Rozprawa-tzw. załamka...

24.11.09, 07:57
Rozprawa alimentacyjna-tzw. załamka...

Sędzina wpadła z rozwianym włosem, spóźniona - zaplanowane było 30
min na całą rozprawę, z czego 'wystartowaliśmy' 15 min później...

A potem było już coraz gorzej:

- kompletna nieznajomość akt - zero wiedzy na temat sprawy,
kompletnie, nawet pytanie na początku - to co my tu mamy? acha -
alimenty - dobiło na wstępie... 6 miesięcy miała by przeczytać, 6
MIESIĘCY! Jakbym ja podeszła tak do swojej pracy to jutro już nie
pracuję!

- w aktach kompletna analiza kosztów, wszystko rozpisane w możliwych
wariantach, podkładki, faktury, arkusze kalkulacyjne,
zaswiadczenia...a nieprzytomna kobieta spogląda tylko na kwoty: było
tyle i wniskowane jest tyle - szybko oblicza różnicę i bez
jakiejkolwiek analizy jakiegokolwiek dowodu stwierdza na wstępie -
nieee: o tyle nie może być, to jest tyle i tyle procent, to
niemożliwe!

JAK K..A NIEMOŻLIWE?

Bo co? Bo tak i już?

Kobieta stwierdza, że wnioskuję "o za dużo" bo... tak się
jej 'wydaje' - przecież mogły wystąpić różnego rodzaju okolicnzości,
które zwiększyłyby tę kwotę jeszcze bardziej - tylko trzeba by było
spojrzeć w papiery, przeczytać i już - obyłoby się bez głupich pytań
bez sensu na które zeszło pozostałe 15 minut.

No i kolejny termin...

Tym razem 4 miesiące - razem mamy już 10...

Zabezpieczenie uwalone.

Powód?

Pozwany nie dostarczył zaświadczenia o dochodach.

Dlaczego można sobie nie przynieść na rozprawę wymaganych w wezwaniu
dokumentów, prostych do zdobycia - bo "nie i już" i nie ponieśc za
to żadnej kary?

Karę poniesie dziecko - mija termin załaty za zimowisko, nie zapłacę
bo nie mam - liczyliśmy na zabezpieczenie i dupa...termin kolejnej
sprawy już po feriach zimowych, może nie będzie śniegu to nie będzie
tak żal...

Do tego na koniec Sędzia zapytała: to może chociaż dopłaci pan
stówkę?

Aż mi wstyd się za nią zrobiło, nie za siebie, za nią, za ten
proszący ton - prosić pasożyta, biednego, chorego pana dyrektora by
choć tę stóweczkę uszczknął ze swych osobistych wydatkow na
wycieczki, wypady, randki, dragi, imprezki...

I nie myślcie, że przemawia przeze mnie zazdrość o kasę - jakoś żyję
w końcu, obecnieszczęśliwie zakochana jestem, jest nam w tej naszej
trójeczce bardzo dobrze - ale dziecko nagle straciło nie tylko
tatusia, ale i np. zimowiska, wyjazdy, zajęcia dodatkowe, książki,
gry, a nawet niestety wiele innych bardziej podstawowych rzeczy...
Tatuś funduje sobie kursy, szkolenia - dziecko na angielski nie
pójdzie bo to 'zbytek i luksus', dziecko ferie spędzi w domu - tatuś
w zeszłym roku szusował w Alpach Włoskich... I jak to jest -
babsztyl tego nie widzi??? No co się dziwię - jasne, że nie widzi -
trzeba by było akta przed sprawą otworzyć!

Jeszcze dobiła mnie kobieta kompletnie na koniec - westchnęła sobie
głęboko: oj to pewnie apelacja będzie...

I dupa...

Pocieszcie mnie proszę, że jeszcze może być inaczej...

Załamana jestem...
-
    • madziulec Re: Rozprawa-tzw. załamka... 24.11.09, 12:44
      Za troche ponad godzine ide przed sadem udowadniac, tak wlasnie udowadniac, ze
      to ja jestem matka. Ze ja jestem przy dziecku w kazdej chorobie, ze ja
      organizuje kazde wakacje, ze ja jestem u kazdego lekarza.
      W czwartek bede udowadniac, ze .. dziecko MUSI miec terapie, po to tylko, by nie
      trafilo w pewnym momencie do szpitala dla psychicznie chorych, by nei
      zachowywalo sie jak Rain Man, by bylo normalne, by rozumialo swiat go
      otaczajacy. Terapii za darmo nigdzie nie ma.
      Ojciec sugeruje subkonto... Jasne.. Niech placa inni. On przeciez buduje dom...
      i nie ma kasy na lekarzy, terapie...
      I od 1,5 miesiaca nie ma czasu by podjechac 30 km do Kajetan by zapytac o
      konsulatcje dla Miska.

      Doskonale Cie rozumiem.
      Mozesz oferowac dziecku wspaniala atmosfere w domu, rodzine,a le ... dziecko cos
      musi jesc, musi miec wakacje, ubrania.


      Trzymaj sie.


      I jesli chcesz.. zloz skarge. Kosztuje 100 PLN.
      • segregatorwpaski Re: Rozprawa-tzw. załamka... 24.11.09, 17:25
        myślałam o tym...
        ale...
        Ta sama baba na którą ja będę 'skarżyć' będzie dalej rozstrzygać w
        mojej sprawie!
        Cały czas biję się z myślami czy ruszać to oddalenie wniosku, czy
        nie - juz coraz mniej czasu.
        Szczerze mówiąc obawiam się o jej 'zemstę' i nieprzychylność i do
        tego odwołanie spowoduje, że sprawa się przeciągnie - dowiadywałam
        się - u mnie w okregowym do ok 6 MIESIĘCY! A przeciez dopiero potem
        wyznacza kolejny termin.
        No i dupa...
    • braktalentu Re: Rozprawa-tzw. załamka... 24.11.09, 17:29
      Nie poddawaj się i apeluj. Są tu i takie, które apelację wygrały.
      • segregatorwpaski Re: Rozprawa-tzw. załamka... 24.11.09, 17:37
        Z podejścia sędziego już, po pierwszej sprawie wiem, że apelować
        będę zdecydowanie ( "tyle na takie dziecko się nie należy"-bez
        wglądu w akta...) - ale do tego droga daleka.
        Na razie 'uwalono' mi wniosek o zabezpieczenie - ja ruszę tę sprawę
        w trybie odwołania to przeciągnę sprawę o minimum pół roku, a może i
        więcej...
        I właśńie dlatego piszę 'i dupa' - sytuacja patowa...
        A Madziulcowi życzę powodzenia!
        • chalsia Re: Rozprawa-tzw. załamka... 24.11.09, 18:07
          czy ojciec został przez sąd PONOWNIE zobowiązany o dostarczenie zaświadczenia o
          zarobkach?

          Jeśli nie, to:
          - piszesz do sądu pismo procesowe z wnioskiem o zobowiązanie pozwanego do
          przedstawienia PIT z 2 lata , a także o PONOWNE zobowiązanie do przedstawienia
          zaswiadczenia o zarobkach, w terminie np. miesiąca
          - wnosisz by sąd rozpatrzył Twój wniosek o zabezpieczenie powództwa na czas
          trwania sprawy po otrzymaniu ww. dokumentów ale jeszcze przed terminem drugiej
          rozprawy.

          Nawet jesli ww. działanie nie odniesie skutku TERAZ, to odniesie w przyszłości -
          przy apelacji, bo okaże się, ze sąd I instancji nie dopełnił obowiązków a więc
          wydał wyrok bez pełnego rozezniania sprawy (co byłoby Ci trudno udowodnić w inny
          sposób).
          • segregatorwpaski Re: Rozprawa-tzw. załamka... 24.11.09, 20:42
            Chalsia!
            Ojciec został ponownie zobowiązany do dostarczenia zaświadczenia - w
            terminie: na kolejną rozprawę - czyli do tego czasu sąd nie ma
            danych o jego zarobkach ( mimo, że w sumie ma - w drodze
            przesłuchania na 1szej sprawie uzyskał info dot jego netto-
            powiedzmy mniej więcej bo sie wił strasznie).
            W sumie to ciekawe - złożyłam wniosek szybko, w sumie po paru
            pierwszych zdaniach ( no bo przeciez zotsło mi 15 min rozprawy...),
            sąd oddalił, potem rozpoczał przesłuchanie stron - m.in o zarobkach,
            no więc w sumie w drodze przesłuchania uzyskał pewne informacje
            dotyczące wynagrodzenia.
            Teraz to sie zastanawiam - oddalonego wniosku o zabezpieczenie nie
            zaskarżę - jak napisałam przedłuży to sprawę o min. 6 miesięcy.
            Ale czy mogę złożyc nowy wniosek???
            Że w związku z uzyskaniem przez sąd w trybie przesłuchania na
            rozprawie w dniu ble,ble,ble - ponownie wnoszę o zabezpieczenie
            powództwa?
            Pewnie już nie...
        • madziulec Re: Rozprawa-tzw. załamka... 24.11.09, 21:54
          wink
          Cos Ci powiem.
          Moze pocieszajace, moze nie.

          Dzis mialam kolejna sprawe o ograniczenie praw rodzicielskich ojcu mojego
          dziecka. Sprawa ciagnie sie od marca 2008. Co chwile jest przeciagana. Na kilka
          z nich nie przyszedl ojciec, a po moim wniosku o przesluchanie bieglych - biegli
          sie nie stawili.

          Dzis zjawil sie ojciec i jedna biegla.
          Drugie biegly... Przepadl wink
          Po prostu. Wniesiono o doprowadzenie przez policje wink (jakby co opinie o tym
          panu mozna przeczytac w internecie, pracowal przez ostatni rok w dwoch RODK, a
          na oba z nich skarzyli sie ojcowie do min. Radziszewskiej, ze wydaja
          nieprawdziwe i krzywdzace opinie).

          Dzis bylam w sadzie, jak powiedzialam na wstepie.
          Pani psycholog, ktora zbadala (tja..) przez 20 minut w sierpniu zeszlego roku
          moje dziecko ZAKWESTIONOWALA opinie wydane przez:
          - psychologa
          - psychiatre
          - neurologa
          - poradnie psychologiczno pedagogiczna
          - przedszkole
          - powiatowa komisje wydajaca orzeczenie o niepelnosprawnosci
          twierdzac, ze ona wie lepiej o stanie zdrowia dziecka i dysfunkcjach.

          Dzis pierwszy raz w sadzie mialam wrazenie, ze trafilam na rzeczowego sedziego.
          Skarge skladalam jakies 2 miesiace temu na przewleklosc postepowania.
          Dzis sedzia byl rzeczowy, zadawal konkretne pytania, bez bicia piany, nie
          faworyzowal ZADNEJ strony.


          Nie chodzi o to, by byc pieniaczem.
          Ale .. nie dajmy sie tak traktowac.
          Ze biegli, ze sedziowie beda nas traktowac jak zlo konieczne. Ze beda pisac
          klamliwe opinie, ze beda podwazac koszty utrzymania dziecka i twierdzic, ze da
          sie wyzywic i wszystko zaplacic za 1200 PLN miesiecznie (wakacje wliczone).

          Nie dajmy sie po prostu.
          • segregatorwpaski Re: Rozprawa-tzw. załamka... 24.11.09, 22:16
            ...
            ...tu się nie da nic napisać mądrego...

            Pracuję, dwoję się i troję, oszczędzam, dorabiam w miarę możliwości
            (legalnie!), na l4 nie idę bo wiadomo - 80%, o sobie częto zapominam
            by dziecko miało to i tamto...
            I co?
            Wychodzę na sępa, pazerną babę.
            A co mi tam - zwolnię się , pozbieram zasiłki i dodatki, wyśpię się
            chociaż, czasem popracuję na czarno - w końcu za coś muszę 'tipsy'
            zrobic, hehe, będe sie leczyć - o, na przykład usunę sobie maleńkie
            znamię - a co mi tam, w odpowiednich odstępach usunę nawet parę
            pozostałych - dwa lata zejdą jak nic - i wystapię o np 80% udział
            ojca w alimentacji ze względu na swój udział własny, a co tam -
            czemu nie...
            No właśnie nie...
            Tak trzeba umieć!
            Ufff - musiałam się "wypisać" - dzięki za wsparcie!
            • madziulec Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 00:04
              Wiesz...

              Przez praktycznie 4 lata staralam sie udowodnic w sadzie, ze jestem wielbladem. Ze:
              - pracuje, zwalniam sie, bo lekarze, bo dziecko chore (kurza twarz u mnei
              wychodzi lekko raz w miesiacu tydzien zwolnienia)
              - place rachunki w miare regularnie (mam lekkie zadluzenie, ale ... staram sie
              splacic wszystko w miare mozliwosci)
              - latam wszystko prawie nadludzkimi silami.

              Juz dosc.
              Kiedys bylam zadbana kobieta. Kobieta, ktora podobala sie facetom.
              Mialam wlosy od fryzjera, zrovione ZAWSZE paznokcie (nie tipsy, o nie),
              chodzilam na basen, masaze...

              To byl dla mnie pewien standard.
              Stac mnie bylo na oplacanie studiow, a gdy te skonczylam, kolejnych kursow
              jezykowych.

              Teraz... Kurza dupa. Biusthaltera nie mam za co kupic, bo wymiarowka za duza i
              nie da sie na bazarze.
              Ile tak mozna zyc???

              I w imie czego???

              Tego, ze ktos powie, ze to ja mam byc wielbladem i sie poswiecac???

              Albo Ty???
              Dlaczego?

              Powiedz mi.
              • segregatorwpaski Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 07:23
                Madziulec - wiesz dlaczego?
                Chyba dlatego by spojrzeć na siebie jakby z boku i powiedzieć sobie
                samej - fajnie mi z sobą, mogę patrzeć na siebie bez wstrętu bo
                robię wszystko uczciwie(!) dla mojego dziecka, dla jego dobra,
                szczęścia.
                Tyle, że od tego człowiek lepiej np. nie wygląda...
                Ja przy tym wszystkim bardzo się jeszcze staram by moje takie ogólne
                rozgoryczenie nie było widoczne na zewnątrz - boję się stać się tą
                zmierzłą, roziedzioną babą z wiecznymi pretensjami do ex, jedynie
                tutaj wywaliłam swe żale.
                Życze Ci M. i wszystkim innym 'prawnie jawnie pomiatanym' mamom,
                które muszą udawadniać rzeczy zdawać by się mogło oczywiste
                uśmiechu, takiego 'mimo wszystko' : )
                • madziulec Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 09:13
                  Stanac z boku... To chyba najtrudniejsze.

                  Mimo uplywu tylu lat nei umiem.
                  Bo dla mnie stanicie z boku, to tak jakby zaakceptowanie teog, co sie wydarzylo.
                  A nie moge tego akceptowac, nie moge i nie umiem. I to nie tylko w moim wydaniu.
                  Nie zaakceptowalabym w wydaniu sasiadki, nawet tej, ktora nie jest przeze mnie
                  lubiana. (ostatnio jak slyszalam, ze facet jej wykrzykiwal, ze ja zabije to
                  wezwalam policje, szkoda, ze nikt nie zrobil tak, gdy moj elegancki pan pod
                  krawatem wykrzykiwal tak do mnie).

                  Tak, jestem pelna goryczy. Goryczy do siebie, do swiata, ze takie cos akceptuje,
                  takie postepowanie i takiemu postepowaniu przyklaskuje, zyczac szczescia "mlodej
                  pzrez", wiedzac doskonale, ze roczne dziecko w domu innej zostalo...

                  Ni emoze sie opierac wszystko na kasie.
                  Sa tez odszkodowania za straty moralne.

                  Mi moich starconych lat i utraconej radosci zycia nikt nie zwroci.
                  • chalsia Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 12:43
                    > Bo dla mnie stanicie z boku, to tak jakby zaakceptowanie teog, co sie wydarzylo
                    > .
                    > A nie moge tego akceptowac, nie moge i nie umiem.

                    i to należy leczyć u psychoterapety, jesli po TYLU latach od rozstania nadal nie
                    możesz się pogodzić w tym faktem ani z faktem, że na ojca dziecka liczyć nie możesz.
                    • braktalentu Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 13:14
                      "na ojca dziecka liczyć nie możesz".

                      tu dodałabym "w oczekiwanym przez siebie wymiarze", bo jak wiemy z lektury wątków Madziulca, ojciec dziecka swoje obowiązki wobec Niego wypełniał w określony sposób, a wszelkie zmiany (niedobory) wynikały z WYBORU Madziulca. Wątek o powrocie z wakacji (te zamknięte supermarkety i brak mleka w lodówce) sprawia, że nietrudno mi uwierzyć, że Madziulcem powoduje nienawiść (miłość?) do Exa, która zdecydowanie wymaga zmierzenia się z własnymi problemami natury emocjonalno- psychicznej. Wątek zaś o okłamaniu lekarza w celu doprowadzenia do operacji dziecka (badania niedostarczone rzekomo przez Exa) świadczy ewidentnie, że nie troska o dobro syna leży Madziulcowi najbardziej na sercu, ale walka o ciągłą własną obecność w życiu mężczyzny, który Nią wzgardził.

                      Dlatego też Segregatorzewpaski, choć zdarzają się składy sędziowskie od czapy, to w tym konkretnym przypadku opcja "ciągle pod górkę i mam pecha' ma swoje konkretne przyczyny. Z przykładu zaś wyżej wpisanej Chalsi wiemy, że apelację można wygrać i podniesienie alimentów o ponad 100% jest jak najbardziej realne.
                      • segregatorwpaski Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 14:26
                        No tak, wiem że może być różnie.
                        Ja dopiero 'startuję' z machiną alimentacyjną, pewnie się jeszcze o
                        wielu rzeczach sama przekonam.
                        Od sędziego usłyszałam parę dni temu, że - cytuję: "nie jest możlwie
                        wywalczenie przez Panią takiej kwoty". Dodam, że nie jest ona
                        astronomiczna! Dodam również, że usłyszałam to w pierwszych minutach
                        rozprawy - a z dalszej części mogłam wywnioskować, że teczkę którą
                        ma przed sobą widzi pierwszy raz na oczy.
                        Dlatego się burzę - przecież jesteśmy dorośli i nie działamy na
                        zasadzie 'bo tak i już' - no teoretycznie przynajmniej.
                        Ale tacy jak ja tak mają - burzą się jak widzą, że ktoś się
                        opier..., a niepowinien, kradnie, kłamie czy choć pozbędzie się
                        papierka w niewłaściwy sposób - czyli robi inne sprzeczne z normami
                        tzw społecznymi rzeczy. Taka skaza : )
                        • madziulec [...] 25.11.09, 15:20
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • madziulec Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 15:31
                        Specjalnie dla Ciebie cytat z uzasadnienia wyroku alimentacyjnego z roku 2005:

                        "
                        tak wiec już tylko te wydatki pozwanego, w kwocie 3200 zł wielokrotnie
                        przekraczają jego deklarowane dochody, a przecież ponad to pozwany opłaca polisę
                        ubezpieczeniową, kartę Medicover, no i utrzymuje siebie samego. Skala wydatków
                        pozwanego pozwala przypuszczać, że jego rzeczywiste dochody muszą wynosić ponad
                        5000 zł miesięcznie, gdyż trudno przypuszczać by wydawał on na życie więcej, niż
                        zarabia.

                        [..]
                        Sąd ustalił udział pozwanego w kosztach bieżącego utrzymania dziecka na kwotę
                        800 zł, co odpowiada nieco poniżej 50% rzeczywistych kosztów utrzymania
                        małoletniego."


                        Masz racje braktalentu wink)) Jak zwykle masz racje wink))
                        Problem polega na tym, ze to ja mam wyrok i jego uzasadnienie.
                        Moge Ci jeszcze zacytowac, ze obowiazkiem pozwanego jest utrzymywanie pasierba,
                        co stwierdzil Sad Apelacyjny w Warszawie..
                        Tez mam takie cos..

                        Ale procz tego sady sa niezawisle. I tez wolalbym miec takiego sedziego jakiego
                        wczoraj spotkalam na sali sadowej, a nie taka babe, jaka dotad spotykalam, ktora
                        nawet punktualnie nie potrafila sie zjawiac na sali.
                        • braktalentu Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 19:03
                          Jak piję herbatę Pieńkowa Damo, to wypijam cały czajniczek.
                          • madziulec Re: Rozprawa-tzw. załamka... 25.11.09, 20:12
                            Jak ogladam seriale to o wyzszym stopniu .. polotu wink)))


                            Poza tym, ani nie mam dwojki dzieci, ani dwukrotnie nie bylam zamezna, wiec tu
                            tez zle trafione wink)))


                            Jak zwykle klepanie by klepac na poziomie malomiasteczkowej inteligencji
                            pasjonujacej sie .. tasiemcami i ich bogatym zyciem wink
                            • braktalentu Re: Rozprawa-tzw. załamka... 26.11.09, 07:52
                              To może bardziej przystępnie. W wersji dla inteligencji z wielkomiejskich przedmieść:
                              Madziulcu, Twoja odpowiedź na mój post ma się jak piernik do wiatraka (nadążasz?). Co ma do meritum próba zatajenia wysokości zarobków przez Twojego Exa? Meritum jest takie, że lektura Twoich wątków skłania do poglądu, że to nie Twoje dziecko, ale w pierwszej kolejności TY wymagasz pomocy. Większość opisywanych przez Ciebie problemów z wymiarem sprawiedliwości (i nie tylko), wynika głównie z Twojego stanu psychicznego.
                              Segregatorwpaski jest chyba nowy na forum, dlatego czuję się w obowiązku (tak, tak mam MISJĘ) zachęcić Ją do lektury Twoich wątków, aby sama mogła wyrobić sobie zdanie na temat przyczyn Twojego "ciągle-pod-górę".
                              PS: Zanim znowu dasz się opanować emocjom - pomyśl. Szkoda żebyś znowu pisała posta na marne. Znów Ci ciachą i obie będziemy stratne. Ty stracisz czas, a ja szansę na kolejne potwierdzenie słuszności mojej teorii.
                    • chalsia Re: Rozprawa-tzw. załamka... 26.11.09, 11:00
                      madziulec napisał:

                      >Mi moich starconych lat i utraconej radosci zycia nikt nie zwroci.

                      jeśli swoje życie uważasz za "stracone lata" to cóż, współczuję.
                      A brak radości życia się leczy - konkretnie u psychiatry.
                      I myślę, że po leczeniu przestaniesz postrzegać "stracone lata" jako stracone.
    • aniazavonlea Re: Rozprawa-tzw. załamka... 26.11.09, 11:48
      Czesc,
      Problem moim zdaniem jest głebszy i wynika z kompleksów i niskiego wynagodzenia
      pracujących tam sędzin.
      Twoim prawem jest domagac sie zeby dziecko utrzymało poziom zycia
      jak przed rozwodem itd, czyli mialo ferie wakacje...a dla pracującej
      w sądzie sędziny to juz jest high poziom życia na która ją nie stac po wielu
      latach nauki i jak ona nie ma to Ty tez nie musisz mieć...
      czyli ona równa do swojego poziomu...najczęsciej...jak mogłabyś miec alimenty
      które wynosza np jej pensję...no to już granda..ona nie jest w zaden sposob
      solidarna z kobietami tylko rozgrywa swoją grę.
      Warto napisac skargę, nagrywać też sprawę zeby mieć dowody że sędzina wydała
      wyrok zanim zapoznała się z aktami...jeśli będziemy tak potulni te
      zakompleksione sfrustrowane sędziny bedą wydawać wyroki jak im się żewnie podoba.

      • braktalentu Re: Rozprawa-tzw. załamka... 26.11.09, 14:03
        Sędzia ma być niezawisły, a nie "solidarny z kobietami".
        • aniazavonlea Re: Rozprawa-tzw. załamka... 26.11.09, 15:47
          ale nie jest też nie zawisły, jest zawistny.
          • agus-ka Re: Rozprawa-tzw. załamka... 26.11.09, 16:15
            ja bym nie przesadzała z tym brakiem kasy. Sędzia nie zarabia źle,
            może nie są to kokosy, ale nie tez glodowe wynagrodzenia,
            szczególnie w mniejszych miastach zarabia więcej niż przeciętny
            obywatel tego miasta.
            Osobiście uważam, ze ludzie tak naprawdę nie wiedza ile kosztuje
            utrzymanie dziacka. Pytałyście kiedyś mamy czy wiedza ile wydają? Ja
            pytałam i żadna z mam nie wiedziała. Jednej powiedziałam ile ja
            wydaję, nie wierzyła, ze aż tyle, ale po kilku dniach przyszła i
            powiedziała, ze w sumie ona wydaje tyle samo bo policzyła z kartką i
            ołówkiem w ręku. Innym nie chcialo się liczyć.
            Inna sprawa, ze nagminnie sedziowi lamią prawo, jak np w przypadku
            autorki. Nie analizują konkretnej sprawy tylko przykładają jakąś tam
            miarkę. A my nie skarzymy takich spraw nigdzie, bo nie mamy czasu.
            Nic z tym w zasadzie nie robimy.
    • madziulec Segregator - masz wiadomosc na priv n/t 26.11.09, 17:29

      • segregatorwpaski Re: Segregator - masz wiadomosc na priv n/t 26.11.09, 19:30
        M.! spr i odpisałam : )
      • elizabet12 Re: psychoterapeuta 27.11.09, 13:21
        Ciekawe czy te wszystkie doradczynie udały się do psychoterapeuty ze
        sobą?
        • braktalentu Re: psychoterapeuta 27.11.09, 13:57
          Jeżeli to w sprawie "Madzulec", to sugeruję najpierw lekturę Jej postów. Ze szczególnym uwzględnieniem tych, w których sama swój stan psychiczny określa jako tragiczny. Nie ma znaczenia, czy ja i Chalsia korzystamy z psychoterapeuty - żadna z nas nie dramatyzuje na forum, że nasze życie to "stracone lata", nie opisuje działań mających na celu JEDYNIE zaistnienie w życiu Exa (po naprawdę wielu latach od rozstania) i jakoś trzymamy się rzeczywistości, czego w przypadku Madziulca (na podstawie wykluczających się wzajemnie informacji z Jej postów) z całą pewnością stwierdzić się nie da.
          • elizabet12 Re: psychoterapeuta 27.11.09, 14:35
            Jesteś pewna brakalentu? Jakby Ci tu elokwentnie napisać, że sie
            mylisz...

            Becia
            • braktalentu Re: psychoterapeuta 27.11.09, 18:47
              Czy jestem pewna czego? Tego, że Madziulec napisał, że z Jej psyche jest krucho?
              Tak, jestem tego pewna i proponuję skorzystac z wyszukiwarki, żeby przekonać się
              o tym naocznie. Czy jestem pewna, że Madziulec pisze sprzeczne ze sobą rzeczy?
              Tak, jestem pewna. Czy jestem pewna, że robi wszystko, żeby istnieć w życiu
              swojego Exa? Oooo, tego nie jestem pewna, bo jak widzę, że nie może zapanować
              nad emocjami w stosunku do mnie - postaci wirtualnej poniekąd - to boję się, że
              w stosunku do jak najbardziej realnego Exa może się posunąć dużo dalej, co
              oznacza, że poziom kompromitacji może osiągnąć nieprzewidywalne przez nikogo
              rozmiary. Tym samy dochodzimy do konkluzji, że jedyne czego nie jestem pewna, to
              czy Madziulec zrobił już WSZYSTKO żeby zaistnieć w życiu swojego Exa.
        • chalsia Re: psychoterapeuta 27.11.09, 17:21
          elizabet12 napisała:

          > Ciekawe czy te wszystkie doradczynie udały się do psychoterapeuty ze
          > sobą?

          zaspokoję Twoja ciekawośc - gdy miałam w przeszłości taką potrzebę, to
          korzystałam z pomocy psychoterapeuty. Dlatego, gdy widze taką potrzebę u innych,
          to sugeruję taką formę działania, bo wiem, że pomaga.

          No i co? Łyso Ci?
          • aniazavonlea Re: psychoterapeuta 27.11.09, 20:28
            Spoko elizabet12 to Madziulec zapewne, na pewno jest to nick stworzony na
            potrzeby tego wątku
            nie raz zdażało sie ze Madziulec pisała sama do siebie..nie ma sensu odpisywać
            • madziulec Re: psychoterapeuta 29.11.09, 08:41
              Jakbys miala chos troche rozsadku to zauwazylabys, ze niejaka madziulec przez
              ... (hmmm ile to juz???) ma jeden nick i pisze pod tym samym nickiem, co wiecej,
              podany przez nia nick wiedzie bardzo prosto do strony gdzie przedstawia sie z
              imienia i nazwiska.

              Pokazuje tez swoja twarz, wiec nie ukrywa sie jakos specjalnie jak reszta tego
              anonimowego tlumu wink


              Ale takie przemyslenia to trzeba miec.. po bardzo dziwnych seansach i to chyba
              nie u psychoterapeuty wink)))
          • elizabet12 Re: psychoterapeuta 28.11.09, 16:59
            chalsia napisała:

            >> korzystałam z pomocy psychoterapeuty. Dlatego, gdy widze taką
            potrzebę u innych
            > ,
            > to sugeruję taką formę działania, bo wiem, że pomaga.
            >
            > No i co? Łyso Ci?


            Szalenie mi łyso. Zwłaszcza jak czytam takie kwaśne kawałki.
            Moze i korzystałaś, ale sądząc z Twoich postów nic to dało.


            Becia
        • madziulec Re: psychoterapeuta 29.11.09, 08:46
          Te wszystkie doradczynie sa bardzo fajne.

          Natomiaast maja jedna podstawowa wade - rzeczywiscie nosza rowniez w sobie duzo
          negatywnych przezyc. I oczywiscie te wszystkie gornolotne, ze psychoterapeuta,
          ze inne dzikei weze i tak dalej. Wszystko mozna o kant d.. potluc.

          Kazda z nich i kazda z nas jest idealnym przykladem, ze czy sie idzie na terapie
          czy nie to gdzies to w czlowieku zostaje.
          Mozna miec szczesliwy zwiazek, mozna probowac go stworzyc i i tak gdzies ta
          zadra tkwi. Nikt za nas tej "zaloby" nie przezyje, a niestety tego rodzaju
          "zaloba" ogolnei zawsze wyjdzie.

          Jak juz napisalam - jesli po kims przezycia typu przemoc fizyczna, psychiczna,
          rpoba ekonimocznej, zdrada i odejscie splynelyby jak po gesi, a widze, z
          niektorzy to deklaruja, to jak dla mnie sa zimnymi sukami.
          Czlowiek zas charakteryzuje sie jako jedyne zwierze nie tylko instynktem
          przetrwania (w ktory sa tu niektorzy w nadmiarze wyposazenia), ale wlasnie emocjami.


          Pozdrawiam.

          I tak wiem, ze to, co pisze nie trafi "pod strzechy" wink)
          Ale moze ktos jednak przemysli...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja