nooleczka
13.01.04, 10:37
chalsia napisała:
> Niedawno mój synek miał drugie urodziny.
> Eks nie dał znaku życia.
Sorry że w nowym wątku w nie w starym, ale to z racji ze sytuacja jakby
zmieniła się diametralnie (zerwanie kontaktów ojciec - syn). Chalsiu, w
zasadzie znasz moje zdanie na ten temat, ale coś jeszcze dopowiem.
Naprawdę uważam że robisz duży błąd, pozwalając eksowi na zaniechanie
ciążących przecież również na nim OBOWIĄZKÓW RODZICIELSKICH. Przecież on ma z
tego tylko same korzyści - mniej klopotów, mniej trosk, więcej czasu dla
siebie. Po prostu idziesz mu na rękę.
Moja sytuacja jest odrobinę podobna do Waszej, mój eks ma naszego synka
głęboko w..., odwiedza go 3-4 razy w roku, bo ma zawsze ważniejsze sprawy na
głowie niż własne dziecko. Mimo tego, nie zapomina i co roku dzwoni do
Michasia w jego urodziny i nigdy bym nie pozwoliła, żeby było inaczej. A na
pewno byłoby inaczej, bo te telefony to oczywiście moja inicjatywa. Wieczorem
w drugie urodziny Michasia zadzwoniłam do eksa i powiedziałam, że skoro nie
przyjeżdża to niech łaskawie chociaż mu życzenia złoży. I złożył, a Michaś
się bardzo cieszył. I tak jest co roku.
Dziewczyno nie daj mu się tak łatwo wywinąć. Daj mu porządnie do zrozumienia,
że też jest rodzicem i ma swoje obowiązki.
Perfekcjonistką w te klocki jest z kolei eks mojego partnera. Eksia dzwoni do
niego niemalże co drugi dzień, oczywiście zawsze pod pretekstem spraw ich
syna: "odbierz go ze szkoły, zaprowadź go do szkoły, zabierz go tam i tam,
kup to to i to, pójdź z nim tu i tu, weź go wtedy i wtedy..." Wakacje ich
syna planowane przez eksie wyglądają tak: ja go biorę od... do, a Ty od..
do...". Koniec dyskusji. W zaplanowany przez nią termin po prostu podrzuca
dziecko Jerzemu i tyle. Nic więcej ją nie obchodzi.
Ja oczywiście nie twierdzę, że Ty też masz tak postępować, bo to jest z kolei
przegięcie w drugą stronę i graniczy z upierdliwością.
Ale Ty z kolei jestes całkowicie bierna - uważam mając na względzie Waszego
synka że to bardzo zła postawa.
Jeszcze raz powtórzę: przełam się i dogadajcie się za wszelką cenę. Pomyśl,
jak mały bedzie sie z tego cieszył.
Pozdrawiam, Ania