wizyty u taty a informowanie - pilne

01.05.10, 18:52
prosze o rade, juz jestem wykonczona emocjonalnie

mala jest zabierana do taty regularnie, nie widuje sie tylko wowczas
jak jest chora bo on do niej wtedy nie chce przychodzic

problem polega na tym ze ja oczekuje ze jak ja bierze i gdzie jedzie
np do innego miasta chce o tym wiedziec, to samo dotyczy odbierania
jej z przedszkola
prosty sms, odebralem jest ok, dojechalem jest ok

nie raz bylo tak ze sie mloda u niego rozchorowala i nawet mnie nie
informowal! ni emoze brac niekotrych lekow ...ma astme...
nie jestem w stanie tego czlowieka przekonac o tym, ze mam prawo
wiedziec co sie dzieje z dzieckiem, w koncu to nie jest jego wlasnosc

sad ustalil widzenia ja ich nie ograniczam wrecz przeciwnie...ale to
nieludzkie tak postepowac ze nie infomuej mnie o podstawowoych
sprawach, ona jest strasznie alergiczna on wlasciwie jej nie
wychowywal rozstalismy sie jak miala rok i naprawde obawiam sie o jej
zdrowie i bezpieczenstwo, jak kazda kochajaca mama...to normalne
przeciez

czy istnieje ...oprocz ludzkiego zachowania..na to nie moge liczyc
niestety ... jakis paragraf mowiacy o tym ze mam prawo wiedziec gdzie
przebywa moje dziecko kiedy jest z ojcem w czasie wizyty? i jesli nie
jest przestrzegany to co mozna zrobic?

dodam tylko ze nie ingeruje w te kontakty np. dzwoniac po 100 razy,
ja tylko chce wiedziec o odebraniu z przedszkola, rozne sie zdarzaja
sytuacje oraz o tym, ze jesli dziecko nie jedzie do taty tylko 200 km
dalej to tez chce wiedziec czy dotarla i wszystko gra

to jest nieludzkie zachowanie z jego strony i nic nie jest w stanie
go przekonac o tym, ze tak normalnie po ludzku powinien uszanowac to
ze mam prawo do informacji na temat dziecka

poradzcie sa jakies sposoby zeby to na miekko zalatwic lub w
ostatecznosci sadem? czy nie jest to naduzywanie wladzy
rodzicielskiej?

dziekuje
ania
    • annakate Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 01.05.10, 22:57
      sądownie sie nie da tego załatwic; wprawdzie niby rodzić ma prawo wiedzieć,
      gdzie jest dziecko, ale nigdzie nie jest zapisane z jaka częstotliwością ma byc
      informowany. Raz w tygodniu? raz dziennie? przy wyjściu i powrocie ze spaceru?
      Czy na podwórko też? a do toalety? Można to doprowadzić do absurdu.
      Zostaje sie dogadać po ludzku.
      • chalsia Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 02.05.10, 00:04
        > sądownie sie nie da tego załatwic; wprawdzie niby rodzić ma prawo wiedzieć,
        > gdzie jest dziecko, ale nigdzie nie jest zapisane z jaka częstotliwością ma byc
        > informowany.

        a co w sytuacji, gdy jedyna wiedza jaką się ma w takiej sytuacji to taka, że
        dziecko jest z ojcem (przynajmniej teoretycznie) ?
        Ojciec nie ujawnia miejsca swojego zamieszkania, do którego zabiera dziecko -
        dotyczy to i weekendów i wakacji.
        • majka003 Re:Chalsia... 02.05.10, 14:01
          To wtedy można wnieść o ustalenie m-ca zamieszkania tatusia.To rzecz akurat
          powinno się wiedzieć i w jakich warunkach dziecko przebywa u tatusia.
        • zwiatrem Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 17.05.10, 00:47
          nawet przy ograniczeniu wladzy rodzicowi pozostaje wladza co do miejsca
          zamieszkiwania, odpoczynku, nauki itepe, zatem tutaj moze jakas szczelinka dla
          Ciebie do wykorzystania, a to, ze nie znasz adresu zamieszkania to naprawde nie
          jest dobre, technicznie i logicznie, bo emocje odcinam
    • tylkotroche Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 02.05.10, 09:39
      chce wiedzieć o odebraniu z przedszkola
      – jak rozumiem , jest to wcześniej ustalone, że ex odbiera. Wiec po co ?Jak nie odbierze, to przedszkole zadzwoni. Najlepiej powiedzieć rano pani w przedszkolu, że dziś odbierze tata.
      jesli dziecko nie jedzie do taty tylko 200 km dalej to tez chce wiedzieć czy dotarła –
      -jak rozumiem nie jedzie sama, tylko w towarzystwie taty, wiec po co? 200 km to nie wyprawa wołami do Mozambiku, a nieszczęście może się zdarzyć w drodze 1 km do sklepu...
      Jak się cos stanie poważnego to Cie zawiadomią. Brak wiadomości to dobra wiadomość.
      Ciesz się, ze ma takiego samodzielnego tatę. Na przyszłość poinformuj co do leków i koniec.
      Wcale się mu nie dziwie, że nie chce cie ciągle zapewniać, ze wszystko OK. To nie dla dobra twojej córki tylko dla twojego dobrego samopoczucia. Moim zdaniem dobrze uczy dziecko, ze nie jest odpowiedzialne za dobre samopoczucie mamy.
      ze mam prawo do informacji na temat dziecka – to nie już nie jest informacja tylko kontrola…
    • janetat Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 03.05.10, 00:00
      a ja Cie rozumiem smile
      nie piszesz jak są okreslone kontakty z dzieckiem przez sąd, stąd mozna
      przypuszczać, że odbieranie dziecka z przedszkola w dniu kontaktów jest
      przewidziane w postanowieniu-wobec nie podania przez Ciebie innych informacji
      jesli masz ustalone msce pobytu dziecka przy sobie a ojciec w inny dzień niż
      dzień kontaktów odbiera dziecko to ma obowiązek odprowadzić je do Twego msca
      zamieszkania-jak dziecka nie ma-dzwonisz na policję-skoro nie rozumie na zdrową
      logikę, to z czasem zrozumie w ten sposób
      hmm, co do leków to najlepiej spisz leki jakie są zastrzeżone i daj mu tę listę
      z wymogiem pokwitowania odbioru tej listy podpisem ojca z datą odbioru-i zostaw
      tak tę sprawę, dla własnego zdrowia psychicznego
      przepisów o informowaniu nie znam, ale wszyscy, którzy zajmuja się sprawami
      dzieci uważają, że matka musi wiedziec gdzie jest jej dziecko i nie wyobrażają
      sobie, że ojciec mógłby matki nie informować, bo leży to w najlepiej pojętym
      interesie dziecka-dokładnie takie słowa usłyszałam od biegłych z RODK

      jeśli nie ma szansy aby pójść z Twoim byłym na mediacje i zapisać ustalenia, to
      pozostaje Ci pisanie do niego listów-próśb o określone zachowania

      jeśli będziesz miała dowody na nieodpowiedzialne zachowania byłego - to potem
      droga sądowa Ci znów zostaje...

      ps. a czy możesz napisać jakie widzenia dostał były? jesli nie chcesz tu to
      napisz na ajt@interia.pl - pytam z ciekawości, bo ten temat jest u mnie wciąż
      nieustalony

      i nie dobijaj się, że ktoś Ci tu napisze, że dążenie do wiedzy gdzie jest
      dziecko to kontrola-przecież to, co dziecko widziało, jadło wpływa na jego stan
      psychofizyczny i jesli coś będzie nie tak to Ty musisz wiedzieć co się stało, co
      jadło żeby podjąć jakieś działania-sądzę, że niektórym mamom trudno pojąć jak
      niedojrzali mogą być inni ludzie...
      pozdrawiam i trzymaj się smile


      • mamawsieci Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 14.05.10, 20:21
        dzieki za mile slowo smile
        reszta watkow to normalnie jad...az zal czasem to czytac, nie wiem skad
        u ludzi tyle nienawisci?
        napisze w wolnej chwili, tak to jest uregulowane sadownie
        pa
    • this_is_it Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 03.05.10, 01:02
      A Ty informujesz ojca dziecka,o tym,ze odebralas corke z
      przedszkola,ze dojechalas z nia do domu?Zdajesz mu sprawozdanie z
      kazdego dnia ? To juz jest chyba paranoja z Twojej strony.
      • mam-synka Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 04.05.10, 12:27
        this_is_it napisała:

        > A Ty informujesz ojca dziecka,o tym,ze odebralas corke z
        > przedszkola,ze dojechalas z nia do domu?Zdajesz mu sprawozdanie z
        > kazdego dnia ? To juz jest chyba paranoja z Twojej strony.

        A czy uważasz że ojcu korona z głowy spadnie jak wyśle sms "dziecko
        ze mną" ? Odbieranie przez ojca nie jest codzienną czynnością i
        wierz mi, że zdarzy mu się zapomnieć/będzie w korku stać/złamie
        nogę. I kto wtedy będzie siedział zapłakany w przedszkolu że NIKT GO
        NIE ODBIERA???? Tatuś czy zestresowane dziecko? I po co to?
        Dla autorki wątku- dzwoń do ojca za każdym razem kiedy odbiera
        dziecko lub sms'uj - może zmądrzeje
        • krolowanocy Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 04.05.10, 14:14
          > Odbieranie przez ojca nie jest codzienną czynnością i
          > wierz mi, że zdarzy mu się zapomnieć/będzie w korku stać/złamie
          > nogę. I kto wtedy będzie siedział zapłakany w przedszkolu że NIKT
          > GO NIE ODBIERA???? Tatuś czy zestresowane dziecko? I po co to?

          Ma z wyprzedzeniem wysłać smsa że złamie nogę? Czy że zapomni odebrać? E?
          • mam-synka Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 04.05.10, 14:22
            krolowanocy napisała:

            > Ma z wyprzedzeniem wysłać smsa że złamie nogę? Czy że zapomni
            odebrać? E?
            NIE, ale jak nie przyśle, to matka wie, że powinna coś zrobić - np.
            zadzwonić do niego, przedszkola itd. To chyba logiczne? I to działa
            tak naprawdę dla dobra dziecka i ojca, bo łatwiej wytłumaczyć
            dziecku że tatuś nie przyjechał, bo ... niż odkręcać smutek dziecka
            po fakcie "nieprzyjechania tatusia". Ciekawe, czy jak nie przyjedzie
            i nic nie powie i koniec końców matka odbierze, to też ma dzwonić do
            tatusia i pytać czy coś się biedaczkowi stało? A przecież nie zawsze
            ojciec (matka też) mogą uprzedzić, że nie odbiorą/odbiorą później.
            W każdym razie, to autorka i eks powinni się dogadać - jak widzisz
            zdania są różne
            • krolowanocy Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 04.05.10, 14:37
              Że niby dziecko będzie mniej smutne, jak się dowie że się nie zobaczy
              z ojcem godzinę wcześniej?
              Nie przesadzaj z tym zapłakanym dzieckiem, bywa że i matka się spóźni
              do przedszkola, to się zdarza, dziecko od tego nie zostanie jakoś
              strasznie skrzywdzone, przecież samo nie będzie, tylko pod opieką
              pani. A że zostanie samo z panią to i tak się zdarza codziennie
              któremuś dziecku- zawsze jakieś jest odebrane jako ostatnie.
    • a1ma Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 04.05.10, 13:10
      Ja mam tylko pytanie - czy Ty wysyłasz mu sms za każdym razem, kiedy
      odbierasz albo wyjeżdżasz?
      • mam-synka Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 04.05.10, 14:50
        a1ma napisała:

        > Ja mam tylko pytanie - czy Ty wysyłasz mu sms za każdym
        razem, kiedy
        > odbierasz albo wyjeżdżasz?
        >
        A nie powinnaś zapytać raczej czy eksa to interesuje?
        I prawda jest taka, że zapewne po pół roku takiego informowania
        przez ojca, matka przestanie się martwić i albo nie będzie
        potrzebowała tego powiadamiania w takim stopniu albo też eks się
        przyzwyczai. Przecież to normalne, że chce wiedzieć gdzie jest
        dziecko a nie od 16-tej zastanawiać się czy z eks czy w przedszkolu.
        No żesz, gdzie tu problem?
        • mam-synka a jak dziadek/wujek/ciocia raz na jakiś czas? 04.05.10, 14:54
          odbierają Wam dziecko z przedszkola, wiozą gdzieś, to nie wysyłają
          sms'a? Ja tak odpytuję wszystkich, bo to ja odpowiadam za dziecko -
          nawet jeżeli powierzam je opiece innych osób choćby super
          odpowiedzialnych.
          • a1ma Re: a jak dziadek/wujek/ciocia raz na jakiś czas? 04.05.10, 14:59
            mam-synka napisała:

            > odbierają Wam dziecko z przedszkola, wiozą gdzieś, to nie wysyłają
            > sms'a? Ja tak odpytuję wszystkich, bo to ja odpowiadam za dziecko -
            > nawet jeżeli powierzam je opiece innych osób choćby super
            > odpowiedzialnych.

            Oczywiście, kiedy osoba trzecia zajmuje się dzieckiem, to powinna o wszystkim
            informować rodziców.
            Ale ojciec to taki sam rodzic jak matka, więc nie rozumiem, dlaczego chcecie
            traktować go jak osobę trzecią. Odpowiada za dziecko w tym samym stopniu, co matka.
            • mam-synka Re: a jak dziadek/wujek/ciocia raz na jakiś czas? 04.05.10, 15:49
              a1ma napisała:
              > Ale ojciec to taki sam rodzic jak matka, więc nie rozumiem,
              dlaczego chcecie
              > traktować go jak osobę trzecią. Odpowiada za dziecko w tym samym
              stopniu, co ma
              > tka.
              >
              W praktyce zwykle jednak nie jest takim samym rodzicem i o to tu
              chodzi. I zapewne, że tatuś będzie WALCZYĆ żeby sms'ów nie pisać,
              chociaż sumarycznie wyszłoby prościej pisać. A przy
              okazji "normalizować" sytuację z matką - strasznie łatwa dla niego
              okazja.
            • morekac Re: a jak dziadek/wujek/ciocia raz na jakiś czas? 04.05.10, 21:26
              Jak odbiera z przedszkola planowo - to można sobie darowac to
              SMSowanie. Ale przy dłuższej podróży miło jest wiedzieć,że dziecko
              szczęśliwie dojechało...
    • braktalentu Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 15.05.10, 09:50
      "sad ustalil widzenia"

      Możliwości prawne zależą od tego co zawarte jest w postanowieniu sądu.

      "poradzcie sa jakies sposoby zeby to na miekko zalatwic lub w ostatecznosci
      sadem? czy nie jest to naduzywanie wladzy rodzicielskiej?"

      Zachowanie ojca, nie jest nadużywaniem władzy rodzicielskiej. Twoje zachowanie,
      choć osobie postronnej może wydawać się osobliwe również nie jest nadużywaniem
      władzy rodzicielskiej.

      Wydaje mi się, że istnieją sposoby załatwienia sprawy "miękkimi metodami", pod
      warunkiem, że Twoim celem jest uzyskanie informacji o dziecku, a nie
      wychowywanie, czy nękanie dorosłego człowieka w osobie Exa. Warto swoje problemy
      rozwiązywać samemu, bez angażowania w to osób nam nieżyczliwych.

      I tak, można ustalić z wychowawczynią przedszkolną oraz dyrekcją placówki, że w
      razie niezaplanowanego (postanowieniem sądu) odebrania dziecka z przedszkola
      przez ojca lub w razie Jego nieobecności w dniu, w którym odebrać dziecko
      powinien przedszkole zawiadomi Cię telefonicznie.

      Przed planowaną wizytą taty, warto zadzwonić i pod pretekstem pakowania dziecka
      zapytać o plany i poprosić GRZECZNIE o sms'a z informacją o dotarciu do celu.

      Wprowadzić dobrą praktykę informowania ojca o dziecku, w formie i z
      częstotliwością w jakiej sama chciałabyś być informowana. Zawsze możesz się
      wtedy powołać na swoją dobrą wolę i chęć współpracy.

      W ostateczności, jeżeli zupełnie nie panujesz nad swoim niepokojem, zaszyć w
      garderobie dziecka komórkę z oprogramowaniem umożliwiającym śledzenie trasy (np.
      jeden z modeli samsunga ma taką opcję dla biegaczy przełajowych), choć osobiście
      uważam, że pieniądze przeznaczone na taki sprzęt lepiej wydać na terapeutę.

      "on wlasciwie jej nie wychowywal rozstalismy sie jak miala rok i naprawde
      obawiam sie o jej zdrowie i bezpieczenstwo, jak kazda kochajaca mama...to
      normalne przeciez"

      Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem normy. Twój post brzmi raczej histerycznie,
      co nie znaczy, że nie masz podstaw, żeby tak pisać.
      Od jak dawna, jak często i na jak długo ojciec zabiera dziecko?
      Czy został poinformowany (i w jakiej formie) o dolegliwościach zdrowotnych córki
      i zaleceniach lekarskich?
      Jakie masz podstawy do niepokoju o zdrowie i bezpieczeństwo córki?
      Może te podstawy (dziecko wraca posiniaczone?, z dusznościami?, innymi objawami
      zetknięcia się z alergenem?) umożliwią Ci wystąpienie o sądowną zmianę formy
      kontaktów z ojcem na bardziej Ci odpowiadającą.
      • kajda28 Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 15.05.10, 10:31

        >umożliwią Ci wystąpienie o sądowną zmianę formy
        > kontaktów z ojcem na bardziej Ci odpowiadającą.


        jakoś nie zdrowo to zabrzmiało
        • braktalentu Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 15.05.10, 11:31
          Bo sytuacja, w której matka tak bardzo niepokoi się o dziecko jest niezdrowa.
          Jeżeli matka ma ku temu niepokojowi o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka podstawy,
          tzn. jeśli kiedykolwiek dziecko wróciło od ojca w stanie uzasadniającym niepokój
          matki, to ma Ona powód do zaproponowania formy kontaktów, które dziecko przez
          narażaniem Jego zdrowia i życia uchronią. To mam na myśli pisząc o spotkaniach
          "bardziej odpowiadających matce".
          • kajda28 Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 15.05.10, 23:00

            > Bo sytuacja, w której matka tak bardzo niepokoi się o dziecko jest
            niezdrowa.


            Ale nie zawsze niepokój matki jest adekwatny do sytuacji, i wydaje
            mi się że w tej sytuacji tak jest. Dziecko jest z ojcem, z rodzicem
            z takimi samymi prawami jak matka.
            Która z nas na łzy i prośby dziecka które nie chciało zostać w
            przedszkolu nie miała ochoty je zabrać, i sama łzy nie uroniła? Tu
            autorka nawet nie wspomniała że dziecku jest źle u taty, ze nie chce
            z nim jeździć- więc jeżeli samo dziecko czuje się bezpieczne to
            powinno wystarczyć autorce, a nie za wszelką ceną mieć kontrolę nad
            eksem, o której weźmie dziecko z przedszkola, gdzie je wywiezie.
    • kajda28 Re: wizyty u taty a informowanie - pilne 15.05.10, 10:28

      > prosze o rade, juz jestem wykonczona emocjonalnie

      Dlaczego?
      Czy już kiedyś zapomniał odebrać dziecko? Czy jak zachorowało u
      niego dostało leki po których czuło się gorzej?


      on wlasciwie jej nie
      > wychowywal rozstalismy sie jak miala rok

      Nie wiem dlaczego piszesz że jej nie wychowywał, bo z tego co
      opisujesz cały czas to robi.


      naprawde obawiam sie o jej
      > zdrowie i bezpieczenstwo, jak kazda kochajaca mama...to normalne
      > przeciez

      Jak każda mama która zawsze wie lepiej co jest najlepsze dla jej
      dziecka.


      > czy istnieje ...oprocz ludzkiego zachowania..na to nie moge liczyc
      > niestety ... jakis paragraf mowiacy o tym ze mam prawo wiedziec
      gdzie
      > przebywa moje dziecko kiedy jest z ojcem w czasie wizyty? i jesli
      nie
      > jest przestrzegany to co mozna zrobic?

      Pokaż ojcu dziecka że to nic złego i trudnego, pisz do niego za
      każdym razem jak zawieziesz i odbierzesz dziecko z przedszkola, jak
      zamiast prosto do domu pojedziesz gdzieś indziej- nie piszę tego
      złośliwie, tylko jeżeli oczekujesz tego od innych sama to rób.

      Co do leków daj tacie listę jakie może brać, a które nie. Jestem
      ciekawa które nie może, moje dzieciaki też mają astmę więc i mi się
      może przydać.

      I ostatnie pytanie: dlaczego uważasz że osoby które uważają inaczej
      jak Ty sączą jad i chcą Ci tylko dogryźć?
    • ciociacesia ja tam cie rozumiem 16.05.10, 23:12
      bo mój ex jest idiotą, ale tak:
      jesli odwiedza regularnie to swiadczy o tym ze moze nie jest tak zle z jego
      odpowiedzialnoscia?
      jesli przyjmuje do wiadomosci kiedy informujesz go o szczgolnych wymaganiach
      córki to moze nie jest tak zle? ojciec niny mowi mi wprost zebym sie produkowala
      bo on i tak nie słucha

      mysle ze powiedz mu po prostu bez pretencji, bez zadecia ze 'ja mam prawo', ze
      bardzo chcesz zeby cie informowal: i tu lista - zeby dal znac o tym i o tamtym i
      siamtym. zaznacz ze ufasz mu jako rodzicowi i w ogole, ale sobie roche
      schizujesz bo dziecko male, sytuacja nowa i w ogole. zaproponuj ze jesli chce
      mozesz odwdzieczyc sie tym samym. moze wystaczy?
    • zwiatrem mamawsieci 17.05.10, 01:02
      Odnosnie alergii i grup lekow, moje dzieci byly leczone u wielu specjalistow,
      kiedy byly male i mialy dosc mocne alergie. przemieszczajac sie po kraju
      zalozylam zeszyt, tam byl spis nazw lekow, grup, ktorych podac i zapisac nie
      mozna bylo oraz historia choroby.
      Zaden lekarz nigdy nie odmowil wpisania sie do tego zeszytu, moze taka forma
      bylaby odpowiednia w momencie choroby waszego dziecka?

      Nie znam sytuacji i nie wiem, przy kim dziecko ma ustalone opieke,(napisalas
      tylko, ze sad ustalil widzenia) ale jesli okreslono, ze Ty ja sprawujesz masz
      prawo wiedziec co i jak, ot zwyczajnie, bez histerii. (Nie pisze o
      sprawozdaniach lub sledzeniu).
      Wciaz kazde z Was ma prawo wiedziec, co dziecko robi z drugim rodzicem.

      Mysle, ze jedna wizyta w kancelarii prawnej pomoze Ci to ogarnac, jak poprosisz,
      to prawnik, czy radca pomoze Ci sporzadzic pismo do ojca, w sprawie zwrocenia
      uwagi na leki (astma to powazna choroba) oraz porozumienie z Toba, w taki sposob
      aby ojciec wzial to pod rozwage.
      Wspolpraca z rodzicami dotyczaca wychowywania dziecka jest konieczna, inaczej
      jeden wozek pcha sie lub ciagnie w dwie rozne strony i jak widac rodzi
      nieporozumienia.

      Kiedy ktos tutaj pisal, ze dziecka nie mozna zabrac do innego miasta na urlop
      bez zgody ojca, ani za granice, bo ojciec w sadzie powie, ze sie utrudnia, nie
      informuje, a on zgody nie dal, zatem teraz to pasuje do Twojej sytuacji. Jesli
      takie jest prawo to obowiazuje chyba w tym przypadku takze.

      • chalsia Re: mamawsieci 22.05.10, 15:17
        > Kiedy ktos tutaj pisal, ze dziecka nie mozna zabrac do innego miasta na urlop
        > bez zgody ojca,

        BZDURA do kwadratu

        >ani za granice,

        zalezy od celu wyjazdu
        • zwiatrem Re: mamawsieci 22.05.10, 17:15
          nie bzdura, tylko tak bylo napisane w watku ktorejs z tutaj piszacych mam, a
          celem wyjazdu mialy byc wakacje

          • chalsia Re: mamawsieci 22.05.10, 17:22
            zwiatrem napisała:

            > nie bzdura, tylko tak bylo napisane w watku ktorejs z tutaj piszacych mam, a
            > celem wyjazdu mialy byc wakacje

            to, że napisała to którąs z mam, nie czyni z jeszcze z tego obowiązujacego
            prawa. Bo niekoniecznie była to mama, która zna obowiązujące przepisy.
            Jesli dziecko ma ustalony adres zamieszkania przy matce, to matka nie potrzebuje
            niczyjej zgody na wyjazd z dzieckiem na urlop. Jesli w tym czasie ojcu
            przypadają SĄDOWNIE ustalone kontakty, to wystarczy, ze matka zaproponuje ojcu
            inny termin. A jak ojcu nie pasuje - to trudno.
            Jeśli dziecko ma paszport - to w granicach UE matka z dzieckiem nie potrzebuje
            zgody na wyjazd turystyczny. Inaczej jest, gdyby chciała przeprowadzić się na
            stałe za granicę.
Pełna wersja