ojciec notorycznie przeziębia dziecko

25.09.09, 09:20
jak w temacie - dzieje się tak niemal przy każdej wizycie, 2 razy
nawet skończyło się szpitalem. Co robić z takim fantem, cały problem
później na mojej głowie, weekend u tatusia a później 2 tygodnie
mordęgi
    • ct19 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 25.09.09, 10:03
      a nie da się tego jakoś w sądzie załatwić?? tzn że on jest wyjątkowo
      nieodpowiedzialny i naraża wasze dziecko na "jakieś" zagrożenia??
      • czar_bajry Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 25.09.09, 11:44
        Jak to?
        Specjalnie dziecko przeziębia?
        Może po prostu powiedz mu żeby bardziej dbał i pilnował potomka.
        Raczej nie sądzę żeby to było działanie złośliwe i wymierzone przeciw Tobietongue_out
        • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 25.09.09, 12:30
          wcale tak nie powiedziałam (przynajmniej nie to miałam na myśli) i
          też nie sądzę, żeby złośliwie. Ale fakt jest faktem, a mi już czasem
          ręce opadają bo wiadomo co oznacza choroba dziecka, no i szkoda
          dzieciaka przede wszystkim. A strzępić język to ja sobie mogę, po
          pierwszym roku przestałam
          • ct19 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 25.09.09, 13:44
            ale jak można nie wiedzieć o czymś takim? Jak nie ma piątej klepki w
            głowie to może lepiej niech wcale nie opiekuje się dzieckiem...
            Znałam przypadek takiego dziadziusia, co zabrał wnusia na spacerek i
            zamiast go pilnować dał mu wolną rękę-ten mały nie umiał jeszcze
            zbyt dobrze jeździć na rowerze, puścił się z górki, przewrócił i
            poobijał sobie całą twarz... dziadziuś tak się bał że odprowadził
            chłopczyka pod blok i wysłał samego do mieszkania...
        • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 25.09.09, 14:36
          Tak, polewa zimną wodą i wystawia na dwór... Chciałam zwrócić
          uwagę, że dzieci przeziębiają się z reguły same - bez przerwy coś
          łapią w żłobku/przedszkolu/szkole. Są dzieci, które są chore niemal
          bez przerwy...
          • ct19 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 25.09.09, 16:24
            ja mam na myśli to że ktoś czuje że jest chłodno, ale nie ubierze
            dziecka cieplej, bo myśli o czymś zupełnie innym.
            autorka postu nie pisze że dziecko wraca przeziębione z przedszkola,
            tylko od ojca...
            • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 25.09.09, 20:56
              Ct19, jak się łapie jakieś cholerstwo w przedszkolu, to nie jest się
              chorym tego samego dnia, tylko najczęściej za 2-3 dni... Po
              weekendzie z tatusiem? Przeceniacie wpływ lekkiego ubrania na
              przeziębienie.
              Poza tym z przeziębieniem nie ląduje się w szpitalu... W szpitalu
              lądują dzieci z wysoką temperaturą, z odwodnieniem - a to typowe
              objawy wirusówek...
              • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 13:33
                morekac napisała:

                W szpitalu
                > lądują dzieci z wysoką temperaturą, z odwodnieniem - a to typowe
                > objawy wirusówek...

                Albo ze złamaniem po zimowych rajdach rowerowych. No ale dzieci jak
                to dzieci - ciągle sobie coś łamią, przecież tatuś nie chciał..
                • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 13:51
                  Kornelka - ty o przeziębieniu pisałaś:

                  ojciec notorycznie przeziębia dziecko

                  jak w temacie - dzieje się tak niemal przy każdej wizycie, 2 razy
                  nawet skończyło się szpitalem. Co robić z takim fantem, cały problem
                  później na mojej głowie, weekend u tatusia a później 2 tygodnie
                  mordęgi
                  Hm? wink
                  • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 18:57
                    Nie mam siły na tłumaczenie się z każdego pół słowa, jeżeli bawi Cię
                    to co robisz to miłego dnia życzę
                    • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 20:09
                      Kornelka, napiszę tak: jeśli chcesz dostawać sensowne porady, opisz dokładnie
                      całą sytuację. Więc może najpierw zdecydujesz się, czy tata dziecko przeziębia
                      czy łamie i jakie są przyczyny pobytu w szpitalu - choroba czy uraz.
                      Najpierw pisałaś wyłącznie o przeziębieniach - prawda, niestety, jest taka, że
                      większość dzieci choruje, zwłaszcza te spotykające się z dużą liczbą innych
                      dzieci. Małe dzieci mają prawo być przeziębione kilka do kilkunastu razy w roku
                      - tak bywa, wprawdzie nie u wszystkich i nie sądzę, żeby była w tym wina "ojca
                      notorycznie dziecko przeziębiającego", nawet jeśli infekcje kończą się w
                      szpitalu wskutek powikłań.
                      Co innego są nieco ryzykowne jazdy rowerami po lodzie - ale o tym wspomniałaś
                      duuużo później. IMHO małe dziecko brane na jazdę rowerem po lodzie to głupota ze
                      strony ojca, ale jeśli to starsze dziecko - to też świadczy o braku zdrowego
                      rozsądku tak u dzieciaka, jak i jego taty (pewnie dziedziczne, cóż zrobić).
                      Słowem: jeśli urazy powstają wskutek uprawiania sportów ekstremalnych,
                      wypadałoby spotkania z tatą ograniczyć do sportów mniej urazowych (np.basen,
                      ratownik będzie czuwał nad właściwym zachowaniem) lub do kina czy odrabiania
                      lekcji. Ale może dziecko też nabierze trochę rozsądku po takiej akcji - czego
                      należy życzyć wszystkim zainteresowanym. BTW: zabawa ze złamaniem trwa trochę
                      dłużej niż dwa tygodnie, poza tym niektóre złamania powstają całkiem łatwo
                      wskutek upadku np. na rękę całym ciężarem ciała i wcale nie trzeba do tego
                      sportów ekstremalnych, wystarczy się potknąć w łazience...
                      • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 11:10
                        może rzeczywiście się nie rozpisałam, ale nie chciałam wrzucać na
                        forum kolejnej telenoweli no i nie sądziłam, że większość podejdzie
                        do tego w ten sposób, że nie wiem co piszę. Problemy zaczęły się tak
                        jak pisałam - w momencie kiedy zaczął ją zabierać na noc i było to
                        jeszcze na długo przed przedszkolem, a więc kiedy mała była zdrowa
                        jak rydz że tak powiem. Dosłownie po każdym pobycie mała wracała z
                        katarem, a później to już się tylko akcja rozwijała. Przyczyną
                        przeziębienia nie musi być tylko nieodpowiednia garderoba, zresztą
                        ja sama nie przegrzewam dzieciaka, ale też np. przeciągi w domu,
                        może facet nie wstaje do rozkopującego się dziecka w nocy, może za
                        słabo dom nagrzewa, może zbyt długo przesiaduje z małą w szpitalu na
                        podaguchach i mała tam coś podłapuje. Przecież nie będę śledzić
                        faceta. Wiem, że nie robi tego złośliwie, co najwyżej z głupoty czy
                        niefrasobliwie, ale z tej niefrasobliwości ja gęsiej skórki dostaję
                        bo później leżymy obie jak betki i nawet nie ma nam kto leków
                        wykupić. Poza tym to jest akurat taki egzemplarz, który potrafi
                        świetnie zająć się nawet malutkim dzieckiem, więc jak go znam musi
                        to być wynikiem np. zbytniego zaabsorbowania narzeczoną i kumplami -
                        może dlatego jestem zła (w sensie, że mógłby a olewa, a nie z
                        zazdrości). Próbowałam z nim łagodnie i 'na ostro' ale bez rezultatu
                        więc dałam sobie spokój. Inwestuję a to we wczasy dla małej, a to w
                        szczepionki żeby była odporna i rzeczywiście coś to daje, w zeszłym
                        roku dopóki brała to nie chorowała. Ale w tym roku mamy wrzesień,
                        mała dopiero po wakacjach, opalona i zdrowiutka, wyjazd na tydzień
                        do ojca i jak się okazało po kilku dniach - antybiotyki. Żal mi
                        małej bo znowu te antybiotyki i najlepiej midgał wycinać (chodzę do
                        laryngologa i wszystko gra, nawet badać nie trzeba), a wziął by ją z
                        raz nad morze czy w góry żeby odporniejsza była to nie ma szans by
                        mała załapała się na trzeciego.
                        A z nóżką dałam przykład na to, że facet niefrasobliwy jest że tak
                        powiem, wiózł małą na bagażniku bez siodełka w paskudną pogodę
                        (wiało i sypało), pośliznął się i mała nóżkę w szprychy wkręciła
                        (miała wtedy 4 latka), aż mnie ciarki jeszcze przechodzą jak o tym
                        piszę. Czasem dziwię się, że tak mu to wszystko wychodzi bo chyba
                        bardziej sama siebie bym podejrzewała, że czegoś nie dopilnuję bo
                        czasem ledwo już na oczy patrzę i nie mam nikogo do pomocy, a jednak
                        to u niego te hece.
                        Odnośnie ograniczania, gdybym chciała to mogłabym to zrobić na kilka
                        innych sposobów, ale nie o to mi chodzi. Jeśli już - to jak faceta
                        skutecznie postraszyć, żeby używał innej części ciała do myślenia i
                        poustawiał sobie priorytety tak jak należy
                        • madziulec Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 15:56
                          Podaj mnie do sadu.
                          Blagam !!!

                          Nie wstaje do rozkopujacego sie dziecka, co wiecej, NIGDY nie wstawalam. Jestem
                          beznadziejna matka.
                          Doprowadzam do przeziebiania sie dziecka. A, nie. Przeziebiam dziecko.

                          W tejze chwili stworzylam przeciag w domu, maly nie ma skarpetek, zreszta
                          praktycznie zwykle lata boso, podobnie jak ja. Nie jest to powodem biedy tylko
                          przyzwyczajenia.

                          Na przeziebienie nie podaje antybiotykow.
                          Tez mnie za to podaj do sadu. Popelniam karygodny BLAD, niewybaczalny.


                          Tyle w temacie.
                          Co do myslenia.. Polecam tez .. uzywac czasem glowy wink
                          • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 19:30
                            jaka zuch dziewczyna, aż dziw że tak często jęczy na forum. Jeśli
                            się nie mylę - mój problem (ojca regularnie zabierającego dziecko -
                            z takim czy innym skutkiem) chyba Ciebie nie dotyczy, nieprawdaż?

                            Poza tym, nie każdy z wszystkim biega do sądu, nie mierz innych
                            swoją miarą.
                          • ct19 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 19:45
                            Boże... ale ty czepliwa jesteś...
                            Ciekawa jestem czy jakbyś ty znalazła się w takiej sytuacji kiedy
                            tatuś podstawia ci pod drzwi-za każdym razem przeziębione dziecko, z
                            pewnością nie byłoby dla ciebie najmniejszego problemu-i jeszcze
                            podziękowałabyś ojcu dziecka że będziesz miała dodatkowe zajęcie na
                            najbliższy tydzień...
                            • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 22:09
                              ct19 napisała:

                              > Boże... ale ty czepliwa jesteś...
                              > Ciekawa jestem czy jakbyś ty znalazła się w takiej sytuacji kiedy
                              > tatuś podstawia ci pod drzwi-za każdym razem przeziębione dziecko,
                              z
                              > pewnością nie byłoby dla ciebie najmniejszego problemu-i jeszcze
                              > podziękowałabyś ojcu dziecka że będziesz miała dodatkowe zajęcie
                              na
                              > najbliższy tydzień...

                              Może i czepliwa, niemniej uważam, że obowiązuje domniemanie
                              niewinności...
                              Co do reszty: wiem, co to są chore dzieci, i to chore nie tydzień, a
                              3 miesiące (złamania).
                              Moje są już na tyle duże, że przeziębiają się wyłącznie same, raczej
                              na skutek kontaktu z zarazkami, niż biegania po domu na bosaka (co
                              czynią notorycznie), chodzenia zimą bez czapek (j.w) czy bez
                              swetrów - ja też mam wrażenie, że moje dzieci są z reguły za lekko
                              ubrane...
                          • lady_telimena Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 19:58
                            Dziwi mnie madziulec Twoje podejście, szczególnie że sama wypisujesz
                            jak bardzo Twoje dziecko jest chore i cierpi na reflux. częste
                            Przeziębienia w takim przypadku raczej nie są wskazane???



                            • madziulec Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 21:48
                              To, ze dziecko chodzi na bosaka nie oznacza, ze chodzi przeziebione.

                              To, ze ostatnio kapalo sie w morzu, ktore mialo 15 stopni, tudziez w basenie
                              (jakby nie patrzec do wlasnej dyspozycji, wiec ryzyko zakazenia zerowe) rowniez
                              nie oznacza, ze chodzi z glutem po pas.


                              Ale za to.. nie lazi obecnie w zimowej kurteczce, grubych butach, zimowej
                              czapce-uszatce (mimo problemow z uchem, to laryngolog nei zalecil), nie
                              wspominajac o rajstopkach (ktore chyba ostatnio sugerowal tatusiek, ale zbylam
                              milczeniem)...

                              No popatrz wink Czyli mozna. Bo to, ze nie ubiera sie dziecka jak na syberie i sie
                              stosuje uodparnianie moze zaprocentowac.
                              Tylko, ze nie tydzien, a 1,5 miesiaca moje dziecko nad morzem spedzilo.

                              Wiec droga Telimeno, zajmij sie dalej Tadeuszkiem wink bo mna nie za bardzo Ci
                              wychodzi wink
                              • lady_telimena Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 23:29
                                Się zdecyduj, bo najpierw piszesz
                                "Doprowadzam do przeziebiania sie dziecka. A, nie. Przeziebiam
                                dziecko."

                                Teraz zaś
                                > To, ze dziecko chodzi na bosaka nie oznacza, ze chodzi
                                przeziebione.
                                >

                                Czyli poraz 151-wszy chlapiesz tak jak Ci w danej chwili wygodnie.
                                Co do hartowania dziecka, rada sama w sobie dobra, ale całkowicie
                                nie adekwatna do tematu. Są rozmaite metody wychowania, i twoja nie
                                koniecznie jest jedyną słuszną. Są matki które uważają za słuszne,
                                aby (podobno) chory dzieciak był (lub nie w zależnosci od fazy
                                księżyca) hartowany, a są inne matki, których wkurza, że dziecko
                                jest narażone na ciągłe choroby, bo komuś się nie chce ubrać go
                                porządnie.

                                A co do Tadeuszka, to tak jak wszystko u Ciebie... PRAWIE
                                wcelowałaś. Jakbyś zaś doczytała, to byś wiedziała kim się Telimena
                                zajęła, bo nie Tadeuszkiem, a Rejtanem.

                                -
                                Nowa Rodzinka II
                                • madziulec Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 28.09.09, 08:34
                                  Przeczytaj caly post wink
                                  Bo widac, ze jednak chyba posiadasz cos, co moj syn: brak poczucia humoru,
                                  odbieranie wszystkiego doslownie, niezrozumienie sytuacji wink

                                  Slowem.. zdiagnozuj sie u dobrego lekarza, byc moze bedzie Ci latwiej wink

                                  PS
                                  Reszty Twoich wypocin nie chce mi sie czytac wink o ile sa tak samo malo tresciwe
                                  to szkoda mi na nie czasu
                                  • lady_telimena Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 28.09.09, 09:39
                                    madziulec napisała:

                                    > Przeczytaj caly post wink
                                    > Bo widac, ze jednak chyba posiadasz cos, co moj syn: brak poczucia
                                    humoru


                                    Nic dziwnego że dzieciak nie ma poczucia humoru - albo raczej
                                    wyczucia TWOJEGO humoru. Bo w twoim zachowaniu i postach nie ma nic
                                    śmiesznego. Zresztą z czego tu żartowac?, jak się ma matkę, której
                                    nie chce sie d..py ruszyć i przykryć w nocy syna, albo założyć mu
                                    kapci, bo woli na forum głupoty wypisywać.



                                    Co do diagnozy, tego typu rady trzeba samemu zastosowac.
                          • kicia031 No raz madziulec napisalas prawde 28.09.09, 09:35
                            Jestem
                            > beznadziejna matka.

                            Czytajac opis twojego postepowania, wcale sie nie dziwie, ze twoje
                            dziecko jest ciagle chore.
                        • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 18:46
                          długo przesiaduje z małą w szpitalu na

                          To on przesiaduje z małą w szpitalu? Przecież akurat tam najłatwiej
                          coś złapać...

                          Ale w tym roku mamy wrzesień,
                          > mała dopiero po wakacjach, opalona i zdrowiutka, wyjazd na tydzień
                          > do ojca i jak się okazało po kilku dniach - antybiotyki

                          To może być inna flora wirusowo-bakteryjna niż ta do której jest
                          przyzwyczajona...
                          Poza tym jest teraz jakaś zaraza - od córki złapałam (gimnazjum...)
                          i też się leczę i leczę, i konca nie widać, więc może to naprawdę
                          nie ojca wina. U drugiej młodej w szkole też czasem i 30% dzieci nie
                          było - właśnie teraz we wrzesniu, po wakacjach.

                          Jak mała rozkopuje się w nocy - dawaj cieplejszą piżamkę + skarpetki.

                          Z tym rowerem to przesadził, łeb mu uciąć (na serio), bo i tak
                          pożytku z niego nie robi.
                          • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 19:51
                            tak, jeździ do dziecięcego bo jego panna tam pracuje, czasem
                            zastanawiam się czy ona tych wirusów nie przynosi i mała od niej nie
                            łapie.
                            Ale kończę już temat, zdenerwowałam się i chciałam sobie ulżyć na
                            forum, a tu na głowę jeszcze mi pospadało. Dziękuję wszystkim za
                            posty
                            • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 21:56
                              tak, jeździ do dziecięcego bo jego panna tam pracuje, czasem
                              > zastanawiam się czy ona tych wirusów nie przynosi i mała od niej
                              nie
                              > łapie.
                              To akurat jest bardzo prawdopodobne, zwłaszcza jeśli mała też
                              czasem jeździ do tego szpitala. A te zarazy szpitalne to
                              niestety, są najgorsze do wytępienia...
                              Kornelka, nie denerwuj się tak, ale naprawdę to , że dziecko wraca
                              od taty przeziębione, wcale nie znaczy, że on je przeziębia - małe
                              dzieci chorują tak często, że nie da się nikomu udowonić winy (chyba
                              żeby dziecko w przeręblu kąpał) - winna może być słabsza odporność,
                              kontakt z zarazkami, zmarznięcie tak samo jak przegrzanie.
                              Czym innym jest głupota - zimowe jazdy rowerowe nawet z siedziskiem.
                              • chalsia Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 23:49
                                morekac napisała:

                                > tak, jeździ do dziecięcego bo jego panna tam pracuje,

                                więcej nie trzeba. Co za dureń.
                                A w takiej sytuacji to bym pogroziła ojcu, że jak nie przestanie wozić dziecka w
                                miejsce, które NIE JEST dla zdrowych dzieci, to wystąpisz o ustalenie/zmianę
                                kontaktów.
                                • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 28.09.09, 11:21
                                  chalsia napisała:

                                  > morekac napisała:
                                  >
                                  > > tak, jeździ do dziecięcego bo jego panna tam pracuje,
                                  >
                                  > więcej nie trzeba. Co za dureń.
                                  > A w takiej sytuacji to bym pogroziła ojcu, że jak nie przestanie
                                  wozić dziecka
                                  > w
                                  > miejsce, które NIE JEST dla zdrowych dzieci, to wystąpisz o
                                  ustalenie/zmianę
                                  > kontaktów.

                                  Że jeździ to wiem od małej, bo rozkład szpitala zna na pamięć od
                                  piwnic aż po dach, ale równie dobrze panna może te wirusy przynosić
                                  do domu więc może na jedno wyjdzie czy on tam jeździ czy nie jeździ,
                                  czy może jeszcze panna przyjmuje chore dzieci u niego w domu.

                                  Chyba to jest rzeczywiście jedyne wyjście - tupnąć i postraszyć
                                  zmianą kontaktów i nie będę dociekać co on robi czy nie robi, czy ją
                                  polewa cyz nie polewa, sam wie najlepiej, to jego problem.

                                  W kwestii pieniędzy - facet do niczego się nie dołoży, a z groźby
                                  podwyżki alimentów po ostatniej żenującej sprawie sobie bimba.
                                  Zresztą szkoda moich nerwów na skamlanie o kilkadzisiąt złotych za
                                  receptę bo ta recepta to jest najmniejszy pikuś.

                                  Zostanę też przy stanowisku, że ojciec małą przeziębia, czy
                                  jakkolwiek inaczej by tego nie zwał, jestem jej mamą i znam ją jak
                                  nikt i chociaż nie mam szkła powiększającego i nie widzę
                                  wylęgającego się wirusa, to potrafię ocenić pewne prawidłowości.

                                  A tak nawiasem - przy okazji tego wątku odkryłam pewną funkcję
                                  terapeutyczną tego forum. Oprócz tej, że rzeczywiście można tu
                                  wyczytać wspaniałe pomocne rady lub się pokrzepić. Otóż, parę dni
                                  temu miałam na głowie choroby dziecka, które doprowadzały mnie do
                                  szału. Weszłam na forum żeby sobie ulżyć i tak mi się od niektórych
                                  oberwało, że wpadłam w doła bo dowiedziałam się 'brutalnej prawdy'
                                  na swój temat - miałam zatem i choroby, i depresję. Wystarczy zatem
                                  wyłączyć komputer i.. zostaję z samymi tylko przeziębieniami, czyż
                                  życie nie jest piękne?


                    • czar_bajry Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 23:40
                      tu nie chodzi o tłumaczenie, tylko faktycznie w temacie pisałaś o notorycznym
                      przeziębieniu a nie o częstych złamaniach.
                • madziulec Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 22:26
                  kornel-ka123 napisała:

                  > morekac napisała:
                  >
                  > W szpitalu
                  > > lądują dzieci z wysoką temperaturą, z odwodnieniem - a to typowe
                  > > objawy wirusówek...
                  >
                  > Albo ze złamaniem po zimowych rajdach rowerowych. No ale dzieci jak
                  > to dzieci - ciągle sobie coś łamią, przecież tatuś nie chciał..

                  Powiem Ci tak.
                  W mojej dalekiej rodzinie byl przypadek, ze reke zlamalo sobie 1,5 roczne dziecko.
                  Rodzina absolutnie nei patologiczna, pelna i nikt zlosliwie nie przeziebia dziecka.
                  Po prostu dziecko sie przewrocilo. Niestety nader pechowo.
                  • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 23:36
                    W rodzinie (bliskiej) były przypadki złamań:
                    - po potknięciu o klocek w przedszkolu (noga u dziecka)
                    - po poślizgnięciu się w wannie (ręka u osoby dorosłej)
                    W zimie nie trzeba iść na rower, narty czy łyżwy - wystarczy wywinąć
                    orła na chodniku pod domem...
                    A ile osób łamie się co roku we własnym domu - np po potknięciu o
                    dywan?
                    I są dzieci, które sobie ciągle coś łamią...
                  • lampka_witoszowska Re: a ja dodam 28.09.09, 01:53
                    a ja dodam: są rodzice, co lubią dawać dziekcu co chwilę antybiotyki
                    i widziec je przeziębione
                    są tacy, którzy tego nie chcą

                    autorka wątku nalezy do tych drugich
                    i mam wrażenie, że guzik ją obchodzi, czy jakaś madziulec puszcza na
                    bosaka swoje dziecko, czy nie - oraz czy je przykrywa nocą
                    bardziej ją raczej, w moim odczuciu, obchodzi, co może zrobić, by
                    sytuacje z przeziębieniami i ich skutkami sobie skutecznie poradzić

                    to taki skrót dla kogoś, kto najwyraźniej nie zrozumiał, na jaki
                    temat się wypowiada
                    • madziulec Re: a ja dodam 28.09.09, 08:44
                      A ja bym skrot przygotowala inaczej:

                      - jest panna, ktora nie wiadomo dlaczego wydaje dziecko ojcu na noc (wydaje, bo
                      tak jej wygodniej??, w kazdym razie nie ma zamiaru nic z tym zrobic, woli bic
                      piane i dziecko od.. w kazdym razie dlugiego czasu poddawane jest osobliwej
                      "terapii"). Swoja droga ciekawe:
                      "w momencie kiedy zaczął ją zabierać na noc i było to
                      jeszcze na długo przed przedszkolem" wiec sytuacja nie trwa od wczoraj
                      - dziecko jest albo przedszkolne albo szkolne - w kazdym razie matka
                      nadopiekuncza bo wymaga od ojca wstawania w nocy i okrywania dziecka
                      - dziecko nei jest asertywne, bo nie tupnie noga, ze nei ma zamiaru isc gdzies a
                      "taaaaato ja chce na plac zabaw" i nei wierze. by ojciec wrzeszczace dziecko
                      wprowadzal do szpitala; tu mi to baardzo nei pasuje, bo widac, ze dziecku sie
                      podobaja takie wizyty u "dziewczyny" ojca

                      Jesli sie nie podobaja takie sytuacje idzie sie do sadu i sie rozwiqazuje
                      problem kontaktow z dzieckiem.
                      Tyle.
                      Ale tego zdaje sie nawet i kaganki_oswiaty nie zrozumieja wink

                      PS
                      Jako ciekawostka wizyty u ojca sa "srednio raz na rok" -
                      forum.gazeta.pl/forum/w,571,96904103,96937889,Re_zeznania_konkubiny_exa.html
                      (cytat "Osobiście nie utrudniam kontaktów, ale i
                      tak jak mi coś wypadnie czy dziecko chore (średnio raz na rok) to
                      mam policję u drzwi")
                      • kornel-ka123 Re: a ja dodam 28.09.09, 10:40
                        madziulec napisała:

                        > - jest panna, ktora nie wiadomo dlaczego wydaje dziecko ojcu na
                        noc (wydaje, bo
                        > tak jej wygodniej??,

                        nie jestem panną, jestem rozwódką. A wydaję zgodnie z wyrokiem sądu
                        i po pierwsze nie mam nic do gadania, a po drugie to chyba dobrze,
                        że mała ma weekendy z ojcem

                        w kazdym razie nie ma zamiaru nic z tym zrobic, woli bic
                        > piane i dziecko od.. w kazdym razie dlugiego czasu poddawane jest
                        osobliwej
                        > "terapii").

                        to fakt, że trwa to już jakiś czas, ale próbowałam normalnymi że tak
                        powiem sposobami, nie od razu do sądu jak sugerujesz, bo i jak
                        miałabym sprawę udowodnić? Jak złamie jej jeszcze raz girę to faceta
                        od razu wystrzelę w kosmos, a z tymi przeziębieniami to nawet na tym
                        forum opinie są podzielone.
                        Dlaczego uważasz, że biję pianę -wałkuję ten temat od pół roku, czy
                        co?

                        - dziecko nei jest asertywne, bo nie tupnie noga, ze nei ma zamiaru
                        isc gdzies
                        > a
                        > "taaaaato ja chce na plac zabaw" i nei wierze. by ojciec
                        wrzeszczace dziecko
                        > wprowadzal do szpitala; tu mi to baardzo nei pasuje, bo widac, ze
                        dziecku sie
                        > podobaja takie wizyty u "dziewczyny" ojca

                        Może i się podobają, małe dziewczynki lubią się bawić w lekarza czy
                        pielęgniarkę, co w tym dziwnego. 3,4 czy 5-latki nie mają poczucia
                        zagrożenia np. wirusami i nie decydują o swoim grafiku. Tupać to
                        może ona i tupie jak jest u niego na dłużej (np. na wakacjach) i się
                        rozbisurmani, a w taki weekend to podejrzewam że wisi mu na szyi z
                        tęsknoty, gdzie tatuś zaniesie tam jest
    • madziulec Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 25.09.09, 22:22
      Wydajesz Ty dziecko?
      Jesli tak - to Ty nie ubierasz odpowiednio do pogody.
      No sorki, brutalne, ale prawdziwe.

      Ojciec mojego dziecka z zalozenia nigdy nei pomysli, ze dziecko powinno miec
      kurtke, albo wrecz odwrotnie, przy +20 twierdzi, ze dziecko powinno zalozyc
      gruby sweterek i najlepiej czapeczke...


      Jesli masz taki problem to najszybciej jak sie da nauczyc dziecko dbania o
      siebi. Da sie. Naprawde
      Gorzej jesli to Ty nie umiesz odpowiednio ubrac dziecka, nie ubierasz na cebulke
      i tak dalej...
      • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 13:27
        problemy się zaczęły gdy ojciec zaczął zabierać małą na weekendy i
        dłuższe pobyty więc kiedy mój wpływ na kreacje dziecka u taty
        definitywnie się zakończył. Ale zakończmy ten wątek bo widzę, że
        wszyscy wiedzą lepiej - wyszło na to, że pewnie sama złośliwie źle
        ubieram dziecko do ojca, żeby się rozchorowało. No i plus to, że nie
        mam bladego pojęcia o przeziębieniach, ot z choinki się urwałam
        • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 13:56
          problemy się zaczęły gdy ojciec zaczął zabierać małą na weekendy i
          > dłuższe pobyty więc kiedy mój wpływ na kreacje dziecka u taty
          > definitywnie się zakończył
          A nie było to też w czasie, kiedy dziecko poszło do przedszkola/szkoły?
          Moja starsza przechorowała cały pierwszy rok pobytu w przedszkolu....I nie ona
          jedna.
          Jak się tak często przeziębia, to może coś z migdałkami nie halo?
        • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 14:00
          kornel-ka123 napisała:

          > problemy się zaczęły gdy ojciec zaczął zabierać małą na weekendy i
          > dłuższe pobyty więc kiedy mój wpływ na kreacje dziecka u taty
          > definitywnie się zakończył. Ale zakończmy ten wątek bo widzę, że
          > wszyscy wiedzą lepiej - wyszło na to, że pewnie sama złośliwie źle
          > ubieram dziecko do ojca, żeby się rozchorowało. No i plus to, że nie
          > mam bladego pojęcia o przeziębieniach, ot z choinki się urwałam



          No tak, tylko jedna osoba poradziła ci ograniczenie kontaktów dziecka z
          nieodpowiedzialnym ojcem...tongue_out
          • kornel-ka123 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 19:03
            Morekac, poddaję się walkowerem, 10:0 dla Ciebie. Pozdrawiam
            • agamagda Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 26.09.09, 23:42
              Po pierwsze, porozmawiaj z ojcem dziecka o problemie. Spokojnie
              wytłumacz mu w czym problem, ale też każ mu bardziej uważać na stan
              zdrowia dziecka i sposób w jaki go ubiera.
              Po drugie powiedz mu, że leczenie przeziebień łączy sie z bardzo
              dużym dodatkowym nakładem finansowym - lekarz prywatnie minimum 60
              zł - w ubezpieczalni nie zawsze można dostać numerek, leki
              (euphorbium na katar to koszt około 25 zł, osscicolocinum ok. 20zł,
              syrop na kaszel, aspiryna, panadol, czy ibufen to też spore wydatki)
              i czasowym (niańka w W-wie to lekko licząc 10zł za godzinę). I jeśli
              nie będzie dbał o zdrowie dziecka za każdym razem to ON będzie
              płaciła za leki i niankę. Albo będzie musiał sam sie zwolnić z pracy
              i pilnować chorego dziecka - w końcu jemu też przysługują dni
              wolnego na to - płatne 80% bodajże?

              Spróbuj - Powinno podziałaćsmile
              • kicia031 Oj agamagdo kochana 27.09.09, 17:52
                juz widze, jak ona rzada pokrycia kosztow lekow i wziecia zwolnienia na dziecko
                - a facet jej sie smieje w nos. i tyle mniej wiecej moze od niego uzyskac.
                • lady_telimena Re: Oj agamagdo kochana 27.09.09, 19:54
                  JA tak zrobiłam - chodziło, co prawda nie o leki, a o dowóz dzieci,
                  bo Pan i władca nie mógł przyjechać, A WYMAGAŁ pod groźbą pozwu o
                  utrudnianie kontaktów, dowóz dzieci.
                  Kazałam mu dopłacać za benzynę, pod groźbą pozwu o podwyższenie
                  alimentów. Zaczął sam dojeźdzać - tym bardziej, ze samochód ma
                  służbowy i płatne paliwo.
                  Uważam, że faceci są zwykle bezmyślni i dopiero konkretne
                  przełozenie do nich przemawia. Jeśli wątek to nie bicie piany, to
                  uwazam, że ta rada jest najlepsza i najbardziej konkretna z całego
                  wątku.
                • morekac Re: Oj agamagdo kochana 27.09.09, 21:38
                  Ale można wystąpić o zwiększenie alimentów...
            • ct19 Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 19:55
              kornelka mnie się wydaje że morekac przyjęła stanowisko głównego
              prowokatora... tak więc jej należy pogratulować podejścia do życia i
              ludzi...

              moje dziecko jeszcze się nie urodziło, ale bądź co bądź spodziewam
              się najgorszego po ojcu dziecka(nie myśli rozsądnie, często
              podejmuje niemądre decyzje... ma wpojone inne wartości niż większość
              ludzi, po dziś twierdzi że na dziecko kasy odkładać nie trzeba, a
              wszystko się kupi jak już się urodzi, nawet łóżeczko, a za co-nie
              wiem). I myślę że czeka mnie ten sam problem.
              • morekac Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 21:17
                ct19 napisała:

                > kornelka mnie się wydaje że morekac przyjęła stanowisko głównego
                > prowokatora... tak więc jej należy pogratulować podejścia do życia
                i
                > ludzi...
                Tobie zaś należy pogratulować zamiaru ubierania dziecka jak na
                Sybir - to taka dosyć często spotykana mania, tudzież znajomości
                przyczyn chorób u dzieci, w tym przeziębień.

                nie myśli rozsądnie, często
                > podejmuje niemądre decyzje... ma wpojone inne wartości niż
                większość
                > ludzi, po dziś twierdzi że na dziecko kasy odkładać nie trzeba,
                Mój eks ma tak samo, a mimo to jakoś nigdy nikogo nie przeziębiał i
                nawet całkiem małe dzieci zostawic pod opieką.
      • lady_telimena Re: ojciec notorycznie przeziębia dziecko 27.09.09, 23:31
        Nooo, to gdzie to hartowanie???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja