nawet nie wiem jaki tytul postu

05.12.09, 13:28
Czesc, oto moje pytania czy jest ustalone minimum alimentow na
dziecko (1rok),
czy sad ustalajac wysokosc alimentow wezmie pod uwage ze eks partner
(bez slubu) ma 3 nieruchomosci i inne dobra,
zawiesil na pol roku dzialanosc gospodarcza.
A dzisiaj zabral mnie i dziecko na spacer do salonu samochodowego
zeby pochwalic sie ze wlasnie kupil (na moich oczach)sobie nowe auto
za 80 000zł. A dla mnie i dziecka odda swoje 5 letnie auto.Zeby bylo
ciekawiej zamiast 500zł dobrowolnych alimentow (sam je zadeklarowal)
w listopadzie dostalam od niego 200zł i musialam jeszcze prosic o
pieniadze.
Normalnie szczeka mi opadla.Samochodem niech sie wypcha,mysli ze sie
skusze na powrot do niego. Czy moim jedynym wyjsciem jest pozew o
alimenty? Acha widuje dziecko co drugi dzien (i kupuje zabawki).
Dziekuje za wysluchanie.
    • kompolanta Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 06.12.09, 11:29
      Zabawkami to dziecka nie nakarmisz.Twoj eks to sknera, widac, ze
      chce miec kontrole nad Toba. Wybacz ale co to za facet ktory dziecku
      daje 200zl. Skoro kupil sobie nowy samochod to stary niech sprzeda i
      wplaci na konto pieniazki dla dziecka na poczet alimentow.
      • malgosia1-2 Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 19.12.09, 23:46
        Na moie dzieci 2-latka (bliźniaki) tata obiecał płacić 1000zł. A
        potem dostawałam po 600zł lub 800zł. Kupywał im ubrania, oczywiście
        odstawiał pokazuwkę były to drogie firmowe.
        Odrazu po rostaniu złożyłam o alimenty dla chłopców i siebie.
        Sędzini zasądziła 1200zł dla chłopców. W sądzie musiałam przedstawić
        koszt utrzymania.
        Dla mnie nic się nienależało bo mogę iść do pracy.
        Tak naprawdę to mnia sensu abym pracowała bo niewiem czy na
        opiekunkę zarobię dla chłopców, a do żłobka niema szans się dostać.
        Tatuś prowadzi firmę i wykazał że zarabia 1500zł.

        Sprawa o alimenty jest najważniejsza Ojciec musi płacić na dzieci
        Wiem że sędziowie nie patrzą na to że jest bezrobotny Jak niema
        pracy to doniej niech idzie- też tak mówią.
        MI teraz to starcza na styk z tych alimentów A co będzie jak będę
        musiała kupić nowe łóżka dla chłopców. Lub dokonać jakiś większych
        zakupów?
        • a1ma Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 21.12.09, 00:32
          > Dla mnie nic się nienależało bo mogę iść do pracy.

          Rozumiem, że nie pracujesz?
          Ktoś Ci pomaga w takim razie, czy sama się utrzymujesz?

          > MI teraz to starcza na styk z tych alimentów A co będzie jak będę
          > musiała kupić nowe łóżka dla chłopców. Lub dokonać jakiś większych
          > zakupów?

          Wiesz, obowiązek alimentacyjny wobec dzieci mają oboje rodzice.
          Rozumiem, że póki co spełniasz swój sprawując opiekę nad dziećmi, ale ojciec
          tych dzieci nie ma obowiązku Was utrzymywać.
          • tika-tika Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 24.12.09, 00:03
            Wiesz, obowiązek alimentacyjny wobec dzieci mają oboje rodzice.
            > Rozumiem, że póki co spełniasz swój sprawując opiekę nad dziećmi,
            ale ojciec
            > tych dzieci nie ma obowiązku Was utrzymywać.
            >
            ???????????????? jak można tak podchodzić do dsprawy???????????????
            obydwoje rodzice mają też obowiązek opiekowac się dziećmi , być przy
            nich w tych dobrych i złych momentach... odprowadzać do przedszkola
            żłobka , odbierać itd itd. a niestety najczęściej jest tak że
            wszystko spada na matkę , więc co ma zrobić ?skąd brać siły????
            • a1ma Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 24.12.09, 00:17
              To, że ojciec nie wywiązuje się ze swoich obowiązków opiekuńczych oznacza, że
              matka ma prawo żyć za pieniądze, które należą się jej dzieciom? Ich kosztem? No
              to świetny sposób wyrównania rachunków, rzeczywiście.

              Zaznaczam, że nie wiem, jak jest w tym konkretnym wypadku, nie oceniam autorki
              wątku.
              • moniczkalovemax Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 24.12.09, 13:37
                To co twoim zdaniem powinna zrobic matka w takiej sytuacji?? oddac
                dzieci i zarabiac na siebie?? Przez całe życie matka poświeci
                dzieciom wiele wiecej niz 600zł miesiecznie, wiec nie mów mi ze matka
                żyje za pieniadze dzieci.

                Samotna matka ma duzo mniejsze mozliwosci zarobkowe niz samotny
                facet, w pełni dyspozycyjny. Wiem, bo mając dwójke dzieci, męża i
                pomoc matki udało mi sie tylko znalezć prace na pół etatu z której
                dostaję niecałe 600zł. Skoro matka ma dokładac tyle samo na
                utrzymanie dzieci to role powinny byc podzielone równo, przez miesiac
                dzieci 2tyg u ojca i u matki i wtedy tatus ma duzo mniejsze
                mozliwosci zarobkowe bo nie jest dyspozycyjny i juz.
                • de_la_hoya Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 25.12.09, 22:50
                  moniczkalovemax napisała:

                  > Samotna matka ma duzo mniejsze mozliwosci zarobkowe niz samotny
                  > facet, w pełni dyspozycyjny. Wiem, bo mając dwójke dzieci, męża i
                  > pomoc matki udało mi sie tylko znalezć prace na pół etatu z której
                  > dostaję niecałe 600zł.

                  jeżeli masz męża to nie jesteś samotną matką
                  a to że masz kiepsko płatną pracę może być wynikiem lenistwa albo np braków w
                  wykształceniu a nie sytuacji samotnych matek w polsce
                  ja też mam 2 dzieci, niemęża, starszego syna w państwowym przedszkolu, młodszego
                  w prywatnym i dobrze płatną pracę i nie mam pomocy mamusi... czyli można

                  > Skoro matka ma dokładac tyle samo na
                  > utrzymanie dzieci to role powinny byc podzielone równo, przez miesiac
                  > dzieci 2tyg u ojca i u matki i wtedy tatus ma duzo mniejsze
                  > mozliwosci zarobkowe bo nie jest dyspozycyjny i juz.

                  taaaa
                  ciekawe dlaczego samotne matki mają alergię na słowo opieka naprzemienna?
                  oddawajcie ojcom dzieci na 2 tygodnie w miesiącu, wtedy same się przekonacie
                  albo będą płacić co miesiąc za cenę świętego spokoju albo pomogą
                  ale wy im szansy nie dacie
                  tylko piszecie takie farmazony a jak przychodzi co do czego to się okazuje, że
                  byłyście żonami pijaków, narkomanów i pedofili
              • cirilla28 Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 25.12.09, 01:32
                50% pokrycia kosztu utrzymania dzieci? Wiec niech będzie i 50% wkładu w wychowanie.
                • a1ma Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 25.12.09, 20:47
                  Wiem, że 50% to abstrakcja, niech ojeciec ponisi 80, nawet 100% wydatków, skoro
                  matka ponosi 80 czy 100% obowiązków.
                  Ale matka nie ma prawa żyć za pieniądze należące do dzieci.
                  • marta1-2 Re: nawet nie wiem jaki tytul postu 31.12.09, 00:12
                    Tatus moich chłopców to nawet nie ma czasu dla chłopców w święta,
                    wzią ich na wigilję do mamusi na 2 godziny i dopiero w niedzielę po
                    południu na 3 godziny.
                    (ale na imprezowanie bawienie się w miejscowych lokalach to ma czas
                    i na to pieniądze też się znajdą- a potem kaca leczy i dlatego czas
                    znalazł w niedzielę)

                    A jak chłopcy byli chorzy (ja nie mam samochodu a on z tego co mi
                    wiadomo to ma teraz cztery - oczywiście wszystkie kupione na mamę
                    siostrę szwagra) to nie miał czasu zawieść nas do lekarza bo on musi
                    bardzo ciężko pracować, to ja musiałam jechać taxi.

                    I to jest kochający tata?
                    A ja żyję na jego koszt?

                    To on rozwalił nasze małżeństwo i wygonił nas z mieszkania. Które
                    było kupione jak ja byłam w ciąży i leżałam w szpitalu. Po ślubie
                    szukaliśmy razem mieszkania do kupienia i ja je znalazłam (bo on
                    niemiał czasu nawet zadzwonić i się zapytać) Razem podjeliśmy
                    decyzje o zakupje i potem musiałam iśc do szpitala ze względu na
                    komplikacje w ciąży, a on sam dokończył formalności kupna.
                    Potem dowiedziałam się że mieszkanko jest zapisane na jego mamusię
                    (ja niemiałam gotówki aby się dołożyć do kupna mieszkania) Ale te
                    mieszkanie było kupione częściowo za pieniądze zebrane z wesela i
                    głównie zarobione przez niego w trakcie jak byliśmy razem.
                    Ale jak ja miałam pracować i zarabiać jak całą ciąże byłam na
                    zwolnieniu (dostawałam grosze, i oczywiście umowa mi się skończyła a
                    pracodawca nie przedłużył mi umowy)
                    Po porodzie sama się zajmowałam dzieśmi domem i sama robiłam zakupy.
                    Go nigdy nie było w domu.
                    To skoro on w tym czasie poświęcił się swojej firmie a zmiszczył
                    rodzinę. To czy mi się nie należy część tej firmy (ja tez mu
                    pomagałam- przez pewien czas prowadziłam księgowość, i prowadziłam
                    korespondencję z klientami itd)
                    A ja dbałam o to żeby miał ubrania wyprane wyprasowane co zjeść.
Pełna wersja