biza7
01.09.09, 15:09
Pani Moniko, Dziewczyny - muszę się "wypłakać" Wam na ramieniu i
poszukać wsparcia duchowego....
Rozchorowała mi się moja kruszyna - jakiś paskudny wirus, chyba
grypowy, dopadł całą rodzinkę. Ja "wykręciłam się" jednodniową
wersją żołądkową, ale cała reszta klasycznie - katar,
temperatura.... No i niestety moja córcia też to złapała....
M a taki potworny katar - zgęstniał bardzo szybko i teraz już nie
wycieka sam z noska, za to zalega gdzieś tak głęboko... Dziecko mi
ciągle charczy, oddycha buźką, no i - NIE CHCE JEŚĆ!!!!! Buuuuu
Ja wiem, że ona po prostu nie jest w stanie jeść z zapchanym
noskiem, widzę jak się męczy... Dzisiaj dwa razy oczyszczałam jej
nosek fridą, to nie wyobrażacie sobie jaką ogromną ilość gęstego
śluzu wyciągnęłam....
Innych jedzonek też nie bardzo chce jeść (rozszerzanie diety idzie
nam baaardzo opornie). No i teraz się martwię - raz że ona nie je,
dwa że mi laktacja zaniknie (odciąganie mi ostatnio totalnie nie
idzie, zresztą nie mam kiedy bo mąż też leży chory i cały dom na
mojej głowie... a jak na złość dziadkowie wyjechali na urlop).
Proszę, pocieszcie, może coś doradźcie, bo już dzisiaj płakałam z
bezsilności - jak ok. 8-ej zjadła ok. 40 ml Sinlacu i popiła
dosłownie dwoma czy trzema łyczkami z piersi, to do 13-tej nic nie
jadła, próby przystawienia to był koszmar bo nosek zapchany....
zjadła dwie łyżeczki zupki, i dopiero po "odśluzowaniu" chwilę
pojadła z obu piersi. Teraz się obudziła po półgodzinnej drzemce i
chcę ją nakarmić z piersi, ale boję się co to będzie bo słyszę jak
charczy.....
Buuuu, co robić??