anemac
10.07.09, 18:20
Witam,
Córkę urodziłam w maju 2009. Od początku mała uwielbiała byc przy piersi.
POtrafiła na niej wisieć dosłownie cały czas. Pozwalałam jej na to bo bardzo
zależało mi na karmieniu piersią. Wydawało mi sie, że nie mam pokarmu więc
piłam herbatki laktacyjne w efekcie miałam b. dużo pokarmu... Córka
przybierała na wadze pięknie bo 50g dziennie. W 5-6 tygodniu zaczeła co raz
mniej wisieć przy piersi. Czas stopniowo się skracał, az doszło do 5 min.w
5-tym tygodniu. Waga cała czas rosła w górę....Więc się nie martwiłam.
Jedncześnie wieczorami mała zczęła szarpać sie z piersią. Nie przypisywałam to
brakowi pokarmu bo przecież ładnie przybiera na wadze. W tym czasie pieri
bardzo rzadko robiły sie twarde. Wyczytałam, ze po 6 tygodniu stabilizuje się
laktacja i pewnie to jest normalne :-). w 7-tygodniu daliśmy małej smoczka -
to byla jedyna metoda żeby nie płakała podczas licznych kolek ( miała je kilka
razy dziennie). W kolejnym tygodniu mała przybrała tylko 60g wiec sie
przestarszyłam. Przyszło mi na myśl, ze moge nie miec pokarmu. Zaczełam pic
herbatki laktacyjne po kazdym karmieniu pracowałam z laktatorem w efekcie po 2
dniach piersi były twarde i pokarmu miałam dużo. Mała zaczeła ssac w czasie
5-10 min piers co 2-3 godziny w dzien w nocy co 3-4 godziny Przybrała w 4 dni
160g.Miałam nadzieje, ze to koniec walki o laktacje. A dzis ( bez herbatek
laktacyjnych) po karmieniu o godz 13 bez pracy z laktatorem piersi sa
miekkie...a mamy godz. 18 :-((( W tej chwili córa ma 8-tygodni.
Co robię żle? czy mam cały czas pić herbatki i pracować z laktatorem?
Na dłuższą mete nie dam rady...
Jeśli chodzi o smoczek to mała dostaje go sporadycznie. Czas kiedy ma go w
buzi to ok. godziny dziennie. Nie sądzę, zeby moje problemy z lakatcja
pochodziły od smoczka, bo zaczeły sie przed jego podaniem.