zapalniczka5
08.11.09, 18:26
Na uratowanie małżeństwa nie ma szans, zdecydowałam się na rozwód.
Nie chcę całe życie się bać i zastanawiać czy będzie lepiej.
Jest jesień, dni coraz krótsze, wieczory dłuuugie. Szaro, ponuro.
Czuję , że dopada mnie depresja. Jestem na ostatnim roku studiów, za
kilka dni pierwsze egzaminy. Uczę się, a nic nie pamiętam, mam
problemy z koncentracją, skupieniem uwagi na tym co czytam.
Dziecko po każdej rozmowie z tatą przez tel albo skype robi się
agresywne, wszytsko jest na NIE. Maż oczywiście próbuje mnie pouczać
i na odległość wychowywac dziecko.
Zaniosłam papiery do pracy w kilka miejsc, wszędzie kazali czekać na
tel. A tel milczy.
Jestem załamana. Nawet nie mam z kim pogadac, z kim się spotkac.
garstka przyjaciół jakich miałam - za granicą albo tak zajęci, że
nawet godiznki na kawę nie mają
Jak Wy sobie radzicie albo radziłyście w takich sytuacjach kiedy
miałyście wrażenie, że tylko pod górkę?