czy moge do was dołączyć ??

27.02.04, 15:46
też jestem od niedawna samotną matką polką z 3 dzieci , chciałabym wiedzieć
jak sobie poradziłyście psychicznie , czy miałyście wsparcie rodziny ,a może
pomógł wam psycholog ?, czasami myślę że już jest lepiej ale są dni kiedy
siadam i wyję i mam wszystkiego dość
    • chalsia Re: czy moge do was dołączyć ?? 27.02.04, 22:18
      Witaj.
      Rodzina (przede wszytskim rodzice) wspierali mnie. Bardzo. Przede wszystkim
      tym, że byli ze mną (zamieszkali wtedy ze mną). Nie wiem, jak bym przeżyła
      pierwsze 3 miesiące po rozstaniu bez nich. Znajomi też - z racji odległości -
      głównie telefonicznie. Mieli cierpliwość i siłę by wysłuchiwać moje żale i
      wynurzenia. Forum też pomaga. I w 2 tygodnie po rozstaniu zaczęłam chodzić do
      psychoterapeuty - bardzo pomaga.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • czarna.porzeczka Re: czy moge do was dołączyć ?? 27.02.04, 23:53
      Tak. Witajsmile)))))))
      Trzymaj sie na calego, bo jak nie Ty to kto. Nos do gory, masz dla kogo zyc. Za
      5 lat bedziesz sie usmiechac do zycia NAPEWNO.
      Pozdrawiam
    • justinka_s Re: czy moge do was dołączyć ?? 28.02.04, 11:35
      hejka
      historia podobna do mojej
      bardzo dobrze Cię rozumiem, u mnie mija już prawie rok...ale nadal do końca w
      porządku nie jest
      korzystalam z pomocy psychologa ale dopiero po paru mies. a szkoda
      polecam jednak
      rodzina mi pomagała, znajomi tez...ale niestety nie była to pomoc w formie
      przytulenia, zapytania jak sobie daję radę, co czuję itp, bali sie rozmawiać,
      bali sie przypominać mi cokolwiek
      pomagali zapomnieć, byli w każdy weekend, przyjeżdżali, dzwonili czasami,
      oferowali pomoc materialną, przy pilnowaniu dziecka, przy przeprowadzce, ale to
      też dużo
      chwalili mnie, ze daję świetnie sobie radę
      dopiero psycholog pomogła mi tak naprawde psychicznie się otworzyć, chociaż
      poza nią mam tylko jedną koleżankę, z którą mogę tak porozmawiąc

      bedziesz miałą huśtawki nastroju, niepewnośc, płacz...ja do tej pory często w
      wwannie rycze a raczej wyję nad swoim losem...trudno zapomnieć 1/3
      zycia...niestety
      złę to pocieszenie, ale czas goi rany, zabliźnią się trochę, ale daj ujście
      swoim emocjom, nie zamykaj sie w sobie tak jak ja to zrobilam, rozmawiaj o tym
      z innymi, suchaj ich rad, ich problemów
      pomagalo mi jak ja pomagałam innym, doradzałam, pożyczałam pieniądze, pomagałam
      zrobić zakupy itp
      zajęłam się sobą, zadbalam o siebie jak nigdy, czegoś dokonałam, to mi pomagało
      zajęlam się praca i dzieckiem...i w końcu bliskimi, poodwiedzałam ludzi,
      poznałąm nowych itp
      a forum..cóż na początku pomagalo teraz różnie, najbardziej mnie boli, jak ktoś
      broni tych dwojga, albo zarzuca, ze mój związek nie był zdrowy albo ja w nim
      bylam chora...to bardzo bolesne, i...czasami myślę, ze nie powinnam tu
      wchodzić...bo też nie czuję, ze ktoś mi tak pomaga jak np. psycholog, albo
      serdeczna przjaciółka,
      poznałam tu jedną osobe, któa pomogła mi, ale to kontakt mailowy teraz
      jeżeli bede umiala Ci pomóc pisz na priva..t.am chyba lepiej

      i pozdrawiam serdecznie, trzymaj się mocno, bądź pewna, ze dasz radę w każdej
      sytuacji...a najgorsze masz już za sobą
      • bsl Re: czy moge do was dołączyć ?? 28.02.04, 20:04
        witam i dziękuję za rady , staramy się jakoś sobie radzić tzn moje dwie
        wspaniałe córunie i mały synek i ja , tata cóż raz jest raz go nie ma ma
        przeciez swoje obowiązki praca nowa pani więc czas dla dzieci jest ograniczony
        ale chyba tak jest wszędzie na początku zapewnienia ze będe zawsze jak
        będziecie mnie potrzebowac , później nie moge pprzeciez to fizycznie niemożliwe
        ciągle do was przyjeżdżać , (jesteś opiekunką dzieci a ja zarabiam na nie więc
        nie zawracaj mi dupy o każdej porze dnia , radź sobie sama ),chodzę do
        psychologa muszę sama wyjśc na prostą bo jeżeli ja będe w dole to moje dzieci
        nie będa szczęśliwe , różnie mi to wychodzi ale staram sie , dzisiaj moja mam
        pojechała do szpitala chyba to coś poważnego i znowu dół , i pytanie
        dlaczego ?, a może trzeba przejśc przez piekło zeby zobaczyć niebo , podobno co
        nas nie zabije to wzmocni
    • mamazuczka Re: czy moge do was dołączyć ?? 29.02.04, 09:36
      bsl nie będę Ci mówiła, że jest OK. Od tego sa kolorowe pisemka, śliczne
      reklamy w TV ukazujące zadbaną, młodą i oczywiście piękną mamę u boku jakże
      radosnego i zadowolonego bobaska.

      Życie jak już wiesz jest zupełnie inne. Ja się na tamto dałam nabrać. Nic nie
      wiedziałam o depresji która mnie weźmie 3 m-ce po porodzie itp. Ale to już masz
      za sobą.

      Jest cholernie ciężko. A z trójką dzieciaczków - to nawet nie wiem jak to
      określić...

      Mi nie pomagał NIKT. Gdy urodziłam dziecko zostałam sama w mieszkaniu bo
      wyprowadziłam się od tatusia dziecka. Co prawda przychodził, ale raczej po to,
      by zostało mu podane (jedzenie, picie) pomocy zero. Ani fizycznej ani tym
      bardziej wsparcia psychicznego bo - 'chciałaś dziecko - TO MASZ!!!!' - i na tym
      jakże budującym stwierdzeniu się kończyło.

      Moja Mama nie żyje od 7 lat. Ojciec mieszka daleko od Warszawy. Niedaleko mnie
      jest moja babcia (80 lat) - choćby chciała pomóc to nawet nie zawsze może. A
      problemami staram się jej nie obarczać, bo i podejście ma nieco inne a i swoje
      problemy. Rodzina - owszem - była w pierwszych kilku tygodniach po urodzeniu
      dziecka. Ale wówczas to JA potrzebowałam spokoju, a nie telefonów co pół
      godziny z pytaniem co teraz dziecko robi (a np. po dłuuuugim czasie udało mi
      się go uśpić i sama chciałm odpocząć - a tu telefon budzący jego i mnie).

      Krótko - zeby się nie rozpisywać - sama musiałam to przejść. Zero pomocy od
      nikogo. Owszem wsparcie psychiczne od ojca i brata ale tylko telefoniczne z
      racji odległości.

      Od kwietnia nie będę miała pracy i pieniędzy na utrzymanie bo dostałam
      wypowiedzenie. Mam sprawę o alimenty bo tatuś nie poczuwa się do płacenia. Będę
      miała sprawę o ustalenie widzeń tatusia - bo tatuś taaaaak kocha dziecko, że
      zakłada sprawę (głównie po to, by mi przypieprzyć). Nie mogę znaleźć pracy. Mam
      przewlekłą chorobę, od 3 tygodni nie ruszam się z domu i nie widuję nikogo poza
      lekarzem do dziecka i dzieckiem. Mam ochotę wyć. Mam już rozmiękczenie mózgu.
      Wylądowałam u psychologa, bo mniej więcej rok temu już niczego mi się nie
      chciało i machinalnie wykonywałam obowiązki przy dziecku. Ale nie trwało to
      długo, gdzieś miesiąc, półtora, bo to kosztuje, a ja pieniędzy nie miałam zbyt
      dużo.

      Jest fatalnie. Nie będę Cię w stanie pocieszyć.... ciągle mam nadzieję, że
      będzie lepiej, ale to chyba tylko marzenia.....

      będziesz wyła, będziesz płakała jeszcze nie jeden raz. Powiem Ci tylko jedno -
      i to będzie pocieszające - jestem SZCZĘŚLIWA, że nie jestem z tatusiem mojego
      dziecka. I za to dziękuję Bogu. Ale będzie mi mieszazł do końca życia swojego,
      bo dziecko ma jego nazwisko....

      Ja płaczę i wyję nie za tatusiem, tylko dlatego, ze nie mam juz siłyu, że
      jestem przemęczona, nie mam na raziek opiekunki (koszty), jestem po prostu sama
      z problemami dnia codziennego i dlatego płaczę, wyję, i niekiedy mam tego
      dość....
      ale jestem też szczęśliwa, bo nawet takiego życia nie zamieniłabym na to życie
      jakie wiodłam u boku tatusia ale bez mojego dziecka.

      pozdrawiam
      wyj - bo to pomaga. też tak robię sad(((

      Brygida - mama Żuczka
Pełna wersja