Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Was?

19.01.04, 18:22
Witam.
W sobotę eks przyszedł pobawić się z Agusią (3,5). Powitała go jak zwykle
radosnym wrzaskiem "tata!!!", po czym..... poszła bawić się dalej ze swoim
kuzynem (4,5), zupełnie ignorując eksa. Wyglądało to mniej więcej tak:
maluchy stwierdzają, że chcą rysować. Eks się cieszy, rozkładają kredki. Po 5
minutach maluchy się nudzą, idą do pokoju włączyć sobie bajkę. Eks idzie
potulnie za nimi. Po 10 minutach maluchy stwierdzają, że idą budować domek,
eks za nimi.
Po 30 minutach chodzenia z pokoju do pokoju (inicjatywa zawsze jest po
stronie maluchów), maluchy wpadają na świetny pomysł, żeby przenieść się do
mieszkania kuzyna (mieszkamy w tej samej kamienicy). No i zostawiły eksa
samego. Eks otworzył "Czerwonego kapturka" i zaczął sobie czytać.

Moje pytanie: czy u Was również z biegiem czasu dzieci zaczynają ignorować
eksów?
U mojego łobuza właśnie tak to wygląda. Myślę, że z biegiem czasu te kontakty
zupełnie ustaną, bo ta dwójka po prostu nie będzie miała wspólnego języka.
Pozdrawiam
Gosia
    • lubstej Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 19.01.04, 19:09
      a dlaczego w czasie wizyty taty byl obecny kuzyn?
      gdyby go nie bylo mala bawila by sie z tata, prawda?
      czy tobie aby nie zalezy zeby uklady agusia-tata nie wygladaly najlepiej?
      bo mam wrazenie ze chcesz udowodnic sobie i innym ze tata agusi nie jest do
      niczego potrzebny

      w tej sytuacji nieistotne jest to czy wyrzadzil ci krzywde czy nie,
      wazne jest to ze dziecko potrzebuje normalnych kontaktow z ojcem
      • kruszynka301 Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 19.01.04, 19:27
        Uważam, że "normalne" kontakty z ojcem to takie, w którym ojciec uczy dziecko
        mówić, chodzić, opiekuje się nim. Nie przeceniajmy roli biologicznego ojca.
        Prawdziwym ojcem jest ten, kto wychowuje malucha, dba o niego, odprowadza do
        przedszkola, usypia, przytula, jak jest smutno, jest na co dzień.

        Kuzyn był obecny, bo maluchy zwykle bawią się razem - jak przychodzi eks
        również. Zauważam tylko, że z biegiem czasu relacje agusia-eks rozluźniają się.
        Nigdy nie zabraniałam eksowi brać Agusi do siebie, ale jednak nie korzystał z
        tego, bo nie ma warunków. Eks nie wiem dlaczego przychodzi do nas do domu i nie
        chce nawet iść na spacer.

        Nie ingeruję w kontakty dziecko-eks, eks sam sobie wyznacza, ile chce poświęcić
        Agusi. A że "poświęca" jej 2 godziny co 2 tygodnie, od czasu jej urodzenia, to
        już jest jego sprawa. Stąd efekty.

        Pozdrawiam
        Gosia

        • carlafehr Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 21.01.04, 13:51
          Gosiu,

          mój mały nie ignoruje eksa. Czasem ma ochotę na coś innego, ale staram się tak
          organizować czas, żeby w trakcie wizyty ojca nie wypadły jakieś inne atrakcje.
          Jeśli wiesz, w jakim terminie przyhodzi w odwiedziny eks, to daruj wtedy sobie
          odwiedziny kuzyna, niech Twoja córcia ma szansę na nawiązanie kontaktu z ojcem.
          Co do formy odwiedzin - ja akurat preferuję wizyty ojca w naszym domu niż
          zabieranie go do siebie, a skoro piszesz, że eks nie ma warunków, żeby brać
          małą do siebie, to moim zdaniem super, że przychodzi do Was. Co do
          częstotliwości odwiedzin: faktycznie żadna rewelacja, ale jak dasz im szansę na
          pogłębienie ich więzi, to może się to zmienić.
          Pomijając już niepotrzebną moim zdaniem wizytę kuzyna w trakcie odwiedzin ojca,
          to z pewnością nie pozwoliłabym na pójście dziecka do domu kuzyna - ze względu
          na samo dziecko, ze względu na ojca i ze względu na zwykłe zasady dobrego
          wychowania: jeśli przychodzi do nas ktoś w gości, to my nie wychodzimy sobie do
          sąsiadki. podpisuję się trochę pod tym, co napisała moja poprzedniczka: mam
          wrażenie, że starasz się zniechęcić i eksa i dziecko do kontaktów. Zastanów
          się, czy gra jest warta świeczki.

          pozdrawiam
          MonikaS
          • kruszynka301 Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 21.01.04, 19:06
            Nie staram się zniechęcić eksa do odwiedzin; ale muszę stwierdzić, że wogóle
            nie zależy mi na podtrzymywaniu kontaktu Agusia-tata. Kiedy przychodzi eks,
            czytam książkę lub siedzę na necie w jednym z pokojów, nie ingeruję w ich
            zabawę.
            Nie utrudniam wizyt eksa, nasze wzajemne kontakty są poprawne, ale z drugiej
            strony nie zachęcam go do odwiedzin. On też za bardzo nie wypytuje się o
            Agusię - przypuszczam, że jego to nie obchodzi - jest typem naukowca-teoretyka,
            umysł ścisły.
            Wiem, że eks nie ma pretensji o taki stan rzeczy - dopiero Wasze uwagi
            sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać.

            Tylko - Agusię uczył mówić i chodzić inny tata (wprowadził się do nas, kiedy
            miała niespełna roczek),inny tata ją rozpieszcza, bawi się z nią i jest z nią
            na co dzień. Dlatego też nie widzę powodu wyolbrzymiać roli ojca biologicznego,
            owszem, cieszącego się, że ma dziecko, ale z wyraźnym akcentem na słówko MA.
            "mieć" = "posiadać, a to rózni się od zdecydowanie od "kochać", czego
            doświadcza od drugiego tatusia.

            Nie chcę, aby Agusia była rozdwojona na dwóch tatusiów, eks to rozumie i nie
            wtrąca się do nas - wie, że najważniejszy dla Agusi jest mój mąż - zresztą
            maluch cały czas eksowi o nim opowiada z dumą (tzn "Arek mi to zrobił", "Arek
            tak powiedział", "mam to od Arka").

            Może zaczniemy dyskusję nad rolą ojca biologicznego a faktycznie wychowującego
            malucha? I czy te role są równorzędne, bo mnie się wydaje, że stanowczo nie są.

            Pozdrawiam
            Gosia
            • aneta.f-sz Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 23.01.04, 12:44
              Wg mnie ulozylas sobie zycie od nowa i twoj eks wyraznie ci teraz przeszkadza.
              Ignorujesz go, gdu do was przychodzi i tym samym twja corka, ktora cie
              nasladuje, zaczyna robic to samo. Smutne to, bo to to jednak on jest 6tata i
              stara sie utrzymywac regularny kontakt, co widac jest tobie nie na reke. Boi
              sie zabrac na spacer, bo ma coraz mniejszy z nia kontakt i widocznie boi sie
              tego. Kuzyna w zadnym wypadku nie powinno tam byc, gdy przychodzi tata. Moze
              powinnas zostawic ich samych, a samej wyjsc. lepsze to niz ignorowanie go w
              domu.
              • e.beata Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 23.01.04, 12:56
                Gosiu brak działania, też przynosi konsekwencje.
                Skoro ex przychodzi i tak rzadko to mogłabyś spróbować wykrzesać z siebie
                odrobinę dobrej woli. Zrobić to dla dziecka.
                Jaki kontakt miał z małą wcześniej?
                Moze od początku był na dystans i nie wie jak bawić sie z dzieckiem? Mogłabys
                mu pomóc zamiast zniechęcać. Bo twoje chłodne, obojętne postępowanie go
                zniechęca. Być niepożądanym gościem, żadna przyjemność. Tym bardziej iż córka
                też go lekko traktuje.
                Chyba, ze ten tata odbębnia spotkania. Nie chce uchodzić za złego ojca, no to
                przychodzi do dziecka.
                • kruszynka301 Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 23.01.04, 15:34
                  Eks przychodzi regularnie co 2 tygodnie na 2 godziny od urodzenia Agusi. Jeżeli
                  przedłuża spotkanie, dzwoni jego żona. Wcześniej, kiedy byłam w 3 miesiącu
                  ciąży, oznajmił mi, że ma kochankę, i wyprowadził się do niej 3 tygodnie po
                  porodzie. Tak więc nie miał z Agusią żadnego "normalnego" kontaktu. Regularne
                  odwiedziny i alimenty uzgodnionej wysokości, płacone od 4 lat bez dnia
                  opóźnienia, służą dobremu samopoczuciu eksa (praktykujący katolik).

                  Nie rozumiem, dlaczego oczekujecie ode mnie, abym postarała się ułożyć kontakty
                  ojca z dzieckiem, skoro wszystkim zainteresowanym stronom obecny układ
                  odpowiada. Pewnie się narażę, ale uważam, że dla Agusi też to jest lepsze.

                  Zrozumcie: każdy z nas ma swoje życie, swoją rodzinę (eks ma już dwójkę małych
                  dzieci), i po co komplikować sobie życie? Po zdradze doszłam w miarę szybko do
                  siebie właśnie dlatego, że potrafię oddzielać przeszłość od teraźniejszości,
                  nie oglądać się za siebie. Nauczyłam się żyć chwilą.

                  Czytając Wasze posty, pełne czasami agresji i nienawiści, tym bardziej jestem
                  zdumiona Waszymi reakcjami na moją sytuację. W naszych relacjach nie ma
                  agresji, nie ma robienia sobie na złość, rozwód przebiegł szybko, w miłej
                  atmosferze - jeździliśmy razem na rozprawy, nie było kłótni. Jeżeli jednemu z
                  nas nie pasuje termin odwiedzin, przekładamy go bez problemu - czy wiele
                  samotnych może tak o sobie powiedzieć?

                  Pozdrawiam
                  Gosia

                  O co więc tak naprawdę chodzi????
                  • carlafehr Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 24.01.04, 19:49
                    kruszynka301 napisała:

                    > Eks przychodzi regularnie co 2 tygodnie na 2 godziny od urodzenia Agusi.
                    Jeżeli
                    >
                    > przedłuża spotkanie, dzwoni jego żona. Wcześniej, kiedy byłam w 3 miesiącu
                    > ciąży, oznajmił mi, że ma kochankę, i wyprowadził się do niej 3 tygodnie po
                    > porodzie. Tak więc nie miał z Agusią żadnego "normalnego" kontaktu.
                    Regularne
                    > odwiedziny i alimenty uzgodnionej wysokości, płacone od 4 lat bez dnia
                    > opóźnienia, służą dobremu samopoczuciu eksa (praktykujący katolik).
                    >
                    > Nie rozumiem, dlaczego oczekujecie ode mnie, abym postarała się ułożyć
                    kontakty
                    >
                    > ojca z dzieckiem, skoro wszystkim zainteresowanym stronom obecny układ
                    > odpowiada.

                    Kruszynko, osobiście nie przeceniam specjalnie roli ojca biologicznego,
                    uważam, że niebiologiczny może być o wiele lepszym tatusiem. Jest tu jednak
                    pewne ograniczenie: każdy z nas potrzebuje korzeni, tymi korzeniami, czy Ci
                    się to podoba czy nie, są w pierwszym rzędzie biologiczni rodzice. Dziecko
                    chce ich znać, dzieci adoptowane chcą poznać swoich rodziców, jacy by oni nie
                    byli, dzieci osierocone chcą ich znać choćby ze zdjęć i opowiadań. Jest to nam
                    potrzebne do określenia naszego "ja". Jeśli jeden z rodziców porzuca swoje
                    dziecko, jest to bardzo trudne dla dziecka nie tylko w tym momencie porzucenia
                    ale również później, czasami ciągnie to się takiemu dziecku przez całe życie.
                    Dlatego bardzo ważny jest dla dziecka fakt, że biologioczny ojciec chce je
                    odwiedzać i z nim utrzymywać kontakty. I dlatego namawiamy Ciebie do niepsucia
                    tych chęci u tatusia. Jeśli Twój obecny partner jest dobrym ojcem, to Twoja
                    córka to doceni prędzej czy później. I będzie to jej wybór, a nie jak w tej
                    chwili Twój. Jeśli zaś nawiąże z biologicznym ojcem dobry kontakt, to też
                    chyba dobrze? W końcu chyba więcej osób kochających dziecko to dobrze a nie
                    źle? Dla dziecka oczywiście.

                    Pewnie się narażę, ale uważam, że dla Agusi też to jest lepsze.
                    >
                    > Zrozumcie: każdy z nas ma swoje życie, swoją rodzinę (eks ma już dwójkę
                    małych
                    > dzieci), i po co komplikować sobie życie? Po zdradze doszłam w miarę szybko
                    do
                    >
                    > siebie właśnie dlatego, że potrafię oddzielać przeszłość od teraźniejszości,
                    > nie oglądać się za siebie. Nauczyłam się żyć chwilą.

                    Może to wcale nie było takie dobre. Wiesz, my czasami jesteśmy impulsywne,
                    ziejemy nienawiścią i rozpaczamy, ale później te uczucia się wypalają i
                    otwieramy sie na coś nowego. Nie dlatego jednak, że próbujemy zapomnieć lecz
                    dlatego, że przeżyłysmy coś do końca i te przeżycia nas czegoś nauczyły. i
                    dlatego nie ciągną się za nami zawoalowane w postaci jakiejś ukrytej niechęci.
                    >
                    > Czytając Wasze posty, pełne czasami agresji i nienawiści, tym bardziej
                    jestem
                    > zdumiona Waszymi reakcjami na moją sytuację. W naszych relacjach nie ma
                    > agresji, nie ma robienia sobie na złość, rozwód przebiegł szybko, w miłej
                    > atmosferze - jeździliśmy razem na rozprawy, nie było kłótni.

                    Jeżeli nawet rozwód przebiegł w miłej atmosferze i wszystko między Wami jest
                    takie ekstra i cacy, jak piszesz, to nie rozumiem, dlaczego problemem są dla
                    Ciebie 2-godzinne odwiedziny co 2 tygodnie?

                    Jeżeli jednemu z
                    > nas nie pasuje termin odwiedzin, przekładamy go bez problemu - czy wiele
                    > samotnych może tak o sobie powiedzieć?

                    Owszem, oprócz miłej atmosfery w trakcie rozwodu (nie było jednak też żadnych
                    ekscesów na rozprawie, po prostu dla obojga z nas był to ciężki moment i nie
                    nazwałabym go miłym), to mogę powiedzieć, że problemów w żadnej kwestii,
                    również w sprawach wychowawczych specjalnie nie mamy i znam jeszcze parę
                    samotnych mam, które też całkiem nieźle dogadują się z eksami.
                    >
                    > O co więc tak naprawdę chodzi????

                    O dziecko oczywiście smile)

                    Pozdrawiam
                    MonikaS
                    • agatled Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 27.01.04, 10:52
                      Moniko - podpisuję się dwiema rękami pod tym co napisałaś. Ja też należę do
                      samotnych porzuconych w ciąży mam, ale teraz po 2,5 roku mam z eksem idealne
                      układy, bez nienawiści, z dogadywanymi ad hoc wizytami, zabieraniem synka do
                      eksa, wedle możliwości, czasu. Cieszy mnie to niepomiernie, choć na początku
                      było mi trudno, to teraz jest zupełnie ok, a kontakt dziecka z ojcem jest
                      radosny, niczym nie zakłócony. To nasza mądrość generuje szczęście dziecka, a
                      tylko o to chodzi. Mnie pomogły kontakty z cudownym psychologiem p. Samsonem,
                      on wie że w całej tej tragedii liczy się przede wszystkim dziecko, a jak to
                      zrozumiemy i nam żyje się lepiej.
                      • kruszynka301 Do Agatled 28.01.04, 21:17
                        Dla mnie też dziecko jest najważniejsze; a dziecko potrzebuje przede wszyskim
                        obydwojga rodziców, i to nie oddzielnie, ale razem w domu.

                        Maluch potrzebuje widzieć, jak wygląda rodzina, jak się rodzice przytulają do
                        siebie, w każdej chwili maluch powinien mieć mamę i tatę przy sobie. Jeżeli ja
                        wyjeżdżam na cały dzień, Agusia wie, że pewnie wyciągnie Arka na niezdrowe
                        frytki i "socek jabłkowy" do knajpki, rozpalą ogień w kominku, razem na mnie
                        poczekają i będą się wyścigować, kto pierwszy się na mnie rzuci.

                        Myślę, że w miarę upływu czasu, Twojemu dziecku zacznie brakować prawdziwego
                        taty w domu, bo nawet kilkudniowe bytności i najwspanialsze kontakty z ojcem
                        nie zastąpią rodziny.

                        Kiedy mnie opuścił eks, dałam sobie czas do 30-tki, aby powtórnie ułożyć sobie
                        życie i znaleźć tatusia dla Agusi. Zrobiłam to, co zamierzałam, parę lat
                        wcześniej.

                        Chyba Twój psycholog potwierdzi, że dla dziecka najlepsza jest pełna rodzina.

                        Umknęło Tobie chyba, że eks tak naprawdę odbębnia spotkania, i nie jest
                        zainteresowany dłuższym kontaktem - jeżeli ja mu przeszkadzam, to co za problem
                        wziąć Agusię na spacer - mieszkamy obok lasu, czy do piaskownicy?
                        • miss_tle_toe Mam ten sam ból... 29.01.04, 19:19
                          X przychodzi do 2,5 letniej Dusi raz na pół roku (choć mógłby codziennie).
                          Olewa sprawę, jeśli chodzi o urodziny, gwazdkę, dzień dziecka... Na razie
                          malutka nic nie zauważa, ale żyje też w przekonaniu, że po prostu nie ma taty...

                          X ostatnio na forum "macochy" przy pomocy swojej dziewczyny (matiza) napisał,
                          że nienawidzi Dusi. Że to moja wina, bo wrobiłam go w ciążę, skłóciłam rodzinę
                          itd, itp. Myślę, że to ona, bo wiele rzeczy się zgadza, poza jedną : on ją
                          okłamuje. Wszystkie zainstniałe sytuacje są źle bądź połowicznie przedstawione.
                          Nie mam o nic żalu tylko ból, ogromny ból w sercu...

                          On chciał tego dziecka, miał je kochać, a teraz co bym nie zrobiła - ma je
                          gdzieś... Raczej nie robię już nic, żeby nie pogorszyć sprawy. Czy taka
                          sytuacja nie zrujnuje malutkiej życia? Co ja bym dała za to, żebyśmy mogli po
                          prostu zostać przyjaciółmi, żeby Dusia wiedziała, że ma ojca, na którego może w
                          razie czego liczyć...
                          Tylko jak do tego doprowadzić?
                          • kruszynka301 Re: Mam ten sam ból... 29.01.04, 20:02
                            Zdumiewające, jak podobne są czasami wypowiedzi; to, że wrobiłam w ciąże eksa,
                            usłyszałam od byłej teściowej. Jakoś pominęła fakt, że od roku staraliśmy się o
                            dziecko, jeździł ze mną do specjalistów.... najłatwiej jest powiedzieć, że się
                            wrobiło. Na szczęście eks tego nie powtarza, zresztą, już go nikt nie słucha,
                            bo odwrócił się od wszystkich znajomych.

                            Boisz się, czy taka sytuacja nie zrujnuje malutkiej życia. Nie sądzę. Musisz
                            jednak bardzo uważać, co mówisz jej o jej ojcu, nie możesz wypowiać się o nim
                            źle, cokolwiek by zrobił, nie możesz uczyć dziecka nienawiści do ojca, do
                            mężczyzn. To mogłoby jej zaszkodzić w relacjach międzyludzkich, w budowaniu
                            swojej własnej rodziny.

                            Nie sądzę, żeby zmuszanie ojca siłą do odwiedzin przyniosło jakiś pozytywny
                            skutek. Ojciec sam musi dojrzeć do tego, ze to jest również jego dziecko, to
                            wymaga czasu.








                  • agatled Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 27.01.04, 10:40
                    To po co w ogóle napisałaś że postrzegasz to jako sytuację dziwną? skoro jest
                    ok i wszystkim to odpowiada to jaki jest powód Twojego postu w tym miejscu?
                    Dlaczego interesuje Cię jak to wygląda u innych?
                    • kruszynka301 Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 28.01.04, 20:46
                      Nie napisałam, że uważam sytuację za dziwną. Opisałam sytuację, dziewczyny
                      pisały, co o tym sądzą, ja odpowiadam - bez agresji, spokojnie, kulturalnie,
                      tak powinno być na forum, nie zawsze przecież musimy się we wszystkim zgadzać.

                      To raczej Twój post tutaj się wyróżnia, i to negatywnie.

    • rena27 Re: Odwiedziny eks u malucha. Jak wygląda to u Wa 24.01.04, 22:45
      hej kruszynko

      trzymaj sie!!! dzielnie

      niech zczysci wszystkich trolow pseudotatusiow

      ciesze sie ze Ty i coreczka macie nowe zycie zz normmalnym facetem

      buiaki
Pełna wersja