to jak to wlasciwie jest z tym odbijaniem???

03.06.09, 14:22
Moja coreczka ma 4 tyg. jak sie juz naje to nie chce jej sie odbic. Prezy sie,
wygina, wydaje krzykliwe dzwieki i niesposob jej utrzymac w zadnej pozycji.
Nie wiem juz co robic, widze ze cos ja meczy i nie wiem jak pomoc. Po jakims
czasie sie uspokaja i wypluwa juz lekko przetrawione mleczko, po czym dalej
sie denerwuje i wygina. Czy taki lekko strawiony pokarm moze zle wplynac na
jej przelyk? I w ogole co mam zrobic zeby mi sie tak nie wyginala i beknela?
    • fizula Re: to jak to wlasciwie jest z tym odbijaniem??? 03.06.09, 15:54
      Kilka sposobów na odbiijanie:
      *położenie na swoim ramieniu w pionie;
      *położenie na swoich kolanach na brzuszku albo ogólnie na brzuszku;
      *w trakcie karmienia, gdy jeszcze dziecko nie skończyło, ale już
      zaczyna
      być niespokojne, to wówczas już możemy je podnieść do
      góry lub na chwilę położyć na brzuszku do odbicia (potem dalej
      kontynuować karmienie);
      *opukiwanie górnej części plecków dziecka (od przepony w górę);
      *cierpliwe odczekanie.
      Możesz się nie bać: wiele dzieci ulewa i nic im się nie dzieje ani z
      przełykiem, ani z czymkolwiek. Cała trójka moich dzieci odbijała i
      niepokoiła się, prężyła zanim udało się odbić. Grunt to nie brać
      tego do siebie, zaczekać aż się odbije. Dzieci bez żadnych zabiegów
      z naszej strony wyrastają i z częstgo odbijania, i z ulewania.
      • moniamech Re: to jak to wlasciwie jest z tym odbijaniem??? 05.06.09, 10:08
        polozenie na ramieniu w pionie nie dziala :/ moge ja tak trzymac nawet do
        nastepnego karmienia i nic sie nie dzieje
        jak ja poloze na brzuszku to raczej ulewa niz beka. czy moze beka ale tak
        cicho ze nie slychac?

        w trakcie rarminia jak jest niespokoja i puszcza cyca i podnosze ja do pionu to
        zaczyana wrzeszczec i tylko jak ja znowu przystawiam to sie uspokaja. czy to
        normalne? czy moze powinnam zatkac sobie uszy i czekac az beknie?

        opukiwanie ani masowanie nie dziala :(
        a trzymanie Malej caly dzien mi sie nie usmiecha, bo nic nie innego nie zrobie.
        Wiec po pol godzinie ja klade na boczek jesli jest spokojna, ale efekt jest taki
        ze ulewa kilka razy jak lezy.
        przybiera na wadze prawidlowo..
        • joshima Re: to jak to wlasciwie jest z tym odbijaniem??? 05.06.09, 10:23
          moniamech napisała:

          > polozenie na ramieniu w pionie nie dziala :/ moge ja tak trzymac nawet do
          > nastepnego karmienia i nic sie nie dzieje
          > jak ja poloze na brzuszku to raczej ulewa niz beka.

          A próbowałaś przewieszać przez udo? Brzuszek na jednym udzie,klatka piersiowa z
          głową na drugim, nóżki fikają swobodnie. To udo, gdzie leży główka można trochę
          wyżej.
          Że ulewa? Trudno. Zadbaj tylko żeby się nie mogła tym zachłysnąć i cierpliwie
          podkładaj pieluszki. Przejdzie jej. Mojej przeszło :)

          Dziecko po bekaniu (a może się odbić bezgłośnie) często ma czkawekę, więc może
          to będzie dla Ciebie jakaś podpowiedź.

          > opukiwanie ani masowanie nie dziala :(
          > a trzymanie Malej caly dzien mi sie nie usmiecha, bo nic nie innego nie zrobie.

          Rozpatrywałaś zakup chusty?
          • moniamech Re: to jak to wlasciwie jest z tym odbijaniem??? 05.06.09, 11:39
            Ostatnio Mala nie miewa czkawek, ale zdazalo sie ze miala.
            To jak ja poloze na brzuszku gdy ma pelny to nie bedzie bardziej jak wymiotowanie?
            chusta hmm.. mam nosidelko ale jeszcze za wczesnie zeby je uzywac, a na chuste
            narazie nie mam srodkow :(
            • joshima Re: to jak to wlasciwie jest z tym odbijaniem??? 05.06.09, 20:49
              moniamech napisała:

              > To jak ja poloze na brzuszku gdy ma pelny to nie bedzie bardziej jak wymiotowanie?

              Żadne wymiotowanie. Jak się boisz na zupełnie pełen brzuszek to rób przerwy w
              trakcie karmienia (jeśłi trwa długo). Poza tym cały ciężar dziecka nie spoczywa
              na brzuszku. Ciężka głowa wraz z klatką piersiową będzie leżała przecież na
              drugim udzie.

              Zrobisz jak zechcesz, ale mojej bardzo łatwo odbijało się (bez ulewania) właśnie
              w tej pozycji.

              > chusta hmm.. mam nosidelko ale jeszcze za wczesnie zeby je uzywac, a na chuste
              > narazie nie mam srodkow :(
    • biza7 Re: to jak to wlasciwie jest z tym odbijaniem??? 03.06.09, 16:03
      Z odbijaniem jest różnie u różnych dzieci, nie ma reguły. Moja
      córeczka przez pierwsze tygodnie w ogóle nie odbijała ani nie
      ulewała, za to prawie cały czas męczyły nas wzdęcia. Po jakimś
      czasie zaczęła ulewać i odbijać. I do dziś jest tak, że czasami
      ulewa a czasami nie, natomiast odbija generalnie prawie zawsze - ale
      to nie znaczy że "bez bólu". Często przy jedzeniu pręży się i
      wygina, i wtedy muszę pomóc odbić (albo poczekać aż sama sobie z tym
      poradzi), i dopiero potem mogę dalej karmić.

      Jeżeli pionizowanie córeczki nie pomaga jej w odbiciu, to nie męcz
      jej - no chyba że widzisz, że w pionowej pozycji jest jej łatwiej
      (tak była z naszą małą).

      To, że wypluwa lekko przetrawione mleczko, to akurat zupełnie
      normalne ulewanie (tak mi sie przynajmniej wydaje z opisu). Moja
      córca czasami uleje od razu "zwykłe" mleczko, a czasami serek - i
      wszystko jest normalne.

      Ulewanie generalnie jest fizjologią takich malutkich dzieci, bo
      zwieracz przełyku nie jest jeszcze wykształcony tak jak u dorosłych
      (wszystkie maluchy mają tzw. fizjologiczny refluks, z którego
      wyrastają). I w ogóle cały układ pokarmowy jest jeszcze niedojrzały,
      i dlatego różnie reaguje. Do tego dzieci są różne - jedne mniej, a
      drugie bardziej wrażliwe. Nie martw się ulewaniem - mi lekarz
      ostatnio powiedział, że to jest nawet zdrowe, bo pokarm ma
      przeciwciała, i jak przy ulewaniu "obmyje" przełyk i gardło, to
      wręcz dobrze dla takiego malucha.....

      Stara szkoła mówi, że dla odbicia powinno się dziecko poklepywać po
      pleckach - nowa szkoła neguje (Zawitkowski twierdzi, że dziecko może
      się zachłysnąć). Ja osobiście leciutko (ale naprawdę leciuteńko)
      poklepywałam plecki małej, po chwili masowałam (robiłam kółka),
      nosiłam w pionie, przytulałam - i jakoś przeważnie udawało się odbić
      po dłuższym lub krótszym czasie. Ale i tak po godzinie albo i dłużej
      potrafiło ją znowu coś męczyć, a jak podnosiłam - to wtedy się
      odbijało.

      Bądź cierpliwa i nie martw się - wiem że strasznie szkoda jak
      widzisz że Twoje maleństwo się męczy, ale ona z tego wyrośnie, a Ty
      póki co robisz wszystko co możesz;)

      A może spróbuj pionizować małą do odbicia w trakcie jedzenia - np.
      co 5 albo 10 minut?? Może takie "śródjedzeniowe" beki będą
      łatwiejsze??
Pełna wersja