koch.ania
24.05.09, 21:06
Moja córka ma teraz 10tygodni.7 i 8 dnia po porodzie, pomimo ciągłego karmienia dziecka (mała non stop wisiała na piersi)ciągle płakała , nie było mowy o spaniu.Pediatra na wizycie patronażowej popatrzył na nią i stwierdził ,że jest odwodniona (!) i kazał dokarmiać. No to ja , głupiutka pierwiastka dałam sobie wmówić,że dziecko niby zabiedzone,zagłodzone i zaczęłam po prawie każdym karmieniu piersią dokarmiać butelką ( podawałam mieszankę ).Córka nie umiala pic ze zwyklej butelki,wiec kupilam Habermana.Byla spokojniejsza,spala.
Nie miałam żadnej pomocy przy dziecku , byłam zupełnie sama i nawet do toalety chodziłam z nią na rękach.Nie miałam czasu , ani prawdę mówiąc nie przyszło mi to chyba przez zmęczenie do głowy,żeby poszukać jakiś informacji,pomocy w internecie.
Kiedy przyzwyczaiłam się do niespania,okrzepłam,włączyłam komputer i zaczęłam szukać , bo bardzo zależało mi na wyłącznym karmieniu piersią -załamałam się,bo okazało się,że od samego początku, z niewiedzy popełniałam błąd za błędem.
Umówiłam się z doradcą laktacyjnym.Karmiłam SNS(mala wypluwala sonde),pobudzalam laktacje met. 7-5-3 ,stosowalam wizualizacje,odpowiednia pozycje,poprawilam technike.Udalo mi sie zredukowac dokarmianie do karmienia przed spacerem i nocnego(objetosci rozne-od 60 do 120ml),ale czasami musze robic to czesciej,bo mala nie chce dossysac z piersi.Dzieje sie tak coraz czesciej.W ciagu dnia denerwuje się,puszcza pierś,rwie brodawkę,placze,wtedy ja uspokajam ,biorę na odbicie,podaję drugą i tak na zmianę.Czasami pokarm doslownie sika a ona w tym czasie puszcza brodawke i nie chce pic.W nocy nie ma z tym problemu.Czasami sie krztusi,ale potem jest ok.
W ciagu dnia raczej nie ma mowy o uzywaniu laktatora,bo jestem sama w domu,a ona niewiele spi.
Czy jest szansa,żeby wycofac sie z butelki?Czy to juz przegrana sprawa?Jak dlugo utrzymam laktacje,jesli ona coraz czesciej wypluwa piers?Caly czas mysle o tym,zamartwiam sie,bo oczywiscie sa wszystkie konsekwencje podawania mleka modyfikowanego ( kolki,zaparcia).Kiedy maz jest w domu,weekendami staram sie odciagac pokarm i podawac zamiast modyfikowanego.Czasami siedze i po prostu placze,bo czuje się gorsza matka przez to wszystko.
Tak żałuję,że wcześniej nie trafiłam na to forum,że nie macie pojęcia ... :(