mamawsieci
01.05.10, 18:52
prosze o rade, juz jestem wykonczona emocjonalnie
mala jest zabierana do taty regularnie, nie widuje sie tylko wowczas
jak jest chora bo on do niej wtedy nie chce przychodzic
problem polega na tym ze ja oczekuje ze jak ja bierze i gdzie jedzie
np do innego miasta chce o tym wiedziec, to samo dotyczy odbierania
jej z przedszkola
prosty sms, odebralem jest ok, dojechalem jest ok
nie raz bylo tak ze sie mloda u niego rozchorowala i nawet mnie nie
informowal! ni emoze brac niekotrych lekow ...ma astme...
nie jestem w stanie tego czlowieka przekonac o tym, ze mam prawo
wiedziec co sie dzieje z dzieckiem, w koncu to nie jest jego wlasnosc
sad ustalil widzenia ja ich nie ograniczam wrecz przeciwnie...ale to
nieludzkie tak postepowac ze nie infomuej mnie o podstawowoych
sprawach, ona jest strasznie alergiczna on wlasciwie jej nie
wychowywal rozstalismy sie jak miala rok i naprawde obawiam sie o jej
zdrowie i bezpieczenstwo, jak kazda kochajaca mama...to normalne
przeciez
czy istnieje ...oprocz ludzkiego zachowania..na to nie moge liczyc
niestety ... jakis paragraf mowiacy o tym ze mam prawo wiedziec gdzie
przebywa moje dziecko kiedy jest z ojcem w czasie wizyty? i jesli nie
jest przestrzegany to co mozna zrobic?
dodam tylko ze nie ingeruje w te kontakty np. dzwoniac po 100 razy,
ja tylko chce wiedziec o odebraniu z przedszkola, rozne sie zdarzaja
sytuacje oraz o tym, ze jesli dziecko nie jedzie do taty tylko 200 km
dalej to tez chce wiedziec czy dotarla i wszystko gra
to jest nieludzkie zachowanie z jego strony i nic nie jest w stanie
go przekonac o tym, ze tak normalnie po ludzku powinien uszanowac to
ze mam prawo do informacji na temat dziecka
poradzcie sa jakies sposoby zeby to na miekko zalatwic lub w
ostatecznosci sadem? czy nie jest to naduzywanie wladzy
rodzicielskiej?
dziekuje
ania