Dla faktycznie samotnych i samodzielnych

27.01.10, 13:08
Witam
Czytam te wasze wypowiedzi i zastanawiam się, czy faktycznie
jesteście takie samotne? Piszecie o rodzicach, dziadkach,
rodzeństwie... dziewczyny nie macie tak źle!
Popatrzcie na mój przykład, facet, który się na nas wypiął pracuje
na czarno, więc w sądzie nic mu nie udowodnię, mamy już nie mam, ani
babci, ani siostry, ani kogokolwiek kto mógłby się zająć
dzieckiem.Pracuję ale jak za 800 zł przeżyć miesiąc z malutkim
dzieciątkiem? Urodzę latem po urlopie macierzyńskim jak wrócić do
pracy jeśli nie będzie przyjęć w żlobku? Jak zapłacić niance gdy one
ściągają 1000 zł! to więcej niż moja kasa która dostanę za
miesięczną pracę?
Bardzo Was proszę jeśli któraś z Was jest w podobnej sytuacji dajcie
znać. Może razem coś wymyślimysmile
Dzięki
    • ct19 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 27.01.10, 13:28
      no faktycznie, nie mamy tak zle...
      Co z tego ze babcia, ze dziedek...?
      Teraz babcie i dziadki pracuja, myslisz ze ktores rzuca prace z
      okazji narodzin wnuka, rezygnujac tym samym z "dorobienia do
      emerytury", gdzie np. wiadomo ze gdy malec juz podrosnie i bedzie
      mogl isc do przedszkola to ze wzgledu na wiek pracy nie znajda? Albo
      rodzenstwo? Rodzenstwo to chyba w niedziele na obiad zaprosic mozna,
      w ogole nie widze powiazania z tematem...
      • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 27.01.10, 19:48
        Nie widzisz powiązania z tematem? A ja widzę. Może nikt z pracy dla twojego
        dziecka nie zrezygnuje, ale nie masz pojęcia jaki masz skarb mając pełna
        rodzinę. Możesz się wyżalić, psychicznie nie jesteś taka samotna jak my kobiety,
        bez nikogo, pełne obaw i lęków i komu mamy o tym powiedzieć? Powiedział Ci ktoś
        oddaj dziecko, ale wyskrob je sobie... sorry dziewczyny jeśli mnie poniosło...
        • ct19 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 27.01.10, 20:44
          przyszlas tu z zamiarem uswiadomienia paru z nas ze
          jestesmy "udawane"? Czy moze policytowac sie kto jest bardziej
          samotny?
          ....
          • zla.kobieta1000 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 28.01.10, 14:34
            No nie, autorka wątku ma trochę racji. Moi rodzice też pracują, a nierzadko w
            miarę możliwości oferowali mi nieocenioną pomoc.
            Gdyby nie mój ojciec i jego auto, jeździłabym z 3-miesięcznym dzieckiem prawie
            codziennie do przychodni rehabilitacyjnej parę km ode mnie - dwoma autobusami
            albo wózkiem z kapcia, a warunki pogodowe były różne (jesień, zima),
            rehabilitacja na 8:30 rano.
            Gdyby nie moja matka, biegałabym z chorym niemowlęciem np. z gorączką po
            aptekach, albo nie wiem - sąsiadów bym błagała, żeby mi przez pół godziny
            popilnowali dziecka, żebym wykupiła np. antybiotyk?
            To moja matka była ze mną i z córką po porodzie, pomagała w szpitalu, to ona
            potem przywoziła mi obiady, kiedy córa znalazła się z zakażeniem bakt. na
            pediatrii, wieczorem, w dzień wolny - a karmiłam piersią, coś jeść musiałam. Nie
            odeszłam dzięki temu od łóżeczka chorego dziecka na krok.
            Nie jeden raz rodzice służyli mi pomocą czasową, organizacyjną - choć nie było
            przyjemnie prosić, ale ta pomoc była nieoceniona.
            To się wydaje takie proste, banalne, zwyczajne - ale naprawdę to doceniam.
            Czy autorka wątku chce się licytować? Nie sądzę, chyba raczej boi się, jak sobie
            ze wszystkim sama poradzi, bez nikogo, kto pomógłby jej chociaż w sytuacji
            kryzysowej.
    • a1ma Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 27.01.10, 13:42
      > Jak zapłacić niance gdy one
      > ściągają 1000 zł! to więcej niż moja kasa która dostanę za
      > miesięczną pracę?

      Pierwszy wniosek na gorąco - zostań niańką. Zawsze to 200 zł na plus.
    • mamusiamartusia Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 27.01.10, 13:51
      Miałam bardzo podobną sytuację. Rozumiem i szczerze wspłóczuję.
      Może do czasu narodzin bobasa znajdziesz inną mamę, która z jakichś
      względów nie ma zamiaru wracać do pracy i będzie mogła zająć się też
      Twoim dzieckiem za dużo niższą stawkę niż niania. Tańszy jest żłobek
      (przynajmniej w moim mieście), zapytaj.
      Przy tak małych dochodach może "załapiesz się" na pomoc z MOPS-u,
      chociaż nie wiadomo ile dokładnie będziesz miała tych pieniędzy na
      papierze.
      Podaj jak najszybciej o alimenty nie zastanawiając się czy i za ile
      pracuje. Dostaniesz wyrok zanieś go do komornika. Może kupi auto w
      międzyczasie albo podejmnie legalne zatrudnienie
      Jak nie będzie płacił złóż doniesienie do prokuratury (po 3 m-cach
      niealimentacji), w moim przypadku częściowo podziałał. Nie płaci
      regularnie ale raz na 2,5 m-ca. Lepsze to niż nic. Zawsze mogę kupić
      najpotrzebniejszą odzież na następny sezon czy lepiej zaopatrzyć
      apteczkę. Czasem zostanie na jakiś wyjazd do zoo.
      Możesz podać dziadków o alimenty.
      Możesz też nie ugrać nic ale tego nie wiesz dopóki sama nie
      spróbujesz powalczyć.
      Łatwo nie będzie.
      • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 27.01.10, 19:40
        Bardzo Ci dziękujesmile A nie przyszło Ci nigdy do głowy, że twoja dzidzia miałaby
        lepiej u innej rodziny? Może byliby w stanie więcej zaoferować i nie mam wcale
        na myśli kasy, chociaż i to, ale miłości ojcowskiej. Jak słyszę u dzieci słowa
        mamuś, tatuś......... to serce mi sie łamiesad
        • mamusiamartusia Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 27.01.10, 20:18
          Nie, nigdy mi to do głowy nie przyszło. Może dlatego, że miałam duże wsparcie w
          znajomych, sąsiadach poznanych po urodzeniu synka i ku mojemu zdziwieniu-we
          własnym szefie.
          Rodzina przez całą ciążę nie odwiedzała mnie (nikt), nie wiem czy to z powodu
          odległości(hmmm chyba nie)-500 km a może dlatego, że nie życzyłam sobie kazań,
          rozmów na temat "tatusia" itp.
          Rodzina zjawiła się jak synek miał 3 tyg.

          Leżałam w szpitalu kilka razy. Ostatni raz 5 tyg. Nie wiem ile razy ryczałam
          widząc przy współlokatorkach nawet nie tyle partnerów ale kogokolwiek z rodziny.
          Nie miałam gdzie mieszkać, koleżanki szukały czegoś, nie wiedziałam ba nie
          miałam dokąd wracać. Ponieważ leżałam w innym- dużo większym mieści sporadycznie
          mnie dziewczyny odwiedzały. Nie miałam pretensji. Każdy ma swoją rodzinę.Lekarze
          też byli zaniepokojeni. Z każdym dniem wyniki były gorsze- wysiadała mi wątroba.
          W końcu znalazło się mieszkanie, które wyremontowali znajomi.

          Synek urodził się w 35 tc. Na przekór wszystkiemu wierzyłam, że będzie
          zdrowy.Wierzyłam, że stworzę mu szczęśliwą rodzinę.
          Wróciłam do pracy, zrobiłam przy wsparciu finansowym zakładu pracy studia
          podyplomowe, po kilkumiesięcznym dołku finansowym zaczęłam więcej zarabiać.

          W końcu poznałam kogoś kto NAS pokochałsmile
          Wierzę, że też u Ciebie i maleństwa tak będziesmile
          • virtual_moth Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 28.01.10, 07:09
            Podziwiam Cię i ciesze, że są jeszcze tak życzliwi pracodawcy.
          • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 28.01.10, 08:07
            Dziękuje, dziękuje Ci bardzo!
            • zla.kobieta1000 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 28.01.10, 14:22
              Był taki lekko zgryźliwy komentarz o zostaniu nianią... Ale może faktycznie
              warto rozważyć, spędzać jednak ten najważniejszy czas ze swoim dzieckiem i
              zarabiać jednocześnie... A praca zawsze się znajdzie, nawet jak pracodawca nie
              pozwoli Ci do niej wrócić po wychowawczym... Faktycznie, zarabiasz strasznie
              mało, nie wiem, czy warto to ciągnąć, czy nie lepiej jednak zostać opiekunką?
              I cała procedurę prawną przejść musisz, możesz sądzić faceta o koszty ostatnich
              3 m-cy ciąży, wyprawki dla dziecka itp. Jest fundusz alimentacyjny, zasiłek
              wychowawczy, pomoc z MOPS-u.
              I pensja niani... Jak dobrze to rozegrasz, Twoja sytuacja nie pogorszy się. Są
              wreszcie dotacje dla bezrobotnych, możesz założyć mini-żłobeksmile.
              Poczytaj na forum o różnych procedurach prawnych i nie załamuj się.
              Jeśli interesuje Cię działalność gospodarcza, napisz na priva do mnie.
            • mamusiamartusia Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 28.01.10, 16:34
              Poza tym sąd bierze możliwości zarobkowe pozwanegoręce ma?
              nogi ma? to do pracy się nadaje. Alimenty dostaniesz, przy swoich
              zarobkach załapiesz się spokojnie na FA.
              • anja_maciejka Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 28.01.10, 18:50
                Dasz sobie radę! Zobaczysz. Z tą nianią to nie jest głupi pomysł. Skąd jesteś?
                Może będziesz potrzebować jakichś ciuszków? Coś mogłabym Ci przygotować. Trzymam
                kciuki. Aha, i zgadzam się z Twoim postem o nie-całkiem-samotnych i
                samodzielnych. Zupełnie sie zgadzam. Ja niby samotna a jednak od pierwszej
                chwili ciąży, chociaż bez "ojca" dziecka to za to z ogromnym oparciem w rodzinie
                i znajomych byłam. Jest trudno pogodzić się,że dziecko będzie miało niepełna
                rodzinę ale o wiele łatwiej niż w takiej sytuacji jak u Ciebie. Pozdrawiam ciepło
                • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 29.01.10, 09:08
                  Jak miło dziękuję Ci za dobre słowasmileGdy czytam Wasze wypowiedzi,
                  to na twarzy uśmiech się pojawia!
              • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 29.01.10, 09:04
                Chyba niezbyt dokładnie określiłam swoje zarobki, chyba, że to
                faktycznie bardzo małosad 800 zł to kwota jaka zostaje mi na
                przezycie, zarabiam więcejsmile jednak spłacam kredyt dodatkowo opłacam
                rachunki i kilka lat temu zapisalam sie do funduszu inwestycyjnego,
                fakt mogę z tego zrezygnować, ale gdzie żyć pod mostem?, aktualnie
                ceny wynajmu mieszkań są tak duże jak rata mojego kredytu!
                Mam jeszcze pytanie, przepraszam, że tak zawracam głowęsmile termin
                porodu mam na sierpień urlop macierzyński trwa 20 tyg wiec koło
                stycznia powinnam oddać maleństwo do żłobka, ale nie mam pojęcia czy
                wogóle są przyjęcia w polowie roku? Jeśli nie zechcą przyjąc dzidzi
                to co ja zrobię. Jak juz pisałam niania to droga sprawa. Mogę
                skorzystać z urlopu wychowawczego, ale wtedy dostaje się chyba
                smieszne pieniążki.
                Co za kraj, zarabiam dobrze na papierze, po oplaceniu wszytskich
                zobowiązań zostaje malutko jak na dwie osoby. Ciekawe czy dostane
                wogole alimanty bo może zbyt dobrze mi sie powodzi? Czy mogę nie
                dostać żadnych pieniążków?
                • virtual_moth Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 29.01.10, 09:40
                  big_grin

                  Szczerze uśmiałam sięsmile

                  Policzmy:
                  - kredyt mieszkaniowy lekko licząc 800 - 1000 zł
                  - opłaty eksloatacyjne uzytkowania mieszkania, woda, ogrzewanie 400 zł
                  - prąd 80 zł
                  - komunikacja miejska 100 zł (zakładam ze autka nie ma ale mogę się mylićtongue_out)
                  - internet 50 zł
                  - kablówka 40 zł
                  - telefon 50 zł

                  Razem daje nam to minimum 1500 - 1700 zł. Zostaje Ci 800 zł, więc zarabiasz jakies 2300-2500 na rękę + ten fundusz o którym piszesz. Nie są to kokosy, ale NO PROSZĘsmile

                  Odbijając piłeczkę - sama widzisz po wpisach w tym wątku co to znaczy mieć NAPRAWDĘ trudną sytuację. Oczywiście nie chodzi o licytację kto ma gorzej, ale przypuszczam, że pocieszają Cię tu osoby być moze będące w gorszej sytuacji niz Ty.

                  Co do opieki nad dzieckiem i pomocy innych osób - owszem, ja np. mam pomoc do dziecka w postaci mojej matki, ale nie chcesz wiedzieć, z czego musiałam zrezygnować, co musiałam zrobic i w jakich warunkach zyc kilka lat, by tę opiekę babci mieć. Poświecam coś zresztą kazdego dnia do dziś, bo to nie jest tak, że każda babcia z pocałowaniem ręki zajmie się swoim wnuczkiem i będzie się liczyc z Twoim zdaniem w kwestii wychowywania dzieckasmile Czasami lepiej i ŁATWIEJ jest po prostu zarobic na opiekunkę.
                  • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 29.01.10, 11:58
                    Uważasz, ze mam lepiej, finansowo może i tak, ekonomka z ciebie
                    niezła, ale uwierz, nie chciałabyś być w takiej sytuacji jak ja, a
                    ja nie mam zamiaru opisywać i licytować się kto ma gorzej. Nie
                    jesteś milym człowiekiem i jak zwykle pożałowałam, że się
                    otworzyłam. Najwidoczniej oprócz podłych facetów, którzy zostawiają
                    swoje dzieci sa kobiety takie jak ty. Rozumiem, że jestem strasznie
                    bogatasmile
                    Jesteś żenująca.............
                  • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 29.01.10, 12:10
                    Masz racjęsmile Zostawię dziecko w domu samo, bo mam więcej pieniędzy
                    od ciebie. Super mi poradziłaśsmile Pośmiejmy sie razem!
                    • kobi46 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 29.01.10, 14:10
                      nie wiem czy jako samotna i pracująca matka nie masz pierwszeństwa jeśli chodzi
                      o przyjęcie do żłobka. Ja tak miałam jeśli chodzi o przedszkole, zadzwoń i
                      dowiedz się. I popieram wniosek dziewczyn do sądu po alimenty obowiązkowo.
                      • zla.kobieta1000 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 29.01.10, 16:35
                        Ej,Koralik, przegięłaś.
                        Nikt Cię nie zamierzał obrażać.
                        Po prostu musisz dobrze pomyśleć, co i jak zrobić, żeby utrzymać swoje zarobki +
                        wyegzekwować alimenty/świadczenia z FA albo prędko rozglądać się za czymś do
                        robienia w domku.
                        Byłam w podobnej sytuacji jak Ty, miałam i mam masę zobowiązań, kredytów itd.,
                        nie chciałam żłobka, na nianię mnie stać nie było.
                        Zaciskałam pasa, kupiłam sobie niedawno pierwsze buty od połowy roku 2006wink.
                        Dzisiaj mam biuro tłumaczeń i zupełnie nowe perspektywy zawodowe.
                        Musisz myśleć, korzystać z dobrych rad, a nie się zaperzać.
                        • anja_maciejka Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 30.01.10, 09:16
                          Rozczarowałam się koraliku Ty. Nie podoba mi się Twoje podejście zaprezentowane
                          tutaj...do życia,macierzyństwa samodzielnego,nas, które już trochę przeżyły i
                          chciały doradzić. Zwłaszcza po przeczytaniu postu o prawdziwych zarobkach i
                          prawdziwej sytuacji Twojej. Kobieto-masz mieszkanie,tak? Zostaje Ci na życie
                          tyle kasy ile niektóre z nas na oczy nie widziały a przeżyły. Nie bluzgały na
                          kobiety mówiące prawdę w oczy tylko brały sie w garść i działały żeby dziecku
                          zapewnić dobre warunki. Mój przykład, bo nie będę sie wymądrzać bez pokrycia. W
                          ciąży musiałam wrócić do rodziców, na mieszkanie nie było mnie stać-bo po
                          opłaceniu rachunków zostawało mi ze 300 zł-prawie na kiepskie jedzenie i bilety
                          MPKwink W ciąży trzeba sie dobrze odżywiać-trzeba było schowac dume do kieszeni i
                          wrócić do mamy-dla dziecka. Potem zamiast mieszkania wziąść kredyt na
                          samochód-nie bmkę tylko Seicento-żeby dojeżdżać do pracy w innym mieście-inaczej
                          synek nie widziałby mnie wcale przez cały dzień. Kredyt z tatą na połowę-bo mnie
                          nikt nie chciał dać-znów trzeba było poprosić. Synkiem zajmował się mój tata i
                          mama-jak wróciła z pracy-ja musiałam zaraz po macierzyńskim wracać,żeby jej nie
                          stracić. Znów trzeba bylo poprosić-myślisz,że to takie łatwe? I tak jak
                          wcześniej klarowała Ci virtual-dużo trzeba znieść i poświęcić dla takiej pomocy.
                          Pomijam fakt walczenia w sądzie o alimenty, wcześniej o godność i uznanie smyka
                          przez "ojca". I wiesz jak sie to skończyło? Zostałam u rodziców-ale dostałam
                          swoją połówkę domu-musze "tylko" ja wyremontować, zrobić łazienkę, zając się
                          całym domem i rodzicami w przyszłości(to akurat bez dwóch zdań), zmieniłam
                          prace,pracuje w zawodzie, perspektywy zawodowe fajne-może własna spółka, zawsze
                          plan B - bo nie moge pozostać bez pracy. I już nie jesteśmy sami ze smykiem-
                          będzie miał pełna rodzinę. Tak że nie przynudzając już- nie przeginaj i nie
                          bluzgaj tylko działaj. Życie to nie licytacja kto ma gorzej- a Ty nie masz tak
                          źle jak nam na początku przedstawiłaś.
                          • zla.kobieta1000 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 30.01.10, 13:48
                            No nie, trochę rozumiem ten punkt widzenia, bo środki dostępne na życie to nie
                            tylko to, jak zarabiamy, ale też, co nam zostaje.
                            Też znalazłam się w podbramkowej sytuacji, z kredytem hipotecznym, moje zarobki
                            były zbyt wysokie, żeby załapać się na jakąkolwiek pomoc państwa, a co miesiąc
                            wypływało i wypływa jakieś 700 zł... I muszę je mieć. Dodam, że mieszkania mi
                            się sprzedać nie udało, jest zaniedbane, za duże, za wysokie, za stare,
                            ewentualni kupujący znaleźli w nim miliony wad, co mnie zresztą niesamowicie
                            podkopało. Jedyna rada - tyrać na ten kredyt i na jakiś porządny remont w
                            przyszłości, pewnie spędzę tu już resztę życiawink.
                            Ale myśleć trzeba, zastanawiać się, z czego zrezygnować, co poświęcić, jak wyjść
                            na swoje.
                            Innej rady nie ma. A pamiętać, że, tak, są tu te, którym jest o wiele gorzej,
                            które dostają zasiłki z MOPSu, mają założone niebieskie karty, nie wiem co
                            jeszcze - to wiedza bezcenna i ustawiająca do pionu.
                            • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 30.01.10, 18:48
                              Dzięki, tak mnie tak mnie dziewczyny "zjechaly", jakbym nie wiem jaką krzywdę
                              zrobiła. Trochę przykro mi się zrobiło, ale to nic w porównaniu do tego co "ojciec"
                              mojego dziecka wyczynia! Ale o tym w nowym wątku zła kobietosmile Eee chyba nie
                              jesteś taka złasmile
                              • zla.kobieta1000 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 30.01.10, 21:38
                                Zła - w oczach ojca mojej córki i jego rodzinki.
                                W swoich oczach - bezdennie głupia, ale w końcu przejrzałamwink.
                                • my-koralik Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 31.01.10, 12:23
                                  A mam jeszcze jedno pytanko, czy udało Ci si uzyskać jakiekolwiek alimenty,
                                  chociaż na "pieluszki". Zastanawiam się czy istnieje sytuacja, kiedy sąd w ogóle
                                  nie przyzna alimentów a facet tak się przysłużył, że jak to mój exo ze szczęścia
                                  wykrzyczał "zapłodniłem cię"! I taka będzie jego "pomoc"
                                  Dzięki
                                  miłej niedzielismile
                                  • 2.ladybird1 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 02.02.10, 20:17
                                    my-koralik napisała:

                                    > A mam jeszcze jedno pytanko, czy udało Ci si uzyskać jakiekolwiek
                                    alimenty,
                                    > chociaż na "pieluszki". Zastanawiam się czy istnieje sytuacja,
                                    kiedy sąd w ogól
                                    > e
                                    > nie przyzna alimentów a facet tak się przysłużył, że jak to mój
                                    exo ze szczęści
                                    > a
                                    > wykrzyczał "zapłodniłem cię"! I taka będzie jego "pomoc"
                                    > Dzięki
                                    > miłej niedzielismile
                                    Głowa do góry! Nie ma takiej sytuacji, aby sąd nie przyznał
                                    alimentów dla dziecka smile
                                    • zla.kobieta1000 Re: Dla faktycznie samotnych i samodzielnych 02.02.10, 21:08
                                      O nie, z kilka lat temu właśnie GW opisywała historię nieźle zarabiającej
                                      prawniczki, samotnej matki, która po macierzyńskim zaraz wróciła do pracy. Sąd
                                      oddalił roszczenie alimentacyjne stwierdzając, że dzięki matce wszystkie
                                      potrzeby dziecka są zaspokojone.
                                      Ale nie ma co się martwić, ta kobieta zarabiała powyżej piątkiwink.
                                      Czego zresztą wszystkim tu na forum życzęsmile.
Pełna wersja