kleik na mleku wlasnym

21.05.09, 13:03
chce robic starszej corci kleik na wlasnym mleku ale mam wrazenie ze zle to
robie. odciagam po kilka razy pokarm bo nie jestem w stanie za jednym razem
odciagnac pozadanej ilosci.odciagniete mleczko wkladam od razu do lodowki. a
jak chce je zagrzac wyciagam z lodowki zlewam do jednego kubecza aluminiowego
tylko wtedy na poprzednim kubeczku na sciance zostaje serrwatka czy cos.
podgrzewam w garczku z woda ktora stawiam na gazie. dodaje zmiksowany
blenderkiem banan z dodatkiem mleka z piersi i to dodaje to grzejacego sie
mleczka. i jak juz ta mikstura jest odpowiednio ciepla dodaje kleik.
nie mam innego sposobu zrobienia jego kleiku. nie znam innego sposobu
podrzania mleka do takiej temperatury zeby po dodaniu klekiku ni ostyglo mi za
bardzo. a jeszcze musze dodac bananka ktory dodatkowo ostudzi mleko dlatego
podgrzewam wszystko razem i dopiero dodaje kleik. i musze dodac ze zalezy mi
na czasie bo mlodszy synek nie zawsze jest cierpliwy
    • mika_p Re: kleik na mleku wlasnym 21.05.09, 14:06
      A córka protestuje przeciwko posiłkowi w temperaturze pokojowej?
      Bo ja bym podgrzała mleko, żeby nie było wściekle zimne, wdziabała tego banana
      (widelcem, bo łatwiej się myje niż końcówkę blendera), posypała kleikiem i już.
    • monika_staszewska Re: kleik na mleku wlasnym 21.05.09, 15:27
      Mika_p słusznie prawi, a jak jeszcze talerz w którym Pani
      przygotowuje miksturę wstawiła w drugi z mocno ciepłą wodą będzie
      ciepłe. nawet gdyby przygotowanie długo trwało. Ewentualnie może
      Pani kupić taki specjalny podgrzewany talerz czy raczej miskę dla
      dzieci - ma jakby podwójne boki i dno, i zamykany otwór, w który
      nalewamy ciepłą wodę w przestrzeń miedzy ściankami.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • agarys Re: kleik na mleku wlasnym 21.05.09, 18:59
        nie wiem tylko czy temperatura pokojowa jest odpowiednia do przygotowania kleiku
        bo na sposobie przyrzadzania powinno miec temp ok 50 stopni
        • mika_p Re: kleik na mleku wlasnym 21.05.09, 23:46
          Jest :) Siedmiomiesiecznemu dziecku zasypywałam tartą gruszkę kleikiem bez
          żadnego podgrzewania i było dobrze.

          Nie wiem, czy się przyznać... ale się przyznam... mimo że mam już duże dziecko,
          czasami kupuję kleik ryżowy (bo nic tak nie zagęszcza marchewki z groszkiem jak
          kleik) i niekiedy wsypuję do zimnego mleka dla siebie... z sokiem malinowym...
          Mniam.
    • budzik11 Re: kleik na mleku wlasnym 22.05.09, 10:26
      Ja po prostu grzałam mleko w kubeczku w mikrofali do temp. ok. 40st., wsypywałam
      kleik lub kaszkę, mieszałam i już. Gdybym miała robić z jakimś owocem, to sam
      kleik zrobiłabym odpowiednio gęściejszy i do gotowego kleiku dodała rozdrobniony
      owoc.
      • agarys Re: kleik na mleku wlasnym 22.05.09, 16:52
        tylko ze wtedy temp calego posilku sie zmniejszy a na kleiku pisze zeby podawwac
        w temp 37 st
        • mika_p Re: kleik na mleku wlasnym 22.05.09, 17:23
          Coś muszą napisać, żeby ktoś głupi nie podał dziecku kleiku przygotowanego na
          wrzątku i wlanego do butelki. I o ile za gorący posiłek może zrobić krzywdę, to
          w zwyczajnej temperaturze pokojowej nic się nie stanie - nie wiem, w jakim wieku
          masz córkę, ale takie co mniejsze dzieci tylko zaczynają jeść posiłek o 37
          stopniach, kończy się zawsze temperaturą pokojową.
          Równie dobrze może się i taką zacząć.
        • budzik11 Re: kleik na mleku wlasnym 22.05.09, 17:52
          No tak, bo ja robię bez owoców, zapomniałam o tym - więc trzeba podgrzać
          mocniej, żeby po ich dodaniu kleik miał odpowiednią temperaturę. Moje dzieci też
          nie lubiły chłodnego jedzenia (w temp. pokojowej) - musiało być mocno ciepłe,
          czyli co najmniej w temp. mleka z piersi/ciała.
          • ahkoscian kleiki, kaszki to dla mnie magia... 25.05.09, 15:43
            Drogie Mamy,
            podpowiedzcie mi coś więcej n/t tych kleików...
            czeka mnie jeden posiłek mleczny,kiedy wrócę do pracy...i też chciałam na
            własnym mleku...
            Maluch będzie miał 6 miesięcy, chcę na moim odciągniętym (żeby nie wprowadzać
            modyfikowanego mleka); synek ma zaparcie...
            od jakiego kleiku(?) kaszki(?) zacząć? jakie firmy to robią? na co zwrócić uwagę
            przy zakupie?
            ile takiego mleka mojego syn może zjeść - orientacyjnie...
            • mruwa9 Re: kleiki, kaszki to dla mnie magia... 25.05.09, 21:49
              jesli maluch ma sklonnosci do zaparc, to raczej odradzalabym kleik
              ryzowy, szybciej kukurydziany, przy czym warto pamietac (nie wiem,
              czy wyzej o tym nie bylo, nie czytalam wszystkich postow), ze
              pokarmu kobiecego nie da sie zagescic kaszka/kleikiem, nadal bedzie
              plynny (do podania z kubka, lyzeczka). A jeszcze wygodniej jest
              wprowadzic posilek bezmleczny (warzywa lub owoce) z woda do popicia
              z kubka (nie plami, mozna eksperymentowac wszelkie bezsmoczkowe
              formy picia, bez strat w odziezy),ewentualnie zagryzane chrupkami
              kukurydzianymi. No i jest calkiem fajny posilek, bez kaszek.
              • ahkoscian Re: kleiki, kaszki to dla mnie magia... 26.05.09, 08:00
                mruwa, chętnie ten bezmleczny, ale...
                powiem Ci,że pogubiłam się totalnie w tych posiłkach dziecięcych...
                największy błąd lekarzy, doradców żywieniowych to mówienie "co wolno", a nie w
                jakim celu...na przykładzie mojego dziecka:
                - kończy za chwilę 6 miesięcy,
                - wprowadzamy 1 posiłek warzywny-zupkowy (bo ja do pracy, Maluch chętny do
                jedzenia - patrzył z zazdrością itp.)

                no i teraz zasadnicze pytania:
                - po co wprowadza się dziecku stałe posiłki?
                - co jest ważne w żywieniu małego Szkraba?

                z moich, dotychczas zdobytych informacji (dziecko do roku powinno):
                - mieć zapewnione 4 posiłki mleczne,
                - uczyć się przeżuwania (stąd papki),
                - wprowadzamy błonnik, aby przyzwyczajać jelitka i, w naszym przypadku, przy
                zaparciach błonnik trochę pomaga,
                - obiło mi się o uszy coś o żelazie (i chyba stąd te kaszki!!!)
                co jeszcze? szukam informacji nadal...
                • budzik11 Re: kleiki, kaszki to dla mnie magia... 26.05.09, 14:07
                  ahkoscian napisała:

                  Po pierwsze, to tak jak mruwa napisała - kaszka ryżowa - raczej nie, bo ryż
                  zapiera. Prędzej kleik kukurydziany (na pewno robi Nestle, może ktoś jeszcze).
                  Szukaj kaszek bezmlecznych, na początek najlepiej takich bezsmakowych (w sensie
                  bez dodatków, naturalnych). Nie wiem, czy wprowadziłaś gluten, jeśli tak, to
                  jest jeszcze kaszka Nestle 8 zbóż. Możesz też ugotować kaszę jaglaną (nie
                  widziałam nigdy błyskawicznej, kupujesz więc normalną, gotujesz na wodzie na
                  sypko, dodajesz mleko, miksujesz). Jest też opcja posiłku bezmlecznego - Sinlac,
                  ale on zawiera min. mączkę ryżową. Ale możesz spróbować, ryż to tylko 1 ze
                  składników. A jeśli dziecko ma skłonność do zaparć, to możesz dać mu śliwki
                  suszone - Gerber robi takie maleńkie słoiczki - wtedy możnaby spróbować nawet
                  kaszkę ryżowa z tymi śliwkami, dla zrównoważenia.
                  Nie do końca zgodzę się z tym, co mruwa napisała o gęstnieniu - bo owszem, mleko
                  zawiera jakiś enzym, który utrudnia gęstnienie, ale wtedy sypiesz dużo więcej
                  niż zaleca producent i masz gęsty posiłek który można spokojnie łyżeczką
                  podawać. Tyle, że on też szybko robi się rzadki. Ja nie wiem, ile sypałam - na
                  oko, do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

                  > no i teraz zasadnicze pytania:
                  > - po co wprowadza się dziecku stałe posiłki?
                  > - co jest ważne w żywieniu małego Szkraba?
                  >
                  > z moich, dotychczas zdobytych informacji (dziecko do roku powinno):
                  > - mieć zapewnione 4 posiłki mleczne,

                  ?? mleko powinno być podstawą menu dziecka < roku, wszystko inne - jako dodatek
                  do mlecznej diety.

                  > - uczyć się przeżuwania (stąd papki),

                  No papki to raczej dziecko nie pożuje ;-) Chodzi raczej o "naukę" połykania
                  bardziej stałych posiłków, poznawanie nowych smaków, konsystencji, ale też ukłąd
                  trawienny musi się przestawić na trawienie stałych pokarmów

                  > - wprowadzamy błonnik, aby przyzwyczajać jelitka i, w naszym przypadku, przy
                  > zaparciach błonnik trochę pomaga,

                  pewnie tak

                  > - obiło mi się o uszy coś o żelazie (i chyba stąd te kaszki!!!)

                  po 6 m-cu wyczerpują się zapasy żelaza, jakie dziecko "przyniosło" ze sobą na
                  świat z okresu ciąży, i tak, trzeba je dostarczać, ale głównym źródłem żelaza
                  jest mięso i żółtka jaj dla tak małego dziecka. W zasadzie to kaszki wcale nie
                  są obowiązkowe, bo to głównie węglowodany i mają za zadanie "tuczenie" dziecka.
                  Ja np. swojej starszej nie dawałam kaszek, bo była pulpet.

                  • budzik11 Re: kleiki, kaszki to dla mnie magia... 26.05.09, 15:07
                    A, i jeszcze pytałaś o ilość - u nas na początku (cały czas mówię o mleku do
                    kaszki/kleiku) starczyło 60ml. potem 80, czasami zjadał kaszkę ze 100ml. mleka
                    (po dodaniu kaszki z 60ml. mleka wychodzi pół takiej zwykłej szklanki, ze 100ml
                    - to juz prawie cała szklanka).
                    • ahkoscian Re: kleiki, kaszki to dla mnie magia... 28.05.09, 17:11
                      dzisiaj byłam u pediatry... "lekarzyca-komarzyca" powiedziała, żeby podawać
                      synkowi z kaszek Sinlac...
                      na moje wątpliwości (bo synek dość dobrze przybiera na wadze) powiedziała, ze
                      nie ma to znaczenia... po prostu kaszka bezmleczna...
                      mh... czy jest sens w naszym przypadku???
                      będę wdzięczna za podzielenie się ze mną Waszymi odczuciami...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja