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 24.05.09, 22:23
          Prikazka - najwyraźniej nasze sytuacje są dość analogiczne. U mnie
          też zostaje po kropelce, a dziecko ciągle się przykleja i
          zastanawiam się, czy jakoś z tego pokarmu wtedy faktycznie
          korzysta... W dodatku mąż mnie trochę nakręca, że a nuż dokarmić, co
          wpędza mnie w poczucie niepewności co do wartości tego mojego
          karmienia. Ale ostatecznie po poniedziałkowym przykazaniu pediatry
          dokarmiliśmy dwa razy, niedużymi dawkami, zaś w piątek trafiliśmy na
          wizytę - do innej lekarki. Okazało się, że mała w 4 dni przybrała
          200 g !!! (o ile wierzyć wadze - lub odejmując tę wielgaśną kupę,
          której się niedługo potem pozbyła:)). Natomiast ta lekarka
          powtórzyła słowa Forumowiczek, że sytuacja należy do raczej
          normalnych i że książkowe dzieci (jedzące, a potem śpiące 3 godz. i
          tak w kółko) rzadko w naturze występują. Faktem jest, że w te 4 dni
          poddałam się Waszym radom i popłynęłam w ustawiczne
          karmienie/nieodstawianie. Trwa to dalej (niestety), ale staram się
          podchodzić ze spokojem. U nas też standardem jest długa aktywność
          (lub półaktywność, w każdym razie jeśli przysypianie, to tylko na
          rękach, w łóżeczku niemożliwe), a potem dobrych kilka godzin snu z
          rzędu. Dziś w nocy wybudzałam na karmienie (poszło łatwo) -
          trwało 'tylko' 2 godziny:) W łóżku próbuję karmić, ale nie idzie mi
          najlepiej, bo tak mi się jakoś anatomia układa, że odczuwam ból.
          Ogólnie zaliczałam bardzo ciężkie początki, bo warunki fizjonomiczne
          do karmienia nie były najlepsze, toteż początek to gryzienie mnie do
          krwi i czarne od strupów brodawki... Teraz, po 4 tygodniach, nadal
          miewam dyskomfort, ale nie już taką dramatyczną bolesność, więc
          chyba łapiemy wspólny rytm. Przede wszystkim zaczynam wierzyć w tę
          możliwość wykarmienia i niezagłodzenia dziecka, choć przed nami znów
          trudny egazmin, bo w tygodniu musimy się na krótko (2 dni)
          hospitalizować i mam tylko nadzieję, że ani moje nerwy, ani badania
          robione małej i zaburzenie rytmu dnia nie popsują nam
          dotychczasowych osiągów. Na pewno nie da się jej uwiesić tak jak w
          domu. Trzymajcie kciuki. Za dotychczasowe wsparcie ogromnie zaś
          dziękuję.
          • klusia.1 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 25.05.09, 08:53
            Nie pozostaje nic innego jak tylko powiedzieć - GRATUALCJE!! i oby tak dalej :) ZNowu powiało megaoptymizmem :) Trzymam kciuki!
          • biza7 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 25.05.09, 11:39
            semi_cry napisała:

            > w tygodniu musimy się na krótko (2 dni)
            > hospitalizować i mam tylko nadzieję, że ani moje nerwy, ani
            badania
            > robione małej i zaburzenie rytmu dnia nie popsują nam
            > dotychczasowych osiągów. Na pewno nie da się jej uwiesić tak jak w
            > domu. Trzymajcie kciuki. Za dotychczasowe wsparcie ogromnie zaś
            > dziękuję.

            A niby czemu nie?? Ja z małą wylądowałam miesiąc temu w szpitalu na
            pięć dni (złapała ospę), i cycowałyśmy więcej niż w domu, zresztą co
            innego można tam było robić..... Wkłucie weflonu, płacz - uspokajamy
            na cycusiu aż zaśnie. Kroplówka musi lecieć prawie pół godziny -
            trzymam przy cycusiu. Płacze albo jest niespokojna, bo to jedna obce
            miejsce i trudno zasnąć - do cycusia. I tak w kółko. Dzięki temu
            choroba nie spowodowała spadku wagi, wręcz mała ślicznie
            przybierała, a sam pobyt w szpitalu nie pozostawił za sobą jakichś
            horrorowatych wspomnień.

            Da się - i tak naprawdę to najlepszy sposób na to, żeby
            hospitalizację przeżyć jak najmniej boleśnie;)
    • prikazka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 25.05.09, 11:15
      Ja też staram się wytrwać, często się udaje, ale jak są takie dni jak wczoraj,
      kiedy przez 12 godzin Marysia była przypięta do mojej piersi i nie mogłam nawet
      umyć zębów, czy pójść do toalety, nie wspominając już o wymarzonym spacerze, to
      wymiękam. Poza tym u nas przyrosty nie są tak optymistyczne...w ciągu ostatnich
      4 dni tylko 70 gr (po wielkiej kupie, ważona zawsze na tej samej wadze). Dlatego
      właśnie zakupiłam sns. Mam nadzieję, że zda egzamin.
      Też chciałam bardzo podziękować dziewczynom za wsparcie. Dzięki Wam ciągle
      wierzę, że się uda...
      • basiak36 Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 25.05.09, 13:23
        oza tym u nas przyrosty nie są tak optymistyczne...w ciągu ostatnich
        > 4 dni tylko 70 gr (po wielkiej kupie, ważona zawsze na tej samej wadze). Dlateg
        > o
        > właśnie zakupiłam sns. Mam nadzieję, że zda egzamin.

        Przede wszystkim trzeba skupic sie na tym aby nauczyc dziecko efektywnie ssac,
        sns swoja droga mozna, ale wystarczyloby popracowac nad technika ssania.
        Przybory wagowe nie sa wcale tak niskie zeby sie trzeba bylo martwic, kwestia
        czasu i tego kiedy dziecko zacznie lepiej ssac.
        Im bardziej efektywnie bedzie ssac tym latwiej bedzie dotrzec do tlustszego mleka.
        • okri2 a mnie brakuje tego wiszenia przy piersi 27.05.09, 23:06
          Teraz ganiam za uciekającą córcią, a jak tak wisiała całe dnie przy piersi, to
          przeczytałam wszystkie zaległe książki. eh.. nie wrócą już te piękne czasy :( Do
          kibelka też chadzałam z małą (i nawet zdarzało mi się siusiu z nią robić hihihi).
          Mąż gotował, sprzątał, dogadzał - bo ja karmiłam i karmiłam o karmiłam i
          leniuchowałam się :))
          Trzeba na to spojrzeć pozytywnie (choć czasem kręgosłup bolał...)
          Miłego piersiowego lenistwa życzę!
        • prikazka Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 28.05.09, 16:01
          Jak można nauczyć dziecko efektywnie ssać? Wkładam głębiej pierś, czy coś
          jeszcze mogę zrobić? Sprawdzałam jej technikę ssania na butelce habermana
          (lepiej widac, niż jak jest przy piersi) i nie wyglądało to dobrze. Kilka
          mililitrów udało jej się wyciągnąć, ale z wielkim wysiłkiem i krzykiem. Może z
          piersi lepiej jej idzie, bo nie lubi mieć w buzi niczego innego (nawet mojego
          palca, czy zwykłej butelki, którą dostała kilka razy na początku). Zresztą ja
          też chcę, żeby ssała tylko moją pierś. Butelka habermana była do testu,
          ewentualnie do nauki ssania, ale nie wiem, czy to dobry pomysł i czy fakt, że
          miała z nią problem rzeczywiście świadczy o tym, że nie umie dobrze ssać?
    • katka_tk Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 25.05.09, 12:01
      jakbym czytała swoj watek na "niemowlu".
      tez jestem na etapie nauki jak zyc z ssakiem u piersi;) poki co od soboty
      wychodzi. dzisiaj zainspirowana tymze watkiem usadowilam sie z ssakiem, laptopem
      i przekaskami na kanapie i czekam az malz wroci z pracy zeby nas nakarmic
      pelnowartosciowym posilkiem:)
      • mad_die Re: Całe dnie przy piersi - pomocy! Czy dokarmiać 25.05.09, 12:31
        Masz śliczne dzieciątko :)
        A co do ssania, taki etap wiszenia na piersi minie, na 100%. Ważne, żeby za dużo
        nie myśleć o tym, jak się karmi. Tylko karmić.
        Ja z córką chodziłam do kibelka, może nie na piersi, ale kładłam ją na poduszce
        do karmienia na podłodze i robiłam co trzeba ;) Podobnie prysznic czy zrobienie
        obiadu.
        Wiadomo, pierwszy miesiąc najgorszy, potem to już z górki :) I jeśli dać dziecku
        ssać tyle ile chce i tak długo jak tego chce, to wszystko będzie dobrze.
    • baetka Wiem, co czujecie 27.05.09, 21:44
      Miałam identyczną sytuację - słabe przybieranie w pierwszych dwóch tygodniach i
      walki z pediatrami o butelkę. Poczytałam fora, wzięłam dziecko do łóżka na noc
      (a czasem i na dzień :) i nagle problemy z "za słabym mlekiem" jak ręką odjął.
      Uwierzcie w to dziewczyny!!!
      Jeśli bolą plecy, obłóżcie się poduszkami.
      Dziś - mała 6 miesięcy, 50 centyl wagowy (ale my chudziaki z mężem), zasypia
      sama w łóżeczku, nad ranem wędruje do mnie :)
      • malamalinkaa nawet nie wiecie jak szybko to mija 28.05.09, 17:06
        nie wierze, ze sama juz pisze taki post bo jeszcze chwile temu
        mialam takie watpliwosci jak Wy teraz:) moja córcia ma ledwie 2,5
        miesiąca (bliżej 3) a juz sie skonczylo wiszenie na cycku, ktore
        rowniez bylo u nas na porzadku dziennym i nie wierze, ze to powiem
        ale juz za tym tęsknie:):):)!!!!!!!!!!
        z mojego malutkiego doswiadczenia- nie zastanawiajcie sie zbytnio
        nad tym, dajcie sie "poniesc" dziecku i jego obecnym potrzebom, bez
        zbednego zastanawiania, glowkowania, czytania i sluchania madrych
        rad (nawet lekarzy...zaden pediatra nie pochwala karmienia na
        zadanie, ale to naprawde jest tylko ich szczera teoria, bo gdy
        dziecko placze wnieboglosy mimo iz minelo 15 minut od ostatniego
        jedzenia, to mysle ze kazdy z nich bedąc matką z cyckiem po prostu
        by tego cycka wyciagnal i dziecku dał:)
        • katiklem a ja przegrałam 28.05.09, 22:16
          no niestety...mała ma teraz 6 tygodni i jest dokarmiana piersią, że się tak
          wyrażę, po cesarce i rewizji po niej spowodowanej krwotokiem do otrzewnej,
          przerażona wizją położenia dziecka i mnie znowu do szpitala, zaczęłam najpierw
          dokarmiać strzykawką. Ale że mała jest z tych nie do obudzenia to zasypiała z
          pokarmem w buzi i krztusiła się tym czego nie zdążyła połknąć. W 3 tygodniu
          córka nie odzyskała wagi urodzeniowej, jak się wyraziła położna dziecko nie ssie
          efektywnie piersi bo jest głodne i słabe i dlatego zamiast ssać zasypia, błędne
          koło. Żałuję bardzo, że tak szybko się poddałam, że się przestraszyłam tego
          szpitala, ale po moich przejściach związanych z cesarką, bólem, stresem,
          kiepskim stanem psychicznym, nie chciałam tam wrócić. Udaje mi się jeszcze dwa
          lub trzy razy dziennie przystawić małą do piersi bez większej awantury, ssie
          dosyć krótko, słychać połykanie, ale trwa to może 5 minut i wypycha językiem
          brodawkę. W takich chwilach mam jeszcze nadzieję, że można by coś zrobić z tym
          moim karmieniem, tylko nie wiem jak się do tego sensownie zabrać i czy to się
          może jeszcze udać? Piszę chaotycznie wiem, ale żałuję ,że nie zaglądałam tu
          wcześniej i w trudnych dla nas momentach nie poszukałam u was wsparcia, może
          wtedy nie sięgnęłabym po butelkę. poradźcie....
          • mad_die Re: a ja przegrałam 28.05.09, 22:22
            Nie przegrałaś!
            Masz jeszcze małe dziecko, a takie duuuuuuużo prościej nauczyć ssać prawidłowo.
            Masz poradnię laktacyjną gdzieś niedaleko? Dobrą poradnię?
            A tak to poczytaj przyszpilony wątek na górze o słabym przybieraniu na wadze -
            baaaardzo dużo rad tam jest.
            I jeśli chcesz karmić piersią, to będziesz! Będzie trudno, ale uda się - na pewno!
            • okri2 do katiklem 28.05.09, 23:24
              Mamy karmią swoje adoptowane dzieci, a Tobie miałoby się nie udać??
              Musiałaby wrócić strzykawka lub kieliszek, łyżeczka, niekapek, kapek, kubek, sns...
              Wszystko byle nie smoczek i butelka. Trzeba będzie też na kilka dni położyć się
              z dzieciątkiem na całe dnie i noce do łóżka, by laktację rozruszać i zachęcić do
              piersi - choćby jako smoczek. Jak possie co pół godziny przez 5 min. to już
              będzie wielki sukces!
              Udawało się tez mamom wracać do karmienia piersią po KILKU MIESIĄCACH nie karmienia.
              Jedno jest pewne - trzeba tego barrrrdzo chcieć i być zdeterminowanym.
              Powodzenia!!!!
              P.S. bądź tu z nami, to zaradzimy, pocieszymy, pomożemy :)
              • katiklem Re: do katiklem 29.05.09, 20:45
                dziewczyny dziękuję bardzo za wsparcie, jesteście naprawdę nieocenione, bardzo
                mi zależy na karmieniu córki piersią, ale nie wiem czy to jeszcze się uda.
                Dzisiaj próbowałam małą przystawiać i nie udało się ani razu, nic tylko wrzask i
                odpychanie piersi rączkami. Po takim dniu tracę nadzieję. Zastanawiam się jak to
                by w praktyce wyglądało, jeżeli tak jak dzisiaj, to prawdopodobnie córka (jeżeli
                odstawię butelkę i zostawię pierś)będzie głodna i czy wtedy uda mi się ją
                nakarmić w inny sposób. trochę się tego boję, po wcześniejszym dokarmianiu
                strzykawką i ewentualnego zakrztuszenia. Przeraża mnie też trochę perspektywa
                nocnego karmienia i krzyku małej, która budzi dzieci i męża. Czy z takim
                podejściem może to się udać? Jeszcze jedno pytanie czy karmiąc przez sns mogę
                podawać mieszankę czy jednak lepiej swoje wcześniej odciągnięte?
                • basiak36 Re: do katiklem 29.05.09, 21:10
                  Da sie, bo dziecko jeszcze male, tylko pomoc by sie przydala.
                  Troche info kiedys zebralam o tym
                  tutaj:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=70995773&a=71001226
                • mruwa9 Re: do katiklem 29.05.09, 21:14
                  zawsze lepiej jest podac swoj pokarm, niz mieszanke. To, czy sie
                  akcja powrotu do piersi uda, zalezy praktycznie wylacznie od Ciebie
                  i Twojej determinacji i wiary w to, ze nie krzywdzisz dziecka i ze
                  powrot do pelnego karmienia piersia jest naprawde mozliwy. Na
                  szarpaniny, IMHO, pomaga, jakkolwiek brutalnie to brzmi,
                  przytrzymanie glowki dziecka przy piersi, wrecz lekkie ale
                  zdecydowane docisniecie, aby dziecko nie moglo piersi puscic. Zwykle
                  po kilku nerwowych ruchach maluch sie uspokaja i zaczyna rowno i
                  ladnie ssac. Sprobuj przystawiac dziecko , zanim sie zdazy
                  rozbudzic, chyba o tym juz bylo. Cos mi sie wydaje, ze masz za malo
                  wiary w mozliwosc powodzenia akcji i to moze byc podstawowa
                  przyczyna ewentualnej porazki.
                  • katiklem Re: do katiklem 29.05.09, 21:35
                    z pewnością trochę się obawiam jak to będzie, ale spróbuję na pewno. Pierwszy
                    krok już za mną, przed chwilą zamówiłam sns. Za 3 dni będzie w domu i będzie w
                    użyciu zapewniam, mam nadzieję tylko, że dziecko nie odmówi współpracy.
                    Rozumiem, że przy przystawianiu konieczna jest wyzbycie się poczucia, że
                    nasadzając dziecko na pierś, męczę je delikatnie mówiąc.
                    • mad_die Re: do katiklem 29.05.09, 22:12
                      Dziecko nie odmówi współpracy, jeśli będzie czuło pewną siebie, zdecydowaną mamę.
                      A nasadzanie dziecka na pierś jest tak na prawdę prawidłowym przystawianiem, bo
                      takiego malucha trzeba nakierować (zwłaszcza jeśli ma ku temu opory ;)) - zawsze
                      dziecko do piersi, a nie pierś do dziecka.
                      Będzie dobrze, musisz w to tylko (i aż) uwierzyć! I działaś w przekonaniu, że
                      robisz coś na prawdę dobrego dla swojego dziecka, nie robisz mu krzywdy.
                      • katiklem Re: do katiklem 29.05.09, 22:43
                        jeszcze w szpitalu miałam możliwość sprawdzić moc pozytywnego myślenia, gdy
                        bałam się, że po cesarce będą mnie kroić trzeci raz, wtedy ustawiłam się do
                        psychicznego pionu powtarzając sobie: będzie dobrze, będzie dobrze... i tak w
                        kółko, aż stało się to dla mnie oczywiste. Teraz mówię sobie uda nam się, uda
                        nam się...a po cichu liczę na wasze rady w trudniejszych momentach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja