evela1982
05.04.10, 00:17
Jestem mamą dwoch synkow, 2 i 3 latka. Praktycznie odkad sie
urodzili mieszkam u rodziców, tylko raz był okres, ze mieszkalismy z
nim jakies 3 m-ce, potem on wyjechal za granice, gdy wrocił były
sporadyczne kontakty i to głownie z mojej inicjatywy, bo starszy
synek chcial "jechac do taty". Dzwoniłam...dla Syna. Dodam,ze zawsze
jak sie poklocilismy on robil mi "na złosc", potrafil nie odzywac
sie miesiąc, traktował dzieci jak "karte przetargowa" by wymoc cos
na mnie, bym poczula sie gorsza, bo to niby JA rozbijam rodzine ze
jestem ta zła, ble ble ble, etc. i co gorsza...udawało mu się to!
Wykonczył mnie psychicznie, w koncu wyladowalam u psychologa, a
potem u psychatry, leczylam sie na depresje. Ostatnio moje dzieci
dosc czesto widywały ojca, bo postanowiłam ,ze moze uda sie jeszcze
cos stworzyc z tym człowiekiem, glownie miałam na wzgledzie moje
dzieci. Ale...przez ten okres "tatus" pokazał sie dzieciom z tej
prawdziwej strony, kilkakrotnie robil awantury przy nich(bo cos tam
mu sie nie spodobało kłocac się z tesciową) darł sie , az mu bebechy
latały, dzieci strasznie płakały,na moja prosbe by przestał
odpowiedział tylko "w h...ju to mam"

I jeszcze bylo kilka takich
awantur i sytuacji w ktorych pokazywał swoje nerwy. Wrocilam do
rodziców. Teraz są święta, a on znowu "kochany tatus" chce dzieci
zobaczyć. Gdy zapytałam starszego Synka, czy chce jechac do babci
(tesciowa) i do taty to odpowiedział mi "Nie, nie chcem jechac do
tatusia, tatus niedobry" Poryczalam się jak bóbr. Nie wiem co mam
dalej robić jak bedzie chciał kontaktu z dziećmi????? Boje sie, ze
bedzie znow robil mi problemy, a ja nigdy nie chcialam zabraniac mu
kontaktów z dziećmi:/Tylko , ze teraz zaszczuł mi dzieci, boja sie
jego. Czuje, ze znowu zaczyna sie to błędne koło, ale ja juz
postawilam na...ROZWÓD. Ale to ja, a co dzieci?, szkoda mi moich
maluszków