juz nie daje rady

23.10.09, 01:27
Witam wszystkich.Mam dwójke malutkich dzieci w wieku trzech lat i
roczku których kocham ponadżycie i męża który mnie zdradza i nic
sobie z tego nie robi, ja mimo wszystko go jeszcze bardzo kocham i
chciłabym stworzyc normalna rodzine dla dzieciaczków ale jemu podoba
sie tak jak jest czyli:wychodzenie codziennie po uśpieniu dzieci i
wracanie w nocy,kłamstwa brak czułości zrozumienia.Ja wiem że po
urodzeniu dzieci bardzo sie zmieniłam moze nawet po urodzeniu
pierwszego syna go triche od siebie odsunełam wie mój błąd ale chcę
go naprawic i nie wiem jak nie wyorażam sobie zycia bez niego.Ja
obecnie zajmuje sie domem i jestem na wychowawczym tak dłużej juz
nie dam rady zyc bo nie moge udawac ze nic sie nie dzieje to mnie
zabija psychicznie.
Niewiem juz co mam robic.Pomóżcie
    • zapalniczka5 Re: juz nie daje rady 23.10.09, 08:31
      Rozumiem Twój ból. Myslę, że powinnaś na początek szczerze
      porozmawiać z mężem. Masz dowody na to, że on Cię zdradza? Czy to
      tylko Twoje domysły? Może siedzi z kumplami? Może na piwie? A jeśli
      noiestety zdradza to zastanów się czy byłabyś w stanie wybaczyć i
      żyć dalej z nim.
      Piszesz, że po urodzeniu dziecka odsunęłaś męża troszkę. To
      zrozumiałe, że gdy pojawia siędziecko to ono staje na pierwszym
      miejscu. Ale nic nie usprawiedliwia męża i jego skoków w bok.
      Mnie maż oszukiwał, nadal to robi. Męczyłam się ponad 4 lata, bo
      wydawało mi się, że to jest dobre dla dziecka. Żeby za wszelką cenę
      ratować rodzinę. Nie chodzi o zdrady, ale o inne kłamsttwa.
      Straciłam do niego zaufanie, zamknęłam się w sobie, straciłam
      przyjaciół, znajomych, a na koncu nabawiłam się nerwicy. A mąż i tak
      mnie zostawił, wyprowadizł sieza granicę do mamusi. Teraz tak sobie
      myslę, po co mi to było..... Utrzymać związek za wszelką cenę.
      Tobie życzę udanej rozmowy i kompromisówsmile
      • zzuuza Re: juz nie daje rady 23.10.09, 09:17
        Powiem tak, bardzo podobna sytuacja do mojej, te same zachowania mojego męża,
        ten sam schemat zachowań.
        Bardzo Ci współczuję, naweyt nie wiesz jak bardzo rozumiem tą twoją niemoc i
        ból, ze nie tak miało być....
        Nie wróżę Ci niestety dobrze, podobnie jak ty ja też się łudziłam, że mu
        przejdzie, że zrozumie jaką krzywdę robi naszej rodzinie....
        Nie zrozumiał, mija juz 10 lat jak zakończyłam ten koszmar psychiczny.
        Oczywiście mogłam to ciągnąć w nieskończoność bo on był zwyczainym dupkiem i w
        nieskonczoność udawał by przykładną głowę rodziny.
        On sie nie zmieni, nie licz na to, jak juz złapał ten wiatr w żagle to nie
        bedzie stopował, niestety...
        Ciężko cokolwiek doradzać w takiej sytuacji kiedy są małe dzieci, choc ja tez
        odeszłam z malutkim dzieckiem, ale nie chce mi się nawet wspominać jak wtedy się
        czułam....
        Po tych wszystkich latach, nadal mam żal, tylko nie wiem do kogo... do losu? że
        tak pokierował moją drogą, do siebie samej że nie potrafiłam w porę się
        opamietać, dziekuję tylko Bogu, że tak wcześnie podjęłam tą decyzję, kiedy
        dziecko jeszcze było małe i niewiele rozumiało, było łatwiej, dziękuję Bogu tez
        za to że nie zdecydowałam się na drugie dziecko, bo takie też były plany...
        Nawet sobie nie wyobrażam jak bym wtedy zyła sad
        Strasznie to wszystko trudne i ciężkie, ale powiem może prawdę okrutną ale
        prawdziwą: jeśli rozmowa z nim nie skutkuje a na pewno rozmawiałaś z nim
        wielokrotnie, pogoń dziada, po prostu któregoś razu nie wpuść go do mieszkania,
        bo tak rodzina nie może wyglądać że Ty w domu a on z kumplami albo jeszcze
        gorzej z kochanką, jeśli tego nie rozumie, trudno, i powiem Ci że nic na to nie
        poradzisz...
        Prędzej czy pózniej odejdzie, a jak sam tego nie zrobi, Ty zniszczysz się
        psychicznie.
        Trzymaj się!
        • julia.68 Re: juz nie daje rady 23.10.09, 09:46
          Gdzieś przeczytałam, że mężowie NIE ZDRADZAJĄ ze strachu. Twój
          najwyraźniej się nie boi, bo i czego. To Ty się boisz: siedzisz
          upupiona w domu, jesteś uzależniona od niego finansowo, emocjonalnie
          i bezsilna. Wiesz, że zdradza i nic nie zrobiłaś. I WYDAJE Ci się,
          że nic nie możesz zrobić.
          Zadbaj o siebie, zacznij myśleć jak poukładać sobie życie bez niego,
          zacznij szukać żłobka, przedszkola, opiekunki. Porozglądaj się za
          pracą. Rozeznaj swoją sytuację prawną: czyje mieszkanie, jakie ma
          dochody, na jakie alimenty możesz liczyć, zbieraj zaświadczenia o
          dochodach itd... Poszukaj sprzymierzeńców: rodziny, przyjaciół.
          Znajdź dowody zdrady. Poradź się adwokata. Znajdź jego słabe strony
          (opinia mamusi, kolegów, przywiązanie do dzieci - nie wiem). I
          zagraj vabank: dam sobie radę bez Ciebie, walizki z drzwi, dzieci
          zobaczysz w przyszłym tygodniu, wróć jak przemyślisz swoje
          zachowanie a na razie żegnaj.
          Jeżeli zgodzisz się na powrót to po długich negocjacjach i na Twoich
          warunkach.
          A jezeli nie wróci, to jest dupek, więc nie warto tracić dla niego
          czasu i narażać dzieci na pernamentny kontakt z dupkiem. Amen.
          • ata-07 Re: juz nie daje rady 24.10.09, 20:15
            Bardzo mądra rada. Niech się w końcu zastanowi. I nie myśli,że jest
            jeden na swiecie.A Ty bądź weselsza i tylko nie płacz przy nim,bo
            nie lubią chłopy tego-wręcz uciekają z domu,nie mówiąc,że kobieta
            robi się brzydka przy tym. Zadbaj o siebie,jak nie zauważy -
            dupek.Powodzenia.
    • kuba.2006 Re: juz nie daje rady 24.10.09, 23:33
      Witam
      Dziękuje wszystkim za rady i słowa otuchy,ale moja sytuacja nie jest
      najlepsza.Moja mama nieżyje,tata jeszcze pracuje a na teściów nie
      mam co liczyć.Jestem na urlopie wychowawczym ale zarabiałam tam zbyt
      mało aby móc utrzymać z tego dzieci i siebie,a wiem że chociaż mój
      mąż zarabia dużo to dochodził by się ze mną o każdy grosz przed
      sądem a ja naprawde nie mam na to siły.Psychicznie jestem już
      wrakiem i nie umiem się z tego podzwignąć.Ze względu na opieke na
      dziećmi jeszcze jakoś się trzymam ale nie wiem jak długo,a on uważa
      że wszystko jest wporządku,pewnie dla niego bo robi sobie co
      chce.Jak ja mam dalej tak życ nie znajduje żadnego
      rozwiązania????????
      • kasik2222 Re: juz nie daje rady 25.10.09, 08:10
        przede wszystkich musisz sie podźwignąć psychicznie. Musisz być
        twarda, to prawda , że jak on zobaczy w tobie siłę, to będziesz na
        lepszej pozycji. Płaczem i błaganiem nic nie zalatwisz, oprócz tego
        że nie będzie cię szanował i będziesz go wk..ć. Dla dzieci znajdź w
        sobie tę siłę, może idź do psychiatry czy psychologa, albo może masz
        wsparcie przyjaciółki, siostry? Jesteśmy silne, z każdej sytuaci
        jest wyjście. I nie kasa tu najważnejsza. Co ci po jego pieniądzach,
        jak będziesz wrakiem człowieka? Rozmawiaj, wyjaśniaj, bądź twarda,
        nie będzie chciał sie zminić, wystaw walizki za drzwi, załóż sprawę
        o alimenty, wróć do pracy.
      • lenguamater Re: juz nie daje rady 07.11.09, 20:51
        Jedyne co mogę poradzić z własnego doświadczenia to psycholog od
        współuzależnień. W każdym mieście taki się znajdzie. To że myślisz że bez niego
        nie dasz sobie rady to pokłosie życia w chorym związku z człowiekiem który
        zaniża Twoje poczucie wartości. Nie poradzisz sobie bez fachowej opieki, która
        Cię poprowadzi. Odwagi, poczujesz się stabilniejsza dzięki czemu podejmiesz
        świadome decyzje. Ochronisz siebie, a tym samym ochronisz dzieci. Bo w Twojej
        sytuacji tylko Ty stanowisz dla nich podporę.
    • alabama8 Re: juz nie daje rady 27.10.09, 14:48
      Sytuacja nie koniecznie wymaga jakichś radykalnych cięć. Można
      przecież rozwieść się życiowo, nie przechodząc na razie przez sądy.
      1. Jeśli małżonek zarabia, ale w niedostatecznym stopniu (twoim
      zdaniem) zaspokaja potrzeby rodziny - masz prawo wystąpić do sądu o
      alimenty na ciebie i dzieci (wniosek o zaspokajanie potrzeb rodziny)
      i nie oznacza to automatycznie rozwodu.
      2. Jeśli finansowo na razie jest OK, to nic nie stoi na przeszkodzie
      abyś zaczeła się opuszczać w obowiązkach domowych (niech małżonek
      zazna w końcu pseudo-kawaleskiego życia). Ale bez gwałtownych cięć.
      Nie czekasz z obiadem, nie przygotowujesz mu śniadania, nie dbasz o
      to czy ma koszuliny czyste i co zrobił z brudnymi. Po malutku, po
      wolutku zacznij go zmuszać do samodzielnego dbania o siebie.
      3. Postaraj się zafundować sobie jakieś życie osobiste - to nie on
      wychodzi po uśpieniu dzieci, ale ty wychodzisz zanim zostaną
      położone do łóżka.
Pełna wersja