Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi

13.01.04, 10:37
chalsia napisała:
> Niedawno mój synek miał drugie urodziny.
> Eks nie dał znaku życia.

Sorry że w nowym wątku w nie w starym, ale to z racji ze sytuacja jakby
zmieniła się diametralnie (zerwanie kontaktów ojciec - syn). Chalsiu, w
zasadzie znasz moje zdanie na ten temat, ale coś jeszcze dopowiem.
Naprawdę uważam że robisz duży błąd, pozwalając eksowi na zaniechanie
ciążących przecież również na nim OBOWIĄZKÓW RODZICIELSKICH. Przecież on ma z
tego tylko same korzyści - mniej klopotów, mniej trosk, więcej czasu dla
siebie. Po prostu idziesz mu na rękę.
Moja sytuacja jest odrobinę podobna do Waszej, mój eks ma naszego synka
głęboko w..., odwiedza go 3-4 razy w roku, bo ma zawsze ważniejsze sprawy na
głowie niż własne dziecko. Mimo tego, nie zapomina i co roku dzwoni do
Michasia w jego urodziny i nigdy bym nie pozwoliła, żeby było inaczej. A na
pewno byłoby inaczej, bo te telefony to oczywiście moja inicjatywa. Wieczorem
w drugie urodziny Michasia zadzwoniłam do eksa i powiedziałam, że skoro nie
przyjeżdża to niech łaskawie chociaż mu życzenia złoży. I złożył, a Michaś
się bardzo cieszył. I tak jest co roku.
Dziewczyno nie daj mu się tak łatwo wywinąć. Daj mu porządnie do zrozumienia,
że też jest rodzicem i ma swoje obowiązki.
Perfekcjonistką w te klocki jest z kolei eks mojego partnera. Eksia dzwoni do
niego niemalże co drugi dzień, oczywiście zawsze pod pretekstem spraw ich
syna: "odbierz go ze szkoły, zaprowadź go do szkoły, zabierz go tam i tam,
kup to to i to, pójdź z nim tu i tu, weź go wtedy i wtedy..." Wakacje ich
syna planowane przez eksie wyglądają tak: ja go biorę od... do, a Ty od..
do...". Koniec dyskusji. W zaplanowany przez nią termin po prostu podrzuca
dziecko Jerzemu i tyle. Nic więcej ją nie obchodzi.
Ja oczywiście nie twierdzę, że Ty też masz tak postępować, bo to jest z kolei
przegięcie w drugą stronę i graniczy z upierdliwością.
Ale Ty z kolei jestes całkowicie bierna - uważam mając na względzie Waszego
synka że to bardzo zła postawa.
Jeszcze raz powtórzę: przełam się i dogadajcie się za wszelką cenę. Pomyśl,
jak mały bedzie sie z tego cieszył.

Pozdrawiam, Ania
    • kamila77 Re: A ja też mogę? 13.01.04, 11:28
      nooleczka napisała:

      > Naprawdę uważam że robisz duży błąd, pozwalając eksowi na zaniechanie
      > ciążących przecież również na nim OBOWIĄZKÓW RODZICIELSKICH. Przecież on ma z
      > tego tylko same korzyści - mniej klopotów, mniej trosk, więcej czasu dla
      > siebie. Po prostu idziesz mu na rękę.

      Ojciec mojego dziecka nie zadzwonił do niego ani w szóste urodziny, ani w
      siódme.( w ostatnie juz tak). Nie zainteresował sie dzieckiem nawet w takich
      ważnych dla niego momentach jak pójscie do zerówki, pojscie do szkoly, czy
      chociazby Dzien Dziecka. Aniu, proszenie o zainteresowanie ojca dla swojego
      dziecka jest troche upokarzajace. Ale roznie w zyciu bywa, czasem trzeba
      zacisnac zeby i robic dobra mine do zlej gry. U mnie problem polega na tym, ze
      ja naprawde nie mam jak sie z eksem skontaktowac (no, chyba ze przez forum, ale
      nie sadze, zeby to bylo najwlasciwsze miejsce). O tym, gdzie on mieszka (mniej
      wiecej) dowiadywalam sie zawsze przypadkiem, od kogos tam. Nie mam numeru jego
      telefonu, zatem nie moge zareagowac na propozycje dziecka "Mamo, a moze to ty
      zadzwon do taty,skoro on nie dzwoni".
      "Odpuszczam"? Moze. Najblizsza przyszlosc pokaze, ile warte sa te ostatnie
      proby nawiazania kontaktow.
      • justinka_s Re: A ja też mogę? i ja?:)) 13.01.04, 12:05
        może mi podpowiecie bo macie doświadczenie
        moja córka ma 16 mies, ojciec odszedł jak miała niecałe 7
        potem chciał ją widzieć, jak zaproponowałam widzenie nie przyjechał tłumacząc
        to brakiem kasy
        potem spotkanie za 2 mies trwało 40 min bo kochanka czekała w samochodzie,
        następne znowu za 2 mies, też 40 min , ale nikt nie czekał tylko mała robiła
        się złośliwa i uciązliwa
        następne za miesiąc tez krótko

        trochę potem ja utrudniałam kontakty, tzn jak dzwonił, ze za pól godz będzie w
        mieście to mówiłam, sorry mam plany, powiadom wczesniej
        potem wydzwaniał na policję, gdy mnie 2 razy nie zastał pod telefonem w pracy
        itp, w końcu sąd rozwiazał problem, ma wizyty 2 razy w mies po 5 godz, 3 razy
        na 6 nie był, wizyty trwają max. 3 godz, ale jemu się wtedy nigdzie nie
        śpieszy, ale jedzie
        w ciągu samotnego rodzicielstwa poprosiłam o dwie sprawy, załatwienie dobrego
        lekarza ( zwlekał 3 tyg. więc powiedziałam mu bez łaski, mnie tego nie
        załatwiasz) oraz o wyrobienie książeczki rmua, bo mam 50 km do przychodni (
        dostałam smsa, książeczka do odbioru tu i tu) więc załatwiłam sobie sama na
        miejscu
        od tamtej pory raz zapytałam o zaległe 3 mies, aleimenty i ...oskarżył mnie że
        jestem zachłanna i że pewnie jeszcze za mało zabrałam rzeczy z domu
        więc moje pytanie, jak sie zachowywać teraz? prosic łaskawie o pomoc? olewać
        go? fakt jemu tak łatwiej bo nie ma obowiazków
        jak sie zachowywać przy spotkaniach z dzieckiem? widzial je w sumie w ciągu 10
        mies 6 razy
        co ja mam robić?
        • kamila77 Re: A ja też mogę? i ja?:)) 13.01.04, 12:14
          No, kochana, 6 razy w ciagu 10 miesiecy? To nie narzekaj, u mnie bylo tyle
          przez ponad trzy lata smile)
          Zachowywac sie przy wizytach "normalnie", tzn, usiasc z ksiazka lub gazeta w
          poblizu, nie wtracac sie za bardzo (od czasu do czasu ewentualnie ze zdziwienia
          uneisc brwi do polowy czola) wink
          A wszelkie sporne sprawy zalatwiac poza spotkaniami. Jak sie nie da inaczej, to
          przez sądy, komorników, w kazdym razie - nie podczas spotkan i nie przy
          dziecku, bo to sie roznie moze skonczyc.
      • nooleczka Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:12
        Ale sytuacja chalsi jest mimo wszystko inna niż moja i Twoja, Kamilo. w moim i
        Twoim przypadku eksowie nie dorośli chyba do bycia ojcami i zepchnęli swoje
        dziecko (przynajmniej pierwsze) na ostatnie miejsce w kategorii "ważności
        spraw".
        Natomiast ex chalsi udowodnił, że potrafi być prawdziwym ojcem - odwiedzał go 3
        lub 4 x w tygodniu, zabierał na basen, zabierał do domu na całą dobę itp.
        Interesował się, dbał, starał się. Dzięki temu dziecko zrozumiało, że ma
        kochającego tatę, i teraz za nim mocno tęskni. A tęsknota boli.
        Dlatego uważam, ze chalsia mimo wszystko powinna zaoszczędzić synkowi tego
        bólu, schować dumę w kąt, zadzwonić do exa i przypomnieć mu o tym że ma syna,
        który za nim tęskni i który na niego czeka.

        Pozdrawiam, Ania
        P.S. Kamilo, o numer telefonu exa zawsze możesz zapytać domali na macochach wink
        Odnoszę wrazenie, że ona jest naprawde przychylna kontaktom Twego dziecka z
        ojcem.
        • domali Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:29
          nooleczka napisała:

          >> P.S. Kamilo, o numer telefonu exa zawsze możesz zapytać domali na
          macochach wink
          >
          > Odnoszę wrazenie, że ona jest naprawde przychylna kontaktom Twego dziecka z
          > ojcem.

          Spotkaniom jestem przychylna, owszem.
          Kontakt Kamila ma szanse znaleźć, chociażby przez dziadków Kuby. A numeru
          telefonu nie ma z jednego prostego powodu. Nie bardzo mamy ochotę na dziwnej
          treści smsy.
          • kamila77 Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:33
            Sama widzisz, nooleczko. Chcac przekazac ojcu mojego dziecka jakas wiadomosc na
            temat malego, powinnam zostawic ja u jego rodzicow (ktorzy z moim synem nie
            kontaktowali sie od czasu naszego rozstania) i liczyc na to, ze laskawie mu to
            przekaza.
            • domali Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:36
              Nie o tym mówię. Jeśli byłby konieczny z jakiegoś powodu pilny, nagły kontakt,
              nie byłoby problemu z przekazaniem. A co do nr telefonu, to nie dziw sie, że
              nie bardzo chcemy, żebyś go znała.
              • kamila77 Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:39
                Przepraszam bardzo, to moje dziecko do swojego ojca moze miec tylko "pilne i
                nagle" sprawy? A tak po prostu pogadac o niczym albo pochwalic sie piatka juz
                nie moze?
                • domali Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:41
                  Może, oczywiście że może. Tyle tylko że jest przecież za małe na indywidualne
                  kontakty ze swoim tatą. Muszą one się odbywać pod Twoją kontrolą (rozmowy
                  telefoniczne przecież też).
                  • kamila77 Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:57
                    I co w związku z tym? Nie mam zakusów podsłuchiwania rozmów (technicznych
                    możliwosci tez nie). Wiec skoro twoj mąż przyjal do wiadomosci, ze ja bede
                    obecna podczas ich spotkan, to moze on nie ma za wiele przecwiko temu?

                    Zatem uprzejmie prosze malzonkowi przekazac, ze obiecal Kubie wizyte w styczniu
                    i maly zaczyna sie dopytywac, kiedy to nastapi. Dziekuje.
                    • kamila77 Dziękuję 14.01.04, 09:03
                      • domali Nie ma za co 14.01.04, 10:04
                        I nie było to z powodu tego wątku.
                        • kamila77 Re: Nie ma za co 14.01.04, 10:09
                          Jaaaaaasne.
                          • domali Re: Nie ma za co 14.01.04, 10:10
                            Telefon był koło 18, prawda? A ja Twój ostatni post przeczytałam dzisiaj rano.
                            • kamila77 Re: Nie ma za co 14.01.04, 10:14
                              Alez naturalnie, nikt nie wątpi, ze to zwykluśki zbieg okoliczności.
                              • domali Re: Nie ma za co 14.01.04, 10:39
                                Chętnie bym to udowodniła, ale nie mam jak. Skończmy tę rozmową, bo
                                najmniejszego sensu nie ma. Ważne że się umówili. I tyle.
        • konkubinka Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:30
          Myslalam o tym co napisac Chalsi w tym temacie.I wierzcie mi ze to trudne.
          Ja sama zabiegalam o kontakty ojca z dzieckiem od kiedy maly skonczyl poltora
          roku.Zabiegalam ,walczylam , dyskutowalam z jego rodzicami , wspolnymi
          snajomymi.I wywalczylam regularny kontakt z dzieckiem a przede wszystkim
          wywalczylam ze ex nie wiaze tych kontaktow ze sprawami miedzy nami.
          Ja nie licze na jego pomoc , choc ostatnio zazadalam aby uczeszczal ze mna na
          szczepionki.Chodze z mlodsza corka do tego samego lekarza co z Bartkiem i jest
          mi ciezko zwlaszcza gdy Bartek ma szczepienie bo to histeryk.
          Mysle ze w przypadku Chalsi najlepszym rozwiazaniem byloby sadowe ustalenie
          kontaktow.Juz na bok odstawiam exa charakter zaborczy uparty i w sumie
          strasznie egoistyczny.Moj ex , ojciec BArtka niestety jest identyczny i co
          najgorsze takim zachowaniem psuja opinie szeregu innym ojcom.Mysle chalsiu ze
          powinnas wystapic w sadzie o uregulowanie kontaktow z synem i podac jak bys to
          widziala.Wtedy ex bedzie musial sie w sadzie wypowiedziec w tym temacie ,
          napewno zostana powolani biegli jesli nie bedziecie w stani9e sie dogadac i to
          pycholog zaleci jakie kontakty powinien miec mały dzieckiem , jak czeste i w
          jaki sposob powinny przebiegac.Jezeli nie dojdziecie do porozumienia to Twojego
          synka czeka wieczny stres zwizany z tesknota i niepewnoscia.
          • konkubinka Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 12:42
            I jeszcze jedno.Nie potrafie postawic sie w sytuacji osoby porzuconej ani osoby
            rozbijajcej zwiazek.Nigdy nie bylam zainteresowana facetami ktorzy w danej
            chwili kogo maja.Rozumiem ze milosc jest slepa i czlowiek ktory ma zone i rodzi
            mu sie malutkie dziecko nagle zaczyna dostrzegac w kobiecie w pologu lub tuz po
            nim ze woli inne?Nie umiem postawic sie w polozeniu kobiet takich jak Chalsia
            czy Amfenix.Z prostego powodu nie wyobrazam sobie zostac porzucona i nie
            wyobrazam sobie zabrac komus meza, zwlaszcza w tak pieknym dla malzenstwa
            momencie jak pojawienie sie dziecka.Dlatego moge tylko domniemywac , ze bedac
            ta ktora odbija czyjegos meza i ojca pomyslalabym o tym ze to co sie stalo tej
            rodzinie to tragedia.A juz nie rozumiem sytuacji kiedyto rodzi mi sie dziecko i
            popieram dzialnia jego ojca ktore maja na celu porzucenie innej malej
            istoty.Wiec niestety sama bedac macocha , konkubina , jak to tam jeszcee
            nazwiecie , musze potepic obecna partnerke exa Chalsi.Urodzilo im sie dziecko i
            w tej chwili nic innego sie nie liczy , nawet gdy ktos obok cierpi.I
            najwyrazniej pozbyli sie problemu opieki nad malym dzieckiem pod glupim
            pretekstem.
          • nooleczka Re: Jasne że mozesz - po to jest to forum 13.01.04, 13:44
            Fakt, konkubinka ma rację, że istnieje jeszcze droga sądowa, jeśli nie możecie
            się po prostu między sobą dogadać co do kontaktów. Chociaż, moim zdaniem to
            chyba już ostateczność. Trzeba najpierw wypróbować wszelkie inne formy mediacji
            (np. rodzina czy wspólni znajomi). Jeśli wszystkie drogi zawiodą, to kontakty
            ustalcie przez obiektywny sąd. I Tobie też chalsiu powinno na tym zależeć.

            Pozdrawiam, Ania
    • ann_mart Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 14:49
      Co to znaczy "pozwalanie eksowi na zaniechanie"? Przecież Chalsia nie ma na to
      realnego wpływu. Może tłumaczyć, prosić - do kiedy, do jakich granic? Przecież
      jak on nie będzie chciał to nic go nie zmusi. A w końcu karze syna
      za 'przewiny" Chalsi - to obłed jakiś. Przecież to najwyraźniej pretekst był i
      miało to na celu dokopanie jej (dzieckou przy okazji).
      Chalsia ma dwa wyjścia zgodzić się na wszystko czego chce eks niezależnie od
      własnych planów, chęci i długofalowego i doraźnego dobra syna albo nie zgodzić
      się i ...
      No właśnie czy do wszystkich obowiązków samodzielnych matek ma dołączyć jeszcze
      zbieganie o względy tatusiów, żeby zechcieli widywać się z dziećmi? Nie mówię
      to o sytuacji gdy ojciec nie widuje sie bo eks sie awanturuje czy coś w tym
      stylu. Oczywiście, myslę, ze z taką inicjatywą trzea wyjść, jeżeli dziecko tego
      potrzebuje (choćby dla własnego spokoju, że się zrobiło wszystko). Ale jeżeli
      ojciec uzaleznia widywanie dziecka od spełnienia jakichś absurdalnych lub
      krzywdzących warunków, nie licząc się z czasem, poglądami i planami drugiej
      strony i nie chce iść na kompromis to można dać sobie spokój.
      Przecież nawet sądowe ustalenie kontaktów nic nie da jeżeli ojciec nie będzie
      się kontaktował. Czy trzeba go sprowadzić przez policję (chyba zresztą nie ma
      takiej mozliwości)?

      Pozdrowienia
      Anka
      • konkubinka Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 15:29
        sp[rawa w sadzie moze tu pomoc w zrozumieniu obowiazkow przez exa a taze tego o
        co prosi (biegli powinni okreslic czy w tym wieku dziecko powinno byc zabierane
        na noce).Jezeli sadownie ustali sie kontakty Chalsia bedzie spokojniejsa i
        dziecko tez - beda mieli mozliwosc swobodnego planowania czasu.A jesli exowi ni
        ebedzie zalezec to mysle ze powie cos o tym w sadzie.
        Poprostu jesli sie ni edogadaja sami to ktos musi pomoc.
        • mikawi Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 15:43
          ja tez pomyślałam przez chwilę, że z tym sądem to niegłupi pomysł, właśnie po
          to tylko żeby eks usłyszał od SĄDU co, obiektywna z definicji, instytucja myśli
          na temat kontaktów ojca i dziecka i formy tych kontaktów. Może eks to taki typ
          który potrzebuje jakiegoś autorytetu (a chalsi za taki nie uznaje) że kontakty
          powinny byc takie a nie inne... chociaż skoro opinia psychologa nie była dla
          niego żadnym wyznacznikiem i nie skłoniła choćby do proby zastanowienia się że
          może ta była żona ma rację, to chyba i sąd tu nie pomoże a jeszcze zaogni
          sytuację (jeśli jest co jeszcze zaogniać)
    • chalsia Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 16:02
      Dziewczyny,

      Dzięki Wam bardzo za tę dyskusję, piszcie proszę dalej. Ja jestem w tej chwili
      w robocie i śledzę wątek. Nie mam teraz głowy ni czasu by odpisać na wszystko,
      ani wszystkiego co mam w głowie. Zrobię to pewnie późnym wieczorem.

      Tylko w kilku (??) słowach.

      Eks na moje propozycje pójścia do psychologa z małym - odmawiał ("bo dziecko
      jest zdrowe" sic!!) i zabraniał mi iść (ale ja byłam z małym i tak). Propozycję
      korzystania z mediacji pominął milczeniem. Proponowanie rozstrzygnięcia różnicy
      zdań/ustalenia kontaktów poprzez sąd traktował tak samo jak JAKIKOLWIEK inny
      sposób ograniczenia mu kontaktów z dzieckiem - z natychmiastowym skutkiem w
      postaci zerwania kontaktów z małym.
      Ja po prostu nie zdążyłam złożyć pisma do sądu. Na tydzień przed ostatnim z nim
      spotkaniem (co to bramę rozwalił) powiedziałam, że wystąpię do sądu i on
      powiedział, przy świadku, że w takim razie zerwie kontakty. Przed świętami gdy
      odmówiłam "wydania" mu synka na 2 dni, jasno powiedział, że nie będzie
      kontaktów.

      Nie złożyłam do sądu, bo i po co, skoro on nie chce utrzymywać z małym
      kontaktów na innych niż SWOJE warunkach.
      Co z tego, że sąd może coś ustalić, przecież go wołami do dziecka nie ściągnę.
      On nawet się może migać od stawiennictwa na sprawach, czy w RODK (bo o to
      chciałam wnosić do sądu - by moja propozycja schematu kontaktów była
      zweryfikowana przez RODK).

      A tu jest wybór między dwoma złami - bo jeśli jedyną drogą do przywrócenia
      kontaktu miedzy nimi jest zgoda na warunki eksa, to tez się to odbędzie kosztem
      małego (mój psychoterapeuta też twierdzi, że zabieranie dwulatka co tydzień na
      cały dzień do ojca i tym bardziej nocowanie poza domem bez mamy co tydzień to
      za dużo ZMIAN - stresu; tak samo cały weekend, nawet co drugi tydzień - to też
      za dużo) - zmiany w zachowaniu, zaburzenie poczucia bezpieczeństwa, zwiększona
      tęsknota za matką i potencjalnie osłabienie więzi ze mną trochę za wcześnie,
      etc. Ja nie jestem synkowi w stanie dać więcej siebie - pracuję.

      Oczywiście oprócz tych "wyjazdowych" wizyt, miałby się z małym widywać i w
      tygodniu - dla mnie OK (bo tak było) z tym, że on chciał 2 x w dni robocze, a
      ja 2 x gdy go nie widzi w weekend, a raz gdy jest "jego" weekend. Ale pal
      sześć, mogło by zostać po staremu (czyli 2x w dni robocze zawsze i już).

      Nie wiem. Pewnie poczekam do dnia babci i zadzownię tam pogadać (nota bene by
      sie dowiedzieć, czy oni również zrywają kontakt z małym, skoro nie odezwali sie
      na jego urodziny). Wcześniej do eksa raczej dzwonić nie będę.

      On ma prawo do kontaktów z dzieckiem, ale to nie jest obowiązek. A obowiązek -
      alimenty - wypełnia.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • mikawi Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 16:29
        może chalsiu musisz zastanowic się co jest gorsze z emocjonalnego punktu
        widzenia dla dziecka: brak ojca (nawet jeśli niepoważnego o czym świadczą
        stawiane tobie warunki i uzależnienie ich spełnienia od swojego kontaktu ze
        swoim synem, ale to trzeba w tym wypadku zostawić na boku i skupic się TYLKO na
        dziecku) czy też chwilowe kłopoty z dzieckiem i kwestią jego adaptacji (bo moim
        zdaniem dziecko się przyzwyczai prędzej niż myślisz, nie chcę być wielce mądra
        ale może te obawy psychologa co do tych zaburzeń są trochę na wyrost? ja odkąd
        miałam pół roku często nocowałam np. u dziadków, gdy moi rodzice pracowali -
        oboje w dyzurach, a właśnie od około 2 roku życia oprócz dziadków doszła
        sąsiadka, bo mamie było wygodniej zostawic mnie u niej na noc niż tluc się
        kilkanaście km do dziadków i naprawdę nie miałam nigdy żadnych problemów
        emocjonalnych, zresztą od najwczesniejszego możliwego wieku dzień spędzałam w
        żłobku. A tu w końcu jest ojciec.) Więc może jednak warto spróbować pojśc na
        kompromis: pogadac z eksem, że przez jakiś czas niech zabiera synka do siebie
        na dzień w sobotę ale odwozi na noc, a potem jak się dziecko przyzwyczai -
        zacznie zostawac na noc. Sama piszesz że mały się dopytuje o tatę, siostrę i
        next eksa, więc może nie będzie tak źle?
        Ja szczerze mówiąc z dwojga złego wybrałabym chyba warunki eksa choć NÓŻ MI SIĘ
        W KIESZENI OTWIERA ŻE MUSIAŁABYM TO ZROBIĆ. Ale dla dziecka bym zrobiła. Bo on
        nie rozumie dlaczego jest tak a nie inaczej, nie rozumie że tata to głupek
        (sorry). Dla niego to tata, którego chce widywać.
      • mikawi Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 16:29
        może chalsiu musisz zastanowic się co jest gorsze z emocjonalnego punktu
        widzenia dla dziecka: brak ojca (nawet jeśli niepoważnego o czym świadczą
        stawiane tobie warunki i uzależnienie ich spełnienia od swojego kontaktu ze
        swoim synem, ale to trzeba w tym wypadku zostawić na boku i skupic się TYLKO na
        dziecku) czy też chwilowe kłopoty z dzieckiem i kwestią jego adaptacji (bo moim
        zdaniem dziecko się przyzwyczai prędzej niż myślisz, nie chcę być wielce mądra
        ale może te obawy psychologa co do tych zaburzeń są trochę na wyrost? ja odkąd
        miałam pół roku często nocowałam np. u dziadków, gdy moi rodzice pracowali -
        oboje w dyzurach, a właśnie od około 2 roku życia oprócz dziadków doszła
        sąsiadka, bo mamie było wygodniej zostawic mnie u niej na noc niż tluc się
        kilkanaście km do dziadków i naprawdę nie miałam nigdy żadnych problemów
        emocjonalnych, zresztą od najwczesniejszego możliwego wieku dzień spędzałam w
        żłobku. A tu w końcu jest ojciec.) Więc może jednak warto spróbować pojśc na
        kompromis: pogadac z eksem, że przez jakiś czas niech zabiera synka do siebie
        na dzień w sobotę ale odwozi na noc, a potem jak się dziecko przyzwyczai -
        zacznie zostawac na noc. Sama piszesz że mały się dopytuje o tatę, siostrę i
        next eksa, więc może nie będzie tak źle?
        Ja szczerze mówiąc z dwojga złego wybrałabym chyba warunki eksa choć NÓŻ MI SIĘ
        W KIESZENI OTWIERA ŻE MUSIAŁABYM TO ZROBIĆ. Ale dla dziecka bym zrobiła. Bo on
        nie rozumie dlaczego jest tak a nie inaczej, nie rozumie że tata to głupek
        (sorry). Dla niego to tata, którego chce widywać.
        • aagacia Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 16:42
          chalsiu - z tym telefonem na dzien babci to dobry pomysl.wydaje mi sie ze nie
          mozna tak tego wszystkiego zostawic...
          mikawi troszke sie z toba nie zgodze - sama mam dziecko w wieku synka chalsi i
          ciezko by mi bylo ja dac ojcu na noc - zwlaszcza ze ojciec mialby z nim
          kontakty 2 razy w tygodniu. dla takiego malucha pewien staly plan dnia,
          posilkow, to samo lozeczko maja wielkie znaczenie i nie mozna tego ot tak
          poprzestawiac do gory nogami. a jeszcze dochodzi do tego pojawienie sie na
          swiecie siostry. ( co pewnie tez moze spowodowac jakis stres - chociaz nie
          wiem czy juz w tym wieku....)
          chalsia mowila ze tlumaczyla juz tyle razy..to ja juz nie wiem co jeszcze
          mozna zrobic..pozostaje wierzyc ze next eksa pojdzie po rozum do glowy i powie
          pare slow swojemu panu na temat zaniedbywania swojego dziecka...zwlaszcza ze
          teraz sama ma dziecko i wie co dla takich maluchow jest wazne.
          chalsiu wierze ze uda ci sie te kontakty z ojcem przywrocic.wierze i bede
          mocno za to trzymac kciuki. twoj maly juz naprawde bardzo duzo rozumie i jest
          strasznie fajnym chlopczykiem smile nie rozumiem jak mozna z wlasnej woli chcec
          przestac go widywac sad
          mocno mocno trzymam kciuki.
          • chalsia Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 17:16
            > nie rozumiem jak mozna z wlasnej woli chcec
            > przestac go widywac sad


            Agaciu,

            wedle niego to nie jest z własnej woli ALE z mojej winy

            albo ewentualnie

            wbrew sobie samemu i mnie.

            Eks KAŻDĄ, nawet najbardziej usprawiedliwioną uwagę związaną z tym co i jak
            robi z dzieckiem, jak równiez całokształt dyskusji (??) na temat kontaktów
            uznawał za zaprzeczanie przeze mnie jego pozycji i prawu bycia ojcem, że go
            neguję jako ojca zawsze i wszędzie. Być może mógł pewne rzeczy tak odbierać, co
            mnie nie dziwi przy jego nastawieniu do mnie.
            On wszystko co robiłam, całe moje zachowanie uważa za celową złośliwość w
            stosunku do jego osoby (jako jego i jako ojca). I nic i nikt nie jest mu w
            stanie do rozumu przemówić. Choćbym była matką Teresą, on i tak będzie mnie
            widział po swojemu.

            A co do next - nie sądzę, by cokolwiek zrobiła. Po pierwsze - jest "za młodą"
            matką - i wiekowo i doświadzczeniem matczynym. Po drugie - dla niej to
            wymarzona sytuacja (jak i dla wielu next - sama wiesz z forum macochy), tym
            bardziej, że chyba jednak była zazdrosna o czas jaki eks poświęcał dziecku i na
            przyjazdy do małego.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
        • chalsia Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 17:03
          pogadac z eksem, że przez jakiś czas niech zabiera synka do siebie
          > na dzień w sobotę ale odwozi na noc, a potem jak się dziecko przyzwyczai -
          > zacznie zostawac na noc

          już to przerabiałam - odpowiedź NIE. On z resztą uważa, że kwestię nocowania u
          niego mamy już "za sobą", czyli nie ma mowy od odstąpienia od nocowania z jego
          strony.

          Wiesz, rozmawiałam z 2 psychologami, w tym jednym dziecięcym. Obydwoje, wedle
          aktualnej wiedzy uważają, że pozostawianie dziecka do 3 roku zycia poza domem
          rodzinnym i bez najbliższej osoby (którą w 99% jest matka) jest niewskazane.
          Odsylam tu do jednego ze swoich postów w wątku "Co byście zrobiły" gdzie
          streściłam to co mi psych. dziecięcy powiedział.
          Dziecko, jak i dorosły, do wszystkiego się może przyzwyczaić, tylko jakim
          kosztem.

          Mały już przyniósł od ojca przykład tego, jak może tam u niego być (i że może
          się czuć niezrozumiany, czy odrzucony) - mianowicie zaczął w niektórych
          sytuacjach cytować ostrym głosem "cisza, ma być spokój !!" - przeciez tam jest
          2 miesięczny niemowlak i jak widać ojciec plus next nie mają pojęcia jak
          postępować dobrze z małym, by osiągnąć to czego chcą, nie strofując/raniąc przy
          tym mojego synka.

          A po za tym, mam obawy o kwestie zdrowotne mijego dziecka. Eks wie, ze jest
          mocno alergiczny, zawsze na wizyty u niego dawałam całe jedzenie na pobyt tam i
          mówiłam co ew. jeszcze mały może zjeść. A tu nagle (od małego) dowiaduję sie,
          ze dostawał to, czego mu NIE WOLNO. A ja potem zachodzę w głowę, co z tego, co
          daję małemu jeśc mogło go uczulić, bo ma wysypkę, luźne kupy, etc.
          Podobnie z innymi sprawami - ja znowu zagwozdka - skąd ta wysypka. Eks wie, co
          uzywam do kąpieli małego, a (od małego znowu) dowiaduję się, że w wannie u ojca
          była piana.

          Ozcywiście, że eksowi teraz łatwiej - 100% czasu ma dla swej nowej rodziny.
          Mnie również teraz łatwiej (ale nie ze strony emocji związanych z uczuciami
          małego) - mogę planować swoje życie.
          Jest tu też kwestia tego, że od dawna eks dązy do tego by SIĘ DZIELIĆ SYNKIEM
          POL NA POL. To jest to, do czego dąży. A jua nie uwazam, by to był dobry model -
          dziecko to nie garsoniera do wynajmowania na czas. Po za tym taki model
          zakłada PEŁNĄ współpracę i 100% przepływu informacji o dziecku (co robi, ajk
          sie czuje, po prostu WSZYSTKO) między rodzicami. Niestety eks nie dorósł do
          tego i tego nie będzie z jego strony. Przykład - na pytanie jak mały do swojej
          malutkiej siostrzyczki, odpowiedz "normalnie". Pytam co to znaczy, bo ja nigdy
          nie widziałam relacji między dwulatkiem a noworodkiem - odpowiedz "normalnie".
          Prosze, żeby opisał co mały robi - odpowiedź "no stoi, patrzy, no normalnie".

          A na sam koniec jest jeszcze kwestia MOJEJ osoby. Wiadomo, że im szczęśliwsi
          rodzice (nawet jeśłi nie są razem), tym lepiej dla dziecka. Na ile moge być
          szczęśliwa, jeśli dla dobra dziecka mam całkowicie poświęcić siebie - swoje
          zycie prywatne - czyli także czas jaki mogę poświęcić synkowi (bo eks docelowo
          chciał widywać się z małym u mnie w domu - co jest nieuniknione z racji
          dystansu - 5 razy w ciągu dwóch tygodni oraz zabierać go na weekendy od piatku
          co drugi tydzień) oraz, nie wiem, poczucie dumy, kontroli nad własnym zyciem.
          Nie wiem jak to nazwać. Nie sądzę, żebym czuła się szczęśliwa, mając poczucie
          bycia zaszantażowanej, zgwałconej do czegoś, co może i daje synkowi dobre
          samopoczucie, ale bez gwarancji (bo eks nie szanuje uczuć innyhc ludzi,
          włączają w to synka).

          Chaotyczne to.


          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • konkubinka Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 19:16
            zdanie na temat next chalsi juz wyrazilam.
            A co do sadu upieram sie ze jest to dobry pomysl.Wydaje mi sie ze jezeli halsia
            wystapi o to , bedzie to rownoznaczne z tym ze chce aby eks wykonywal obowiazki
            wobec dziecka.
            jakos tak pachnie mi tu jednak tym ze next niezle naawanturowala sie o to ze
            spedza czas z malym u Ciebie a wiec i z Toba.Zastanawiam sie nawet z tego o
            piszesz czy ex nie dazy do opieki naprzemiennej.A jesli nie to ewidentnie nie
            na reke przy dwuletnim dziecku robota bo przy dwumiesiecznym jest jej tez
            duzo.To nie jest nasza dziesieciolatka ktora zajmie sie soba .Albo moj
            szesciolatek ktorego odda sie przed telewizor.
            Nadal upieram sie przy sadzie.A jesli Chalsiu bedzie ustalony zakres kontaktow
            i on nie bedzie z nich korzystal to juz tylko on bedzie tlumaczyl sie z tego
            synowi .A tak zawsze wszystko zwali na twoj brak elastycznosci.
            Zawsze znajomy psychiatra to znajomy a biegly to biegly.Przemysl to.Chyba ze
            nie chcesz bawi si w sad tak jak ja w przypadku alimentow.
            • chalsia Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 13.01.04, 22:33
              Ja cały czas myślę o tym sądzie. Co i tak nie zmieni nic z punktu widzenia
              synka, jak eks nie będzie chciał.
              Owszem, eks ma w głowie model opieki naprzemiennej (ale nie do zrealizowania
              przy braku przepływu informacji - nawet czytałam opinię jakiejs pani profesor
              psychologii na ten temat).

              Poczekam jeszcze trochę, potem raczej zadzwonię do eksa i zapytam czy by się z
              małym nie zobaczył, a potem pewnie nie pozostaje nic innego jak sąd. Własnie z
              tego powodu, który podałaś Konkubinko ("A jesli Chalsiu bedzie ustalony zakres
              kontaktow i on nie bedzie z nich korzystal to juz tylko on bedzie tlumaczyl sie
              z tego synowi.A tak zawsze wszystko zwali na twoj brak elastycznosci").

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • nooleczka Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 14.01.04, 17:39
                chalsia napisała:

                > Poczekam jeszcze trochę, potem raczej zadzwonię do eksa i zapytam czy by się
                z > małym nie zobaczył, a potem pewnie nie pozostaje nic innego jak sąd.
                Własnie z > tego powou, który podałaś Konkubinko ("A jesli Chalsiu bedzie
                ustalony zakres > kontaktow i on nie bedzie z nich korzystal to juz tylko on
                bedzie tlumaczyl sie> > z tego synowi.A tak zawsze wszystko zwali na twoj brak
                elastycznosci").
                >
                Super chalsiu, suuuuper! ja bym właśnie na Twoim miesjcu tak postąpiła.
                Po to własnie był ten wątek, zeby Cię jakoś do tego zachęcić.
                I inne mamy również, jeśli mają takie same problemy jak chalsia (a na pewno są
                takie).

                Pozdrawiam, Ania
                • chalsia Re: Kontakty dziecko-ojciec: głównie do Chalsi 14.01.04, 22:47
                  Nooleczko,

                  tak naprawdę, to o zwróceniu się do sądu (mimo braku kontaktów miedzy ojcem a
                  synkiem) i tak myślałam już wcześniej (powody - podane przez Konkubinkę).
                  Jedyne do czego ta dyskusja mnie skłania, to żebym napisała do eksa mail albo
                  zadzwoniła wcześniej "po prośbie".
                  Kwestia tylko kiedy - niedługo, za 3 miesiące (i tak można rozciągać w
                  nieskończoność, licząc, że mały zapomni). Ale zdaję sobie sprawę smile , ze
                  raczej wczesniej.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
    • chalsia dzięki Nooleczko 13.01.04, 22:34
      Dzięki Nooleczko za ten wątek.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • konkubinka Re: Do Domali , Kamili itp 14.01.04, 10:31

        • konkubinka Re: Do Domali , Kamili itp 14.01.04, 10:33
          tak sobie pomyslalm.czy w waszej sytuacji nie byloby dobrym rozwiazaniem kupic
          Kubie telefon na karte?Tylko tak pomyslalam , jak z tego powodu macie znowu sie
          sprzeczac to zostawmy to ale moze......
          • domali Re: Do Domali , Kamili itp 14.01.04, 10:37
            Wiesz, myślę, że nie byłoby to złe rozwiązanie.
          • kamila77 Re: Do Domali , Kamili itp 14.01.04, 10:41
            Konkubinko, ja doprawdy nie widze potrzeby, zeby osmiolatek mial swoja komorke.
            Mamy stacjonarny telefon, mam komorke, z ktorej mlody korzysta (zazwyczaj
            wysylajac sms-y do cioci na zakupach "kup mi cos slodkiego" wink). Sadze, ze to
            w zupelnosci wystarczy.
            • konkubinka Re: Do Domali , Kamili itp 14.01.04, 11:11

              Ja tez bylabym temu przeciwna ale jezeli ma to byc pomocne w waszej sytuacji?
              Niech w takim razie Zbyszek i Dominika kupia mu jakis tani model , uzywany , z
              karta.Bedzie go uzywal tylko jak potrzebny mu bedzie kontakt z ojcem i
              odwrotnie .Ewentualnie gdyby jechal gdzies poza dom rodzinny (na kolonie , etc)
              moglby go zabierac i miec kontakt z Toba.
              Pisze o tym bo u nas byl ten sam problem.I to bardzo pomoglo.
              Lecz to tylko sugestia.
              • domali Re: Do Domali , Kamili itp 14.01.04, 11:19
                No więc o to chodzi. Nawet jakby Kuba miał nr tel naszej komórki, to byłby
                problem z dzwonieniem, bo przecież to kosztuje. A tak mógłby dawać znać smsem,
                że chce, żeby tata zadzwonił. Sprawa jest warta przemyślenia, ale na razie
                Kuba ma inne życzenia co do prezentów, które czekają na spełnienie smile
                • olina2 Re: Do Domali , Kamili itp 18.01.04, 16:15
                  Rozumiem, dziewczyny że nie przepadacie za soba. Dla dobra małego powinniście
                  spróbować się dogadac. Mam 16-letniego syna z pierwszego małżeństwa, to ja
                  odeszłam , moim mężem już nie jest, ale ojcem chłopca nadal. Za każdym razem
                  gdy nie szło nam dogadanie o syna, mówiłam sobie - takie wybrałaś faceta na
                  ojca dziecka to masz. Różnie było , ale po latach widzę ,że warto było. Syn ma
                  dwóch ojców i traktuje to jak coś normalnego. Wyszłam drugi raz za mąż.On też
                  się ożenił .Cierpliwości i pokory do życia.Zrobiłam to z miłości do syna.
      • nooleczka Re: dzięki Nooleczko 14.01.04, 17:41
        chalsia napisała:

        > Dzięki Nooleczko za ten wątek.
        >
        Nie ma sprawy. Chciałam pomóc, jak mama mamie smile

        Pozdrawiam, Ania
        • konkubinka Re:do Chalsi 15.01.04, 11:14
          Monika
          Jest jeszcze jeden plus ustalenia kontaktow.A co jak ojciec tak samo nagle jak
          zniknal , pojawi sie za jakis czas?Zazada czestych kontaktow a dziecko juz
          przyzwyczai sie ze jest inaczej?Zawsze z papieremw reku latwiej bedzie
          udowodnic ze sie ni einteresowal , a takze kazac mu trzymac sie ustalonych
          terminow.Bedziesz spokojniejsza a Twoje zycie osobiste bardziej unormowane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja