weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko???

05.05.10, 16:15
Słuchajcie, jak to jest z kontaktami ojca z dziecka? Mój papierowy
bierze malutką, kiedy ma czas, tzn. dzwoni godzinę wczesniej, że ją
zabiera. Nie chcę utrudniać tego, bo wkońcu to jej ojciec, ale
czasami muszę całe plany zmieniać. Generalnie zabiera ja dwa razy w
tygodniu na 4 godziny. Męczy mnie ostatnio o to, żeby mógł ją
zabierać na weekend od piątku do niedzieli na noc, ja nie jestem
zwolenniczką tego pomyłsu, bo malutka ma 2,5 roku i chyba jest
jeszcze trochę mała na takie nocne wypady. Co o tym myślicie?
Powinnam się zgodzić czy nie? Wielkie dzięki...
    • majka003 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 05.05.10, 16:50
      Myś♣lę,że powinnaś dać mu szanse,własciwie imsmile Zobaczysz po pierwszym
      weekendzie czy sobie poradził,a ty będziesz mogła odpocząćsmile
    • burza4 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 05.05.10, 18:14
      Nie musisz zmieniać planów, utrudnianie polega na uniemożliwieniu kontaktów w
      ogóle przez dłuższy czas. Nie musisz się dostosowywać do widzimisię tatusia, to
      on ma się dostosować do was. Kropka.
      A co do weekendów - to już zależy od dziecka, jedne to "powsinogi", które dobrze
      się czują wszędzie i z każdym zostaną, inne są przywiązane do własnego rytmu i
      rytuałow i nie lubią zmian ani obcych ludzi. Sama musisz zdecydować, bo wiesz
      najlepiej jak ojciec potrafi opiekować się dzieckiem i jak mała czuje się w jego
      towarzystwie. Jeśli już - to lepiej wprowadzać takie zwyczaje stopniowo
      zwiększając czas poza domem, a nie rzucać dzieciaka na głęboką wodę.

      Nagłe zabieranie takiego malucha, który nie rozumie pojęcia czasu, i któremu się
      nie da wyjaśnić, że za 2 dni wróci do domu jest złym pomysłem.
      • akcagob Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 05.05.10, 18:25
        Własnie mam podobny pogląd w tej kwestii... Malutka niby uwielbia
        Tatę, ale są dni, ze kiedy zbliża się wizyta to nie chce iść do
        niego...
        czasami przynosi ją po 4 godzinach z nioezmienionym pampersem,
        zziębniętą i głodną i serce mi się kraje jak pomyslę, że tak bedzie
        miała przez cały weekend...
        Malutka niby jest towarzyska, ale jesli przyjdzie moment zasypiania
        to... tylko z Mamusią wink
        Nie chcę jemu uniemożliwiać kontaktu, ale ważniejsze jest dla mnie
        poczucia bezpieczeństwa malutkiej...
        • ciociacesia a zostawialas ja w ogole wczesniej 06.05.10, 08:33
          z kimś na noc?
          moja ma półtora roku. po ukończeniu roku (do roku miała go na co dzień
          -mieszkaliśmy razem) biologicznego widziała z 10 razy. bo on czasu nie miał, bo
          pieniędzy na bilet (7,50 w jedna stronę). i on sobie wymyślił ze ja weźmie na
          weekend. bo jego nawa panna się stresuje moja obecnością a tez chce sobie
          'pomamusiowac'. na razie brak z nim kontaktu od miesiąca, z niecierpliwością
          czekam na kolejny zryw uczuć ojcowskich z jego strony.
          powiem ci tak - ze jej nie karmi i nie przewija przez te 4 godziny jest
          niepokojace. nasz chipsami i cola ale by nakarmił
    • satelitka1 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 05.05.10, 21:09
      myślę, że z oddawaniem dziecka - ojcu na weekendy - jest jak z oddaniem do
      przedszkola: można wtedy, gdy dziecko jest na tyle duże, że może już powiedzieć
      czy nie dzieje mu się krzywda. I nie zakładam, że twoj ex to krzywdziciel dzieci
      - jednak może miec inne pojęcie - na temat spraw żywotnych dla malucha (zarówno
      co do oddalenia od mamy, sposobu zabawy, jak i diety czy stanu zdrowia). Masz
      pewnośś, że opieka ojca będzie właściwa i odpowiedzialna? Z reguły płodzimierze
      obecni duchem na tym forum: to ostatnie łajzy, niebieskie ptaki, pijaki, cpuny i
      dziwkarze...wink
      • mk.2.1 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 05.05.10, 22:23
        Ja uważam, że dziecko jest za małe na takie spędzanie czasu poza domem.
      • mamba30 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 06.05.10, 08:52
        satelitka1 napisała:

        Z reguły płodzimierze
        > obecni duchem na tym forum: to ostatnie łajzy, niebieskie ptaki,
        pijaki, cpuny
        > i
        > dziwkarze...wink

        I pomysleć, że tym wszystkich "kutafonom" ufałyscie na tyle, żeby
        sie z nimi wiązać i miec dzieci.

        Jakims dziwnym trafem ci sami panowie cacy w związku (przynajmniej
        do pewnego momentu), po rozejściu się stają się osobnikami
        niezrównoważonymi, niezdolnymi do opieki nad własnym potomstwem...
        Ciekawe zjawisko.
        • ciociacesia zaiste ciekawe :) 06.05.10, 10:30
          ale niekiedy wytłumaczyc sie je da.
          na przykladzie mojego misiaczka moze opowiem:
          dopuki misiaczkowi zalezy to słucha co mam do powiedzenia, liczy sie z moim
          zdaniem i opinia, nawet jesli sie nie zgadza to przemysli, podyskutuje,
          przedstawi swoje zdanie
          od kiedy odszedl do nowej pani w ogole nie słucha tego co mowie i mowi o tym
          wprost. ze wzgledu na moje jojczenie nie paliol w domu i przy dziecku, teraz
          nikt mu nie jojczy.
          byl ze mna 3 lata i byl mi nawet wierny. odszedl do innej ktora okazala sie byc
          miloscia jego zycia, ona go rozumie i to jednak jest ta jhedyna a mnie nigdy nie
          kochal jednak. po czym sytuacja powtarza sie jeszcze 2 razy. obecnie jest z
          tr5zecia 'tą jedyną'. czy na podstawie naszego 3 letniego zwiazku moglam
          wnioskowac ze jest az takim bałwanem? ze jest bałwanem na pewno, ale az takim? a
          i rzucil prace po czym autostopem pojechal sobie do hiszpanii skad przesyłał
          błagalne smsy o pozyczke bo glodny jest smile
          a przez 3 lata miewal odchyły ale ne wieksze niz przecietny student z akademika,
          skad moglam wiedziec ze mu sie nasili zamiast osłabic?
        • satelitka1 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 06.05.10, 21:23
          tak się składa, że nie wszystkie zostałyśmy porzucone wink co poniektóre z nas -
          wystawiły pajaca za drzwi, bo na dłuższą metę nie mogły wytrzymać głupoty,
          niedojrzałości, nielojalności etc,.etc.
          Nie wykluczam, że przypadkiem nadziejesz się na takowego delikwenta - "odrzuta
          produkcyjnego" wink bo mimo wad - ma także wiele uroku osobistego wink i pewnie z
          opóźnieniem - ale jednak - zrozumiesz o co nam chodzi...i to dopiero będzie
          ciekawe zjawisko - nauka na własnych błędach wink Dodam jeszcze, że znam kobiety
          dla których wartością najwyższą jest posiadanie byle jakiego samca - coby był...
          nieważne jaki jest wink i takowe kobiety żadnych wad u samczyka nie ujrzą - nawet
          jak rozbestwiony uwielbieniem będzie kopulował w ich wspólnym łózku - z ich
          przyjaciółkami wink I są kobiety, które udają, że są ślepe - rzekomo dla dobra
          dzieci/związku wink - ale tak naprawdę - dla własnej wygody - ze strachu przed
          samotnością wink nie wiem do której grupy ty się zaliczasz - skoro nie potrafisz
          zrozumieć, że są jakies przyczyny, dla których zdecydowałyśmy się na samotne
          macierzyństwo.
      • rarely Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 22.05.10, 11:08
        Z reguły płodzimierze
        > obecni duchem na tym forum: to ostatnie łajzy, niebieskie ptaki,
        pijaki, cpuny
        >

        jestes taka sama skoro zrobilas sobie z takim dziecko dziwa nierob len

        no chyba ze zostalas zgwalcona to przepraszam
        • gazeta_mi_placi Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 22.05.10, 13:24
          > no chyba ze zostalas zgwalcona to przepraszam...

          Tutaj same zgwałcone bo niemożliwością jest aby te wspaniałe inteligentne zaradne kobiety same poszły do łóżka z tymi wioskowymi głupkami o inteligencji i odpowiedzialności ameby.
          • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 24.05.10, 20:57
            gazeta mi placi - jur maj hiroł
    • janetat Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 05.05.10, 22:38
      mała jest zbyt młoda na spędzenie tak długiego czasu poza domem, za odmową
      przemawia jej wiek, nieodpowiedzialne zajmowanie się nią podczas kontaktów i
      nieodpowiedzialne podejście do kontaktów-dziecko musi wiedzieć co je czeka, a
      nie tatuś wyskakuje jak królik z kapelusza
      dziecko potrzebuje mieć swój rytm dnia i takie pojawianie się znienacka nie jest
      dla niego korzystne
      poza tym dorośli ludzie uzgadniają ze sobą różne rzeczy- masz prawo do własnego
      życia i druga strona powinna to szanować (i vice versa)

      na weekend to były na razie niech weźmie... psa? kota? i nauczy się dbać o
      zwierzę... może przy tym nauczy się być bardziej odpowiedzialny? - taka ironia
      mię naszła.. smile

      jakbyś potrzebowała podpory -to nie znam pedagoga i psychologa, który by się
      opowiedział za oddaniem na tak długi czas tak małego dziecka na 2,5 dnia
      pozdrawiam
      • akcagob Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 05.05.10, 22:55
        dziękuję, trochę odetchnełam... boje się, żee pójdzie do sądu i okaże się, że
        jestem wyrodna matką, która utrudnia kontakty z dzieckiem...
        Malutka generalnie jest w stanie wyjechać na tydzień z dziadkami i jakoś
        przeżywamy tę rozłąkę, ale faktem jest, że mieszkamy z nimi na codzień i babcia
        opiekuje sie nia pod moja nieobecność, kiedy jestem w pracy więc są tak zżyte,
        że wiem, że krzywda się jej nie dzieje. Nie ma płaczu i "cyrków" i wiem, że jest
        pod dobrą opieką, ale weekend z ojceem mnie przeraża... Dziecko to w końcu nie
        maskotka, którą można się pochwalić, bo chojny tata wzioł pociechę na weeekend...
        Oj, dziekuje, że jesteście smile
        • ciociacesia kiedy moj zaczynal sie awanturowac o branie 06.05.10, 08:42
          dziecka kolezanki radzilly mi zebym sama wystapila o ustalenie kontaktów - tak
          zeby tatus mial wyznaczone konkretne dni i zeby nie mogl malej zabierac na noc.
          wlasnie ze wzgledu na jej wiek i jego niestabilna sytuacjke (3 przeprowadzki w
          ciagu pol roku i tylez zmiqan dziewczyn)
          • burza4 Re: kiedy moj zaczynal sie awanturowac o branie 06.05.10, 09:31
            ciociacesia napisała:

            > dziecka kolezanki radzilly mi zebym sama wystapila o ustalenie kontaktów - tak
            > zeby tatus mial wyznaczone konkretne dni i zeby nie mogl malej zabierac na noc.

            bez orzeczenia sądu - i tak nie mógł. Póki nie ma kwitu - to może ci skoczyć z
            rozbiegu ze swoimi pomysłami. Po co wyręczać tatusia i załatwiać sprawy za niego?
            • ciociacesia bez orzeczenia sadu 06.05.10, 10:21
              to ja mu moge skoczyc smile akurat mamy taka sytuacje ze on nie ma w zaden sposób
              ograniczonych praw. ale chyba masz racje - gdyby sarczylo mu zapalu aby pojsc do
              sadu to bym, sie bardzo zdziwiła.
              • akcagob Re: bez orzeczenia sadu 06.05.10, 10:38
                oj, jak to czytam to... boję się wyciągać wniosków. Każda z kobiet j4est gdzieś
                tam odrobinę naiwna wierząc w prawdziwą miłość- zwłaszcza po urodzeniu dziecka,
                że "Tata" będzie wspaniałym ojcem, a tu wielki zonk... tyle zostawiajac juz
                sprawe mama- tata, czy oni nie mogliby na moment odstawić swojego egoizmu i
                pomyśleć o tym dziecku??????????
                • mamba30 Re: bez orzeczenia sadu 06.05.10, 10:39
                  akcagob napisała:

                  czy oni nie mogliby na moment odstawić swojego egoizmu i
                  > pomyśleć o tym dziecku??????????

                  Myśle, że to sie na równi tyczy obydwu stron.
                  • ciociacesia myslisz? 06.05.10, 12:19
                    bo ja mysle ze jednak ja juz troche jednak sie poswiecam. wiec raczej nie na rowni.
                    • mamba30 Re: myslisz? 06.05.10, 13:53
                      ciociacesia napisała:

                      > bo ja mysle ze jednak ja juz troche jednak sie poswiecam. wiec
                      raczej nie na ro
                      > wni.
                      nie miałam na mysli konkretnie Ciebie, tylko to było ogólne
                      stwierdzenie.
              • mamba30 Re: bez orzeczenia sadu 06.05.10, 10:38
                nie przesadzaj, jak sie nie chce "wydać" tatusiowi dziecka, to nikt
                Cię do tego nie zmusi. Co poniektóre mamy nawet papier z sądu nie
                zmusza, więc luz...
                • ciociacesia troche sie obawialam 06.05.10, 12:23
                  bo mialam sie przeprowadzic blizej ukochanego tatusia i pewnie wpadałby z
                  rozszczeniami jakby mu sie nudzilo, czy sie przypomnialo ze na dziecko sie
                  fajnie laski podrywa.
                  ale zostalam tu gdzie bylam a 50 km i 7,5 za bilet okazalo sie zapora nie do
                  pokonania dla ukochanego tatusia. 'wydac' dziecko w jego przypadku oznacza smsa
                  z zqadaniem 'dostawy pod drzwi'. i ja głupia przez jakis czas tłukłam sie z
                  dzieckiem te 50km autobusem. zawsze byly szumne deklaracje wyjscia na dwozrzec i
                  pomocy z bagazem. szkoda ze nigdy nie zdazyl wstac na te 14 czy 15 zeby na
                  dworzec wyjsc. ale co tam. on ma prawo - placi to wymaga, nie?
                  • mamba30 Re: troche sie obawialam 06.05.10, 13:58
                    skrajności bywaja zarówno ze strony ojców jak i matek, dlatego nigdy
                    nie należy uogólniać. Dobrze zrobiłas, że sie nie przeprowadzałaś
                    pod katem ojca, masz swoje zycie i zyj wg własnych reguł. Ojciec
                    może kiedyś zmądrzeje a może i nie. Za to Ty nie będziesz w
                    przyszłości miała sobie nic do zarzucenia. Ja tez jestem exią i tez
                    mam syna z 1 małżeństwa. Bywały chwile złości na exa do tego
                    stopnia, że lęgł mi się w głowie pomysł ograniczenia mu władzy rodz.
                    Moj obecny mąż mnie powstrzymywał, bo fakt - szkoda było moich
                    nerwów. Teraz mimo tego że syn ma 16 lat, palant zwany jego ojcem
                    równiez potrafi mnie z równowagi wyprowadzić, ale brzydko mówiąc
                    sram na niego. Nie zmienię jego postrzegania świata i ojcostwa.

                    Mam w domu przykład własnie 2 stron, mój ex kontra mój mąż i jego
                    exia, exia, która sprowadziła faceta do roli bankomatu, tylko tyle
                    albo aż tyle...
              • burza4 Re: bez orzeczenia sadu 08.05.10, 16:58
                no i co z tego, że nie ma ograniczonych praw? to jeszcze nie znaczy, że może
                przychodzić kiedy mu się podoba, a ty masz kłaść uszy po sobie. To on musi
                "wylegitymować się" orzeczeniem, że nie przestrzegasz planu i uniemożliwiasz mu
                wizyty w wyznaczonym dniu. Jeśli terminy wyznaczone nie są - to on musi
                dostosować się do ciebie.

                Póki nie ma orzeczenia - nie masz obowiązku wpuszczać gościa, niech się nauczy
                umawiać.

    • magjug Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 06.05.10, 14:37
      mój syn ma w tej chwili niecałe 2,5 roku, od roku zostaje co drugi weekend u
      swojego ojca, ALE!!! zanim zaczęłam syna oddawać, to wpierw dostawał małego na
      cały dzień, przyprowadzał około 17.30-18.00 i następnego dnia brał z powrotem.
      Zresztą zanim doszliśmy do porozumienia mieślmy kilkanaście rozmów, ojciec
      małego MUSIAŁ przyjac taki tryb dnia, do jakego nasz syn jest przyzwyczajony i
      od tego mogą być tylko drobne odstępstwa. Wymagało to pracy kazdej ze stron.
      Aha, jescze jedno, mamy na piśmie ustalone, że co drugi weekend spędza z ojcem,
      załatwiłam to pisemkiem podyktowanym przez adwokata, sąd nie był potrzebny.
      Jeśli eks chce wziąć małego w innym terminie MUSI przynajmniej dzień wcześniej
      poinformować mnie o tym, bo faktycznie mogę mieć inne plany, np. wyjazd z
      dzieckiem do rodziny. Jak na razie ten układ zdaje egzamin. Może po prostu mam
      szczęscie...
    • bszsocjomgr Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 06.05.10, 19:51
      Jeśli chce się zajmować dzieckiem to świetnie, pozwól mu na to, a sama
      odpocznij! I porozmawiaj z nim o szanowaniu Twojego czasu - nie musisz zmieniać
      swoich planów bo jemu się tak widzi - powiedz nie raz i drugi, zasugeruj
      wcześniejsze umawianie się - jeśli zależy mu na widzeniach z dzieckiem zacznie
      szanować Twój czas i Twoje plany.
    • janetat Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 06.05.10, 21:30
      jeśli obawiasz się spraw sądowych, a odnosze wrażenie, że te kontakty nie sa
      uregulowane postanowieniem sądowym to możecie spisać porozumienie o tych
      kontaktach i wtedy będziecie mieli czarno na białym kiedy tato spędza czas z
      dzieckiem i kiedy Ty masz wolne
      przy okazji możesz zaproponować aż do zapisania tego jako zobowiązania dla obu
      stron różnych spraw dot. dziecka-np. rytm dnia, co jada, czego nie, na co
      zwracać uwagę, jakies zalecenia lekarskie, leki których nie wolno podawać-jeśli
      są itp. wszystko co uważasz za ważne

      polecam spisanie takiej ugody/porozumienia przy wykorzystaniu mediatorów, a
      potem-jeśli będziesz chciała-możesz złożyć wniosek do sądu o zatwierdzenie tego
      (ale jeśli się dogadacie, to nie idąc do sądu oszczędzisz sobie 40 zł za wniosek
      i kupe czasu&nerwow)
      życzę Ci powodzenia
      mnie się to nie udało sad
    • niemogewtouwierzyc Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 07.05.10, 23:33
      nie powiem, ze bez obaw, ale jakis czas temu zdecydowalam sie na takie
      posuniecie i nie zaluje, mysle, ze taki kontakt jest dla dziecka wazny, nawet
      jesli wroci brudne i poplamione, moja corka ma teraz 2,5, pierwszy raz pojechala
      do taty chyba 3 miesiace temu, zostaje na 1 noc
    • wzawadzka Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 21.05.10, 19:02
      Witam
      Nasza córcia ma niespełna 2 latka, nie ograniczam kontaktów z ojcem -
      chociaż nasze relacje nie są kryształowe. Wiem, że dba o małą
      równie dobrze jak ja i nie chciałby aby stała się Jej krzywda. W
      związku z tym Paulina zostaje u taty co drugi łikend. Zajmował się
      Nią od momentu urodzin i nie boję się tych wizyt.
      Myślę droga Akcagob, że mogłabyś spróbować. Jeśli tata Małej się nie
      sprawdzi przynajmniej będziesz miała argument by na jakiś czas
      sprawę odsunąć. A jeśli się sprawdzi - to zyskasz czas dla siebie, a
      córka zacieśni kontakt z ojcem. pozdrawiam
    • morekac Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 22.05.10, 09:01
      Nie chcę utrudniać tego, bo wkońcu to jej ojciec, ale
      > czasami muszę całe plany zmieniać
      Powinniście uzgodnić, w które dni młoda będzie'do dyspozycji taty'.
      We wszystkie inne może przecież być, jeśli nie będzie to
      przeszkadzało tobie.
    • gazeta_mi_placi Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 22.05.10, 13:20
      Masz pełną rację.
      Powinnaś mieć małą przy cycku do skończenia przez nią minimum 7-lat.
      Dżizas.
      Skąd się biorą takie nadopiekuńcze idiotki? Nie dziwię się,że chłop jej nie chciał big_grin


      • miaowi Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 22.05.10, 19:17
        Powiedział co wiedział. Pewnie sam nie ma pojęcia, jak się zająć 2,5
        letnim dzieckiem.
        • titta4 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 25.05.10, 22:20
          A ja tak z drugiej strony-teoretycznie, bo mój eks nie wyraża niestety chęci
          żeby dziećmi się zajmować. Co w przypadku poważnej choroby/wypadku/śmierci
          matki?Przecież praktycznie z automatu dzieci idą do taty, o ile nie ma
          ograniczonych praw...wtedy może je wychowywać, a teraz na weekend absolutnie
          nie? Ja bym bardzo chciała,żeby tata moich dzieci chciał je brać na weekend...na
          cokolwiek.Nie słuchałabym wtedy żali starszej,że tata chyba nas mamusiu nie
          chcesad I miałyby szanse zbudować realną więź z tatą, bo wiidzenia 3 godz. 2 razy
          w tygodniu to troszke za mało moim zdaniem....
          • miaowi Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 26.05.10, 09:16
            Powiem ci jak to wygląda w polskich realiach - jak mama umiera, dzieci
            idą do taty, nad którym wszyscy nagle zaczynają się litować bo on taki
            biedny, że musi sam z dziećmi, a taki do tego dzielny, i ma sto par rąk
            do pomocy. Ciekawe, że jak mama zostaje sama z dziećmi to się tylko
            mówi "trzeba było patrzeć komu dawałaś"...
      • eutherpe Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 26.05.10, 14:27
        Droga Gazeto.A może to matka nie chciała niedojrzałego lalusia, którego
        musiałaby niańczyć, baa, nawet i do 60-tki.
        • gazeta_mi_placi Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 27.05.10, 22:54
          eutherpe napisała:

          > Droga Gazeto.A może to matka nie chciała niedojrzałego lalusia...

          Jakby nie chciała to by nie dała big_grin
          • miaowi Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 27.05.10, 23:14
            Droga Gazeto,
            Czy zauważyłeś/łaś, że za każdym razem i w każdej dyskusji posługujesz
            się tym samym argumentem? Zmieńże płytę albo zacznij myśleć, nie wiem,
            co jest bliższe twoich mozliwości.
          • satelitka1 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 15.06.10, 13:08
            kopulacja a prokreacja - to dwie różne sprawy i nawet średnio inteligentny
            czwartoklasista je odróżnia... a zamiast wytykać matkom, że "dały" (- niby co
            "dały"? może ty dajesz, sprzedajesz, albo robisz inne dziwy... My uprawiałyśmy
            seks z naszymi partnerami... a to, ze z człowieka wychodzi bydlę - tez niby
            nasza wina? Z jednego wyjdzie po narodzinach potomka, z drugiego - w wieku
            przedemerytalnym lub w chorobie partnera.... Reguły nie ma). Taki świat. Same
            wychowujemy nasze dzieci i co z tego? Nie jesteśmy gorsze o tych, które
            wychowują dzieci w związkach - a na pewno lepsze od tych, co wyskrobały sie n-ty
            raz po imprezce (stąd zryta macica), są stanu wolnego ...i teoretycznie stanowią
            dobry materiał na żonę wink.
    • jasmin33 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 12.06.10, 21:03
      Mam 4 letnią dziewczynkę i tez mam obawy czy pozwolić jej ojcu wziąć ją na
      weekend . Nie ,zebym chciała córke prz cycku do &go roku trzymać , bynajmniej ,
      mażę o absolutnym , wolnym czasie tylko dla siebie .
      Jednak nie tyle dobro , co bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze !!
      I tu mam wątpliwości.
      a jak zrobi jej krzywdę ? Bo przecież tak naprawdę go nie znam . Mam duże
      podstawy by być niespokojna.
      Jeśli się dziecku coś stanie , to winą nikt inny tylko ja będę obarczona ,ze
      głupia , naiwna , nierozsądna .
      Wówczas padną pytania : Kto słyszał , by tak małe dziecko oddać ojcu na weekend ?!
      Wina matki . Nie upilnowała . Ojcu powierzyła , którego tak naprawdę dobrze nie
      zna...
      • jasmin33 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 12.06.10, 21:04
        miało być "marzę "
        • miaowi Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 12.06.10, 21:41
          Rozumiem doskonale Twoje obawy, nie dałabym na weekend.
          Z innej beczki - nie boisz się, że pod takim komentarzem wyrzyga ci się
          zaraz niejaka Gazeta z hasłem "jak to nie znasz? nie widziały gały co
          brały, bla bla bla..."?
      • chalsia Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 12.06.10, 23:30
        > Mam 4 letnią dziewczynkę i tez mam obawy czy pozwolić jej ojcu wziąć ją na
        > weekend .

        jesli córka ma częsty kontakt z ojcem i osiągnęła dojrzałośc przedszkolną to
        spokojnie możesz pozwolić na weekend.
        • kasia111177 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 14.06.10, 07:50
          Młody miał rok i 10 miesięcy, kiedy pierwszy raz pojechał do taty na noc, co
          miesiąc spędza z nim 3-5 dni /w zależności od grafiku ojca w pracy/. Na początku
          też chodziłam po ścianach, teraz już mniej się denerwuję, a najważniejsze jest
          to, że Młody zyskał tatę, który nie jest tylko tym panem, który przyjeżdża w
          niedzielę i zakochanych w nim dziadków.
          • eutherpe Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 14.06.10, 12:21
            a były mąż mieszka z rodzicami czy samodzielnie?
            • kasia111177 Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 14.06.10, 22:22
              eutherpe napisała:

              > a były mąż mieszka z rodzicami czy samodzielnie?

              Mój?
              Samodzielnie, ale dziadkowie nie utrzymują kontaktu ze mną ?resztki wstydu za to
              jak wychowali syncia chyba mają/- więc, kiedy Młody jest u taty ma okazję
              spotkać się z dziadkami. I z tego co wiem, są to bardzo częste kontakty, a
              dziadkowie się dopytują, kiedy eks przywiezie im wnuka.
          • marta-mamadwojga Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 14.06.10, 13:24
            ja chcę by ojciec widywał swoje dzieci jak najczęściej, w czasie wakacji nawet
            umówiłam sie, ze sędzą dwa tygodnie ALE bez noclegów - dla mnie to uciążliwe, bo
            nie mogę wyjechać itp. ale boję się o dziecko - gdybym wierzyła, że mała nie
            będzie w nocy na imprezie lub podrzucona obcym ludziom bo tatuś musi się
            wyszaleć (jak to się zdarzało) to bym pozwoliła na więcej

            chciałam tylko napisać że sprawa bardzo indywidualna - zależy od dziecka i od ojca

            a co do tego, czy wiedziałam, komu dawałam... wiedziałam, ale przez 10 lat
            naprawdę ludzie potrafią się zmienić sad
    • madziulec Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 14.06.10, 13:19
      Ja powiem tak:

      patrze na 2 chlopcow w takim samym wieku, na mojego syna i jego
      kolege. Moj syn ma uregulowane kontakty i jego kolega, podobnie jak
      Twoja coreczka jest zabierany przez ojca wtedy kiedy on ma czas.

      Moj syn na poczatku, gdy ten zaczal go zabierac (przy czym nie ma
      nocowania, nie ma wakacji, mimo postanowienia sadu, sa tylko
      regularne kontakty) mial bardzo psychike rozwalona. Teraz czeka na
      ojca, wie kiedy on przyjdzie i wie keidy beda te dni.
      Nie ma juz nieprzespanych nmocy, coraz mniej jest ssania palca,
      coraz mniej jest problemow.

      Teraz ten drugi chlopiec: problemy emocjonalne straszne, wrzaski na
      matke, klopoty w relacjach z rowiesnikami. Oczywiscie to wszystko
      moze (ale nie musi) wynikac z innych spraw.

      Danwo temu psycholog, ktora nas prowadzi powiedziala, ze dziecku do
      poczucia bezpieczenstwa potrzebna jest regularnosc, w tym wlasnie
      regularnosc wizyt (regularnosc posilkow, regularnosc kapieli itp .
      takze).
      Stad ja bardzo pilnuje, by jednak te wizyty ojca odbywaly sie
      regularnie, chociaz z ojcem to kiepsko bywa.
      No ale to jzu nie ode mnie zalezy.


      Co do nocowania u ojca... Moje dziecko samo nie chce.
      • miaowi Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 14.06.10, 23:25
        Regularność, tak właśnie. Jak tłumaczyłam to exowi, to miał mi tylko
        jedno do powiedzenia:
        - Przecież ja wyjeżdżam w interesach.

        Dziecku to tłumacz, pallancie.
        • madziulec Re: weekendy z ojciem - 2,5 letnie dziecko??? 15.06.10, 10:52
          Kiedys udalo mi sie zaciagnac eksa to pani psycholog w przedszkolu i
          moj eks probowal przekazac pani, ze nie ma roznicy pomiedzy jego
          neiobecnoscia w domu a nieobecnoscia np. marynarza czy kierowcy na
          dlugich trasach.

          Pani psycholog popatrzyla z politowaniem i stwierdzila, ze w domu
          tych drugich sa symptomy obecnosci ojca: jego maszynka do golenia,
          ubrania w szafie czy kapcie.
          a tu nie ma nic.

          Stad dziecku trzeba dawac wlasnie takie "namiastki". Trzeba tworzyc
          regularnosc, by stwarzac poczuciec bezpieczenstwa, bo w normalnym
          zyciu nie mialoby to znacznia, czy ojciec wroci o 5 czy o 8, tu wali
          sie przy tym caly kruchy swiat dziecka.
          Taka jest prawda.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja