Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki"

09.07.09, 18:53
Odwiedziła mnie dzisiaj koleżanka, od której usłyszałam dziwną -
moim zdaniem - rzecz (to było w kontekście mojej odpowiedzi na jej
pytanie, jak długo zamierzam karmić - że "do oporu", aż się cócia
sama odstawi;)).

Otóż PODOBNO karmienie powyżej 9 - 12 miesięcy jest szkodliwe dla
kobiety, bo powoduje rozregulowanie pracy przysadki, a tym samym
gospodarkę hormonalną, co jest szczególnie ważne jeśli się myśli o
kolejnym dziecku. To podobno jest zdanie naszej ginki (chodzimy do
tej samej - ma podwójną specjalizację ginekolog endokrynolog).

Nie mam zamiaru pytać ginekologa czy nawet endokrynologa jak długo
karmić (no chyba że pojawiłyby się jakieś problemy zdrowotne, ale
mam nadzieję że nic takiego się nie stanie, tfu tfu...) - ale sama
koncepcja mnie trochę zdziwiła.

I w związku z tym pytanie do Pani Moniki i doświadczonych (i
wyedukowanych bardziej ode mnie) Forumek - jest w tym coś z prawdy??
Mi się wydaje (bez naukowych czy medycznych podstaw - ot,
subiektywne moje przekonanie), że gdyby faktycznie długie karmienie
było takie szkodliwe dla organizmu matki i w kontekście kolejnej
ciąży, to dzieci byłoby mało na świecie, rodziny wielodzietnie
pewnie w ogóle by nie istniały a o chorobach i innych problemach to
już w ogóle nie ma co mówić......

Przecież chyba natura nie wymyśliłaby takiego mechanizmu
podtrzymania gatunku, który byłby dla przedstawicieli tego gatunku
groźny???..... (o modliszkach na razie zapomnijmy;)))

Co Wy na to?? Czy to się nadaje do wpisania na listę "The Best
of..." czy jednak coś w tym jest?
    • wiesia140 Re: Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki" 09.07.09, 19:01
      Karmiłam 18 miesięcy, z przysadką mi się nic nie stało. .. nie sądzę , aby to
      wpływało na przysadkę rozregulowując nadzorowany przez układ przysadka -podwzgórze.
    • mika_p Re: Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki" 09.07.09, 22:30
      Albo koleżanka coś pokręciła, albo ginekolog-endokrynolog udzieliła jej zbyt
      skrótowej odpowiedzi na pytanie o starania o dziecko rok po roku.

      Jednym z hormonów produkowanych przez przysadkę jest prolaktyna, a jej wysoki
      poziom blokuje owulację. Stąd przy długim karmieniu piersią częste są wątki "a
      kiedy będzie miesiączka, bo karmię już x miesięcy i nic" - i wtedy odpowiadają
      dziewczyny, którym miesiączka wróciła po roku czy dłuższym okresie, albo w ogóle
      po skonczeniu laktacji.

      Na pewno nie jest regułą to rozstrojenie przysadki, bo w wątkach o DKP wypowiada
      się wiele kobiet, które i pierwsze, i drugie dziecko karmiły dlugo. A skoro
      pierwsze karmiły długo i mają drugie, to znaczy, że problemów nie było, prawda? ;-)

      Osobiście obstawiam przekłamanie na zasadzie głuchego telefonu.
      • wiesia140 Re: Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki" 09.07.09, 22:42
        Lekarz by raczej czegoś takiego nie powiedział, więc stawiam na koleżanka
        czegoś niedosłyszała, albo nie zrozumiała i wyrwała zdanie z kontekstu rozmowy,
        a sens jego mógł być inny.
    • basiak36 Re: Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki" 09.07.09, 23:05
      > Otóż PODOBNO karmienie powyżej 9 - 12 miesięcy jest szkodliwe dla
      > kobiety, bo powoduje rozregulowanie pracy przysadki, a tym samym
      > gospodarkę hormonalną, co jest szczególnie ważne jeśli się myśli o
      > kolejnym dziecku.

      No nie tyle rozregulowanie co normalna jej prace przy kontynuowanej laktacji.
      Rowniez przy kontynuowanym karmieniu po 12 mcu prolaktyna stopniowo spada, a i
      tak kobietom roznie owulacja wraca.
      I to nie jest problem, tylko normalna rzecz. Bo normalne jest karmienie dziecka
      3-4 lata, az sie samo odstawi, i utrzymywanie naturalnej przerwy miedzy dziecmi,
      aby organizm kobiety mogl dojsc do siebie.
      Wiec nawet jesli nazwiemy to rozlegulowaniem przysadki, to jest to widac calkiem
      normalne i na miejscu:)
      • biza7 Re: Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki" 10.07.09, 09:03
        Jak byłam na kontroli po połogu u pani doktor, to ona coś wspominała
        że fajnie że karmię, ale karmić warto /należy czy jakoś tak tylko
        chyba do 9 miesiąca, bo potem to coś... nie pamiętam dokładnie co
        mówiła, ja wtedy też nie wdawałam się w jakąś szczegółową dyskusję,
        zresztą wtedy nie miałam jeszcze sprecyzowanej koncepcji jak długo
        chcę karmić;)

        Więc wychodzi chyba na to, że pani doktor jest po prostu zdania, że
        karmimy tyle i tyle, a potem robi się to szkodliwe...... (pediatra w
        szpitalu po porodzie powiedziała, że nie dłużej niż rok, bo potem
        same sobie zaszkodzimy;))

        Swoją drogą to trochę zabawne - bo pani doktor pytała mnie podczas
        tamtej wizyty o plany co do drugiego dziecka (w kontekście
        antykoncepcji w czasie karmienia), że chyba nie chcemy "co rok to
        prorok", bo samo karmienie nie stanowi ochrony przed zajściem w
        ciążę.....;))
    • dziub_dziubasek Re: Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki" 10.07.09, 11:23
      karmiłam ponad rok. Do wystarania się o kolejne dziecko wystarczył 1 cykl
      starań, podczas gdy o pierwsze staralismy się 7 cykli. Chyba więc mi się
      przysadka nie rozregulowała :)
    • monika_staszewska Re: Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki" 10.07.09, 12:04
      Otóż to, dłuższe karmienie nie jest szkodliwe dla przysadki
      mózgowej. Można by było tylko zastanawiać się jak się ma karmienie
      do przysadki tylko w sytuacji, gdyby ta była chora, ale i w takiej
      sytuacji nie zawsze musimy myśleć nad przerwaniem czy ograniczaniem
      karmienia.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • dalloway Re: Długie karmienie a "rozregulowanie przysadki" 10.07.09, 23:12
        Po roku karmienia, zgodnie z planem, zaszłam w ciążę - za pierwszą próbą.
        Karmienie przerwałam 2 miesiące później, bo groziło mi poronienie. Cykle miałam
        idealnie regularne, identyczne jak przed ciążą.
Pełna wersja