alimenty od żony ojca

23.09.09, 15:30
znalazłam coś takiego:
Art. 144 [Powinowaci] § 1. Dziecko może żądać świadczeń
alimentacyjnych od męża swojej matki, nie będącego jego ojcem,
jeżeli odpowiada to zasadom współżycia społecznego. Takie samo
uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony swego ojca, nie
będącej jego matką.
§ 2. Mąż matki dziecka, nie będący jego ojcem, może żądać od dziecka
świadczeń alimentacyjnych, jeżeli przyczyniał się do wychowania i
utrzymania dziecka, a żądanie jego odpowiada zasadom współżycia
społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje żonie ojca dziecka,
nie będącej matką dziecka. § 3 Do obowiązku świadczeń przewidzianego
w poprzedzających paragrafach stosuje się odpowiednio przepisy o
obowiązku alimentacyjnym między krewnymi.
Art. 132 [Alimentacja w dalszej kolejności] Obowiązek alimentacyjny
zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie
ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie
jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od
niej na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest
niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami

czy któraś z koleżanek korzystała z tego artykułu, albo coś słyszała
na temat tego jak to w praktyce wygląda? czy z art 132, gdzie jest
zapis "gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności" wynika,
że najpierw trzeba założyć sprawę dziadkom a dopiero obecnej żonie?

pozdrawiam
    • arwena_11 Re: alimenty od żony ojca 23.09.09, 18:54
      Nie tylko dziadkom ze strony ojca, ale również ze strony matki.
      Podobnie jak w kolejce przed żoną jest rodzeństwo ojca, matki itd.

      Najpierw rodzina a dopiero na końcu obcy ludzie. I to pod warunkiem,
      że ty nie możesz utrzymywać dziecka sama.
      • nioma Re: alimenty od żony ojca 24.09.09, 14:54
        ale to niesprawiedliwe
        dlaczego zona ojca dziecka ma to obce dziecko utrzymywac? co ja to
        dziecko obchodzi?
        • gazeta_mi_placi Re: alimenty od żony ojca 24.09.09, 14:55
          Mogła wybrać faceta bez przeszłości i kuli u nogi w postaci nieślubnego
          dziecka,to jej wolny wybór,więc powinna ponosić konsekwencje.
        • ania28 Re: alimenty od żony ojca 24.09.09, 17:09
          wiesz, bywa, że ta żona woli utrzymywać tylko swoje dzieci (również
          z poprzedniego małżeństwa) i pomaga swojemu mężowi ukryć cały
          majątek przed poprzednią żoną... i ten mąż nie płaci alimentów,
          oficjalnie pracuje u żony na pół etatu za najniższą krajową, mieszka
          w domu żony, jeździ samochodem żony, weekendy spędza na działce
          żony... już wiesz dlaczego ma to OBCE dziecko utrzymywać? bo bierze
          czynny współudział w okradaniu tego dziecka...
          • chalsia Re: alimenty od żony ojca 24.09.09, 22:09
            > majątek przed poprzednią żoną... i ten mąż nie płaci alimentów,
            > oficjalnie pracuje u żony na pół etatu za najniższą krajową, mieszka
            > w domu żony, jeździ samochodem żony, weekendy spędza na działce
            > żony...

            w takich przypadkach daje się uzyskać alimenty od macochy.
            Poszukajcie sobie wątków mamy o nicku dronka.
          • a.k.77 Re: alimenty od żony ojca 28.09.09, 09:08
            Ale w przywołanych przepisach jest ogólna zasada: to nie jest
            możliwość zasądzenia alimentów od macochy/ojczyma biorącego udział w
            oszustwie tylko od każdego. A to już moim zdaniem trochę nie fair.
            Od utrzymywania dzieci są oboje rodzice. To oni mają sobie wypruć
            żyły a na dziecko zapracować. Wciąganie w to osób de facto obcych to
            już lekka przesada. Ojciec nie powinien się uchylać od płacenia i
            okradać własne dziecko. Za ukrywanie majątku należałoby wprowadzić
            możliwość ścigania karnego. Ale nie wiem czemu kobieta, której
            jedyną winą jest to, że pokochała faceta z przeszłością, ma oddać
            część swoich zarobków na inne dziecko. Może współfinansować, ale nie
            musi.
            • ania28 Re: alimenty od żony ojca 28.09.09, 10:32
              nie od każdego - to jest możliwość z której się korzysta w
              sytuacjach takich jak moja... jest inny artykuł który mówi o tym, że
              muszą być uzasadnione okoliczności m.in. osoby które są w pierwszej
              kolejności zobowiązane do utrzymania dziecka się z tego obowiązku
              nie wywiązują...
              • a.k.77 Re: alimenty od żony ojca 29.09.09, 10:12
                No, nie do końca masz rację: usprawiedliwione potrzeby owszem, ale
                cytując wyrok Sądu Najwyższego "Obowiązek alimentowania pasierba
                opiera się na zasadach współżycia społecznego i nie jest związany z
                kolejnością przewidzianą w art. 129 k.r.o.". Czyli nie ma związku z
                poszukiwaniem środków u krewnych, tylko od razu można starać się od
                powinowatych.
            • kicia031 Re: alimenty od żony ojca 28.09.09, 13:50
              No to teraz wyobraz sobie taka sytuacje - ze tatus twojego dziecka
              poslubia pania grazyne kulczyk, dla przykladu, albo inna bardzo
              zamozna dame. Pan porzuca prace, by w 100% poswiecic czas
              troszczeniu sie o nowa malzonke i zwiazek z nia i jego dochody
              wynosza 0pln. Jednoczesnie zje w luksusowych warunkach. Czy zasadne
              w takiej sytuacji byloby zasadzenie alimentow od macochy?

              Uzylam przykladu ekstremalnego, ale w skrocie chodzi o to, ze poziom
              zycia rodziny moze miec sie nijak do dochodow osoby zobowiazanej do
              alimentacji, a dziecko ma prawo zyc na poziomie porownywalnym z
              poziomem zycia rodzicow.
              • e_r_i_n Re: alimenty od żony ojca 28.09.09, 18:16
                kicia031 napisała:

                > a dziecko ma prawo zyc na poziomie porownywalnym z poziomem zycia > rodzicow.

                Nie w przypadku, gdy poziom ten wynika z dochodów osoby nie zobowiązanej do
                alimentacji, a zobowiązana się wywiązuje z obowiązków na poziomie, który jest w
                stanie zapewnić.
                • annakate Re: alimenty od żony ojca 28.09.09, 20:42
                  w praktyce jest to martwy przepis
              • a.k.77 Re: alimenty od żony ojca 29.09.09, 10:18
                Kicia, rozumiem rozgoryczenie takiej osoby, której eks okazał się
                świnią, ale to on jest rodzicem i on to dziecko powołał na świat...
                nie jego rodzice, rodzeństwo kolejny małżonek. Wiem, że każda
                kobieta może znaleźć sie w takiej sytuacji, że facet ją "wykiwa".
                Ale ja sobie nie wyobrażam pozywać o alimenty kogokolwiek poza ojcem
                dziecka. Jego szarpałabym do śmierci, nasyłałabym ruskich, weszła w
                komitywę z komornikiem i co jeszcze przyszłoby mi do głowy. Jeśli
                nowa małżonka eksa pomagałaby mu ukrywać dochody, to załatwiłabym ją
                z innego paragrafu. A co do rezygnacji z pracy pana:
                Art. 136. Jeżeli w ciągu ostatnich trzech lat przed sądowym
                dochodzeniem świadczeń alimentacyjnych osoba, która była już do tych
                świadczeń zobowiązana, bez ważnego powodu zrzekła się prawa
                majątkowego lub w inny sposób dopuściła do jego utraty albo jeżeli
                zrzekła się zatrudnienia lub zmieniła je na mniej zyskowne, nie
                uwzględnia się wynikłej stąd zmiany przy ustalaniu zakresu świadczeń
                alimentacyjnych.
                Świadczenia niepieniężne (wyjazdy, wycieczki, samochód, utrzymanie
                itp) to też dochódsmile
                • kicia031 Re: alimenty od żony ojca 29.09.09, 12:44
                  ale te pieniadze i tak pochodziliby od pani kulczyk, ;prawda?

                  My na pewnym etapie rozwazalismy, czy chlop nie ma pojsc na
                  wychowawczy zeby zajac sie naszym synem.Bylo dla mnie wtedy
                  oczywiste, ze ja bylabym odpowiedzialna za placenie alimentow na
                  Mala.
                  • a.k.77 Re: alimenty od żony ojca 30.09.09, 08:42
                    Może tak, może nie. Albo zgodziłaby się, że facet ma siedzieć w domu
                    a ona zarabiać i wtedy dałaby mu kasę na jego dziecko, albo
                    pogoniłaby go do pracy. Myślę, że raczej zdecydowałaby sie na to
                    drugie rozwiązaniesmile Ja jestem macochą, facet nie zarabia za dużo i
                    dlatego zgodziłam się, żeby nie dokładał się do domu tylko dawał
                    więcej na dziecko z pierwszego małżeństwa. Dzięki temu jego mama nie
                    musiała ani raz wnosić o podwyższenie alimentów. W końcu to jego
                    dziecko i on ma je utrzymać. Ale gdyby jego matka podała mnie do
                    sądu o alimenty Bóg mi świadkiem, że wpadłabym w szał. Poczułabym
                    sie jakby mi kto policzek wymierzył. Mi też nie jest łatwo z kasą.
                    Pracuję na półtora etatu mając roczne dziecko. A matka tamtego
                    siedzi w domu, przy drugim mężu. Czy - odwracając sytuację -
                    mogłabyś przyznać, że to się odbywa kosztem mojego dziecka? Bo
                    gdybym chciała iść tropem "wszystko mi sie należy, bo mam dziecko"
                    to mogłabym dojść do wniosków, ze ja musiałam zostawić małe dziecko
                    i zarabiać na to żeby mama tego drugiego mogła siedzieć w domu. Dla
                    porządku dodam, że Pasierb ma 14 lat, jego ojca poznałam 4 lata po
                    rozwodzie, a co do odejścia to jego mama znalazła sobie nowego
                    partnera. Różnie to wygląda w życiu. Mimo to przepis uważam za
                    niesprawiedliwy, bo mimo, że staram się by Pasierbowi materialnie
                    nic nie zbywało jest przepis który umożliwia jego matce skuteczne
                    zasądzenie alimentów ode mnie - odpowiadających zasadzie
                    słuszności...
                    • chalsia Re: alimenty od żony ojca 30.09.09, 09:25
                      > dziecko i on ma je utrzymać. Ale gdyby jego matka podała mnie do
                      > sądu o alimenty Bóg mi świadkiem, że wpadłabym w szał. Poczułabym
                      > sie jakby mi kto policzek wymierzył.

                      ale nie poda, bo ojciec się wywiązuje z alimentów nawet z okładem.
                      I nawet gdyby podała, to nie ma prawnych podstaw, skoro ojciec się
                      wywiązuje.

                      Ten paragraf dotyczy sytuacji, gdy ojciec się ewidentnie miga,
                      zwlaszcza z pomocą żony. I dlatego dronka wygrała taką sprawę (o
                      czym ktoś wczesniej wspomina).
                      • a.k.77 Re: alimenty od żony ojca 30.09.09, 12:39

                        Chalsiu kochana „dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych od
                        żony swojego ojca, nie będącej jego matką, jeżeli odpowiada to
                        zasadom współżycia społecznego. I to wszystko. Przykład Dronki
                        wypełnia dyspozycję tego przepisu, ale nie tylko on – żeby było
                        jasne. W świetle orzecznictwa sądowego zasadom współżycia
                        społecznego odpowiada także sytuacja, gdy ojciec co prawda nie miga
                        się, ale zarabia mało (od zawsze) a macocha ma spore dochody przy
                        czym występuje jeszcze przyrodnie rodzeństwo. W tym momencie (jeśli
                        sędzia przychyli się do argumentacji strony) może zasądzić alimenty
                        od macochy, uzasadniając, iż względy współżycia społecznego nakazują
                        równą stopę życiowa dzieci. I może nie brać pod uwagę iż macocha ma
                        więcej, bo tyra po godzinach, a matka nie ma bo załóżmy na potrzeby
                        tego przypadku wpadła w szkole, nie zdobyła wykształcenia a teraz
                        siedzi w domu, bo proponują jej tylko proste prace do wykonania, a
                        na tym ucierpiał by jej honor. Ja już trochę podżyłam w związku z tą
                        sytuacją, nie piszę tego tak dla bicia piany. Drażni mnie po prostu
                        że w takim przypadku jak mój konkretnie, sąd prędzej jest gotów
                        zasądzić alimenty ode mnie, niż zmusić niesolidną, zdrową matkę,
                        która nie ma małych dzieci do odchowania do tego by część środków
                        zdobyła własną pracą. Przecież nikt nie żąda żeby dawała połowę…
                        niech zarobi 1/10 potrzebnej na utrzymanie sumy, ale niech pracuje,
                        bo inaczej łatwo mówić, że tatuś daje mało (tatuś daje 1000
                        zarabiając 2000).
                        Matki samotnie wychowujące dzieci też są różne: są takie które
                        harują na śmierć próbując związać koniec z końcem podczas gdy były
                        partner pływa jak pączek w maśle, ale zdarzają się i takie (na
                        szczęście w mniejszości), które myślą jedynie o własnej wygodzie i
                        starają się by na nie pracowali wszyscy ludzie poza nimi samymi.
    • krowa_laciata Re: alimenty od żony ojca 28.09.09, 23:06
      Hmm... przepis zasadny jeśli niunia wiąże się z "misiem-dawcą", wie
      że ma on w głębokim poważaniu własne potomstwo i szuka naiwnej,
      która pomoże mu się od zobowązań wykręcić. Co jednak w sytuacji gdy
      wiąże się z facetem, który nieźle zarabia, jest w stanie wyrobić na
      potomstwo i coś się pochrzani? Mój M zarabiał całkiem nieźle, płacił
      alimenty, finansował wakacje, leki, szkołę itd. poza alimentami.
      Pokichało się w pracy i ledwo wyrabia na alimenty (płaci) i jakieś
      grosze mu zostają na nasze dzieci i rodzinę (na którą zdecydowaliśmy
      się świadomie bo było nas stać). Czyli w sytuacji gdybym złapała
      pracę dużo lepiej płatną (w razie ewentualnej podwyżki na którą M
      już nie wyrobi) mam finansować jego dzieci? Proste, że wyremontuje
      mieszkanie jak mnie będzie na to stać (w którym M też będzie
      mieszkał), będę kupować dobre żarcie (które też będzie jadł), kupię
      sobie samochód (z którego pewnie by skorzystał). Jednak nie po to
      będę zapierniczać, żeby cudze dzieci utrzymywać. Dodam, że mam swoje
      dzieci z poprzedniego związku i oczywiste jest (mimo iż syna M
      bardzo lubię), że przede wszystkim o nie dbać będę. Jeśli to M
      będzie zarabiał nieźle oczywiste dla mnie będzie, że na równi z
      naszymi dziećmi będzie finansował syna, nie moje dzieci... bo o nie
      mam dbać ja i ich ojciec.
      • ania28 Re: alimenty od żony ojca 29.09.09, 12:44
        nie przyszłoby mi do głowy ciąganie żony byłego męża po sądach, bo
        jemu się noga podwinęlą i ma chwilowe kłopoty finansowe... o nie...
        od kiedy się z nią związał zaczęły się schody - doprowadziła do
        tego, że jej dzieci z pierwszego małżeństwa były dla niego
        ważniejsze od własnej córki... "nie dołoże do wyprawki do
        przedszkola bo musiałem kupić naszym dzieciom" - gdzie "nasze" to
        były jej dzieci... u niektórych biologia bierze górę...
        • sah_ra Re: alimenty od żony ojca 29.09.09, 18:47
          Czy ja dobrze zrozumiałam co napisałaś ? Twój ex woli dzieci obcej baby niz
          własne dziecko? Osłabłam. Czasami się zastanawiam czy ojca z dzieckiem łączy
          jakaś więź biologiczna czy też więź dziecka z ojcem jest wynikiem tylko tego ,ze
          facet jest z matką dziecka?
          • izabelka0207 Re: alimenty od żony ojca 29.09.09, 20:54
            Jakiś rok temu widziałam tutaj wątek, który dotyczył podobnej sprawy. Ojciec migał się od alimentów, wszystko było jego nowej żony u której też pracował, a w sądzie udawał biednego. Finał był taki, że zasądzono alimenty od nowej żony, ponieważ "stara" udowodniła, że były mąż specjalnie poprzepisywał wszystko na nową żonę, żeby tylko nie płacić alimentów.
            Jeśli chcesz tak zrobić musisz mieć mocne argumenty, ale może się udać.
            Powodzenia!
Pełna wersja