To po to sa alimenty??

09.05.10, 22:53
Cytat z innego wątku :

Mam z reszta w telefonie zapisane smsy od niego w ktorych pisal doslownie ze mnie zdradzil. W sumie to tez sie zastanawiam na
czym polega ograniczenie praw do dzieci i ile moge od niego sciagnac alimentow (zarabia jakies 2600 na reke). Chce wycisnac z niego ile sie da najwiecej bo gnojek powiedzial mi ze kocha tamta szmate


To po to są alimenty??
ile z was traktuje je jako wyrównanie za swoje krzywdy? I ile ma odwagę tak jasno to napisać?
    • zwiatrem Re: To po to sa alimenty?? 09.05.10, 23:04
      niestety za tego typu sekowaniem kryje sie obrazona duma, kobiety ktora
      zdradzono, odepchnieto, niemniej kazdy ma prawo odejsc, jej facet tez, niech to
      jednak sie dzieje z godnoscia wyzsza niz polka na buty

      a co do alimentow, masz racje, wiele kobiet uwaza, ze tak wolno
    • braktalentu Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 10:20
      Myślę, że tuż po dostaniu obuchem zdrady przez łeb, większość. Tak, jak ja mam ochotę zamordować nieuważnego kierowcę, który omal nie potrącił mi dziecka. A po chwili przychodzi opamiętanie. I z tej większości kobiet większość po otrząśnięciu się z dramatu odkrywa, że ile by nie wydoiły, to i tak potrzeby dzieci nie zostaną zaspokojone-sad.
      W zasadzie jedyną znaną mi z forum Samomamą, latami trwającą w przekonaniu, że alimenty powinny być zadośćuczynieniem za doznane przez Nią krzywdy moralne, jest Madziulec. Ale jak wiemy z lektury Jej własnych postów ma poważne problemy z równowagą psychiczną, więc i Ona jest usprawiedliwiona.
      Zgadzam się, że postawa szkodliwa, ale zanim rzucimy kamieniem w autorkę pomysłu dajmy dziewczynie wygrzebać się z gruzów po rodzinie. Miejmy na względzie, że w niektórych środowiskach podobne problemy rozwiązuje się przy pomocy torebki walącej po łbie "tę szmatę", co wcale nie znaczy, że mamy do czynienia ze złym lub zdemoralizowanym człowiekiem, lub, że dramat rodziny jest mniejszy.
      • zrozpaczona900 Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 10:45
        wiecei co???
        jak czytam watki co niektorych tu czesto piszacych, to mnie krew zalewa!!!
        mam wrazenie-i pewnie nie mylne-ze im chodzi tylko o krytyke autorow watkow.
        jakos nie zdarza sie, zeby "te pieniaczki" doradzily cos, napisaly cos w miare
        sensownego i pomocnego. zawsze jest to kupa pomyj.
        i malo tego, zalozycielka watku, az kipi na innym forum.

        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,111220606,111220606,po_co_sa_alimenty.html
        do diabla z takimi osobami!!! same pewnie nie lepsze.
        • braktalentu Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 11:03
          A ja myślę, że autorka tego wątku ma sporo racji. Szkodliwe jest wspieranie takich postaw. Szkodliwe nie tylko społecznie (bo postawa brzydka), ale i dla samej bohaterki, która będąc na początku drogi nie wie jeszcze jak bardzo będzie musiała się sprężać aby poziom życia dzieci po rozwodzie nie spadł dramatycznie.
          To nie jest forum "poklepię Cię po pupci i dam wysmarkać nosek bo jesteś samodzielną mamą", a formie, w której podano prawdę "alimenty to nie zadośćuczynienie", daleko do wiadra pomyj.
          Ot refleksja, do której można się ustosunkować, darując sobie osobiste wycieczki (do diabła, czy gdziekolwiek indziej) i przypuszczenia na temat moralności autora.
        • tylkotroche Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 11:07
          Tak, owszem bardzo mi się nie podoba uzywanie alimentów na dziecko
          jako srodka do walki z meżem tak jak to proponuje autorka watku
          wspomnianego przeze mnie.
          mam tylko nadzieje, że zdanie braktalentu jest słuszne, i że
          później przychodzi opamiętanie.

          I bardzo jestem ciekawa co na ten temat maja do powiedzenia osoby po
          rozwodzie - Ci co sa z dziećmi codziennie i ci co płaca alimenty.

          Tu sa samotne mamy - na Rozwód i co dalej jest sporo ojców płacacych
          alimenty - chetnie poznam ich zadnie.

          jeżeli uznam, że chciałabym coś poradzić forumowiczce, która
          napisała wspomnianee przeze mnie słowa, odpisze na jej wątku i
          skieruje to do niej.

          Obecnie chciałam poznać zdanie na ten temat innych.
          Jakos nie moge sie w tym fakcie dopatrzeć jadu i złośliwości.
          • ciociacesia ja tam rozumiem dziewczyne 10.05.10, 11:39
            opamietanie owszem przychodzi. rozne przybiera formy, ale zazwyczaj przychodzi
            tylko co z tego jak i tak szlag czlowieka trafia. juz nie na wlasna krzywde a na
            krzywde dziecka ogolna niesprawiedliwosc i przyzwolenie spoleczne na
            komboinowanie i miganie sie od alimentów. kiedy codziennie wszystko sie we mnie
            gotuje, bo wiem ze zasadzone alimenty w znikomym ulamku pokrywaja potrzeby
            dziecka, bo wiem ze komornik moze bylemu skoczyc, bo ten stwierdzil ze dziecko
            do 3 lat i tak nic nie pamieta wiec wyjechal sobie na wakacje. i wróci zapewne.
            jako steskniony tatus kiedy dziecko bedzie mozna na koncert zabrac czy piwa sie
            z nim napic. ewentualnie poderwac na nie kolejna opiekuncza panienke.
            ja nie pochwalam postawy ze wspomnianego watku i takiego nakrecania sie. ze
            plodzimierz ze dawca, ze niech placze i placi. ale asymetria w odpowiedzialnosci
            za dziecko wkurza mnie i dotyka osobiscie
    • janetat Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 11:09
      alimenty są na potrzeby dziecka
      a jeśli było się w związku malżeńskim i są po temu podstawy -
      odrębne alimenty są dla byłej żony

      problemy w relacjach z byłym partnerem/mężem trzeba przepracowywać
      albo samodzielnie albo korzystając z pomocy psychologa
      to tak wg mnie smile
      • iin-ess Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 12:09
        a ja myślę, że złość na eksa motywuje jedynie/być może/ czasami do walki o godne
        i adekwatne pokrycie odpowiedniej części kosztów utrzymania dziecka. Bo niestety
        większość kobiet daje za wygraną bo nie ma ochoty ani siły się użerać latami( bo
        niestety tak wygląda walka o uczciwe alimenty)
    • demonii.larua Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 12:19
      Heh... Gdybym miała wycenić wyrównanie za krzywdy, winę rozpadu i inne takie tam
      pierdoły, to biedak by się nie wypłacił. Owszem, pałałam chęcią zemsty i to
      wielką, ubić miałam ochotę albo inne tortury wymyślne poczynić, ale mi przeszło
      i bardzo dobrze, bo los sam go ukarał uczciwie, a ja mam satysfakcje ze nie
      zniżyłam się do jego poziomu. On owszem próbował udowodnić przed sądem, że te
      marne 500 zł to na bank na moje frykasy bo dzieć tyle "kosztować" przecież nie
      ma prawa, ale sędzina bardzo ładnie sprowadziła go na ziemię. A to że są
      kobiety, które alimenty traktują jak zemstę, zarobek czy co inne tam jeszcze...
      no cóż, zwisa mi to. I tyle smile
      • braktalentu Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 12:38
        "Owszem, pałałam chęcią zemsty i to wielką, ubić miałam ochotę albo inne tortury
        wymyślne poczynić, ale mi przeszło"

        Co potwierdza moje obserwacje-smile

        A szanowny były małżonek już się wypłacił za krzywdę, rozpad rodziny i resztę
        pierdół. Jego nieobecność w Twoim życiu... bezcenna-smile
        • mamaula30 Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 15:21
          a ja właśnie myslę jaka zemste tu wymyslić-bo mozliwości mam wiele-może stracic
          prawo najmu do mieszkania, moge go podac do Skarbówki, mogę zeznac to i owo oraz
          odwołac wszesniejsze zeznania ...ale cóż chyba nic z tego nie wyjdzie bo jego
          konkubina własnie zaszła w ciaże więc dziecku tego nie zrobię ale za olewke
          własnego dziecka powinien cos poczuc na własnej skórze i mam nadzieje że kiedys
          go ta sprawiedliwosć dosiegnie..jesli chodzi o alimenty to jak facet ma duzo a
          gówno daje to czemu nie napisze smiało-mozna spróbowac cos wyegzekfować-chetnie
          kupiłabym dziecku wymarzona zabawke za 200zł za te wycisniete pieniadze...no ale
          jesli rodzina na utrzymaniu-on biedulek chorowity itp..no to nie , nie jestesmy
          kobiety bez sercawink
          Zaraz mnie zrugacie ale co tam ja napisałam szczerze...
          • ultra.kuku Re: To po to sa alimenty?? 12.05.10, 12:25
            W Polsce jeszcze nie jest tak zle. Np. w Niemczech, jesli mezczyzna po rozwodzie
            ponownie zwiaze sie, splodzi dziecko, dzieci z wczesniejszego zwiazku maja
            niewielkie szanse, zeby dostawac nadal alimenty.
            • lia.13 Re: To po to sa alimenty?? 12.05.10, 23:19
              ty kpisz czy o drogę pytasz? W Niemczech, to akurat obrotna mamusia, po dwóch
              rozwodach i z dwójką dzieci może sobie żyć jak ten pączek w maśle, nic nie robiąc wink
              To, że tatuś sobie odszedł w siną dal i spłodził nowe dzieci, nie oznacza, że
              poprzednie jakimś czarodziejskim sposobem przestały być jego.
    • burza4 Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 20:14
      świeżo po zdradzie takie emocje są normalne, a że chce dostać jak najwiecej
      alimentów też mnie nie dziwi. Z pełną świadomością powiem, że jak wysokie by one
      nie były - nie zastąpią braku drugiej pensji w domu. Inaczej żyje się we 4 za
      powiedzmy 4 tysiące (ojciec 2,6 + matka 1,4), a inaczej jak się ma do dyspozycji
      1400 + alimenty (w wielu wypadkach nieściągalne) na 3 osoby. Paradoksalnie
      dzieci kosztują najwięcej.
      • a1ma Re: To po to sa alimenty?? 10.05.10, 22:37
        > powiedzmy 4 tysiące (ojciec 2,6 + matka 1,4)

        Dlaczego zakładasz tak nierówny podział?
        Matka nie może zarabiać tyle samo albo, o zgrozo!, więcej niż ojciec?
        • ciociacesia jasne ze moze 11.05.10, 07:29
          tyle ze zazwyczaj nie zarabia. bo miala przerwe na macierzynski i ominal ja
          awans, bo jest mniej dyspozycyjna, bo o zgrozo bierze L4 na dzieci, bo byla na
          wychowawczym, bo ogolnie przecietnie kobiety zarabiaja jednak mniej od meszczyzn
          z roznych przyczyn
          • iin-ess Re: jasne ze moze 11.05.10, 08:41
            ciociacesia napisała:

            bo ogolnie przecietnie kobiety zarabiaja jednak mniej od meszczyz
            > n
            > z roznych przyczyn

            bo o zgrozo kobiety zarabiaja mniej od mężczyzn NA TYCH SAMYCH
            STANOWISKACH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            • a1ma Re: jasne ze moze 11.05.10, 10:53
              Bo sobie na to pozwalają.
              • iin-ess Re: jasne ze moze 11.05.10, 11:10
                a1ma napisała:

                > Bo sobie na to pozwalają.
                >

                na to składa się wiele czynników, moim zdaniem najważniejszym z nich jest to, że
                kobiety nie są solidarne ( co np doskonale widać na tym forum) i dopóki się
                tego nie nauczą nie osiągną równouprawnienia.
                • a1ma Re: jasne ze moze 11.05.10, 13:49
                  > na to składa się wiele czynników, moim zdaniem najważniejszym z nich jest to, ż
                  > e
                  > kobiety nie są solidarne ( co np doskonale widać na tym forum) i dopóki się
                  > tego nie nauczą nie osiągną równouprawnienia.

                  Moim zdaniem gorszy jest fakt, że kobiety muszą koniecznie się na kimś oprzeć
                  (patrz argument o solidarności), zamiast radzić sobie samodzielnie. Faceci też
                  nie są solidarni, za to są samodzielni i przekonani o własnej wartości.
                  • iin-ess Re: jasne ze moze 11.05.10, 18:01
                    a1ma napisała:

                    > > na to składa się wiele czynników, moim zdaniem najważniejszym z nich jest
                    > to, ż
                    > > e
                    > > kobiety nie są solidarne ( co np doskonale widać na tym forum) i dopóki s
                    > ię
                    > > tego nie nauczą nie osiągną równouprawnienia.
                    >
                    > Moim zdaniem gorszy jest fakt, że kobiety muszą koniecznie się na kimś oprzeć
                    > (patrz argument o solidarności), zamiast radzić sobie samodzielnie.


                    zupełnie w innym kontekście chodziło mi o solidarność. A Twoja wypowiedź również
                    popiera moja teze.



                    Faceci też

                    > nie są solidarni, za to są samodzielni i przekonani o własnej wartości.


                    > i tu sie bardzo mylisz. Mężczyźni są bardzo solidarni.
                  • ultra.kuku Re: jasne ze moze 12.05.10, 12:23
                    Nie przesadzalbym z ta meska samodzielnosciawink
                    Radzic sobie jest dosc trudno, kiedy samotnie wychowuje sie dzieci, pracuje sie, zas byly maz, tatus dzieciakow, ma obowiazki wzgledem rodziny gdzies. Nie pisze na wlasnym przykladzie, ale znam kilku takich, ktorzy swoje eks od k***w wyzywali za to, ze alimenty trzeba na nie (absolutnie nie na dzieci) placic i woleli wydac kupe pieniedzy na adwokata, niz te pieniadze dac wlasnym dzieciom.
                • eye-witness Re: jasne ze moze 12.05.10, 12:14
                  Tak, tak, a jak sa solidarne to wyzywa sie je od glupich feministekwink
              • ultra.kuku Re: jasne ze moze 12.05.10, 12:18
                Przepraszam, ale prosze mnie oswiecic. Co ma zrobic przecietna kobieta, ktorej
                na starcie daje sie srednio 20% mniej niz przecietnemu facetowi tez na starcie?
                Ma tupnac nozka, obrazic sie i byc bezrobotna? Wiele kobiet nie moze sobie na
                wybrzydzanie pozwolic.
                • lavinka Re: jasne ze moze 12.05.10, 13:28
                  Na jakim stanowisku? Pierwsze słyszę.
                  • ultra.kuku Re: jasne ze moze 12.05.10, 15:12
                    > Pierwsze słyszę.

                    Moze to lepiej. Dla Twojego zdrowia psychicznegowink
              • agamagda Re: jasne ze moze 12.05.10, 14:20
                a1ma napisała:

                > Bo sobie na to pozwalają.


                Nie, Alma, one sobie na to nie pozwalają, ale zwykle nikt je o
                zdanie nie pyta. Piszę z perspektywy prawnika nieźle znającego się
                na prawie pracy.
        • iin-ess Re: To po to sa alimenty?? 11.05.10, 08:40
          a1ma napisała:

          > > powiedzmy 4 tysiące (ojciec 2,6 + matka 1,4)
          >
          > Dlaczego zakładasz tak nierówny podział?
          > Matka nie może zarabiać tyle samo albo, o zgrozo!, więcej niż ojciec?


          Oczywiscie,że może ale takie są realia
          >
        • burza4 Re: To po to sa alimenty?? 11.05.10, 11:33
          a1ma napisała:


          > Dlaczego zakładasz tak nierówny podział?
          > Matka nie może zarabiać tyle samo albo, o zgrozo!, więcej niż ojciec?

          Naturalnie że może, czego jestem najlepszym przykładem. Tyle, że mam pełną
          świadomość, że to nie jest zbyt często występujący model.
    • agamagda Re: To po to sa alimenty?? 12.05.10, 14:25
      Biorąc pod uwagę średnią wysokość zaśadznych w tym kraju alimentów,
      krzywdy naprawdę muszą być niewielkie skoro ma to być "wyrównanie".
      A tak bardziej serio, zgadzam się z brakiemtalentu, który pisze, ze
      jest to zwykła, spontaniczna reakcja na zdradę.
      Tyle, ze potem przychodzi opamiętanie i polskie realia, gdzie
      alimenty nie pokrywają zwykle nawet połowy potrzeb dzieci.
      Więć jako Broń na wyrównywanie Krzywd, to można znaleźć lepszą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja