yoshi.myu
01.11.09, 00:35
witam,
przepraszam, że w sumie to takie zaśmiecanie waszego forum, ale nie
mam komu tego powiedzieć, wszyscy mają mnie za silną babkę, stale
wymagają ode mnie bycia najmocniejszą, najtwardszą, bez kszty oznak
słabości, a ja powoli zaczynam się gubić
po prostu za długo wytrzymywałam i udawałam, to choć wirtualnie
potrzebuję z siebie wyrzucić słowo o tym, że czuję się
niewyobrażalnie samotna i potwornie mi z tym źle
i nie, nie potrzeba mi faceta do łóżka i na co dzień, brak mi
bratniej duszy, brak rozmowy, brak tego przysłowiowego ramienia
jestem mam dwójki dzieci, paręnaście lat żyłam w chorym związku,
minęło już parę lat po rozwodzie, zbyt zraniona by myśleć o kimś
nowym w życiu
mam się czym zająć, mam moje wspaniałe dzieci, mam hobby, mam pracę,
jednak te dłuższe wieczory powodują u mnie paraliżujący strach, sama
nie wiem, jak to ująć słowami
czy Was też coś podobnego dotyka/dotknęło?
jest na to jakieś antidotum?
jak sobie z tym radzicie?