sallyh
05.12.09, 00:02
opisze w skrócie gdyż to historia na kilka godzin pisania...
Byłam kobietą z dzieckiem,na której to ciążyło zupełne utrzymanie syna.
dlaczego?ojciec mojego dziecka nie żyje.(nie byliśmy małżeństwem)synkowi nie
należą się żadne świadczenia typu renta.Dostaje tylko rodzinne i dodatek z
tytułu samotnego wychowywania dziecka.
Byłam w kilkuletnim związku z mężczyzną,byłam taka szczęśliwa..mój syn również...
Sielanka.Partner bardzo chciał mieć swoje dziecko...biorąc pod uwagę,ze
wszystko było na plus świadomie się na nie zdecydowaliśmy.Piszę o tym ,bo chce
podkreslic,ze nie była to wpadka....
już w ciąży zaczęły się zgrzyty...po urodzeniu jeszcze większe i tak falami...
a jak się skończyło?
kiedy młodsze dziecko miało ok 9 miesięcy(w tej chwili ma trochę ponad
rok)nasza rodzina się rozsypała...
Mój ukochany przestał się ze mną liczyć.Wiecznie mnie o coś
oskarżał,notorycznie mu przeszkadzałam.Byłam zła,niedobra i w ogóle.Co
powiedziałam to było źle,co zrobiłam też,jak nie zrobiłam również.Nie
potrafiłam się z nim wreszcie porozumiec.Miałam wrazenie ,ze jestem dla niego
wrogiem numer jeden.Miał mnie kompletnie w d...
Dodam,ze wróciłam do pracy tuż po macierzyńskim.Miałam co tu mówić chyba
szczęście.mam umowę na pół etatu,grosze na niej marne(600 z groszami),ale chciałam
pracować.Miałam nadzieję,że z czasem moja dyspozycyjność bedzie większa i co
za tym idzie większe zarobki.Cieszyłam sie,że będę dokładała się do domowego
budżetu,ze wyjdę do ludzi...Chciałam pracować dla naszej rodziny.
Zostawiając malutkie dziecko z moją matką z moim eks ustaliliśmy,ze w dni
kiedy będę pracowała on bedzie wracał do domu trochę wcześniej i odciążał moją
matkę.W finale wyszło tak,że nigdy nie mógł wrócić zgodnie z umową...
ale miałam napisać w skrócie.
Oddalił się najpierw ode mnie później od dziecka.
zastawiał sie pracą.zawsze się nią zastawiał.niestety kłamał.
doszło do tego,ze jak wyszedł z domu to kontakt sie z nim urywał.nie mogłam
się dodzwonic..nie odpisywał..miał wyłączony tel.
zawsze jakieś wymówki i naskakiwanie na mnie,że on jest w pracy!
wracał bardzo późno,w nocy,a później potrafił nie wracac wcale.
znów niby praca.
kiedys zadzwoniłam nawet do jego szefa jak dwa dni nie było go w
domu.dostałam odpowiedz,ze nie pracują w godzinach nocnych i długo jeszcze nie
bedą mieć takich zleceń.szok,ale co z tego on mi się wyparł,wymyslał
cos....patrzyłam na niego jak na wariata.jak na kogoś kto postradał zmysły.nie
wierzyłam,ze to on.
Kosztowało mnie o tyle nerwów.łez,nieprzespanych nocy.
rozmowy nie pomagały.ja byłam zła i on ucieka ode mnie

wiecznie cos obiecywal ale nigdy nie dotrzymywał słowa..
Boże jak to sobie przypominam to przechodzą mnie ciarki...
Znów zawiódł a ja poprosiłam by zabrał swoje rzeczy.tak nie dało się żyć.Ja
byłam nikim.Moje słowa były dla niego nic nie warte,Nic się dla niego nie
liczyło.Nie czuł obowiązku.Nic kompletnie..ale ze mnie robił debila,osobę
chorą psychicznie.
czas po jego wyprowadzce był straszny.bardzo to przeżyłam.głupia byłam bo
chyba miał nadzieję,ze to go obudzi,myliłam się ,bo jemu ta wyprowadzka była
na rękę.
Nie ważne.Nie zabiegał o kontakty z dzieckiem.odmówił nawet wtedy jak jechałam
z dzieckiem do szpitala(te przykłady są straszne i bardzo dla mnie bolesne

)
Nie chciał się ze mną porozumiec.Matko tragedia.Wszystko na mnie spadło.
łacznie z finansami.
Na dzisiejszą chwilę jestem ledwo żywa.zdrowie mi się sypie.nie starcza mi na
nic.jego nic to nie obchodzi.
Kontakt definitywnie zerwany.Zmienił nr tel.Na meile nie odpisuje.
Z tego co wiem od jego brata został wyrzucony z pracy..
Brak mi słów na opisanie tego jak mi ciężko i jak mi z tym wszystkim źle,ale
piszę tu po to by ktoś mna pokierował.
Muszę wystąpić o alimenty.czy mogę o ograniczenie praw?Przez to piekło,które
nam zafundował gdybym tylko mogła zmieniła bym dziecku nawet nazwisko.
Zrujnował mnie.
Jak gdzie i co po kolei?
Proszę pomóżcie.
Chciałabym skorzystać z bezpłatnej porady prawnej.
gdzie szukać takich miejsc?jestem z Warszawy może ktoś mnie pokieruje..
ps...Przepraszam za ten chaos