Miałyście tak?

27.03.10, 23:00
Maż nas zostawił, po dłuuugiej rozłące emocjonalnej, po okresach niebycia z nami (taka praca niby), po moich wizjach, że jeszcze wszystko przed nami, po moich prośbach , tłumaczeniach, że trzeba poświęcać czas rodzinie, a nie tylko swoim pasjom, w końcu po zimie uczuciowej z jego strony. I niby się załamałam, płakałam miesiąc, miesiąc żyłam nadzieją i bach. Miesiąc minął a ja szybko się otrząsnęłam, może tez już go nie kochałam, teraz na pewno już nie szanuję. dlatego jest mi łatwiej, gdyby nie syn, na pewno stwierdziłabym, że takiego d.. to mam gdzieś i już, tylko żal pozostaje, że syn stracił ojca, a akurat teraz szuka męskich wzorców (wszystko chce jak tata).
Jednak po tym miesiącu poczułam ulgę, ba nawet poczułam, że mogę jeszcze coś z życia mieć, że chcę być szczęśliwa, nie z nim.
Oczywiście mam wzloty i upadki. Pakowałam jego rzeczy i serce mi pękało bo z każdym przedmiotem wiąże się jakaś nasza historia, zwykłe wspomnienie..
Ale czuję, że nabrałam wiatru w żagle!
Czy czułyście się wreszcie wolne, mimo całego żalu z powodu odejścia męża? Czy już ze mną coś nie tak?
    • migata Re: Miałyście tak? 28.03.10, 14:22
      ja się poczułam własnie tak jak mówisz, jak pakowałam jego rzeczy.
      Potforny żal, ale i wielki wiatr w żagle. Powodzenia
      • zapalniczka5 Re: Miałyście tak? 28.03.10, 15:41
        Mąż wyprowadził sięza granicę pół roku temu. Wczesniej nie układało
        się między nami, jego decyzja o wyjeździe spadła na mnie jak grom z
        jasnego nieba. Wyjechał - poczułam wielką ulgę, miałam tyle sił, że
        mogłam góry przenosić. Pakowałam resztę jego rzeczy i z każdą z nich
        czułam jeszcze wielką ulgę. Kilka dni temu złozyłam pozew o rozwód i
        chyba dopiero teraz do mnie dotarło, że to koniec. On nie jest
        zainteresowany powrotem, przez te pół roku bardzo się zmienił,
        niestety na gorsze. Trudno z nim rozmawiać przez telefon, wypisuje
        obraźliwe maile i smsy. Coraz więcej płaczę, myslała, że jak
        złożępozew to jakoś bardziej mi ulży a tu guziksad Jest coraz
        trudniej..... Żal mi naszego 4 - letniego dziecka, które tęskni za
        ojcem. A ojciec ma to gdzieś i myśli, że dziecku kontakt
        telefoniczny wystarczysad
        Macie kobietki jakieś rady? Jak to sobie poukładać w głowie, żeby
        znowu mieć siły jak wczesniej?
    • anek007 Re: Miałyście tak? 28.03.10, 20:20
      Nie wiem jak sobie radzić dalej. Mąż też mnie zostawil. Złożył pozew o rozwód i z tego co zdołałam sie dowiedzieć chce obebrać mi dziecko. Orócz tego nie mam pracy, mieszkam u rodziców bo mieszkanie jakie kupiliśmy z mężem jest w stanie surowym. Nie pracuje bo wychowuje dziecko, oboje tak postanowilismy. Teraz nagle mnie zostawił, zablokował konto... Jest koszmarnie... Moja samoocena jest poniżej 0. Nie wiem jak poukładac sobie zycie na nowo. Od czego zaczac. Szkoda mi też dziecka bo nic nie rozumie, tęskni za ojcem. Mi też się trudno otrząsnąć bo mąż nie dawał mi żadnych sygnałów, że w naszym małżeństwie jest coś nie tak. Normalnie kanał i dno. Jak odzyskać siły, jak żyć dalej i być szczęśliwą. Możę któraś z Was zna odpowieź?
      • telma78 Re: Miałyście tak? 28.03.10, 22:07
        Dziewczyny, mogę pocieszyć w ten sposób, ponieważ zawsze ponoć po rozstaniu jest taki niby czas żałoby, może on u Was jeszcze trwa? U mnie minął okres nadziei i "żałoby", mam oczywiście w sobie ogromny smutek, żal.. Dzisiaj miałam zły dzień, zrobiłam dziecku pierogi z paczki na obiad, bo zwyczajnie nie chciało mi się, a raczej nie miałam siły przy garach stać, ba nawet pozamiatać podłogi.
        Trudno mi radzić co zrobić w sytuacji, kiedy się nie ma pracy, a już zupełnie jak mąż chce odebrać dziecko, bo to chyba największą tragedia.
        Ja też nie mam stałej pracy, zarabiam sama ale męczę się jak moge, bo im więcej pracuję tym więcej zarobię. Na szczęście mój ex zapowiedział, że będzie mi dość płacił, że razem z moimi dochodami powinno mi wystarczyć, a mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu i to w dużym mieście, więc to dużo kosztuje. chciałabym je zmienić na mniejsze i tańsze, ale nie chcę tego robic synkowi, bo teraz najbardziej potrzebuje stabilizacji we wszystkich innych sferach życia.
        Najbardziej przeraża mnie właśnie kwestia finansowa, brak Ojca dla synka i to, że zostanę sama na długie lata, a może na całe życie..
Pełna wersja