landrynka103
19.05.09, 08:32
Moja córcia jest typem wrażliwca - od początku kolki, gazy, bóle
brzuszka itp. Teraz skonczyła 3 miesiące. Karmimy się od początku i
choć ciężko było bo walczyłam o to karmienie non stop: wpierw brak
pokarmu po cc, potem poranione sutki, zatkane kanały, zapalenie
piersi jestem dumna że udało mi się. Na początku słuchałam
rad "mądrych" położnych typu: dziecko je nie dłużej niż 20 min potem
proszę odstawić od piersi lub: proszę nie pozwolić robić z siebie
smoka bo dziecko Panią zdominuje. I tak faktycznie na początku było
a w domu wieczny płacz, ryk, marudzenie. W końcu zaufałam swojej
ituicji i daję pierś wtedy kiedy córcia tego chce czyli bardzo
często. Mała zrobiła się całkiem inna, bardziej spokojna i
bezpieczna choć marudzenie dalej jest w normie. Pierś jest nie tylko
do jedzenia bo je góra ok. 15 minut a potem robimy sobie smoka i
wisimy ok. 1 godziny lub więcej póki córcia nie odpadnie i nie
zaśnie lub utnie sobie krótkiej drzemki. Spać lubi najlepiej przy
piersi, przytulona w moich ramionach ale tylko w dzień bo w nocy nie
ma żadnego problemu w tej kwestii: śpi po 7 godzin bez budzenia się
na jedzenie w swoim własnym łóżeczku. Pierś to uspokajacz więc jeśli
dostanie histerii i nie mogę jej uspokoić inaczej to podaję pierś,
wowczas od razu sie uspokaja. Cycamy sobie także wtedy kiedy ja chcę
troszkę odpocząć i np. poczytać gazetkę lub wypić kawę. Tak więc nie
zabraniam jej dostępu do piersi, ma kiedy chce a nawet częsciej bo
wyprzedzam jej żądania. No i tu zaczynają się schody... W rodzinie
tylko słyszę jaka to ja matka jestem bo pozwalam sobie żeby dziecko
wisiało na mnie godzinami, że sobie smoka ze mnie robi, żebym
smoczek podała bo to przecież nienormalne, że sobie bata na siebie
ukręce bo dziecko się rozpuści i ze mnie potem nie zejdzie, że
trzeba być konsekwentnym i wychować od małego a nie dawać się
terroryzować itp. itd... Myslalam do tej pory że dobrze robie a
teraz po mału czuję się jak wyrodna matka która nie potrafi wychować
dziecka... sorry ale jak tak człowiekowi gadają przez dzien cały to
juz w koncu chyba w to wierzy... Czy naprawdę źle robię???