pierwsze rozmowy o tatusiu-tym razem moja kolej:(

27.02.04, 12:22
Wczoraj przeprowadziłam chyba pierwszą rozmowę na powyższy temat. Rozmowa to
za dużo powiedziane, raczej było to wprowadzenie słowa "tata" do słownika
Kuby.

Rysowaliśmy sobie domki, w każdym mieszkał ktoś inny, w jednym mama z Kubą,
w drugim babcia z dziadkiem itd., w jednym z domków mieszkał tata.
Potrenowaliśmy kto w którym mieszka, żaden domek nie wzbudził w Kubie
większej ciekawości, pokazywał i nazywał wszystkich bez uwzględniania jakiś
preferencji.

Później zaczęłam się zastanawiać, bo ten tata jako jedyny mieszkał sam w
domku, czy nie lepiej gdybym narysowała od razu że tata mieszka jeszcze z
panią i dzieckiem i kolejny trudny temat byłby rozpoczęty...?

Kuba nie ma kontaktu z tatą i nie wiem jak to będzie w przyszłości, w
kwietniu skończy dwa lata i za jakiś czas pójdzie do przedszkola więc coś tam
będzie musiał wiedzieć. Po konsultacji z psychologiem powoli układam sobie w
głowie jak to wszystko przedstawić, wykorzystując oczywiście "sytuacyjne
okazje" do przekazania wiedzy na temat.

Tylko co z tym tatowym domkiem zrobić...?może coś doradzicie..?

dorka


    • iwona3 Re: pierwsze rozmowy o tatusiu-tym razem moja kol 27.02.04, 12:38
      Ja myślę, że nie ma sensu „wychodzić przed orkiestrę”. Tzn. nie trzeba próbować
      układać czegokolwiek tak małemu dziecku. Tym bardziej, że nie ma kontaktu z
      ojcem. W tej chwili opowiadasz Kubie o rzeczach dla niego abstrakcyjnych – on
      nie wie, co to ojciec i prawdopodobnie nie czuje braku ojca. Dopiero za jakiś
      czas będzie w stanie dostrzec to puste miejsce. I wtedy sam Ci o tym powie, sam
      zapyta o tatę. To będzie dobry moment, żeby mu powolutku tłumaczyć całą
      sytuację. A już mówienie o nowej pani, moim zdaniem, w ogóle nie ma sensu.
      Dziecko dwuletnie tego nie zrozumie, ta informacja nie jest mu do niczego
      potrzebna. To jest bardzo ważny wątek dla Ciebie, ale nie dla niego.
      Nie spiesz się, takich rozmów przeprowadzisz jeszcze z Kubą setki.
      Pozdrawiam
      • dorka_mama_jakubka Re: pierwsze rozmowy o tatusiu-tym razem moja kol 27.02.04, 12:52
        z tym wychodzeniem przed orkiestrem to może masz racje, ale w sumie moim celem
        jest na razie wprowadzenie słowa tata, takiego samego jak wiele innych których
        się teraz uczy. Do tej pory "osobnik" rodzaju męskiego był panem, sąsiadem,
        wujkiem, dziadkiem itp.Przy okazji chociażby przyjeć urodzinowych kolegów czy
        koleżanek zetknie się z tym słowem to przecież normalne.

        Przy okazji zastanawiam się co dalej..?i stąd to moje pytanie o całą reszte.

        dorka
        • carlafehr Re: pierwsze rozmowy o tatusiu-tym razem moja kol 27.02.04, 14:09
          Cześć Dorko,

          a ja myślę, że to nie jest wychodzenie przed orkiestrę i że spokojnie możesz
          wprowadzić do domku taty panią i dziecko. W końcu to jest z jednej strony
          zwykła wiedza o świecie, a zdrugiej strony zważywszy na brak taty sądzę, że
          lepiej, żeby wiedział o istnieniu instytucji pod tytułem "tata" od Ciebie a nie
          dopiero z przedszkola.

          pzdr.
          MonikaS
    • iwona3 Re: pierwsze rozmowy o tatusiu-tym razem moja kol 27.02.04, 15:12
      Carlafehr, o tym, że istnieją tatowie moje dziecko dowiedziało się w
      przedszkolu. Wcześniej owszem, widziało tatów w piaskownicach, sklepach, u
      znajomych, bawiło się z nimi, ale jakoś nie docierało do niego, na czym tata
      polega. Dopiero widząc ojców odbierających z przedszkola dzieci, kiedy jedno
      przekrzykuje drugie: „to jest moja mama! to jest mój tata!” zrozumiało, że coś
      jest nie tak. I nie było żadnego dramatu, nie było mu przykro. To MNIE było
      przykro. Moje dziecko chciało tylko potwierdzenia, że tata i u nas powinien
      być, ale fizycznie go z nami nie ma. Sprawa czysto techniczna. Pewnie kiedyś
      (może już niedługo, a może za kilka lat) przyjdzie taki moment, kiedy moje
      dziecko w jakiś sposób zaboli fakt braku ojca. Spodziewam się, że nastąpi etap
      idealizowania nieobecnego taty, później być może gniewu i odrzucenia, a na
      końcu – obojętności. Takie jest życie i tyle. Żebyśmy nie wiem jak dobrze
      chciały dziecko przygotować na odkrycie tej prawdy, to i tak nie unikniemy fali
      emocji, która przejdzie przez nasze dziecko. Najważniejsze, żeby nie
      dramatyzować, nie wyolbrzymiać problemu i najpierw sobie samej poukładać
      wszystko w tym temacie.
      W umieszczeniu jakiejś pani w domku taty nie ma nic złego. Tylko na tym etapie
      i w tym wieku dziecku to wisi. I o tym całym rysowaniu bardzo szybko zapomni, a
      o pani szczególnie, bo jest postacią w stu procentach abstrakcyjną. Warto
      przedstawić ją pozytywnie lub przynajmniej neutralnie, ale za 2 – 3 lata.
      Pozdrawiam
    • pabloha pan ...pan ... pan ... 27.02.04, 23:36
      Witaj Dorko,
      mój Synek skończył wczoraj 2,5 roku. Jedną z niewielu rzeczy spędzających mi
      sen z powiek jest wprowadzenie i wychowywanie dziecka w rodzinie bez ojca.
      Dziecko nie musi rozumieć znaczenia słowa 'tata', by odczuwać jego nienazwany
      (?)brak. Synek ostatnio mówi, ze wszystko zrobił PAN (a takowy w moim zyciu nie
      istnieje!: PAN przyniósł krzesło, spłuczkę zepsuł PAN, itd. Kiedyś była to
      mama, babcia, dziadek czy ciocia. Gdy czytamy/oglądamy jakąs książeczke
      PRZEWAZNIE juz na samym początku przedstawiona jest rodzina z TATĄ, niezależnie
      od tego, czy to jest gazetka do nauki angielskiego czy historia psa Ciapka.
      Mówię wtedy, ze to jest mama, tata i synek, ale do Niego to nie dociera. W jego
      świadomości narazie jest to pan. Bardzo lubi męskie towarzystwo. Serce mi sie
      kroi, ale przeciez nie moge NA SIŁĘ układac sobie zycia, by miał pełną
      rodzinę.
      Na forum znalazłam posty na temat braku ojca, więc warto poszukać, były też
      tytuły książek o samodzielnym wychowywaniu dzieci i wprowadzaniu ich w świat
      bez ojca. Jesli ich nie znajdziesz, mam je zapisane, odszukam i mogę podać Ci
      po niedzieli (po egzaminie, brrrrr!!!)
      pozdrawiam serdecznie
      • edz.anna Re: pan ...pan ... pan ...- prosba o ksiązki 29.02.04, 22:10
        CZy mogłabys podac te tytuły. Moe dziewczyny podawały jakies ksiązki o cókach
        wychowywanych bez ojca? O chłopcach jest swietna książka - "zdradzony przez
        ojca", ale o dziewczynkach nic nie znalazłam.
        Dziekismile
        Ania
        • pabloha TYTUŁY KSIĄŻEK 29.02.04, 22:41
          Podaję tytuły, które dziewczyny podały wcześniej, sprawdź, co nadawałoby się w
          Waszym przypadku:
          Wojciech Eichelberg 'O co pytają dzieci', 'Synowie i ojcowie', 'Zdradzony przez
          ojca'
          Lothar Schon 'Tęsknota za nieobecnym ojcem'
          Robert Bly 'Żelazny Jan'
          powodzenia
      • dorka_mama_jakubka Re: pan ...pan ... pan ... 01.03.04, 12:48
        u nas też jakby więcej słowa "pan" ostatnio, a może to tylko moje podświadome
        doszukiwanie się czegoś niepokojącegosad
        Ja oczywiście na bieżąco śledze wątki na forum na te tematy i ksiązkami
        zdązyłam się również zainteresować ale te książki przyznam się szczere w mojej
        głowie wprowadzają dodatkowe stresy i obawy. Mniej emocjonalnie i naturalnie
        podchodzę do sprawy bez wgłębiania się w psychologiczne aspekty wypowiedzi
        mądrych psychologów na ten temat. Bardziej interesują mnie spostrzeżenia z
        życia wziętesmile.

        może ktoś jeszcze zabierze głos w dyskusji.

        dorka
        • plusania pytanie odnosnie w/w ksiazek! 03.03.04, 13:24
          Drogie Mamy!
          Ktora z wymienionych ksiazek jest godna polecena i przeczytania???
          Wszystkich kupic nie moge, a bardzo mi zalezy by cos wiecej na ten temat
          przeczytac ...
          A moze jakas inna, sprawdzona mi polecicie, bardzo prosze!

          Pozdr.
          Ania
Pełna wersja