Zdecydowałam się, będę samotną mamą :(

13.03.04, 15:05
Będzie ciężko niestety zarabiam tylko 1600zł, a sam czynsz w mieszkaniu
wynosi 500zł. Wracam do mojego starego mieszkania, w którym się wychowałam.
Dziecko muszę oddać do żłobka, bedzie wtedy miało rok, czy nie za małe? Na
opiekunkę mnie nie stać. Poczułam się lepiej kiedy zdecydowałam, będę musiała
bardzo oszczędzać ale wolę to niż takie życie jakie wiodę.
Wiecie zdecydowalam się, bo nic z tego nie będzie, w ogóle ze sobą nie
rozmawiamy, jeśli już to się kłócimy, nie mam w nim oparcia. Chyba dobiło
mnie to, że mamy minus na koncie a on m i mówi, że nie ma ambicji
utrzymywania rodziny (jest na rocznej rencie w uwagi na kręgosłup ale nie
myśli wracać do pracy i w ogóle nic nie robi żeby przez ten rok się czegoś
nauczyć czy coś ze sobą zrobić). Za to mówi mi, że to przesada,że moja mama
płaci fundusz inwestycyjny na dziecko, ręce mi opadają, nie mamy żadnych
oszczędności ale według niego to przesada, oszczędzać, żeby dziecko miało na
angielski czy kolonie. Ja nie wiem on chyba uważa, że dzieci się rodzi i
niech się same chowają, mówi, że skoro on nie chodził na języki i żyje to
nasze dziecko też może. Problem w tym, że w moim środowisku się tak nie żyje,
inwestuje się w dzieci. On jest robotnikiem, ja mam wyższe wykształcenie i
nawet nasze opinie o wychowaniu są krańcowo różne. Dla mnie studia to
podstawa, nawet jak się chce to potem można ulice sprzątać, ale dobrze jest
je skończyć, chociażby po to, żeby się rozwinąć, on mam wrażenie w ogóle by
nie chciał, żeby nasz syn na studia poszedł, bo czułby się zagrożony.

Wiem, że z tego nic nie bedzie jesteśmy zbyt różni, nie chcę żyć z nim ze
strachu przed rozstaniem, nie chcę sluchać, że jestem cielęcy mózg. A jednak
szkoda mi tych szczęśliwych chwil, które przezyliśmy, tego czasu, gdy był dla
mnie dobry i czuły, gdy myślałam, że to przeznaczenie i nam się uda.
Czy to normalne, że gdy się już nie chce z kimś być to jest jednak jakiś
smutek i żal??
Czy sa tu dziewczyny, które tak właśnie odeszły? Nie dlatego, że miał
kochankę, nie dlatego,że bił tylko po prostu straciły wiarę we wspólne zycie?

Proszę napiszcie do mnie....
    • ayelet Re: Zdecydowałam się, będę samotną mamą :( 13.03.04, 15:07
      Zapomnialam napisać o jeszcze jednym. Jest to ryzyko, ze nie bedzie utrzymywać
      kontaktów z dzieckiem i wtedy ja ponoszę odpowiedzialność przed naszym synkiem.
      Kiedyś mi powiedział,że syn bedzie mu mnie przypominał i nie będzie go chętnie
      widywał sad
      • kamila77 Re: Zdecydowałam się, będę samotną mamą :( 16.03.04, 09:26
        ayelet napisała:

        > Jest to ryzyko, ze nie bedzie utrzymywać
        > kontaktów z dzieckiem i wtedy ja ponoszę odpowiedzialność przed naszym
        synkiem.

        NIE. Nie ty poniesiesz za to odpowiedzialnosc, tylko on. Ty mozesz co najwyzej
        tych kontaktow nie utrudniac, a juz ich jakosc, ilosc (czy w ogole - istnienie)
        zalezec bedie wyłacznie od niego.
    • delfinek11 Re: Zdecydowałam się, będę samotną mamą :( 13.03.04, 18:25
      Ayelet, zobaczysz, ze jeszcze bedzie dobrze...
      Jestem sama z moimi chlopcami od prawie 3 lat...to nie byla moja decyzja, ale
      dzis juz jestem szczesliwa...duzo bardziej, niz w nieudanym zwiazku...
      moje dzieci widzialy ostatnio swojego ojca w roku 2002...jemu nie zalezalo na
      nich...teraz toczy sie sprawa rozwodowa, wcozraj bylo kolejne posiedzenie, na
      ktorym miala byc rozpatrywana kwestia zabezpieczenia alimentow...niestety, pani
      sedzina uznala za wazniejsze zapewnienie dzieciom kontaktow z ojcem, stracila
      na to 1,5 godziny i juz nie wystarczylo czasu na sprawy finansowe...tak wiec
      dzieci za miesiac (o ile tatusiowi nie przejdzie ochota) spotkaja sie z nim,
      natomiast nadal (to juz ponad rok) nie beda mialy zasadzonych pieniedzy na
      zycie sad((
      jezeli nie jestescie w stanie sie porozumiec, to nie ma sensu wspolne
      zycie...nie martw sie, poradzisz sobie !!! kobiety sa bardzo silne, nie maja
      innego wyjscia wink
      przekonasz sie, ze bedzie ci latwiej zyc samodzielnie, niz z partnerem, na
      ktorego nie mozesz liczyc i ktoremu nie ufasz...
      glowa do gory, badz dzielna i przekonana do tego, co bedziesz robila...
      buziaki,
      delf
    • baby111 Re: Zdecydowałam się, będę samotną mamą :( 14.03.04, 10:10
      ayelet napisała:

      Czy to normalne, że gdy się już nie chce z kimś być to jest jednak jakiś
      smutek i żal??
      Czy sa tu dziewczyny, które tak właśnie odeszły? Nie dlatego, że miał
      kochankę, nie dlatego,że bił tylko po prostu straciły wiarę we wspólne zycie?
      oczywiście,ze to normalne. ja wiem, ze jeszcze bardzo tęsknie za ojcem mojego
      Synka. właściwie to trudno powiedzieć,czemu nie wyszło. ale chyba teraz obije
      wiemy,ze po tym wszystkim złym, co sie stało nie potrafilibysmy byc
      razem.ostatnio bylismy z Maluszkiem u lekarza razem! momentami, jakbysmy się
      zapominali, jakbyśmy zapomnieli o tym wszystkim, co nas podzieliło uśmiechy,
      normalne rozmowy, dowcipy, ale tak moż ebyc przez chwilę, a nie na całe życie.
      na pewno bedzie Ci ciężko, ale z drugiej strony wiesz,ze bedzie lepiej niz z
      nim. nie przejmuj się tym, co mówi. wiekszość męzczyzn w takich chwilach
      zarzeka się, ze będą utzymylali kontakt z dzieckiem,ale po jakims czasie się to
      zmienia. co z oczu to i z serca niestety!!! pozdrawiam Cie serdecznie i
      wierzę,ze dasz radę, bo i tak jesteś dzielna, jesli zdecydowałaś się odejść.
      trzymam kciuki.i.
    • astomi25 Re: Zdecydowałam się, będę samotną mamą :( 15.03.04, 18:58
      Aylet,ja tak zdecydowalam.I to z takich samych powodow co Ty.Ja jeszcze
      studiuje ,a moj maz jest robotnikiem.Moje studia uwaza za fanaberie.
      Odeszlam ,bo nie chce zeby moja coreczka miala takie wzorce ,nie chce zeby
      skonczyla zawodowke a to akurat jest na poziomie tatusia.Przepraszam ,ze tak
      pisze ,przeciez wiedzialam o tym przed slubem,mozna by powiedziec.Tak
      wiedzialam o roznicach jakie nas dziela ,tyle ze wtedy bylo miedzy nami
      inaczej ,maz sie cieszyl jak zaczynalam studia.Pozniej juz mnie nawet nie
      wspieral ,powiedzial ze to glupota.Ja zalozylam specjalne konto dla
      malej ,gdzie wplacam kase na jej przyszla edeukacje ,on do tej pory nie wplacil
      tam nawet centa.Powiedzial ,ze mala nie musi studiowac.Pewnie ze nie musi.Ale
      je chce jej dac porzadne wyksztalcenie ,chocby po to ,zeby potem nie byla na
      lasce jakiegos robotnika podobnego jej tatusiowi,co to przyniesie do domu 500
      zl i jeszcze bedzie kazal sie z tego cieszyc,ze w ogole zarabia.Chce wychowac
      maja coreczke na dobrego i porzadnego czlowieka ,a jak juz wspomnialam,w naszym
      zwiazku akurat ,nie bylo dla niej dobrych wzorcow.


      asia
    • joanna.luczynska Re: Zdecydowałam się, będę samotną mamą :( 16.03.04, 19:47
      Cześć. Mam niestety podobne doświadczenia do Twoich. Ja i mój partner
      należeliśmy do zupelnie różnych światów. Ja mam ambicje, cele, które chcę
      osiągnąć i potrzeby, których on nie rozumial. On byl prostakiem bez ambicji,
      wystarczalo mu to, jak żyl i nie chcial niczego więcej. Ja lubię wyjść "do
      ludzi" - pójść do teatru, kina, na spacer, a jemu wystarczao jak napil się
      piwka lub wódeczki z kumplami, a poza tym nie potrafil się zachować i nic sobie
      z tego nie robil. Nie mial szacunku do wlasnej matki i chyba do nikogo innego.
      Ciągle zastanawiam się, dlaczego się z nim związalam. Ten "związek" trwal cale
      dwa miesiące. Mateuszek pojawil się zupelnie niespodziewanie, bo bralam
      tabletki antykoncepcyjne, ale jest kochany i staram się mu zapewnić wszystko.
      Nie zawsze mi się udaje, bo stracilam pracę z powodu redukcji w firmie i teraz
      trudno mi cokolwiek znaleźć. Pomagają mi rodzice, ale czuję się tak jakbym ich
      naciągala. Nie dostaję alimentów, bo nie dalam Mateszkowi nazwiska ojca, a ten
      nie ma też żadnych praw do dziecka. Formalnie to po prostu nie jest ojcem
      mojego synka, a Matti jest tylko mój. Zazdroszczę Ci, że masz jednak jakieś
      przyjemne wspomnienia ze swojego związku. To bardzo ważne. Decyzja o odejściu
      musiala Cię wiele kosztować i na pewno nie będzie Ci latwo. Może jednak
      warto... na pewno warto, skoro taką wlaśnie decyzję podjęlaś. Pozdrawiamy Cię z
      Mattim smile
      • olik7 Re: Zdecydowałam się, będę samotną mamą :( 17.03.04, 08:29
        Joanno!
        Alimenty nie są zależne od dania dziecku nazwiska ojca i posiadania przez niego
        praw rodzicielskich.
        • joanna.luczynska Re: Odp. dla olik7 17.03.04, 17:07
          To coś nowego. Powiedziano mi, że muszę uznać ojcostwo gościa i dopiero wtedy
          ubiegać się o pieniążki. A dokladnie to nie muszę dawać dziecku nazwiska ojca,
          ale muszę dać prawa, a dopiero potem mogę zlożyć pozew o odebranie praw
          rodzicielskich. Jeśli wiesz coś na ten temat, to proszę oświeć mnie, bo ja
          naprawdę się na tym nie znam. Z góry dzięki smile
          • olik7 Re: Odp. dla olik7 19.03.04, 14:16
            Tak Joasiu, żeby dostawać alimenty musisz mieć uznane ojcostwo, czyli w akcie
            urodzenia musisz mieć wpisanego ojca. Ale to nie oznacza,że nie możesz mu
            odebrać władzy rodzicielskiej i musisz dać dziecku jego nazwisko. Wcześniej nie
            wspomniałaś o uznaniu ojcostwa, jedynie o nazwisku i prawach rodz. więc
            zrozumiałam, że ojcostwo masz uznane.
            Pozdrawiam
            Magda
            • joanna.luczynska Re: Odp. dla olik7 19.03.04, 16:06
              Nie, nie uznalam ojcostwa. Zresztą uprzedzilam go o tym, wyjaśnilam powody i
              okazalo się, że mialam rację. Powiedzialam mu, że to zawsze można zmienić,
              wystarczy, że udowodni, iż zasluguje na bycie ojcem. Od tamtej pory się nie
              pokazal. Jakoś sobie sama radzę, ale jest trudno. Poza tym wlaściwie to rodzice
              utrzymuję mnie i dziecko, a mi od czasu do czasu udaje się zlapać tymczasową
              pracę w biurze. Przydalyby się dodatkowe pieniążki, ale nie chcę ryzykować
              dawania T. praw rodzicielskich, w ogóle żadnych praw, bo nie wiem czego się
              mogę spodziewać, a jeśli już to na pewno niczego dobrego. Dzięki za chęć
              pomocy. Pozdrawiam smile
              • iwona3 Re: Odp. dla olik7 19.03.04, 16:14
                Mylisz się tylko co do jednego: tego nie można ZAWSZE zmienić. KRiO nakłada
                pewne limity czasowe.
                pzdr
                • roma52 Re: Odp. dla olik7 19.03.04, 16:41
                  Iwonko, do żłobka jeśli samotna matka nie pracuje to chyba i nie oddaje
                  dziecka. A do przedszkola w pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci
                  samotnych matek, właśnie to sprawdziłam. W naszym osiedlowym przedszkolu
                  właśćiwie tylko dzieci samotnych matek są przyjmowane, bo dzieci dużo a
                  przedszkole jedno.
                • novikaa do Iwony3 19.03.04, 17:12
                  Nie znam w krio żadnego czasowego ograniczenia, zarówno co do ustalenia
                  ojcostwa ( matka jako predstawiciel ustawawiwy małoletniego dziecka, jak i
                  pełnotelnie dziecko ),jak też co do ograniczenia, pozbawienia badż przywrócenia
                  władzy rodzicielskiej. Jedynym ograniczeniem czasowym jest zaprzeczenie
                  ojcostwa.
                  pzdr.
                  • joanna.luczynska Re: do Iwony3 19.03.04, 18:39
                    Dziex za pomoc. Ale jakby nie bylo chyba jednak lepiej żebym sobie dala spokój.
                    Tatuś Mattiego jest bardzo prostacki i w tej swojej "prostackości"
                    nieobliczalny. Gdy odchodzilam od niego na przemian wybuchal placzem, grozil
                    samobojstwem i wmawial mi że to moja ciążowa fanaberia. Potem w ciągu
                    dziesięciominutowej rozmowy chcial i żebym oddala mu dziecko, i żebym je
                    zatrzymala, i żebym nie pozwalala innemu facetowi dziecka dotykać.... Gdy
                    powiedzialam, że zastanawiam się nad usunięciem prosil żebym tego nie robila, a
                    potem do końca ciąży nie dowiedzial się czy urodzę czy nie. Dziecko też widzial
                    tylko dwa razy, w tym raz w biegu - slownie 15 minut. Nie wiem czy jest sens
                    ubiegać się o pieniądze, skoro on niewiele zarabia jako żonierz nadterminowy,
                    czy coś takiego, a jego rodzice i tak mają ciężko i syn nie liczy się z nimi i
                    ich sytuacją, więc nie wybaczylabym sobie gdyby sąd zasądzil ściąganie
                    alimentów od nich. Do tej pory jakoś sobie sama radzilam i chyba Mateusz nie
                    potrzebuje takiego ojca ani stresów związanych z jego ewentualnymi zachowaniami.
                    I tylko dlaczego to wszystko jest zawsze takie trudne?...
                  • iwona3 Re: do Iwony3 22.03.04, 10:41
                    Przepraszam, rzeczywiście walnęłam straszną bzdurę. Tak jakoś mi to
                    zaprzeczenie mgłą oczy zasnuło i już dalej bezmyślnie poszło. Przy piątku
                    cholernie zmęczona jestem.
                    pzdr
              • olik7 Re: Odp. dla olik7 22.03.04, 09:11
                Joasiu!
                Ojcostwo możesz mieć uznane (tatuś oficajnie w papierach) a prawa rodzicielskie
                całkowicie odebrane. W takiej sytuacji tez możesz dostawać alimenty.
    • gosik771 Re: Zdecydowałam się, będę samotną mamą :( 07.04.04, 13:36
      cześć Beatka,
      tutaj Gosia. Znamy się i mailujemy do siebie - mama Mai z tej strony. Trzymam
      kciuki i wierzę ze wszystko będzie cudownie - musimy w to wierzyć...

      gosia
Pełna wersja