biza7
09.07.09, 18:53
Odwiedziła mnie dzisiaj koleżanka, od której usłyszałam dziwną -
moim zdaniem - rzecz (to było w kontekście mojej odpowiedzi na jej
pytanie, jak długo zamierzam karmić - że "do oporu", aż się cócia
sama odstawi;)).
Otóż PODOBNO karmienie powyżej 9 - 12 miesięcy jest szkodliwe dla
kobiety, bo powoduje rozregulowanie pracy przysadki, a tym samym
gospodarkę hormonalną, co jest szczególnie ważne jeśli się myśli o
kolejnym dziecku. To podobno jest zdanie naszej ginki (chodzimy do
tej samej - ma podwójną specjalizację ginekolog endokrynolog).
Nie mam zamiaru pytać ginekologa czy nawet endokrynologa jak długo
karmić (no chyba że pojawiłyby się jakieś problemy zdrowotne, ale
mam nadzieję że nic takiego się nie stanie, tfu tfu...) - ale sama
koncepcja mnie trochę zdziwiła.
I w związku z tym pytanie do Pani Moniki i doświadczonych (i
wyedukowanych bardziej ode mnie) Forumek - jest w tym coś z prawdy??
Mi się wydaje (bez naukowych czy medycznych podstaw - ot,
subiektywne moje przekonanie), że gdyby faktycznie długie karmienie
było takie szkodliwe dla organizmu matki i w kontekście kolejnej
ciąży, to dzieci byłoby mało na świecie, rodziny wielodzietnie
pewnie w ogóle by nie istniały a o chorobach i innych problemach to
już w ogóle nie ma co mówić......
Przecież chyba natura nie wymyśliłaby takiego mechanizmu
podtrzymania gatunku, który byłby dla przedstawicieli tego gatunku
groźny???..... (o modliszkach na razie zapomnijmy;)))
Co Wy na to?? Czy to się nadaje do wpisania na listę "The Best
of..." czy jednak coś w tym jest?