co może KURATOR?...

02.03.04, 23:02
Witajcie, to znowu ja sad(((

Dręczenia mnie przez tatusia c.d. - tatuś (tym razem) nasyła na mnie
KURATORA. Była u mnie taka pani (kurator-stażysta) podczas mojej i dziecka
nieobecności w domu i zostawiła w drzwiach karteczkę, że mam się z nią
natychmiast (!) skontaktować pod podanym nr tel.

Spotkałyście się już z taką instytucją?
Jakie ma ona prawa a jakich NIE MA?
I dlaczego nachodzi mnie w mieszkaniu, skoro nie jestem 'patologiczna'?

Kuratora to znam z reportaży TVN - o rodzinach patologicznych....
    • carlafehr Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 10:00
      Cześć Mamo Żuczka,

      nie wiem jak w Twoim przypadku - może wizyta kuratora związana jest z okazaną
      nagle chęcią tatusia do wizyt u dziecka. W moim przypadku kurator przyszedł
      przed sprawą rozwodową, aby zobaczyć w jakich warunkach mieszka dziecko.
      Podobno w trakcie spraw rozwodowych to zwykła sprawa. Pan kurator był b.
      uprzejmy i taktowny, do jego zadań należało sprawdzenie, czy dziecko ma swoje
      łóżeczko i kącik do zabaw, czy jest kuchnia i łazienka i oceniał też samo
      dziecko: czy jest wesołe i śmiałe czy raczej przestraszone itp. Na takie
      wizytykurator przychodzi bez uprzedzenia, przynajmniej u mnie tak było. Bądź
      rzeczowa i uprzejma i nie odbieraj tego jako atak na siebie, a będzie dobrzesmile

      Pzdr.
      MonikaS
    • carlafehr Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 10:01
      Acha, swoja opinię kurator wysyła do sądu, na rozprawie sędzina ją odczytywała.

      Monika
      • iwona3 Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 11:12
        Nie przejmuj się, mamożuczka. Kuratora zwykle wysyła sąd, właśnie w przypadku
        spraw rozwodowych, kiedy bezp. opieka nad dzieckiem zostanie powierzona jednemu
        z rodziców, albo sprawy o pozbawienie władzy rodzicielskiej. Też miałam taką
        panią u siebie w domu, chociaż daleka jestem od wszelkich patologii.
        Sugerujesz, że w Twoim przypadku siłą sprawczą tej wizyty jest ojciec żuczka?
        Jeżeli nawet, to i tak nic nie znaczy. Po prostu zadzwoń i umów się na jakiś
        termin. Pani przyjdzie, zobaczy, wypyta, napisze opinię i tyle. Więcej kurator
        nie może. Dziwi mnie tylko, że jest to stażystka. Stażyści chodzą zwykle z
        kuratorami zawodowymi, w ramach zdobywania praktyki.
        Pozdrawiam
        • liesel Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 11:19
          chyba tylko zrobic tzw. wywiad srodowiskowy dla sadu rodzinnego. Nie wydaje mi
          sie, aby Twoj byly mial jakies specjalne mozliwosci nasylania na Ciebie
          kuratora w celu nekania Ciebie i Zuczka, wiec chyba nie warto specjalnie
          stresowac sie wizyta kuratora. Pamietaj, ze taki bardziej nieprzyjemny gosc z
          sadu, tez na "k" to komornik... a tego to Ty bedziesz mogla naslac na exa, a
          nie na odwrot.
          lis
        • mamazuczka Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 11:19
          Iwona, ale u nas NIE MA sprawy rozwodowej. Nie mamy - dzięki Bogu - ślubu. Czy
          może chodzić o pozbawienie MNIE władzy rodz? albo o powierzenie JEMU opieki nad
          dzieckiem?
          Już teraz jestem totalnie zaniepokojona...
          Brygida
          • liesel Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 11:23
            Nie Iwona, ale odpowiem, moze nie bedziesz sie tak denerwowala. Po prostu
            najlepiej umow sie z kuratorem i dowiedz sie, w jakiej sprawie, bo od takich
            domyslow mozna osiwiec. Nie wiem, ile wladzy rodz. ma Twoj ex, ale gdyby chcial
            ci wytoczyc powodztwo, to bys sie o tym dowiedziala nie od kuratora.
            lis
            • iwona3 Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 11:37
              Mamożuczka, w innym poście napisałaś, że ojciec Twojego dziecka wniósł sprawę o
              ustalenie spotkań. Myślę, że to o to chodzi. Widocznie twierdzi, że zabraniasz
              mu widywać się z synem i stąd wizyta kuratora. Nie sądzę, że chciałby pozbawić
              Cię władzy rodzicielskiej. To brzmi jak absurd, nie ma na to najmniejszych
              szans. Jeżeli chcesz się przekonać, co on kombinuje, to pójdź do sądu i poproś
              o wgląd do złożonego przez niego wniosku. Wtedy będziesz spokojna, że nie
              zamierza Ci odbierać lub ograniczać władzy rodzicielskiej. Trzymaj się
              cieplutko, czytam Twoje posty i proszę wszystkie dobre duchy, żebyś jeszcze
              trochę wytrzymała, nabrała pauera i nie dała się tej kreaturze. Na pewno
              wszystko będzie dobrze.
    • mikawi Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 11:56
      mamozuczka - piszesz że nie zabraniałaś eksowi kontaktów z dzieckiem, ale tak
      jak ty chciałaś mieć usankcjonowane prawnie alimenty, tak on chce mieć czarno
      na białym - prawo do kontaktów, nie masz co się przejmowac wizytą kuratora, to
      standardowe postępowanie, nie dopatruj się też jakiejś złośliwości ze strony
      eksa, po prostu rozstaliście się i każde z was chce wiedzieć na czym stoi i
      mieć na to papier
      • mamazuczka Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 12:35
        I jeszcze jedno Mikawi, zrozumiałabym, że jako ojciec chce się widywać z
        dzieckiem i chce to ustalić - jak napisałaś - czarno na białym (pomimo, ze
        nigdy mu nie zabraniałam ani nic...). Ale ja w to nie wierzę. A wiesz dlaczego?
        Ponieważ wielokrotnie - jeszcze ZANIM wniosłam pozew o alimenty - mówił mi, że
        JEMU DZIECKO DO NICZEGO NIE JEST POTRZEBNE!! To są słowa KOCHAJĄCEGO ojca. I
        nikt mi nie powie, że się rozmyślił. On już miał jednego syna, którego olewał.
        Ma teraz drugiego, który mu do niczego nie jest potrzebny (bo to tylko kłopot i
        wydatki). Ale też ma mnie, wdzięczny obiekt do kopania (jak dawniej) sad(
    • mamazuczka Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 12:03
      Dzięki dziewczyny za i wsparcie i chęć czytania tego co piszę.
      Wiem, niekiedy, patrząc z boku, możnaby pomyśleć że mówię jakieś kompletne
      głupoty czy absurdalne rzeczy. Ale ja nigdy nie byłam w sądzie. To są moje
      pierwsze sprawy i jestem zdenerwowana. Poza tym jestem zapętlona i czuję się
      zagnana w róg, bez możliwości obrony (jakkolwiek absurdalnie mogłoby to
      zabrzmieć) stąd też może wrażenie, że piszę o głupotach. Nie mogę nabrać do
      tego dystansu, ponieważ jedna sprawa goni drugą.

      Może masz rację, Mikawi, że jest to kwestia ustalenia pewnych zasad. Ale
      widzisz, znając jego, mogę tylko przeczuwać najgorsze, bo wiem co to za
      człowiek. I nie mówię tego z pozycji urażonej, dotkniętej osoby. Po prostu on
      taki jest a ja tego nie chciałam widzieć... Moja wina, wiem, i dostaję za to...
      Ale gdyby się miało tylko skończyc na ustaleniach - to ok. Nie ma sprawy. tylko
      boję się, że zawsze bedzie mi utrudniał życie w myśl swojej zasady - ja mam
      tylko prawa...
      • liesel Re: co może KURATOR?... 03.03.04, 12:47
        Brygida, napisz sobie na kartce: NIE JESTES NICZYIM WDZIECZNYM OBIEKTEM DO
        KOPANIA, powtarzaj to sobie do snu zamiast liczyc barany, przyklej na lodowce i
        przy lustrze...Nie chodzi o to, zebys byla dzielna, ale badz SOBA, a nie ruina
        siebie!!! Wymadrzam sie, wiem, ale mnie tez nie jest latwo i wiem, ze im
        bardziej popadam w rozsypke, tym bardziej musze sie potem zbierac, a jak jakos
        ciagne, to ciagne i kiedys bedzie z gorki! Im bedziesz silniejsza, tym mniej
        pola do popisu dasz swojemu ex, to jakos tak dziala, nie wiem dlaczego, ale
        zawsze jak o tym mysle to przypomina mi sie wczesna podstawowka i pod jakim
        katem wybieralo sie klasowe ofiary. Widocznie jakis atawizm ;/
        Pomysl sobie, ze w sadzie tez siedza ludzie (hihih, jak mi dobrze pojdzie, to
        tez kiedys moze zasiade), ze komornicy sa przeciazeni i przez to nie maja czasu
        byc uciazliwi (przypuszczzam, ze stad wziela sie u Ciebie ta praktykantka), ze
        slowami to Twoj ex moze sobie sny wytapetowac, ale niewiele wiecej!
        lis z pozdrowieniami
Inne wątki na temat:
Pełna wersja