ann17
13.12.09, 11:50
dla mnie jego urodziny to oczywiście wielka radość, ale również okazja do
refleksji, jakie te wszystkie lata były. 18 lat samodzielnego macierzyństwa.
ojciec widział go 17 lat temu, potem nie odczuwał potrzeby, a potem- to sama
nie wiem, może nie ma odwagi, może nie ma potrzeby. ale - jego strata i nie
mój problem. Młody wyrósł na fajnego faceta, ma ułożone w głowie, ma sporo
przyjaciół, nauka co prawda średnio, ledwo ledwo ale zawsze tak było.
na tym forum pisywałam częściej kilka lat temu, ostatnio nie było potrzeby. w
każdym razie dostałam tu b. dużo wsparcia. a bywało ciężko i to bardzo. tak
jak patrzę to najgorsze oczywyście były pierwsze lata, gdy zostałam sama z
trzyletnim chłopaczkiem, z pierwszą pracą, bez mieszkania i pieniędzy.
stawałam na nogi chyba z 6 lat, ale dalo się. a potem to problemy pojawiały
isę na szczęście okazjonalnie - sprawy w sądzie o alimenty, o pozbawienie
władzy, itp, oraz problemy wychowawcze (nieduże na szczęście) którym musiałam
sprostać sama.
chciałam tym postem dodać Wam otuchy: jest ciężko, ale nie cały czas, a efekt
końcowy jest wart tego wysiłku

najważniejsze, żeby iść do przodu, zajmować
się sobą i dzieckiem, nie rozmyślać nad przegranym życiem, bo wcale takie nie
jest, i nie porównywać się do innych, którym wszystko zawsze się udaje...