gosiadwa
29.10.09, 12:39
Witam. Jestem mamą trzylatka. Mam zasadzone alimenty od jego ojca/a
mojego byłego faceta/ w wysokości 300zł. W tej chwili jestem
bezrobotna/510 zł kuroniówki/, a wcześniej byłam na
wychowawczym/dostawałam 400zł/. Moj mały synek poszedł do
przedszkola. trzy dni chodzi , dwa choruje-strasznie ciężkie
poczatki. Na chwile obecna nie moge podjąć pracy, bo nie ma kto
zająć się małym. Poniewaz mam bardzo ciężką sytuacje materialną-
poprosiłam ojca dziecka o zakup butów na zimę jako dodatek do
alimentów. Usłyszałam wtedy,że nie umniem rządzić się pieniędzmi. że
gdybym sumiennie odkładała pieniądze co miesiąc to miałabym teraz na
buty. Skoro on daje 300zł na młodego/zarabia 3-4 tyś/ to ja tez
powinnam dawac 300 co razem daje 600 a to juz jest wystarczająco
dużo na utrzymanie przedszkola,a nawet jeszcze powinno coś zostać.
zamurowało mnie, bo samo przedszkole miesiecznie płacę 200-250zł.a
przeciez dziecko tez jeść coś musi?? wtedy usłyszałam,ze przeciez
dziecko je w przedszkolu więc nic juz nie muszę kupować. a skoro
mnie sie jeść chce to mam sobie na to zarobić,a nie na dziecko
wszystko zwalać. Szok!!!! Czy to naprawdę tak jest ,ze gdy ojciec
płaci np.300zł alimentów to ,ze ja tez musze to 300 na dziecko
łożyć??? Czy jeżeli złożyłabym o podwyzszenie alimentów to muszę w
sądzie przedstawić swój wkład finansowy jaki łoże na dziecko???
bardzo bym chciał pójść do pracy i nie prosic sie kochającego
tatusia o pieniądze ,ale na tę chwile jest to po prostu
niemozliwe!!! mam dość tej biedy

(