akcagob
13.01.10, 21:13
odeszlam od meza w czerwcu 2009. dla niego liczy sie tylko granie w
pilke, jego porzeby, firmowe ciuchy i piwo z kolegami- ewentualnie
spanie po pracy bez ograniczen. Odeszlam, bo miakam tego zupelnie
dosyc, probowałam to ratowac, wierzylam, ze coś wskuram ,ale bez
efektu. bylo ciezko, ale jakos najgorsze mam za soba. zostawilam mu
wszystko, nie zabralam z mieszkania nic- wyszlam z dzieckiem na
rekach. Teraz dostaje od niego co miesiac przekazem 100
zł "alimentów" z wielka laską. on PRacuje na kopalni, zarabia ok.
2000 na reke, zostal mu nasz kredyt na ok 5000
jak to widzicie, dostane rozwod bez orzekania o winie? nie chce
wyciagac wszystkich brudow przed sadem... jakie mam realne szanse
na alimenty, w jakies kwocie? ja prowadze dzialalnosc i czasami
zarobie 500 zl ,a czasami 4000. jakie sa realia? mieszkam w
katowicach.
z gory wielkie dzieki za wasze opinie. pozdrawiam