krycha15
16.01.04, 12:31
Prosze o pomoc.
Nie wiem od czego zaczac wiec zaczne od poczatku.
W wyroku rozwodowym orzeczono kwote alimentow na rzecz mojego synka w
wysokosci 200 zl.
Dobrowolnie moj ex zaczal mi potem placic 300 zl, jeszcze pozniej 350 zl.
Ale od pewnego czasu zaczelam slyszec teksty, ze jak sie zwolnie z pracy
(faktycznie od dwoch miesiecy jest na chorobowym) albo sie ozenie to bede
placil Ci mniej. No wiec wymyslilam, ze trzeba by usankcjonowac te kwote 350
zl w sadzie. I wszystko bylo ok dopoki nie zaczelam pisac pozwu i nie
wyliczylam jaka kwote przeznaczam miesiecznie na moje dziecko. A wyliczylam
900 zl bez zadnego naciagania !!! I tu mnie szlag trafil. Zadzwonilam do exa
i mowie, ze pisze o 500 zl. A ten mi na to, ze niech tylko sprobuje to on mi
dziecko odbierze, przyjdzie do mnie z policja zabierac syna na spacery itp.
itd. bzdury., ze ja go z torbami chce puscic ...
Uleglam - glupia, wystraszylam sie ..., nie chcialam stresow ..., szarpaniny
w sadzie ...
Ustalilismy, ze wystapie o 400 zl od 1.01 br. i ze on nie czekajac na wyrok
juz od stycznia bedzie mi placil te 400 zl. I ze kosztami podzielimy sie po
polowie.
Wszystko ok.
Nadszedl dzien rozprawy. Dwa dni wczesniej wyslalam do ex sms-a, ze mam
nadzieje, ze sie stawi - zadnej odpowiedzi. W dzien rozprawy stawilam sie w
sadzie. No i co sie okazalo? Ze moj byly nie przyszedl sobie.
Bylam pewna, ze sedzina odroczy rozprawe - jakiez bylo moje zdumienie gdy ta
uprzejma, usmiechnieta, zujaca gume kobieta wydala wyrok zaoczny i to po
mojej mysli !!!! Acha, bo moze to wazne - ex nie odebral wezwania.
Nastepnego dnia dostalam od exa przekaz na 350 zl (nie tak sie
umawialismy !!!) a nastepnego dnia przyszedl sms z zadaniem widzenia syna.
Na szczescie syn w uzdrowisku wiec moglam exa "odwalic" sms-em. Ani slowa
wyjasnienia, wogole ani slowa o rozprawie.
I tu wlasnie mam do Was pytanie: co kombinuje moj ex? na co liczy? czego sie
moge po nim spodziewac? czy moze np. podwazyc wyrok zaoczny tylko dlatego,
ze byl na swieta u rodziny i nie mogl odebrac wezwania bo nie bylo go w domu?
Podsuncie mi jakis pomysl. I jak mam teraz sie zachowac w stosunku do niego?
Bo narazie to nie mam zamiaru go o niczym informowac. Dostanie odpis wyroku
do domu to sam przeczyta i bedzie musial mi nadplacic.
A moja koncepcja jest taka, ze ktos doradzil mojemu exowi, zeby nie odbieral
wezwania, wtedy sad odroczy rozprawe, on w tym czasie przestanie pracowac,
zarobki beda zerowe (z tych legalnych zrodel rzecz jasna, bo ma i inne
zrodla dochodu) i wtedy sad nie zasadzi nawet tych 350 zl no bo niby z czego
mialby placic skoro nie zarabia?
Na ale co on teraz zrobi jak dostanie wyrok zaoczny na kwote 400 zl?
Troche to chyba metnie napisalam ale niech bedzie.
Krycha.