Jak sobie radzić? Smutna:(

08.11.09, 18:26
Na uratowanie małżeństwa nie ma szans, zdecydowałam się na rozwód.
Nie chcę całe życie się bać i zastanawiać czy będzie lepiej.
Jest jesień, dni coraz krótsze, wieczory dłuuugie. Szaro, ponuro.
Czuję , że dopada mnie depresja. Jestem na ostatnim roku studiów, za
kilka dni pierwsze egzaminy. Uczę się, a nic nie pamiętam, mam
problemy z koncentracją, skupieniem uwagi na tym co czytam.
Dziecko po każdej rozmowie z tatą przez tel albo skype robi się
agresywne, wszytsko jest na NIE. Maż oczywiście próbuje mnie pouczać
i na odległość wychowywac dziecko.
Zaniosłam papiery do pracy w kilka miejsc, wszędzie kazali czekać na
tel. A tel milczy.
Jestem załamana. Nawet nie mam z kim pogadac, z kim się spotkac.
garstka przyjaciół jakich miałam - za granicą albo tak zajęci, że
nawet godiznki na kawę nie mająsad
Jak Wy sobie radzicie albo radziłyście w takich sytuacjach kiedy
miałyście wrażenie, że tylko pod górkę?
    • jul.nik Re: Jak sobie radzić? Smutna:( 08.11.09, 19:27
      witaj,
      naprawdę nie jesteś sama Wszystko nagle zwaliło sie na twoją glowę i cie przygnebia Na mnie tez wszystko spadlo Wychowanie dziecka, utrzymanie go, mieszkania i siebie, praca, mało/brak znajomych, auto sie rozwalilo, na dywniku u szefa, jesienna handra, samotnosc, brak zwiazku, o seksie nie wspomne A tatus? ma dziewczyne, imprezy, seks, duzo kasy, wlasny dom (ja mieszkam z dzieckiem i osoba z mojej rodziny) Zycie jak w madrycie... Nie napisze ci jak sobie radze, poniewaz sobie nie radze Czuje ze w depresje popadam Nie mam checi do zycia ani sil Jestem zmeczona psychicznie i nie moge sobie z tym dac rady Odbija sie to wszystko na moich relacjach z ludzmi Jestem chyba neurotyczką Ale staram sie jakos funkcjonowac Moje dziecko mnie trzyma przed popdnieciem w calkowita rezygnacje Po prostu staram sie od czasu do czasu wyjsc gdzies Jesli jakis znajomy ma czas to umawiam sie z nim Nawet na godzinke na kawe po pracy Duzo rozmawiam i bawie sie z moim synkiem Postanowilam zrobic tez cos dla siebie Chce schudnac Mysle o około 15 kg Ciezko tak zimna bedzie Ale to tez jest problem, ktory siedzi w mojej glowie Moze jak wroce do dawnej formy to humor tez troszke sie poprawi wink Wiem, ze nie sa to rady super, ale pisze co ja robie, zeby nie oszalec juz zupelnie Duzo tez czytam wieczorem, spaceruje z synkiem jak jest ladna pogoda Wczoraj bylam u mojej kolezanki Za tydzien jade do cioci a za dwa tygodnie do innej kolezanki, czywiscie z dzieckiem Moze chociaz na te kilka godzin zapomne o problemach smile najwazniejszy to jest kontakt z ludzmi, tak mysle
      • ct19 Re: Jak sobie radzić? Smutna:( 09.11.09, 15:26
        Ja mam rodziców- z nimi mieszkam. W trudnych chwilach pociesza mnie
        i mama i tata. Mam dobrze, bo moge na nich liczyć, i moje dziecko
        też będzie mogło na nich liczyć. A jak jest mi wyjątkowo źle, kiedy
        eks się odzywa krzyczy, wyzywa to pisze na forumsmile
        • topolanka77 Re: Jak sobie radzić? Smutna:( 19.11.09, 11:26
          cześć dziewczyny, mam na imię Monika, wychowuję sama 14 miesięcznego
          synka, mieszkam w Poznaniu ale nie mam tutaj rodziny, po rozwodzie
          została mi garstka znajomych, moje życie to tylko praca i dom, w
          długie samotne wieczory, kiedy moje dziecko już śpi, to tylko płakać
          mi się chce i nie mam siły już na nic... wiem że mam dla kogo żyć
          mój syn jest dla mnie najważniejszy, jest sensem mojego życia i
          tylko dla niego staram się jakoś trzymać... również postanowiłam
          zrzucic pare kilo, zaczęłam bardziej dbac o siebie... mam nadzieje
          że moje życie jeszce sie zmieni, że może poznam kogos, ale teraz
          zależy mi głownie żeby znależc jakąs bratnia dusze, kolezanke,
          przyjaciólke, której bede mogla wszystko powiedziec... pozdrawiam
          • letuska Re: Jak sobie radzić? Smutna:( 19.11.09, 14:33
            Kilka dni temu dowiedziałam się o zdradzie mojego męża. Nie wiem jak
            sobię poradzę, czy kiedykolwiek będzie normalnie, czy kiedykolwiek
            odzyskam równowagę. W tej chwili jestem załamana, czuję sie
            upokorzona, cokolwiek stało się między nami przed zdradą nie
            tłumaczy jego czynu. Zawsze uważałam, że mój mąż jest wspaniały, że
            nidgy mnie nie zdradzi, nawet wtedy gdy będzie między nami źle,
            jakże się myliłam, rozczarował mnie, jednym ruchem przekreślił
            wszystko co między nami było. Skoro odważył się mnie zdradzić, czy
            kiedykolwiek mnie tak naprawdę kochał?Jeszcze mieszkmy razem, ileż
            pytań rodzi się: dlaczego?Nie umiem sobie z tym jeszcze poradzić!
            • ak-77 Re: Jak sobie radzić? Smutna:( 19.11.09, 18:18
              letuska, to straszne... Współczuję...
    • ak-77 Re: Jak sobie radzić? Smutna:( 19.11.09, 18:18
      Przez mojego męża zaliczyłam 2 epizody depresji. Znam się trochę na rzeczy, sama
      siebie zdiagnozowałam. Nie chciałam przyjmować prochów, za dużo o nich wiem.
      Człowiek w depresji to ,,człowiek w szafie" i tak się właśnie czułam. Chciałam
      być w małym, ciemnym i ciasnym miejscu. W domu leżałam na kanapie z głową pod
      kocem i myślałam o śmierci, czasami płakałam. Nie umiałam zmusić się do
      zrobienia czegokolwiek. Uratowały mnie moje małe dzieci (jedyny sens życia w tej
      całej beznadziei)i moja praca zawodowa. Też nie umiałam się na niczym skupić.
      Idąc do pracy pisałam szczegółowo na kartce co muszę zrobić a potem zmuszałam
      się aby punkt po punkcie to realizować. Nie zawsze się udawało. Cud jakiś, że
      nie wylali mnie wtedy z pracy... I jeszcze jedno mi się przypomniało: miałam
      jeszcze jeden cel - spotkanie po latach z bliską mi osobą. Co mogę Ci doradzić?
      Określ cele - te najważniejsze (ukończenie studiów!!!) i te błahe (typu: kupię
      sobie nową bluzkę), staraj się organizować sobie i synkowi czas w sposób jaki
      sprawia Wam radość. I co jeszcze mogę rzec? Że jeszcze tylko kawałek listopada,
      grudzień i... dni zaczną być coraz dłuższe smile
      Pozdrawiam smile
      • noname2002 Do Topolanki 21.11.09, 17:06
        Moniko, czy możesz podać jakiś adres mailowy albo napisać na mój, gazetowy? Też
        jestem z Poznania, w podobnej sytuacji i chciałam napisać do Ciebie.
        • cirilla28 Re: Do Topolanki 21.11.09, 22:28
          Z tej strony też Poznań,

          Czytam Wasze historie jak o sobie...
          Depresja- gdyby nie dzieci i praca nie miałabym sił i celu
          do wstawania z łóżka. Czasem chciało się wyć. Pomogła mi świetna
          psycholog ale nie zawsze mnie na nią stać...
          To minie, jestem dzis spokojna, zrozumiałam, że tak musiało być.
          3 lata żałoby, trochę siwych włosów, blizny na duszy...ale zyję smile
          • letuska Ja też z Poznania 22.11.09, 17:14

        • topolanka77 Re: Do Topolanki 26.11.09, 13:59
          cześć noname2002, mój adres to monia@hot.pl czekam na mail'a od
          ciebie... pozdrawiam
          • topolanka77 Re: Do Topolanki 26.11.09, 14:01
            dziewczyny z Poznania, może umówimy się na kawę ??
    • atilka Re: Jak sobie radzić? Smutna:( 27.11.09, 00:03
      Hey, też jestem z Poznaniu i chętnie sie spotkam smile Kiedy i gdzie?
      • topolanka77 Re: Jak sobie radzić? Smutna:( 27.11.09, 10:05
        hej atilka, mam nadzieję ze inne dziewczyny z poznania tez beda
        chciały sie spotkac,ja mieszkam na winogradach blisko plazy i
        pestki, nie wiem czy bedzie ci pasowało ale moze wlasnie tam w
        jakiejs kawiarence ?? pozdrawiam
        Monika
        • letuska Spotkanie.Poznań 30.11.09, 13:29
          Hej Dziewczyny!
          Ja równiez mam blisko do Plazy. Więc tam możemy umówić się na kawę.
          Pierwszy wolny termin z mojej strony to weekend (11.-13.12.09,
          godziny popołuniowe/wieczorne).
          • sylwusia80 Re: Spotkanie.Poznań 11.12.09, 13:54
            kurcze dziewczyny szkoda ze nie jestem z Poznania tez bym sie z wami
            umowila i posiedziala przy kawce ale jestem z Tychow ehh szkoda
Inne wątki na temat:
Pełna wersja