Skorzystałam z waszych rad

07.03.04, 16:45
i próbuję pozbierać swoje życie w jedną sensowną całość. Kto czytał mój
pierwszy tutaj wątek, ten wie dlaczego. Tym, które odpowiedziały, dziękuję.
Kilka dni temu otwarłam przewód doktorski. Udało mi się mimo poniżeń i
utrudnień ze strony męża. Gratulacji raczej się nie doczekałam, raczej kilku
złośliwości nazajutrz. Miło mi nie było, ale ostatecznie uznałam to za
komplement- jeśli go to tak zdenerwowało, to znaczy, że nawet wg niego jest
to sukces. Teraz czas na następny krok- myślę o oddzieleniu finansów (a
raczej konta, bo jego zawartość i tak jest beznadziejnie zerowa) ze względu
na zapowiedzi, że je zadłuży. Mamy wspólne w PKO BP, czy mogę "się wypisać"
bez jego wiedzy i zgody? W jakim banku najlepiej założyć nowe na mnie? Nie ma
co żyć złudzeniami, że będzie lepiej, muszę się ewakuować. Nie jest lepiej.
Proszę, macie doświadczenie, poradźcie, co jeszcze robić? Czytałam wątek "jak
odejść", też skorzystam z rad; ale chciałabym przeczytać coś specjalnie dla
mnie, bo daje mi to nadzieję, że jednak JESTEM. Pozdrawiam i dziękuję-
Nilka.
    • aste Re: Skorzystałam z waszych rad 07.03.04, 19:29
      Nilko serdecznie gratulacje oczywiście, że jest to sukces i oby tak dalej z
      kontem Ci nie pomoge ale wystarczy wizyta wbanku i wydobycie info od obsługi.
      jeżeli masz dobry dostęp do netu to może bank internetowy?- ja jestem w mbanku
      i właściwie jestem zadowolona (mam w domku sztywne więc stały dostęp) nie ma
      opłat za konto a rachunki płacisz nie wychodząc z domku.
      zła wiadomość jest taka, że jeśli mąż popadnie w jakiekolwiek długi to dopóki
      jesteście małżeństwem i nie macie rozdzielności majątkowej to długi są wspólne
      więc należałoby wprowadzić rozdzielność majątkową jeśli faktycznie istnieje
      możliwość, że mąż długi zaciągnie.
      trzymam za Ciebie kciuki i życze powodzenia. pozdrawiam
      • andzelina1 Re: Skorzystałam z waszych rad 08.03.04, 13:01
        Podziele sie swoimi doswiadczeniami.Jak najszybciej postaraj sie zlikwidowac
        wasze wspolne konto, bo moj eks wlasnie w ten sposob wział kredyt.Moge Cie
        pocieszyc ze moze jedynie bez twojej zgody wziac ok.3.500,00( w zaleznosci w
        ktorym banku), a jezeli nawet takowy wezmie bez Twojej zgody i nie bedzie
        splacal to bank tylko Cie o tym powiadomi a Ty nie masz obowiazku go splacac,
        beda sciagac z jego pensji.Jezeli chodzi o zlikwidowanie wspolnego konta to ja
        zrobilam tak,po informacji telefonicznej ze bez jego obecnosci nie moge tego
        zrobic, poszlam do banku jakby nic nie opowiadajac sie po prostu zlikwidowalam
        konto.Nie mow ze jestes w czasie rozwodu powiedz ze chcecie zlikwidowac konto i
        juz.Powodzonka.
    • nilka13 dziękuję 10.03.04, 06:13
      myślałam właśnie o jakimś banku z możliwością kontaktu internetowego. Chcę
      tylko wyjaśnić, że miałam nadzieję na "odłączenie" swojego nazwiska od
      istniejącego już konta, bez jego likwidacji. ponieważ to nie jest możliwe, to
      po prostu poproszę męża o wspólne zamknięcie rachunku.
      W domu pojawiło się juz pismo ze spółdzielni z grożbą postępowania
      egzekucyjnego (czynsz nie płacony długi czas), od początku roku zalegają
      pozostałe rachunki. Dlaczego? Postanowiłam, że nie będę nadludzkimi siłami
      zdobywać pieniędzy, a moje dochody (poniżej 600 zł)przeznaczam wyłącznie na
      jedzenie dla nas i pieluchy. Jestem w ciąży, zajmuję się dzieckiem i domem,
      piszę pracę naukową. Mąż nie robi nic. Od roku bezrobotny, z wiecznym
      pretekstem, aby z kolejnej propzycji pracy zrezygnować. Na pytanie, jak
      zapłacimy rachunki, odpowiada, że nie zapłaci, bo nie ma pracy. Logiczne, no
      nie? Zadałam już mnóstwo razy pytanie, jak to możliwe, żeby dorosły, silny i
      zdrowy mężczyzna nie pracował? Wiecie, co zawsze odpowiada? Wersja grzeczna
      (rzadko): ja nie rozumiem, co do mnie mówisz? O co ci chodzi? Wersja
      dominująca: Co za jędza...(baba, suka, k...). Jutro mam USG. Powinnam się
      cieszyć, może wreszcie dowiem się, kto urodzi się w maju? Tylko, że nie mam na
      to jeszcze pieniędzy. Przeczytałam wątek Mag- o tym, że mozna być szczęśliwym
      bez mieszkania itd. Nie dopisywałam się, mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy
      to stanie się prawdą dla mnie i moich dzieci.
      Może któraś z was zna adres internetowy do jakiegoś terapeuty? I czy coś
      takiego ma sens? Mam bardzo obniżony nastrój, wolałabym wygrzebać się z tego
      przed porodem, bo potem będzie ciężej. W moim mieście nie bardzo jest na kogo
      liczyć bez pieniędzy. Dziękuję. Nilka.
      • aste Re: dziękuję 11.03.04, 15:02
        smile
        moim zdaniem terapia ma sens ale taka normalna , nie bardzo wierzę w internetowe
        terapeutyzowanie, ale jeśli chodzi Ci o jakieś wygadanie się, itp to może
        telefon zaufania?- sa numery bezplatne, gdybyś była zainteresowana mogę Ci
        przesłac namiary.
        pozdrawiam
    • nilka13 Re: Skorzystałam z waszych rad 12.03.04, 08:44
      No fakt, nigdy nie wiadomo, kto takim terapeutą może się okazać. Ale czytałam o
      czymś takim w Zwierciadle chyba. Byłam na Usg, będzie prawdopodobnie CHŁOPCZYK!
      Wprawdzie drugi, ale skoro nieplanowany, to i tak wszystko jednosmile No, prawdę
      mówiąc, wiadomo, że chciałam dziewczynkę. Ale rodzeństwo jednej płci chyba
      lepiej się dogaduje? Przynajmniej po okresie bijatyk we wczesnym dzieciństwie?
      Z lepszych wiadomości- udało mi się skłonić Pana Domu do pertraktacji w
      spółdzielni o czynsz. Wrócił z niewyraźną miną, widocznie zarządu nie
      przekonywała jego zwykła argumentacjabig_grin. Ale nie jest źle- nie wyrzucą nas
      jeszcze. Widocznie na mój brzuch się powołał, spryciarz. Z jaką
      niecierpliwością czekam, aż życie nareszcie każe mu dojrzeć!
      Dziękuję za odzew i wsparcie, to pomaga w chwilach zwątpienia. Pozdrowienia-
      Nilka
      • chalsia Re: Skorzystałam z waszych rad 12.03.04, 11:27
        > Z jaką
        > niecierpliwością czekam, aż życie nareszcie każe mu dojrzeć!

        Uważaj, bo możesz się NIE doczekać. I nie licz na to za bardzo. Ja się nie
        doczekałam (przez 17 lat). I chyba eks nigdy nie dojrzeje. A jeśli nawet, to za
        późno dla ludzi, którzy z tego powodu cierpią (np. mój synek).

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • nilka13 Chalsiu 19.03.04, 00:16
          w innym wątku, do kogo innego, w odpowiedzi na"Jestem bardziej
          > niż kiedykolwiek pewna że chce ratować to małżeństwo i sama nie wiem
          > dlaczego"

          napisałaś:

          "Może ze strachu zostania samą. Może z chęci zachowania kontroli i władzy -
          "przecież on jest MÓJ !!". Może po to by sobie udowodnić, że potrafisz go przy
          sobie przytrzymać. Może z wiary, że on się zmieni i będzie taki jaki powinien
          być według Ciebie, by stał się zgodny z Twoim ideałem. Może .....

          Ani jeden z powyższych powodów nie jest dobry i wystarczający do tego by
          zbudować trwały i dobry związek."

          Znowu w sedno. Mojego życia.
          Kubła wody niejednego na głupi łeb mi trzeba. Bo dziecko mam, a ze skorup
          próbuję coś sklejać.
          Może to jak gdzie indziej- po szoku i żałobie, trzeba jednak wziąć się w garść.

          Acha, konto w mBanku wybrałam. Teraz rozglądam się za mieszkaniem. Oczywiście,
          jak skończę łazienkę malowaćsmile
          Dzięki- Nilka
          • chalsia Re: Chalsiu 19.03.04, 00:58
            Masz te kubły u mnie jak w banku. W tym jestem całkiem niezła wink))

            Pozdrawiam,
            Chalsia
    • nilka13 Smiać się czy płakać 19.03.04, 13:23
      nad swoją głupotą? Wiecie, co znalazłam w wywietrzniku (!!!) w łazience?
      Niedopałki papierosów. Żałosne- 31 letni facet podkradający resztki domowych
      pieniędzy, żeby po kryjomu w domu "popalać" jak nastolatek! Śmiać mi się chce,
      jak go sobie wyobrażam wspinającego się bezszelestnie po wannie, żeby pety
      ukryć pod sufitem! Co za strategia! Co za styl! A płakać, bo tyle razy
      wymiotowałam od zapachy dymu, jakoby przez nieszczelną wentylację się sączącego
      od sąsiadów! Witamin nie kupiłam, bo ciągle pieniędzy szkoda! Maleństwo w domu-
      KAŻDY respektował zakaz palenia! GROTESKA!!!!!!!!!!!!
      Dobra, idę trochę pary upuścić przy zmywaniu sufitu. Może plantację Marie Juany
      odkryję. Pa. - Ostatnia Naiwna
      • aste Re: Smiać się czy płakać 23.03.04, 14:27
        napłakac już się napłakalaś więc może lepiej sie pośmiej. to co opisujesz to
        faktycznie inaczej nie mozna podsumować jak zachowanie nastolatka choc musze ci
        p9owiedzieć, że znam 14-latków, którzy zachowują się całkiem odpowiedzialnie.
        czy jeszcze trzeba zimnej wody? bo może pomoge Chalsi w wylewaniu? czy może już
        wystarczy?
        pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki- uda Ci się smile!
    • nilka13 c.d. 25.03.04, 17:59
      Tak się zastanawiam- jesli to ja wystąpię o rozwód, to czy mój mąż nie będzie
      żądał ode mnie alimentów? Robię wszystko, zeby pracować, a on wprost
      przeciwnie, więc siłą rzeczy jego "poziom życia" drastycznie opadnie (w świetle
      prawa, oczywiście). Jeśli będzie pracował, to "na czarno", toteż nie będzie
      wykazywał dochodów. O alimentach na dzieci nie wspominam, zgodnie z zasadą
      ostatnio dominującą w moim życiu- "umiesz liczyć- licz na siebie". Jak to jest
      rozwiązane prawnie? Może poradzicie? Dziękuję- Nilka
      P.S.
      Łazienka pomalowana- efekt niestety nie zadowolił szanownego małżonka,
      bo "bezrozumne stworzenie" (zgadnijcie, o kim mowa), nie zdrapało porzedniej
      warstwy farby. Co za esteta!big_grin
      • chalsia Re: c.d. 25.03.04, 23:15
        No cóż, co do farby, to on jednak ma rację. I to nie z punktu widzenia estetyki
        a fachowej roboty. smile)
        To, kto składa pozew nie ma absolutnie żadnego związku z tym kto komu (i czy w
        ogóle) będzie płacił alimenty.
        Jesli będzie rozwód bez orzekania o winie (lub z orzeczeniem winy obydwu
        stron), to byli małżonkowie (obydwoje) mają prawo o staranie się o alimenty na
        siebie od eks małżonka tylko w przypadku, gdy są w niedostatku i tylko w ciągu
        5 lat od rozwodu (lub do momentu zawarcia nowego małżeństwa jeśli wcześniej niż
        po 5 latach od rozwodu).
        Przy rozwodzie z orzeczeniem wyłącznej winy tylko jednego z małżonków, ten
        który nie został uznany winnym ma prawo do alimentów od eks małżonka dożywotnio
        (lub do momentu zawarcia nowego małżeństwa). Nie musi być wtedy w niedostatku -
        może się też domagać alimentów z racji obniżenia poziomu życia w wyniku rozwodu.

        No i nie rób z siebie głupszej niż jesteś (smile)) rezygnując z alimentów na
        dzieci od ojca. Im się to należy, to ojca obowiązek. Rezygnacja z tych
        alimentów to tak jakbyś nie dbała o interesy dzieci.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • aste Re: c.d. 26.03.04, 09:22
          podpisuje sie pod wszystkim co napisała Chalsia. dodatkowo nie występowanie o
          alimenty bywa traktowane jako niedbanie o zabezpieczenie dzieci- bywa, nie jest
          to jakas reguła.
          poza tym jeśli będziecie mieli rozwód to alimenty dzieciom i tak zostana
          przyznane. tzn zostanie nałożony obowiązek alimentacyjny na tego z rodziców
          który nie bedzie mieszkał z dziećmi- tylko trzeba wystąpić o ustalenie wysokości.
          jeśli teraz bardziej zależy ci na rozwodzie to wystąp o rozwód jeśli na
          alimentach o alimenty- jeśli wystąpisz jednocześnie o rozwód i alimenty to
          sprawa alimentacyjna zostanie dołączona do rozwodowej.
          gdyby interesowały cię wzory pozwu rozwodowego i o alimenty moge ci przesłać ale
          tylko zwykłą poczta nie mam tego w kompie- choć myślę sobie, że na pewno gdzieś
          w necie są dostępne.
          pozdrawiam.
          • nilka13 Re: c.d. 26.03.04, 10:06
            W najbardziej samodestrukcyjnych zamierzeniach nie przyszłoby mi na myśl
            rezygnować z prawa dzieci do alimentówwink
            Obawiam się, że wyegzekwowanie ich od taty będzie niewykonalne, więc po prostu
            nastawiam się na samowystarczalność finansową, żeby w przyszłości ewentualnie
            już tylko miło się rozczarować. Jeśli jednak teraz mąż unika obowiązków, to co
            będzie po rozwodzie? Obawiam się trochę tego "niedostatku" mojego męża, bo
            nieszczęsny pracować nie lubi. Nawet wysnuł teorię na temat szkodliwości pracy
            na życie człowieka.
            Aste, serdecznie dziękuję za propozycję, wzory wezmę z sądu lub znajdę na
            necie; nie radzę sobie raczej psychiczne z sytuacją, no i nie orientuję się
            jeszcze w przepisach. Pozwu składać na razie nie będę, przygotowuję grunt do
            odejścia, jak mi wcześniej dziewczyny radziły.
            Chalsiu, też wielkie dzięki, niedługo będę pływała jak rybka w zawiłościach
            prawnych, no i w wodzie z kubełków, oczywiściesmile
            Farby nie zdrapałam, bo nie dostałam z pralki do sufitu. Cud, że jeszcze pierze
            po inwazji niemal 80 kg słonicysmile
            Pozdrowienia- Nilka
            U MNIE ZNOWU ŚNIEG!!!
            • black30 Re: c.d. 26.03.04, 10:14
              Nilka, napisałam na priv. Trzymaj się cieplutko.
    • e-milia44 Re: Skorzystałam z waszych rad 27.03.04, 01:31
      przeczytałam ...i aż mną tompnęło
      Nilka, czytając o twoim "mężczyźnie" (jeśli wogóle można go tak określić)
      nasuwa mi się tylko spora ilość niecenzuralnych określeń. Nie jest to zbyt
      konstruktywne, więc - trzymaj się na pewno ci się uda! Jak pisałaś: JESTEŚ
    • nilka13 Re: Skorzystałam z waszych rad 08.04.04, 08:24
      Chyba nie bardzo mi to idzie. po usłyszeniu "za dobrze ci ostatnio było""inny
      toby ci już łeb upierdolił" i w końcu "wypierdalaj stąd", to już nad ranem
      stałam w tej odmalowanej łazience z pętlą w ręce. no i wiecie, co, instynkt.
      nie da się umrzeć, mając dzieci .tylko mi już nie chce się wymyślać dokąd
      mam "wyp.." nic mi się nie chce prawde mówiąc. tak naprawdę to myślę, że to z
      mną jest coś nie tak, bo która kobieta w ciąży myśli o śmierci? to nie jest
      wyjście, wiem to racjonalnie no i co z tego. Wam sie jakoś powiodło a ja nie
      wiem co robić. n sorry za to trucie, nie daję już rady nie mam komu tego
      powiedzieć. za pare dni ten post będzie na następnej stronie ja już nie będę go
      podnosić bo mi w ogóle głupio, że ktoś to musi czytać
      • apriv Re: Skorzystałam z waszych rad 08.04.04, 08:55
        Droga Nilkusiu,pomysl ze to przejsciowe,nie zburz tego co udalo sie w Tobie juz
        osiagnac,jezeli masz ochote to napisz na priv,ja czytam kazdy Twoj
        post,naprawde byla to juz dobra droga,powinnas chodzic do lekarza-zglaszac
        maltretowanie psychiczne,zeby to gdzies bylo zapisane,moze sie to przydac
        pozniej,na takiego lepiej miec cos przygotowane,kiedy bedziesz rodzic
        • e-milia44 Re: Skorzystałam z waszych rad 09.04.04, 04:29
          Hey, nic z Toba nie jest nie tak!!! Wiesz jaka kobieta w ciazy chce umrzec? -
          taka ktora ma faceta sk.... Dokładnie. Wcale Ci sie nie dziwie. A nie mozesz Ty
          kazac jemu wyp...?
          Zgadzam sie z poprzedniczka - zglaszaj gdzies maltretowanie psychiczne - tego
          tez im nie wolno robic!!! Jestes w ciazy, to wszystko wplywa na dziecko! Ty tez
          nie jestes od niego mniej wazna!
          Nie zalamuj sie - wszystkie bylysmy w roznych sytuacjach. Tobie tez sie uda z
          tego wyjsc. W srodku jest czarno, ale na zewnatrz zawsze jasniej.
          Zglos sie moze do opieki spolecznej - niech Ci poradza co masz robic - tam tez
          sa zyczliwi ludzie.

          Sorry, ale jednej rzeczy nie rozumiem - jak moglas tak dlugo to wytrzymac i
          zajsc w ciaze z facetem, ktory sie do Ciebie tak odzywa?!
          • e-milia44 Re: Skorzystałam z waszych rad 09.04.04, 04:34
            A tak wogóle to czemu Ty malujesz lazienke jak jestes w ciazy!!!
Pełna wersja