2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 facet

22.09.09, 11:21
Jestem załamana, brak mi sił do życia... Rok temu poznałam starszego od siebie
o 6 lat mężczyznę. Zaczęliśmy się spotykać, było cudownie, po kilku naszych
spotkaniach przyznał się, że ma żonę, ale stanowczo upierał się przy tym, że
zupełnie im się nie układa, w ogóle ze sobą nie żyją, łączy ich tylko wspólne
mieszkanie, w którym i tak mijają się bez słowa. Minęły 3 miesiące a nam
układało się wspaniale, nie miałam żadnych podejrzeń, bo zawsze miał dla mnie
czas, rozmawialiśmy o wszystkim. Przeprowadziłam własne "małe śledztwo" i
okazało się, że ma również 10 letnią córkę. Świat mi runął, pomyślałam, co za
gnój. Chciałam Go zostawić, pomyślałam dziewczyno nie warto zawracać sobie
głowy takim kłamcą, ale On nie dawał mi spokoju.Dzwonił, ja nie odbierałam,
przyjeżdżał, ja nie otwierałam drzwi. Spotkanie oczywiście było nieuniknione.
Po rozmowie z Nim i po Jego tłumaczeniach znowu Mu zaufałam. Mówił, ze to duża
dziewczyna, że zrozumie, że przecież to Im się nie układa i dziecko nie jest
niczemu winne. Pomyślałam, no trudno nie wyszło, dziecko rzeczywiście nie jest
niczemu winne a człowiek błędy popełnia, widocznie nie pasują do siebie. I
dalej ciągnęliśmy "nasz" związek... Dogadywaliśmy się pod każdym względem,
bardzo dużo rozmawialiśmy i z czasem zaczęły wychodzić Jego wcześniejsze
"wybryki". Nie byłam pierwsza kobietą, z którą zdradził żonę, w ciągu 10 lat
małżeństwa. Myślałam mi krzywdy nie robi, nie mogę oceniać Go za Jego
wcześniejsze zachowanie. Czas leciał, my cały czas byliśmy razem, a ja z
czasem zaczęłam rozumieć, że On żyje na dwa domy. Nie wytrzymywałam
psychicznie całej tej sytuacji. Kilka razy Go zostawiałam, choć wiedziałam że
bardzo Go kocham. Starałam się myśleć rozsądnie, ale to nie zawsze wychodzi.
Układaliśmy wspólne plany, wspólne życie. Spędzał ze mną każdą możliwą
sekundę, wyjeżdżaliśmy na weekendy i bawiliśmy się za pieniądze Jego żony, jak
się później okazało. Obiecywał, że to wszystko się skończy i że niedługo
będziemy tylko razem. I wtedy okazało się że jestem w ciąży. Pomyślałam sobie
kurcze no wyszło, nie byłam specjalnie załamana, wręcz nawet się cieszyłam.W
końcu miałam mężczyznę, z którym byłam szczęśliwa, z którym planowałam
przyszłość. Któremu i tak jak mówił nie układało się w związku i i tak chciał
to wszystko zakończyć. W ciągu miesiąca wynajęliśmy mieszkanie i
postanowiliśmy wspólnie zamieszkać. Opowiedział o wszystkim żonie, córce,
chociaż i tak wiem że nie o wszystkim, kłamstwo ma we krwi. W każdym bądź
razie Jego żona wiedziała, ze On się wyprowadza i że będzie miał drugie
dziecko. Pierwszy tydzień wspólnego mieszkania to była tragedia, nie było dnia
w którym bym nie płakała. W 10 letnim związku pan i władca całego świata
przyzwyczajony był, że wszystko podaje mu się pod nosek i spod noska zabiera.
Że jestem na zwolnieniu chorobowym na ciążę całymi dniami siedziałam w domu i
czekałam aż "Mój ukochany" wróci z pracy. Szybko przyzwyczaiłam się do Jego
wymagań. Koleje kilka dni były powrotem do normalności i już było całkiem
fajnie. Po czym po niecałym miesiącu wspólnego mieszkania powiedział mi, że
robię wszystko tak dobrze, ze nie ma się nawet do czego przyp.........nawet
nauczyłam się gotować. Wiedziałam, że utrzymuję kontakt telefoniczny z żoną,
nie mogłam Mu tego zabronić, zresztą i tak rozmawiali chociażby jak jeździł po
dziecko. Wiedziałam też, że Ona w każdej chwili przyjmie Go z otwartymi
ramionami i uśmiechem na buzi, że wszystko Mu wybaczy, tylko,że Ona nawet nie
ma pojęcia właśnie o tym "wszystkim". Za wszystko obwiniała mnie i po części
Ją rozumiem, ale to nie JA ZABRAŁAM GO JEJ, TYLKO TO ON JA ZOSTAWIŁ. To nie ja
miałam męża i dziecko. On natomiast wiedział, ze ma jeszcze szansę powrotu,
gdzieś, gdzie miał wszystko poukładane, poukładane po swojemu, ale czas leciał
i wiedział że ma go coraz mniej. Więc zaczął zastanawiać czy to na pewno Jego
dziecko. Kilka dni po zapłodnieniu, jak jeszcze nie wiedziałam, ze jestem w
ciąży rozstaliśmy się, bo ja już nie wytrzymywałam psychicznie, Jego
podwójnego życia i Jego ciągłych kłamstw i w ciągu tygodnia, bo tyle nie
byliśmy razem, raz wyszłam z domu i raz spotkałam się z kolegą, z którym
rozmawiałam 40 minut. Wiec tenże właśnie kolega był najlepszym przykładem
właśnie przyp.......... się o coś, zaczął mówić że nie ma do mnie zaufania i w
ogóle. Ja głupia zapewniałam Go, że to Jego dziecko, przysięgałam, pozwoliłam
nawet zrobić mu testy. On zrozumiał chyba wtedy, że ja doskonale zdaję sobie
sprawę i że to na pewno Jego dziecko. A ja zrozumiałam w końcu, ze nie ma to
sensu. Zrozumiałam w końcu, że dorosły facet nie wytrzymał ciśnienia dorosłego
życia i konsekwencji swoich decyzji. Że nie potrzebuję Go na siłę, że szybciej
czy później On i tak odejdzie. Że nigdy nie zniosła bym myśli, że wychodzi do
pracy a po pracy jedzie do kogoś innego, tak jak jeździł do mnie. Dzisiaj
zaczynam się pakować, wszystko oczywiście jest na mojej głowie. Muszę załatwić
sprawę z mieszkaniem, które wynajęliśmy na rok. Umowa oczywiście tez była na
mnie. On uważa, ze wszystko jest ok, że tak będzie lepiej. Wydaje mi się, że
On myśli, że nadal będzie żył na dwa domy. Wróci z powrotem na stare śmieci,
gdzie wszystko ma poukładane i o nic nie będzie musiał się martwić. W domu
będzie miał gosposię, sprzątaczkę i służącą, do tego jeszcze jelenia, który
będzie na Niego zarabiał i ukochane dziecko. A w drugim domu dziewczynę, z
którą będzie mógł wyjść, się pokazać, wyjechać na szalony weekend i drugie
dziecko. I tu się pomylił, bo mnie już nie będzie. Żałuję teraz, że
zapewniałam Go, że to Jego dziecko. Najlepiej było by gdyby po prostu o nas
zapomniał i wracał tam skąd przyszedł, gdzie wcześniej czy później i tak Mu
się znudzi, ale wiem,że tak nie będzie czuję, ze najgorsze dopiero przede mną...
    • czar_bajry Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 12:14
      sorry ale ile Ty masz lat?
      • 3smutna Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 12:29
        Czy ma to jakieś znaczenie? 23
        • czar_bajry Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 12:37
          Pytam bo to co piszesz świadczy o wielkiej niedojrzałości, naprawdę uwierzyłaś
          że żona go nie rozumie i nie układa się im? już bardziej wyświechtanego banału
          nie mógł wymyślić.
          Spotykając się z żonatym i dzieciatym facetem wiedziałaś na co się decydujesz i
          dziwię się Tobie że wpakowałaś się w ten związek a do tego zdecydowałaś na
          dziecko, na co liczyłaś na to że teraz będziecie jedną wielką rodziną?
          Piszesz że nie zgodzisz się tylko na zabawę i szalone weekendy, on też nie już
          teraz przestaniesz być atrakcyjna- będziesz mamą i zabraknie czasu na zabawę.
          Znajdzie inną tak samo naiwną jak Ty.
          • 3smutna Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 12:54
            Pewnie masz rację, byłam głupia, zakochana i naiwna. Tak wierzyłam Mu całym
            sercem... Jakiś rok temu napisałabym podobnie jak Ty, ale teraz kiedy przeżyłam
            to na własnej skórze wiem, że wygląda to zupełnie inaczej.
            • triss_merigold6 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 15:01
              No to będziesz samodzielną matką. A teraz przestań się wzruszać
              tylko pomyśl o kasie i ustaleniu formy kontaktów ojca z dzieckiem.
          • ct19 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 23.09.09, 12:30
            hej, sorry!! ja też mam 23 lata i facet zostawił mnie w pierwszych
            tygodniach ciąży po 4 latach związku(mój był starszy odemnie o 11
            lat...), nie miał żony ani dzieci. Zasady nie ma. A moje zdanie jest
            takie że jak kobieta się zakocha to wielu rzeczy nie widzi, i nie
            wolno jej za to karcić.
            • krowa_laciata Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 24.09.09, 11:23
              ct19 napisała:

              > hej, sorry!! ja też mam 23 lata i facet zostawił mnie w pierwszych
              > tygodniach ciąży po 4 latach związku(mój był starszy odemnie o 11
              > lat...), nie miał żony ani dzieci. Zasady nie ma.

              No oczywiście, że zasady nie ma. Inaczej samotnymi matkami były by
              jedynie kochanki, a tak nie jest. Tyle, że jednak w przypadku pana
              żonato-dzieciatego, który radośnie kopuluje na boku, bo żona jest be
              ryzyko jest nieco większe. Zawsze nawet jak pan żone porzuci, za
              kilka lat może się okazać, że kochanka też jest be i znajdzie nowa
              pocieszycielkę.

              A moje zdanie jest
              > takie że jak kobieta się zakocha to wielu rzeczy nie widzi, i nie
              > wolno jej za to karcić.

              Fakt. Tyle tylko, że kobieta powinna chyba mieć jakieś zasady i
              pomyśleć zanim się zakocha. Sama w życiu nie byłam w związku z
              zajętym ani żonatym. Nie byłam z wyboru, bo okazje były. Nie byłam
              właśnie dlatego, że bez względu na to co by biedny misio nie mówił,
              (jaki to on biedny na złą babę trafił, jaki to cudowny bo dla dzieci
              w związku się męczy i milion innych powodów dla których waliz nie
              spakował zanim za innymi d****i zaczął się uganiać)bałam się, że
              mogę się zaangażować i przestać myśleć rozsądnie. Dodam tylko, że
              nie jestem i nie robię z siebie ideału, podejście to wynikało z
              czystego egoizmu smile Nie miałam ochoty zakochać się w kimś kto albo
              nigdy od żony nie odejdzie, albo odejdzie i później mnie będzie
              puszczał kantem jak już mu się znudzę. Zresztą nie lubię się
              dzielić wink
              • ct19 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 24.09.09, 13:18
                Ja nie potrafię "pomyśleć zanim się zakocham". Mój eks, gdy go
                poznałam dopiero od dwóch lat przebywał na wolności(siedział 3
                lata), pracowanie jakoś mu nie wychodziło, mieszkał u rodziców(chłop
                34 lata) i jedyne co go interesowało to balowanie. Dopiero ja go
                ostatnio wyprostowałam ściągając za granice gdzie zachciało mu się
                pracować, ale o przyszłości myśleć po dziś dzień nie chce i żyje
                sobie z dnia na dzień. Ma fajnie chłopak.
                I kiedy teraz na to patrze to się zastanawiam gdzie ja oczy miałam
                bo przecież on, jego stosunek do życia i nastawienie do mnie od
                początku wyglądało to wszystko razem tragicznie. Mimo że uważają
                mnie wszyscy w okól za całkiem rozsądną osobę, to na dzień
                dzisiejszy zdaję sobie sprawę że mój czteroletni związek do
                rozsądnych się nie zaliczał, to było bezsensusmile
                Ja unikam żonatych i dzieciatych, bo byłabym zbyt zazdrosna i nie
                wytrzymałabym bycia tą drugą. Nerwy by mnie zjadły.
                Ale nie powiem że nigdy się z takim panem nie zwiążę... bo tego nie
                wie nikt.
                --
                https://www.suwaczki.com/tickers/p19u3e3k4awkoclz.png
    • zzuuza Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 15:28
      no włśnie tu oto mamy przykład przysłowiowej "dziuni"
      wie, że facet ma zonę i dziecko, wie że z nimi mieszka, a jednak brnie w taki
      związek dalej odbierając męża i ojca drugiej kobiecie.
      Ja nie mówię że facet jest bez winy, bo dla mnie to palant, ale autorka tego
      postu powinna mieć troche oleju w głowie, żeby się w takie coś nie pakować... no
      i jeszcze dac sobie zrobić dziecko!!! bo co? miała obraz szczęśliwej rodziny?
      swojej rodziny budowanej na zgliszczach uczuć innej kobiety!!!
      Współczuję Żonie, bo tylko jej sytuacja wymaga współczucia, nie Twoja, bo ty
      dobrze wiedziałaś co robisz.
      Nie ma co płakać, tylko wziąść się do roboty by zapewnic jakieś godne warunki
      swojemu dziecku, które nie jest winne niczemu, nie jest winne temu że ma matkę
      bez zasad!!!!
      • 3smutna Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 15:51
        Nie chcę żebyś się nade mną rozczulała, ale widzę że myślisz podobnie jak Jego żona. Nie facet jest winny tylko kobieta... Ja nikogo nie oszukałam i nie zostawiłam. Ja naprawdę Mu wierzyłam, przecież nie każdy w życiu musi się dopasować. Ludzie się rozchodzą i schodzą ponownie z kimś innym i żyją szczęśliwie.
        • zzuuza Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 16:11
          3smutna napisała:

          > Nie chcę żebyś się nade mną rozczulała, ale widzę że myślisz podobnie jak Jego
          > żona. Nie facet jest winny tylko kobieta... Ja nikogo nie oszukałam i nie zosta
          > wiłam. Ja naprawdę Mu wierzyłam, przecież nie każdy w życiu musi się dopasować.

          oczywiscie, najłatwiej tak wytłumaczyć, bo on mówi ze z zoną się nie układa to
          ja mam prawo rozbić tą rodzinę. Brednie gadasz, jest to takie głupie
          usprawiedliwianie, głupiej kochanki....
          Słuchaj dziewczynko....bo to tak jest...dopóki nie pojawi się w małżeństwie
          trzecia osoba dopóty mozna to małżeństwo uratować, ludzie mogą sobie wiele
          wybaczyć, nie tak łatwo przekreślić wspólne, często długie lata małżeństwa.
          Ale jak się pojawi własnie jakaś trzecia osoba to juz nie ma siły na to by
          przetrwać...
          Nie usprawiedliwiam faceta bo tak jak napisałam to palant, ale to ty pojawiłaś
          się jako ta trzecia, wchodząc z brudnymi buciorami w czyjąś rodzinę.
          Musiałaś?????
          bo co zakochałaś się w biednym żuczku, który był taki nieszczęsliwy z żoną???
          Trochę zasad dziewczynko, może teraz jak zasmakujesz tego uczucia porzuconej
          wtedy zrozumiesz, że pewnych rzeczy nie można robić i tego ci własnie życzę
          > Ludzie się rozchodzą i schodzą ponownie z kimś innym i żyją szczęśliwie.
          • mafema Zzuza - sorry, ale głupoty piszesz 25.09.09, 09:45
            Aż przykro czytać, naprawdę...
            3smutna popełniła dokładnie taki sam błąd jak Ty, ja i wszystkie
            samodzielne mamy - związała się z niewłaściwym człowiekiem i ma z
            nim dziecko.
            Odczep się od kobiety i uwierz, że gdyby nie była ta - byłaby
            inna... To FACET zachował się nie w porządku, nikt go na siłę do
            łóżka nie zaciągnął. Szukał wrażeń i znalazł, bo CHCIAŁ, bo myśli
            tym, co ma pomiędzy nogami. Zdradzający facet nie jest "bezwolnym
            listkiem na wietrze", to JEGO decyzje. Zwalając winę na "tą trzecią"
            usprawiedliwiasz rzesze nieuczciwych facetów, którzy wg Ciebie
            są "manipulowani" przez kobiety. Biedni panowie. Wzruszające...
            • zzuuza Re: Zzuza - sorry, ale głupoty piszesz 28.09.09, 09:23
              mafema napisała:

              > Aż przykro czytać, naprawdę...
              > 3smutna popełniła dokładnie taki sam błąd jak Ty, ja i wszystkie
              > samodzielne mamy - związała się z niewłaściwym człowiekiem i ma z
              > nim dziecko.
              > Odczep się od kobiety i uwierz, że gdyby nie była ta - byłaby
              > inna... To FACET zachował się nie w porządku, nikt go na siłę do
              > łóżka nie zaciągnął. Szukał wrażeń i znalazł, bo CHCIAŁ, bo myśli
              > tym, co ma pomiędzy nogami. Zdradzający facet nie jest "bezwolnym
              > listkiem na wietrze", to JEGO decyzje. Zwalając winę na "tą trzecią"
              > usprawiedliwiasz rzesze nieuczciwych facetów, którzy wg Ciebie
              > są "manipulowani" przez kobiety. Biedni panowie. Wzruszające...


              Mylisz, się, nie usprawiedliwiam faceta ale rozpatrujemy to z jej strony a nie z
              niego.
              Nie porównuj mnie z nią, bo ja nie związałam się z żonatym facetem, ja byłam
              właśnie żoną, której taka lala zniszczyła życie....
              Tylko ja, w przeciwieństwie, nie przyjęłam skruszonego "małżonka" z powrotem na
              łono rodziny, trudno, wybrał raz, nie ma powrotów...
              Poza tym, była świadoma tego, że ma rodzinę i co? i nic... bo lala zakochała się
              i gó... ją obchodziły uczucia żony, córki...
              Uroiła sobie szczęśliwą rodzinę na zgliszczach innej...
              No i co?
              przecież to nic, prawda? bo ludzie się rozchodzą tak twierdzi autorka tego postu...
              A jeszcze żeby było smieszniej, dała sobie przez ukochanego gogusia zrobić
              dziecko....
              a przeciez ona wykształcona i z dobrą pracą a nie słyszała o antykoncepcji...
              a może to było wszystko przemyslane, z jej strony, taki chytry plan by zatrzymać
              na zawsze swojego księcia....
              a książę, o ironio! okazał się zwykłym dupkiem, pozbawionym honoru i uczuć....
              I co pozostało, takiej zawiedzionej kochance....?
              Szukać współczucia na forach, samotnych Matek.... bo ona taka porzucona....
              a potem wszyscy będą płakać nad nią, że ona taka biedna, facet ją porzucił i do
              tego w ciąży...
              beznadziejne są niektóre kobiety.....
              • mafema Re: Zzuza - sorry, ale głupoty piszesz 28.09.09, 12:05
                > Poza tym, była świadoma tego, że ma rodzinę i co? i nic... bo lala
                zakochała si
                > ę
                > i gó... ją obchodziły uczucia żony, córki...

                Mężusiowie najczęściej płaczą, jaka to żona niedobra, bez uczuć,
                wyrachowana, zimna i Bóg wie co jeszcze, że nic ich z żoną nie
                łączy, rozwód w toku i takie tam "pierdu, pierdu"... Ja też się
                zakochałam, w kimś wolnym - czy jestem lepsza od 3smutnej? Nie
                sądzę. Też zostałam zdradzona, tylko że nigdy nie wnikałam "z kim",
                bo to nie ma żadnego znaczenia. Faceci potrafią omotać, mój eks
                zapewne także opowiadał jaką to ma wstrętną dziewczynę, jaki się
                czuje samotny i nieszczęśliwy...

                > Nie porównuj mnie z nią, bo ja nie związałam się z żonatym
                facetem, ja byłam
                > właśnie żoną, której taka lala zniszczyła życie....

                Zrozum, że to nie "lala" zniszczyła Ci życie, tylko Twój mąż. Skąd
                wiesz ile razy i jak długo szukał wrażeń poza małżeństwem?
                Powtarzam: gdyby nie była ta, byłaby inna. Dobrze wiesz jak to
                powinno wyglądać: nawet gdyby jedna, druga czy trzecia "lala"
                polowała na Twojego męża, "wyrywała" go na potęgę nachalnie
                rozkładając przed nim nózie - uczciwy, wierny, kochający mąż
                powiedziałby NIE. Szczując na inne kobiety zwalniasz facetów z
                odpowiedzialności.

                > Tylko ja, w przeciwieństwie, nie przyjęłam skruszonego "małżonka"
                z powrotem na
                > łono rodziny, trudno, wybrał raz, nie ma powrotów...
                I tu mnie zdziwiłaś swym brakiem konsekwencji, przecież to
                wina "lali", a nie Twojego męża - przecież on "biedny" nie miał nic
                do powiedzenia, kiedy ta "suka" ciągnęła go do łóżka...

                • zzuuza Re: Zzuza - sorry, ale głupoty piszesz 28.09.09, 15:58
                  > Tylko ja, w przeciwieństwie, nie przyjęłam skruszonego "małżonka"
                  z powrotem na
                  > łono rodziny, trudno, wybrał raz, nie ma powrotów...
                  I tu mnie zdziwiłaś swym brakiem konsekwencji, przecież to
                  wina "lali", a nie Twojego męża - przecież on "biedny" nie miał nic
                  do powiedzenia, kiedy ta "suka" ciągnęła go do łóżka...

                  właśnie byłam konsekwentna!
                  nigdzie nie napisałam że mężczyźni to biedni, ubezwłasnowolnieni osobnicy.
                  Jego wina jest nawet większa, niż własnie tej "lali" bo on miał zobowiązania,
                  ona niekoniecznie.
                  Nie obchodzi mnie czy byłaby inna jeśli nie ta...
                  Każda osoba która zostaje, świadomie tą trzecią jest dla mnie właśnie taką
                  "lalunią", bez zasad, pozbawiona jakiegokolwiek szacunku dla drugiej kobiety.
                  Ale nie rozpartujemy tutaj sytuację tego faceta tylko TEJ kobiety! która
                  napisała ten post, to ona szuka zrozumienia i współczucia na tym forum.
                  Ja wiem, pisała że nie chce współczucia, tralalalala....
                  Jeśli jest taką twardzielką, nie pisałaby tu.
        • morekac Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 24.09.09, 22:37
          Jego żona to głupia kobieta, ale i ty niemądrzejsza - przy towarze
          używanym wypadałoby zasięgnąć opinii poprzednich użytkowników wink.
          A teksty gościa toż to klasyka gatunku - wydaje się, że faceci tacy
          wyjątkowi, a każdy mówi to samo, mam wrażenie, że nawet przecinków
          nie zmieniają... najgorsze, że zawsze znajdą jakiegoś głuptasa,
          który w to uwierzy.
      • wjw2 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 21:21
        > Współczuję Żonie, bo tylko jej sytuacja wymaga współczucia, nie
        Twoja, bo ty
        > dobrze wiedziałaś co robisz.


        Z tego co pisze autorka wątku, to nie był pierwszy wybryk pana,
        zatem żona to zwykła ścierka, że pozwala się tak traktować, gotowa
        przyjać pana i każdej porze denia i nocy.

        Nikomu w tym "układzie" nie współczuję, nikogo nie żałuję, dorośli
        ludzie wiedzą co robią.

    • kotkamamrotka1 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 16:59
      nasza naiwność - babeczek - nie zna granic....
    • mamafiligranowa Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 22.09.09, 22:55
      Zostawi i żonę z córką i tą "drugą" kobietę z dzieckiem. Będzie
      tausiem dochodzącym. Zajmie się "trzecią" kobietą, tym razem wolną,
      bez zobowiązań (dzieci), naiwnie zakochaną w "wolnym kawalerze". Sam
      będzie smakował wolności pędząc na motorze 180 km/h.
      • czar_bajry Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 23.09.09, 10:26
        Amentongue_out
    • gazeta_mi_placi Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 24.09.09, 14:57
      A czy nie jest on czasem właścicielem firmy budowlanej? Coś mi Twoja historia mówi uncertain
      • 3smutna Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 24.09.09, 20:57
        Też trafiłaś na kogoś takiego? Nie firmy budowlanej raczej nie ma, bynajmniej
        nic mi o tym nie wiadomo.
    • cirilla28 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 24.09.09, 22:55
      "A w drugim domu dziewczynę, z
      którą będzie mógł wyjść, się pokazać, wyjechać na szalony weekend i drugie dziecko"

      Nie byłabym taka pewna, że po urodzeniu dziecka będziesz taka szalona
      i widowiskowa...
      Dojrzej, zacznij myśleć o dziecku...
    • zazula2007 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 25.09.09, 00:35
      Wiesz co...? Twoja historia troszkę mi przypomina moją.
      Gdy poznałam ojca mojej córki miałam 21lat.
      Wiedziałam, że jest żonaty. I że ma 11letniego syna. Do tego śliczną żonę, a
      ponadto był starszy ode mnie o 15lat. Uwierzcie mi. Nie jestem pustą małolatą,
      wręcz przeciwnie. Jeśli chcecie poznać moje IQ to powiem wprost: wynosi 145. Do
      tego słynęłam z tego, że to ja potrafiłam owinąć sobie wokół palca każdego
      faceta (i nie ze względu na urodę). Podchodziłam do każdego psychologicznie.
      Potrafiłam zrobić z człowiekiem co tylko mi się podobało. To była moja pierwsza
      (i ostatnia) przygoda z żonatym facetem. Pracowaliśmy razem. Podrywał mnie w
      pracy (ale tak delikatnie, po prostu czułam, że mam względy). Że był wyższego
      szczebla to skrzętnie to wykorzystywałam. Pierwszy raz w historii fabryki ktoś
      awansował po 2 miesiącach pracy w tak młodym wieku i w pierwszej swojej pracy -
      to byłam ja. Mimo, że nic nas nie łączyło, nie były to żadne zasługi łóżkowe. Z
      jednej strony zasłużyłam sobie na to, z drugiej zaś ten koleś był odpowiedzialny
      za zdawanie raportów przełożonemu - aby mógł ocenić kto zostanie mianowany. I
      jednak - człowiek inteligentny nie był - bynajmniej nie za bardzo. Ale omotał
      mnie jakoś. Był kłamcą doskonałym. Mieliśmy romans. Nawciskał mi kitów na temat
      swojej żony, miał ku temu świetną okazję, bo akurat wyjechała za granicę. Jak
      się okazało wcale go nie zostawiła - tylko mięli długi do spłaty i musiała.
      Wynajęliśmy wspólnie mieszkanie. Powiedział żonie o wszystkim i się zaczęło
      "latanie" w tą i z powrotem. Raz tłumaczył mi, że musi - ja go nie zatrzymałam,
      nie miałam prawa, parę dni później błagał na kolanach o to, bym go przyjęła.
      Może i rzeczywiście się tak mocno zakochał, ale nie potrafił wyjść ze swoich
      kłamstw. Teraz doszło do mnie, że kłamał mnie jak tylko mógł, oby się tylko
      obronić, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam. Zdarzyło się nawet tak, że trafił do
      szpitala i niby to przez serce. I ja już z litości wracałam do niego. Co się
      okazało, to pił zamiast spać i przychodził na nocki do pracy, to nie serce tylko
      wykończenie.
      W między czasie poznałam mojego obecnego męża. I taka szarpanina od jednego do
      drugiego. Zaszłam w ciążę. Z Żonatym. Jednak rozsądek pokierował mnie do kogo
      innego. Żonaty facet się nie nadaje na ojca mojego dziecka. Na szczęście mój mąż
      zakochał się na zabój i sam zaproponował mi, aby dziecko otrzymało jego nazwisko
      i przejął cywilno-prawne obowiązki. I to była najlepsza decyzja w moim życiu.
      Facet, który zdradza swoją żonę mógłby zdradzić kiedyś i mnie. Teraz nie ma
      dostępu ani do córki ani do mnie. Ona ma już prawie 2 lata i żaden sąd nawet nie
      zgodziłby się na badania ojcostwa.
      Proponuję Ci dać sobie święty spokój. Zapomnij o tym facecie jak najszybciej.
      Nie mówię, że masz zrezygnować z alimentów, ale odpuść sobie kontakty z nim.
      Szkoda Twojego czasu. Dziecko potrzebuje normalnego domu, być może nawet jak
      jeszcze będziesz w ciąży poznasz kogoś, z kim ułożysz sobie przyszłość. Szkoda
      Twojego czasu na takiego debila. Zaoszczędź przykrości jego żonie i córce, i
      jeżeli będzie taka potrzeba, spotkajcie się tylko w sądzie.
      • zazula2007 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 25.09.09, 00:42
        A tak w ogóle na jakich zasadach wynajęłaś mieszkanie? Spisywałaś umowę z
        właścicielem przy notariuszu, czy tylko z właścicielem? Jeżeli tylko z
        właścicielem na jakiejś tam umowie, to nie wiąże Cię nic z tym mieszkaniem.
        Możesz je opuścić bez żadnych konsekwencji. W razie pytań napisz na priv.
    • kicia031 Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 25.09.09, 16:29
      Bylas nie tylko glupia, ale przede wszystkim kompletnie pozbawiona
      zasad moralnych, egoistyczna do szpiku kosci.

      Najbardziej szkoda, ze za to wszystko zaplaci twoje dziecko...
      • czar_bajry Re: 2 zniszczone psychicznie kobiety,2 dzieci,1 f 25.09.09, 19:48
        kicia daj spokój i dziecka do tego nie mieszaj, bo zaraz wyjdzie że współczujesz
        nienarodzonemu maluchowi takiej mamusitongue_out
        Była naiwna i teraz będzie musiała wypić to piwo co go naważyła niestety sama bo
        na pana raczej nie ma co liczyć.
    • 3smutna OPINIA!!! 25.09.09, 18:50
      Tak myślałam, że będziecie wypisywać, że byłam głupia, nieodpowiedzialna,
      zepsuta, że weszłam z buciorami w czyjeś życie... Nie oczekuję współczucia i
      litości, ale ktoś kto nigdy nie był w takiej sytuacji gó... może o niej
      wiedzieć. Żadnej z Was tego nie życzę, ale nie wiecie na kogo w życiu traficie.
      Nie jestem typową "dziunią" czy przysłowiową "głupią blondynką", jestem osobą z
      wykształceniem, dobrą pracą, znającą swoją wartość, jak się okazało byłam tez
      naiwna, ale człowiek uczy się na błędach. Moją historię potraktujcie jako
      życiową przestrogę i jeszcze raz żadnej z Was tego nie życzę.
      • malwa200 Re: OPINIA!!! 25.09.09, 20:01
        3smutna, nie martw się. wiem, ze opinie niektórych są okrutne ale są
        też ludzie, którzu Cię rozuumieją. współczuję Ci i rozumiem, że
        każdy popełnia błędy. nie martw się Kochana, wszystko się ułoży,
        zobaczysz. będziesz jeszcze szczęśliwa. pomodlę się za Ciebie, zebyś
        wytrzymała to wszystko, trzymaj się, nie jesteś sama, jakby co-pisz
        na priV do mnioe. pozdrawiam i całuje





        potępiać należy jedynie złe postępowanie ludzi, nie zaś ich samych.
        wszyscy jesteśmy omylni. J.P II
        • cirilla28 Re: OPINIA!!! 02.10.09, 20:29
          Jak trwoga to do Boga,
          ale gdyby mieć zasady moralne i wg nich postępować,
          nie byłoby sprawy prawda?

          widzę po przykładzie "mojej" kochanki, że wyrządzone zło wraca...
Pełna wersja