mamaula30
08.04.10, 09:23
witam, zbliza sie nastepna sprawa o alimenty na moja 4, 5 letnia
corcie,na poprzedniej ojciec przyniosl odpowiedz na pozew wiec sie
wlasciwie nie odbyła -Sędzina zapytała raz czy zgadzam sie na
350zł...odmówiłam.
odpisałam na jego odpowiedz -starajac sie udowodnic ze pomimo iz nie
pracuje jego mozliwosci zarobkowe sa wieksze niz podaje(ok.500zl) i
ze stac go na rzeczy typu-zagraniczne wyjazdy, samochod, remont
mieszkania, firmowe ciuchy, dwa telefony komorkowe,oraz dodalam
oferty pracy z UP dla jego wyksztalcenia(8 w ciagu dnia) przy czym
on twierdzi ze pracy brak...oraz udowodnilam ze nigdy nie chcial
pracowac legalnie bo na czarno zarabi 3 razy tyle-poprosilam o
przyniesienie przez niego swiadectw pracy z ostatnich 10 lat...mam
nadzieje ze to wystarczy-on ciagle mnie straszy ze jak bedzie mial
wieksze alimenty niz te 350 to nie bedzie spotykal sie z dzieckiem
bo biletu nie kupi...mam juz tego dosc-chcialam sie z nim dogadac na
450 ale on uparcie twierdzi ze niema...jak myslicie co teraz na to
Sąd...on twierdzi ze utrzymuje go narzeczona...dodam ze ma wlasne
mieszkanie -ja mieszkanie wynajmuje...nie pracuje od 4 miesiecy z
powodu gdyz dziecko zapadlo na chorobe refluksowa zołądka i przełyku
i teraz doszło atopowe zapalenie skóry...czy śędzia bierze pod uwage
to że dzieckjo jest chore i musi stale przyjmowac leki-czy ktos mial
podobna sytuację?
Czy mam sie zgodzic na proponowana przez śąd sume np.400zł czy nie-
jesli nie to co wtedy sie mówi i jakie papiery sie składa potem?