forumenka
12.11.09, 10:34
Witajcie!
Dawno mnie tu nie było. Kiedyś pisałam pod innym nickiem, ale
musiałam go zmienić, bo mój ex go odkrył. Przez dłuższy czas nie
miałam też potrzeby pisania. Dziś jednak mam okropny problem i
szukam dziewczyn, które również się nad tym zastanawiały bądź nawet
to przeszły.
Mamy dwóch synów: 6 lat i 1,5 roku. Sytuacja między nami jest
straszna. W najgorszym filmie tego nie widziałam. Ex robi wszystko,
aby mi uprzykrzyć życie, nawet kosztem dzieci. Z drugiej strony
starszy syn jest niezykle do niego przywiązany i ojciec go kocha.
Syn bardzo często płacze za ojcem, a na wszelkie próby
zdyscyplinowania go przeze mnie reaguje płaczem i krzykiem "chcę do
taty." Tata mu obiecuje, że kiedyś będą mieszkali razem, a mnie za
każdym razem, kiedy chcę, aby się zaangażował w jakieś obowiązki
wobec dzieci, odpowiada, że mam mu je oddać, skoro sobie nie radzę.
Podejrzewam, że jest to tylko takie gadanie, aby mnie uciszyć, bo to
on od nas odszedł do kochanki, jest mu dobrze w sytuacji, kiedy z
jednej strony ma nową panienkę i uroki kawalerskiego życia, a z
drugiej strony kochające go dzieci i jest pewny, że tego nie zrobię.
Ja jednak mam coraz mniej sił na to wszystko. Na ciągły płacz
dziecka za ojcem, który zniszczył mu rodzinę i ma go gdzieś, na jego
krzyki, kiedy chcę, aby wstał i się ubrał rano lub posprzątał
zabawki wieczorem, na to, że ja mam wszystkie obowiązki, muszę o
wszystko się troszczyć, a tata jest tylko od przyjemności i jest ten
najlepszy. Boję się też coraz bardziej, że jak tylko dzieci będą
bardziej odchowane, troche starsze i nie będą wymagały tyle opieki,
a tatuś się wyszaleje, faktycznie mi je zabierze.
I teraz zaczęłam się zastanawiać, czy nie oddać dzieci ojcu. Nie
zrozumcie mnie źle: kocham ich najbardziej na świecie, bez żalu
zrezygnowałam z kariery i nie wyobrażam sobie życia bez nich, ale
mam dość bycia tym złym rodzicem, przeszkodą w relacji ojciec-syn.
Może jak pomieszkają razem, może jak tatuś nie będzie tylko od
przyjemności, to coś się zmieni? Tylko jest niebezpieczeństwo, że
jednak jakoś im się ułoży i stracę ich na zawsze. I jest jeszcze
młodszy, którym ojciec nie za bardzo się interesuje. Jak on to
przeżyje? Oddając go tacie, musiałabym zrezygnować z wychowawczego,
wrócić do pracy, musielibyśmy pomyśleć o opiekunce, a jeśli ojcu się
odwidzi po jakimś czasie, co wtedy? Czy może to ja mogłabym
robić "za opiekunkę" w ciągu dnia, a na popołudnie i wieczór niech
wracają do taty? Chłpcy są bardzo związani ze sobą i rozdzielenie
ich nie wchodzi absolutnie w grę. Jesteśmy w trakcie rozwodu, ale
sprawa jeszcze się pewnie przeciągnie jakiś czas. Jak to załatwić
oficjalnie? Może zaproponować tzw. opiekę naprzemienną? Miesiąc
mieszkają u niego, miesiąc u mnie? Z jednej strony bym tak nie
chciała, bo wydaje mi się, że brak stabilizacji nie wpłwa dobrze na
psychikę dziecka, ale z drugiej strony - nie mam już siły na to
wszystko!!!
Jeśli któraś z Was przechodziła przez podobne dylematy bądź
zdecydowała się na taki krok, bardzo proszę o opinie.
Pozdrawiam,
f