Wrażenia po...czyli kto przebije mojego ex?

17.02.10, 15:55
Wczoraj dotarł na rozprawę - to był czwarty termin.

Jakież było nasze zdziwienie (moje i mojej pełnomocnik) kiedy go
zobaczyłyśmy..ścięło mnie z nóg! Przyjechał w kołnierzu ortopedycznym! I stało
się jasne, ze będzie próbował wykazać swoją niemoc do pracy. Nie liczyłam na
wiele, bo to drań - ma firmę robiącą meble i nie może opędzić się od zleceń, i
żonę zarabiającą dużo. On rzecz jasna dochodów nie wykazuje. Dotąd płacił
nieregularnie 200 zł na nastolatka. Nieregularnie, bo jak stwierdził - z
bieżących pieniędzy go nie stać na to i płaci z premii żonysmile Jego pełnomocnik
dotarł mocno spóźniony.

Pod salą toczyła się "luźna" rozmowa między prawnikami i w pewnym momencie
zaczęli mówić o ugodzie. Skubany (znaczy ex) strasznie się miotał i
przyznam,że ja też miałam mieszane uczucia. Ale pomyślałam, że lepszy wróbel w
garści, bo przecież nie wiadomo jak się sprawa potoczy (oni mieli powołać żonę
na świadka - czyli że rozprawa zostałaby odroczona, potem znów mógłby migać
się od przybycia...no a żona zeznałaby że on nie pracuje, bo schorowany
okrutnie i na jej utrzymaniu... Poza tym ten gorset i idące za tym
zaświadczenia lekarskie, firma która jedzie na stratach...).

A teraz biję się z myślami, co by orzekł sędzia... Zgodziłam się na 650 zł -
od 1 grudnia, czyli wstecz.

A wnioskowałam o 1500 zł - choć nie liczyłam na tyle, chciałam realnie 1000
zł, a mniej niż 800 w ogóle mnie nie interesowało...Kobieta zmienną jestsad
Nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Łudzę się, że jeśli to ugoda - on nie może
apelować. Mam rację?

Gdyby zasądził to Sąd - apelacji mogłabym być pewna, nie mówiąc już o wyższych
kwotach. On myślał, że kwota zostanie bez zmian, no ewentualnie był łaskaw
dołożyć stówkę... Żałosne.

Dodam, że nie chcę zdzierać z nikogo - po prostu koszty utrzymania syna są
wysokie (chodzi do liceum), ja pracuję na pół etatu, szukam całego -
bezskutecznie. Nie mogę dalej sama na niego łożyć. Przez tyle lat dawałam
sobie spokój, bo nieźle sobie finansowo radziliśmy - ale od lipca zeszłego
roku jest fatalnie. A może być jeszcze gorzej - wisi nade mną likwidacja
stanowiska pracysad Głupia byłam, że nie występowałam o podwyższenie wcześniej.
Nie chciało mi się "szarpać".
A mój ex żyje sobie nieźle - mieszkanie, działka budowlana ("zapomniałam,
faktycznie kupiliśmy kiedyś z żoną działkę...1700 metrów, ale niecałe - to
jego tekst z przesłuchaniawink, samochody. Ten kołnierz to była szopka - w moich
oczach się ośmieszył...Co pomyślał Sędzia tego niestety nie wiem.

No właśnie. Sędzia orzekł, że jestem aniołemsmile kiedy dowiedział się co
ustaliliśmy.I jakoś tak myślę, że może coś straciłam jednak, że może trzeba
było walczyć... A ja stchórzyłam - bałam się odraczania, bałam się ewentualnej
apelacji i tych papierów, które przywiózł.
Powinnam żałować, jak sądzicie?


I jeszcze takie techniczne pytania, których nie zadałam wczoraj:

- o odpis ugody mogę prosić w sekretariacie, tak? Kiedy?

- czy oprócz tego odpisu powinnam prosić o inne dokumenty? Jakie?
Chodzi mi np o jakiś papier który przedstawia się komornikowi.

- Kiedy on powinien mi zapłacić? Z odsetkami czy bez?
Ma do zapłaty:
200 zł za październik
200 zł za listopad
650 zł za : grudzień, styczeń, luty
i do 10 marca 650 za marzec

- Czy przy ugodzie on nie może apelować?

Wesprzyjcie...
    • attiya Re: Wrażenia po...czyli kto przebije mojego ex? 17.02.10, 16:48
      a może jednak warto powalczyć o większą kwotę
      wiem, ze zależy Tobie teraz na każdej złotówce
      może postaw panu termin - czyli jeśli do 10 marca nie zapłaci wszystkiego z
      odsetkami, to raz jeszcze składasz sprawę o podwyżkę alimentów, zasugeruj mu
      też, że jak ty z kolei stracisz pracę, to może i na ciebie alimenty płacić
      mimo to trzymam kciuki i powodzenia jeśli będziesz składać jednak o podwyżkę
      p.s. taaa,,, ten kołnierz ortopedyczny to naprawdę cudny numer smile
    • chalsia Re: Wrażenia po...czyli kto przebije mojego ex? 18.02.10, 01:48
      > No właśnie. Sędzia orzekł, że jestem aniołemsmile kiedy dowiedział się co
      > ustaliliśmy.I jakoś tak myślę, że może coś straciłam jednak, że może trzeba
      > było walczyć... A ja stchórzyłam - bałam się odraczania, bałam się ewentualnej
      > apelacji i tych papierów, które przywiózł.
      > Powinnam żałować, jak sądzicie?


      po takim tekście sędziego - myślę, że masz co żałować
      • wiki35 Re: Wrażenia po...czyli kto przebije mojego ex? 18.02.10, 08:40
        Nie wiem, czy numer mojego "byłego" nie jest bardziej wymowny, bo
        wczoraj - na kolejnej rozprawie o podwyższenie alimentów -
        dowiedziałam się, że "były" złożył w sekretariacie sądu wniosek
        o .... zmianę miejsca pobytu synów, bo chce, by synowie z nim
        mieszkali. Były mąż zawsze był pazerny na pieniądze i z tej
        pazerności .... oszalał.
        • karolaak Re: Wrażenia po...czyli kto przebije mojego ex? 18.02.10, 15:03
          zawsze sa dwie strony medalu. Czy ex zle zajmowal sie dzieckiem? Czy
          dzieci lubia z nim przebywac? Moze to nie bedzie zle rozwiazanie
          skoro nie radzisz sobie z utrzymaniem siebie i dziecka. Oczyiwscie
          zawsze mozna probowac wyszarpac cos od ex, ale moze naprawde bedzie
          dobrze zajmowal sie dziecmi. Wiekszosc kobiet uwaza, ze dziecko
          nalezy sie jej z automatu... a potem nie moga sobie z tym poradzic i
          obwiniaa wszsytkich za swoj los. Nie pije do konkretnej sytuacji,
          ktora tu ma miejsce, ale moze warto niektore rzeczy przemyslec zanim
          w emocjach sie napisze.
          • wiki35 do karolaak 19.02.10, 06:45
            Nie pije do konkretnej sytuacji, ktora tu ma miejsce, ale moze
            warto niektore rzeczy przemyslec zanim w emocjach sie napisze.


            Właśnie, nalezy dwa razy pomyśleć Zanim cokolwiek się powie, zrobi
            czy napisze.

            Czy ex zle zajmowal sie dzieckiem? Wogóle nie zajmował się,
            bo przez kilka lat pracował za granicą, a jak przyjeżdżał i zabierał
            do siebie to zostawiał swojej matce, a sam załatwiał swoje sprawy
            .

            Czy dzieci lubia z nim przebywac? Nie wiem, jak go nie widzą
            to nie tęsknią, nie wspominają. Ale ja w przeciwieństwie do mojego
            byłego NIGDY nie nastawiałam dzieci przeciwko niemu. I to nie ja
            zrobiłam pranie móżgu najstarszemu synowi, który (od trzech tygodni
            przebywał u ojca, a do domu przyjechał po książki) powiedział do
            mnie pi... jebana.


            I najważniejsza sprawa. Gdzie:
            a) napisałam, że nie radzę sobie z utrzymaniem siebie i dzieci?
            b) w którym miejscu obwiniałam wszystkich za swój los?
Pełna wersja