nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżcie

29.06.10, 22:45
czesc

podzielcie sie opiniami
jutro mam sprawe w sadzie, pieniacz juz 4 rok ciagle skalda sprawy do
sadu o wszystko, ja zlozylam tylko jedna o uregulowanie alimentow to
sie obrazil
juz mam tego dosyc nikt go nie jest w stanie powstrzymac...mam
wrazenie se sadu nie obchodzi to ze szukanie w dziury w calym to jest
narazanie mnie na stres, ktorego i tak mi nie brakuje skoro samotnie
wychowuje corke, ze juz nie wspomne o tym ze to sie juz raz dla mnie
zle skonczylo roczna depresja, no bo ile mozna w kolko udowadniac ze
sie nie jest wielbladem i sie nie utrudnia kontaktow etc...tylko jak
mloda choruje to zostaje w domu i koniec..

znowu zlozyl sprawe nawet mnie nie poinformowal, znowu pani kurator
ktorej juz rece opadaja...bo sorry ale moglabym byc wzorem dla
niejednej matki samotnej czy tez nie...wychowuje sama mloda,
zapewniem jest bardzo wysoki poziom zycia ale nie to jest
najwazniejsze bo kocham ja przede wszytkim i dbam o nia naprawde
doskonale....i ciagle ,,cos,,
tym razem chce zeby u niego nocowala a jak jest chora i nie jedzie do
taty to ja mam dzienniczek prowadzic wizyt i ,,wydan dziecka,, jak to
finezyjnie okresla, slabo mi...mloda jest alegikiem, ma asteme
oskrzelowa, ciagle mi choruje bo to jak ostanio lekarz powiedzial
,,to nie jest dziecko przedszkolne,, co 3 tygodnie jest chora od
roku, zrezygnowalam z etatu zeby nia sie zajac, zaczelam pracowac dla
siebie, ogarniam wiele spraw, dom, finanse czasem padam na twarz ze
zmeczenia...mloda widuje sie regularnie z tata tylko wtedy jak jest
chora to nie - a jak go do siebie wowoczas zapraszam nie przychodzi

gosc niestety jest obrazony na caly swiat i wszedzie doszukuje sie
spisku..wiec jej brak wizyt traktuje jako utrudnianie...
nie moge sie zgodzic na to zeby mloda nocowala u niecgo dopoki nie
ustablizuje sie sprawa z jej zdrowiem bo obawiam sie o nia, ma ataki
a on nawet mnie nie informuje jak sie u niego rozchoruje (bylo kilka
takich akcji), nie informuje mnie gdzie zabiera dziecko na tydzien na
wakacje... wiec nie moge zgodzic sie na scenariusz nocowania
regularnie o taty ze wzgledu na jej choroby i obawe o nia

jak to jeszcze argumentowac, czy to wogole dla sadu ma jakies
znaczenie? wiem ze mloda potrzebuje kontaktu z tata i naprawde
wychodze poza zakres ugody, proponuje inne dni, prosze zeby ja
prowadzal do logopedy etc, zostaje dluzej niz ugoda nakazuje..ale z
tym nocowaniem to mam problem, teraz jej sie urodzi brat..moze byc
niezla jatka..

poradzcie bo boxuje w miejscu z mysleniem co jutro powiedziec w
sadzie zeby to mialo rece i nogi i bylo przekonujace...

sad







    • zoey7 Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 02:17
      Powiedz to wszystko co tutaj napisałaś, spokojnie i rzeczowo,
      podkreślaj jak mantrę, że chodzi Ci o dobro dziecka, że nie
      utrudniasz kontaktów etc. Podaj koniecznie te przykłady (z datami)
      kiedy Córka zachorowała jak była u taty a ten Ciebie nie zawiadomił.
      Trzymam BARDZO mocno kciuki i daj jutro/dzisiaj znać jak poszło.
      • madziulec Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 09:08
        A czy mama dziecka informuje ojca o WSZYSTKICH chorobach, katarkach
        itp dziecka?
        Czy informuje gdzie zabiera dziecko na wakacje???

        Ojciec przeciez ma pelnie wladz rodzicielskich z tego co wynika i
        ma prawo wiedziec. Czyli ... uwazaj, bo miecz, ktorym walczysz, jest
        obosieczny
        • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 09:59
          zle zalozenie
          nie mam miecza
          tak informuje o wszystkim dlatego tego nie rozumiem i nie akceptuje
          ciagania mnie po sadach! wczoraj wydrukowalam mejle jest tego ze 100!
          i mam prawo oczekiwac zeby wiedziec gdzie przebywa dziecko przez
          tydzien bo to dla niej stres, ja sobie jakos poradze ale chodzi o to
          ze jest chora nie rozumiesz tego???
          wystaczy byc w kontakcie i traktowac drugiego rodzica jak rodzica a
          nie jak kogos kto nie ma praw tylko obowiazki
          daruj sobie takie sugestie bo to malo pomocne
          • tusia-mama-jasia Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:04
            Jeśli mogę Ci coś doradzić, przed wakacjami małej z tatą opisz każdy
            lek osobną kartką z dawkowaniem, z instrukcją /Młoda bierze wziewy?
            umie poprawnie inhalować?/, masz prawo domagać się informacji o tym,
            gdzie dziecko jest i jak się czuje, jaki dostęp do lekarza będą mieć
            na miejscu w razie, gdyby coś się zaczęło dziać. Oby te wakacje się
            udały, jak pierwszy raz będzie dobry, jak tata-pieniacz mimo
            wszystko się sprawdzi w relacji sam na sam z córką, to następnym
            razem będzie trochę łatwiej, odetchniesz...
            Trzymaj się...
          • madziulec Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:13
            Zle zalozenie wink
            "Papier zniesie wszystko", obawiam sie, zesad nei badzie w
            najmniejszym stopniu zainteresowany czytaniem 100 maili, ktore
            przedstawisz, co wiecej, bedzie tym maksymalnie znudzony i uzna, ze
            masz ochote sie mscic na ojcu swojego dziecka.
            Ale przeciez to Twoja sprawa.

            Ojciec pewnie tez chcialby miec kontakt CODZIENNIE, ale Ty pewnie
            tez wymawiasz sie, ze dziekco chore, ze katar, ze cos tam...
            • a1ma Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 11:31
              madziulec napisała:

              > Ojciec pewnie tez chcialby miec kontakt CODZIENNIE, ale Ty pewnie
              > tez wymawiasz sie, ze dziekco chore, ze katar, ze cos tam...
              >

              madziulec pewnie jest wróżką i pewnie wie wszystko najlepiej.

              A do autorki - rzeczywiście, powiedz w sądzie na spokojnie wszystko to, co tu
              napisałaś, powinno wystarczyć.
              • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 18:47
                madziulec zalewa jad
                na takie uwagi szkoda mi czasu
            • braktalentu Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 12:10
              Madziulcu, kiedy trzykrotna rozwódka doradza w sprawach małżeńskich to raczej
              nie budzi zaufania, więc jako osoba, która notorycznie skarży się na
              niesprawiedliwość wymiaru sprawiedliwości i notorycznie traktowana przez te sądy
              (zgodnie z Twoimi opisami) jako postać niezrównoważona nie dziw się, że jesteś
              mało przekonująca.
              • madziulec Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 12:19
                No masz racje wink

                Problem, ze JA te podwyzki wywalczam i ja te kontakty uzyskuje.
                I JA ten paszport dostalam.
                A!!! zapomnialam. W zapisie kontaktow mam zapis, ze mam gwarancje,
                ze dziecko nie bedzi eodwiedzac ojca w miejscu zamieszkania, a w
                czasie wakacji mam gwarancjie codziennych kontaktow z dzieckiem.

                A moze powinnam napisac, ze wlasnie ojciec oplacil 2-tygodniowe
                wakacje dla dziecka.. maly jedzie z moja mama ;PPP


                No masz racje.
                Chyba ktos czegos nie wiem wink I tym kims jestes TY ;P
              • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 18:48
                ha ha ha, niezle 3 krotna rozwodka
                to musi byc do rany przyloz wink
        • tusia-mama-jasia Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:01
          Mamawsieci - też to przerabiałam. Może z racji zawodu było mi
          łatwiej o argumenty, choć mąż nie-lekarz w pewnej chwili negował
          nawet moje opinie o zdrowiu synka, jak od innego lekarza usłyszał to
          samo, co ja powiedziałam... to uznał, że tamten lekarz jest do kitu.
          Paranoja jakaś. Też nie godzę się na nocowanie w czasie choroby.
          Choćby dlatego, że mąż - gdy jeszcze z nami mieszkał - dwa razy w
          życiu tylko podał sam dziecku lekarstwo: raz podał nie to co trzeba,
          a raz przedawkował. Czy to wystarczający argument, że jest nieuważny
          i nieodpowiedzialny?
          Madziulec - owszem, mówię/piszę w mailu o każdej chorobie i
          wyjeździe synka. Właśnie po to, by nie dostarczać argumentów, że coś
          utrudniam. Choć - szczerze mówiąc, uważam, że nie muszę, jest to
          gest dobrej woli. To on odszedł, a ja wychowuję dziecko. Prawa
          wynikają z obowiązków. Kto ma mniej obowiązków, nie może rościć
          sobie większych praw. To nie jest symetryczny układ rodzicielski.
          Mamawsieci - powiedz w sądzie to co napisałaś, powiedz o chorobie, o
          tym jak ułatwiasz kontakty na codzień, o tym, że to choroba
          przewlekła i o tym, jak groźne może być zaostrzenie. Siłą rzeczy
          rodzic, ktory jest z dzieckiem stale, zna je lepiej i przytomniej
          reaguje, a tutaj stawka jest za wysoka, żeby ryzykować.
          Trzymam kciuki mocno, daj znać jak poszło!
          • gazeta_mi_placi Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:08
            Dlaczego traktujecie swoich byłych jak upośledzonych umysłowo kretynów nie
            potrafiących podać dziecku lekarstwa?

            • madziulec [...] 30.06.10, 10:15
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • tusia-mama-jasia Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:27
              A umiesz czytać?
              Napisałam, jak ojciec podawał synowi lekarstwo. Raz podał
              niewłaściwe, a raz podwójną dawkę. Czy to mało?
              • madziulec Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:54
                A ja ... nie podalam raz antybiotyku.
                Potem przestalam podawac jakies inne leki.


                Mysle, ze czas zeslac mnie do lagru na Sybir. Co Ty na to????
                Czy to mnie dyskwalifikuje jako matke??? Czy to w jakikolwiek sposob
                swiadczy o mnie jako matce?

                A!! Powiem Ci jeszcze jedna fajna historie. Moja matka byla z
                dzieckiemw parku i dziecko sie przewrocilo. Wybilo sobie zab. Co
                wiecej. Rok pozniej zrobilo to samo. Powinnam matke chyba pozwac i
                zadac odszkodowania.
                Tymczasem ani mnie, ani tymbadziej mojemu eksowi nie przyszlo do
                glowy takie dzialanie.

                Nie zglupielismy i myslimy ostatnio racjonalnie.
                • gazeta_mi_placi Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 11:31
                  Nie.
                  Matkom można więcej.
                  Jak przy matce dziecko wybije ząb albo się przegrzeje to nikt złego słowa na nią
                  nie powie.
                  Ale jeżeli to samo stanie się przy tatusiu (zwłaszcza tatusiu po rozwodzie lub
                  rozstaniu z mamą tegoż dziecka) to już psy się na nim wiesza,że
                  nieodpowiedzialny i nie nadaje się na rodzica.
                  • a1ma Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 11:33
                    Może chodzi o statystyki?
                    Jeden wypadek na 700 godzin opieki w miesiącu znaczy mniej niż jeden na 40 godzin wink
                • tusia-mama-jasia Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 15:18
                  Nigdy nie zrobiłam afery o wypadki typu rozwalone kolana, głowy,
                  upadki i inne takie. To WYPADEK, może się zdarzyć zawsze i wszędzie.
                  Ale zupełnie czymś innym jest olewanie z rozmysłem ważnych
                  instrukcji dotyczących leków tylko po to, żeby udowodnić coś, co w
                  dodatku mija się z prawdą, jak się okazało.
                  Wyczuwasz różnicę?
              • gazeta_mi_placi Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 11:21
                Ty nigdy od samego początku bycia mamą nie zrobiłaś przez niewiedzę coś co
                mogłoby zaszkodzić Twojemu dziecku (choćby przegrzanie albo podanie jedzenia po
                którym miało problemy żołądkowe lub biegunkę)?
                Nigdy przy Tobie dziecko się nie wywróciło,nie nabiło siniaka?

                • gazeta_mi_placi Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 11:25
                  P.s. Moja mama poczęstowała mnie jak byłam kilkulatką cukierkiem którym się dławiłam.
                  Innym razem dostałam od niej lizaka (twardych cukierków już mi nie dawała po poprzednim dławieniu się),tak się stało,że mając lizaka w buzi patyk się oderwał a lizak stanął mi w gardle.
                  Dławiłam się długo (pamiętam to),mama już miała wzywać pogotowie bo lizak mimo klepania w plecy nie chciał wylecieć a wodą nie byłam w stanie go przepić bo był zbyt duży).
                  Powinno się ją pozbawić praw rodzicielskich?
                  W końcu dwa razy naraziła dziecko.
          • madziulec Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:14
            A powiedz mi DLACZEGO NIE MUSISZ informowac ojca o chorobach
            dziecka???
            Bo rozstal sie z Toba i nalezy mu sie za to kara czy co? Wlasnie za
            to, ze odszedl i robisz z siebie cierpietnice?
            • tusia-mama-jasia Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:26
              Choćby dlatego, że gdyby mu naprawdę zależało na tym, żeby być na
              bieżąco, to sam by pytał. Da się wykazać zainteresowanie stanem
              dziecka na 1000 sposobów. To tylko jeden z powodów. Chyba nie chce
              mmi się tłumaczyć wszystkich komuś, kto jest negatywistycznie
              nastawiony z założenia.
              A powiedz mi, DLACZEGO jesteś taka złośliwa?
              • madziulec Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 10:51
                Sa ludzie, ktorzy nie pytaja.
                I to nie dlatego, ze im nie zalezy. Po prostu nie pytaja.
                Uwazaja, ze jesli beda pytac wyjda na namolnych, niegrzecznych itp.
                Jest to powyzej ich godnosci i tak dalej.

                Uwazaja tez, ze jesli ktos chce im powiedziec to powie sam.


                PS
                Nie jestem zlosliwa. Zadaje Ci konkretne pytania, na ktore Ty
                reagujesz alergiczna wysypka i nerwica, wiec widac masz cos na
                sumieniu, skoro tak nerwowo sie zachowujesz.
                • a1ma Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 11:24
                  > Nie jestem zlosliwa. Zadaje Ci konkretne pytania, na ktore Ty
                  > reagujesz alergiczna wysypka i nerwica, wiec widac masz cos na
                  > sumieniu, skoro tak nerwowo sie zachowujesz.

                  Owszem, jesteś.
                • tusia-mama-jasia Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 15:29
                  > Uwazaja, ze jesli beda pytac wyjda na namolnych, niegrzecznych
                  itp.
                  > Jest to powyzej ich godnosci i tak dalej.

                  Wiesz co? Nie powiem gdzie miałabym czyjeśc uwagi o namolności czy
                  godności, gdyby chodziło o zdrowie mojego dziecka. Nie mówiąc już o
                  tym, że eks doskonale wie, ze o namolność go nie posądzę,
                  detalicznie odpowiadam zawsze na wszystko o co zapyta, zawsze
                  podkreślam, że zainteresowanie sprawami dziecka jest najlepszą z
                  możliwych rzeczy i nigdy nie uznam tego za wtrącanie, namolność czy
                  cokolwiek innego. Nie mówiąc już o tym, że o samopoczucie innych -
                  babci, kochanki, kogolwiek, potrafił pytać jak była potrzeba i jakoś
                  nie było to w jego odczuciu zbędne albo niestosowne.
                  >
                  > Uwazaja tez, ze jesli ktos chce im powiedziec to powie sam.

                  Błąd na starcie. To on powinien chcieć wiedzieć. Bo to jego dziecko,
                  które na własne życzenie widuje znacznie rzadziej niż ja i znacznie
                  mniej o nim wie. Dlaczego ja bym miała chcieć mu opowiadać? Jaki mam
                  w tym interes albo frajdę? Owszem, robię to z elementarnej
                  uczciwości czy poczucia przyzwoitości , przede wszystkim wobec
                  dziecka, także po to, by nie było zarzutów w sadzie.
                  Ale WSZYSTKIEGO powiedziec sie nie da - owszem o zdrowiu, o
                  wyjazdach, sprawach przełomowych. Ale o każdym sukcesie, przeżyciu,
                  śmiesznym powiedzonku - kiedy? Traci wiele takich chwil i to na
                  własne życzenie. A ja przez tę chwilę gdy przy przekazywaniu dziecka
                  widzimy się w przedpokoju pokazuję mu jeszcze dyplomy czy rysunki z
                  przedszkola, żeby był możliwie na bieżąco, żeby na jego twarzy Młody
                  tez zobaczył zainteresowanie przedszkolnym światem i radość z tego.
                  Czy uważasz, że to mało? Mało dobrej woli w budowaniu relacji
                  dziecka z ojcem, który - jakby nie patrzeć - wyrządził nam krzywdę?
                  > PS
                  > Nie jestem zlosliwa. Zadaje Ci konkretne pytania, na ktore Ty
                  > reagujesz alergiczna wysypka i nerwica, wiec widac masz cos na
                  > sumieniu, skoro tak nerwowo sie zachowujesz.


                  Na Twoje pytania reaguje odpowiedziami, chyba dość rzeczowymi i
                  wyczerpującymi. Alergią reaguję na zaczepny i nieładny styl -
                  zawsze, niezależnie od treści.
              • gazeta_mi_placi Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 11:27
                Trudno napisać mu na kartce wyraźnie jak często i jaką dokładną dawkę ma
                dostawać dziecko?
                Z zastrzeżeniem,żeby pod żadnym pozorem nie dawać wyższej?
                Może dziecko tego dnia czuło się wyjątkowo źle i tato myślał,że wobec tego da mu
                większą dawkę?
                • tusia-mama-jasia Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 15:13
                  Otóż miał kartkę. Szczegółową. Sam się przyznał po fakcie, że
                  postanowił ją olać i udowodnić mi, że i beze mnie wie, co ma robić.
                  Kiepsko mu wyszło.
                  • gazeta_mi_placi Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 01.07.10, 17:45
                    Może nie był w stanie przewidzieć jakie skutki może dać podanie większej
                    dawki.Przecież celowo nie chciał zrobić dziecku krzywdy,prawda?
                    • tusia-mama-jasia Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 01.07.10, 21:37
                      > Może nie był w stanie przewidzieć jakie skutki może dać podanie
                      większej
                      > dawki.Przecież celowo nie chciał zrobić dziecku krzywdy,prawda?


                      Umie czytać. Ulotki do leków zawsze zachowuję - po to właśnie, żeby
                      można było do nich zajrzeć. Wciąż podajesz argument, że "nie
                      wiedział" czegoś - jak czegoś nie wiem, to szukam informacji, czytam
                      lub pytam mądrzejszych, a nie próbuję na siłę przekonać siebie i
                      świat, że chociaż nie wiem, to wiem. Jeśli stawką jest zdrowie
                      dziecka, to pytam nawet przy najmniejszych wątpliwościach.
                      Nie posądzam, że specjalnie chciał skrzywdzić, tylko że z głupoty,
                      źle pojętej dumy i zadufania to zrobił. A niezależnie od motywacji
                      skutek jest ten sam. Przyznasz chyba, że taki zestaw poczynań nie
                      buduje i nie wzmacnia zaufania, tylko wręcz przeciwnie.
    • rarely trzyma kozak tatarzyna 30.06.10, 18:09
      a tatarzyn łeb ucina
      Z Twojego postu wynika

      że mocno okopopałas sie na swoim stanowisku jest chora zostaje i
      koniec
      z takim podejsciem to facet ma dwa wyjscia albo odpuści (czego nie
      robi) albo domaga się tego czego domaga i wojna trwa z jakiegoś
      powodu Ci nie ufa podejrzewa że kłamiesz i utrudniasz kontakty czy sa
      to powody urojone czy rzeczywiste tego nie wiem Ty twierdzisz tak
      (jak bardzo byś nie była przekonywujaca to wcale nie musi byc prawda)
      On inaczej słowo na słowo i wojna trwa

      Trafił zakapior na zakapiora i młocka na całego smile)

      To nie jest spór o dziecko(to pretekst) i chorobe to jest spor czyje
      bedzie na wierzchu przynajmniej mi sie tak wydaje

      Może w myś zasady mądry głupiemu ustepuje daj mu dzieciaka jak jest
      chory to taka sugestia

      Aha i nie osadzam Cie może faktycznie jest tak jak piszesz i ze
      chodzi Ci o dobro dziecka problem w tym że on w to nie wierzy i ci
      nie ufa i jedno z was albo oboje nie potraficie ustapić

      • mamawsieci Re: trzyma kozak tatarzyna 30.06.10, 18:43
        mloda jak jest chora zostaje w domu, nie ma innej opcji nawet
        zaswiadczenia od samego papierza i trybunalu konstytucyjnego okazane
        przed furtka sa kwestionowane, spiskowa teoria dziejow to spiskowa
        teoria dziejow, nic na to nie poradze

        zapraszam do do mnie wowczas nie przychodzi

        nie godzec sie na to zeby wozic 100 km dziecko w te i wewte z
        goraczka 40 stopni pls....

        mi samej rola ,,zlego policjanta,, nie odpowiada ale tu chodzi nie o
        mnie tylko o 4 latnia dziewczynke z goraczka, wogole nie ma dyskusji
        bo nie ma o czym gadac

        druga rzecz
        zaprosilam go do przedszkola na dzien matki i ojca
        przyszeld z ,,nowa pania,,..rece opadaja..nawet sad mu zwrocil uwage
        ze mysli tylko o sobie i ze nie pomyslam o tym co taka sytuacja robi
        dziecku wlasnie...

        sasiad mam zlecenie na fotografowanie i donosznenia na mnie, w sadzie
        sa zdjęcia daty godziny jak odjezdzam, przyjezdzam etc...i co terror
        i zaszczucie..wiesz jak sie tak zyje...czasem do wlasnego domu nie
        chce mi sie wrocic...

        nie klamie, nie utrudniam - nie widze takiej potrzeby, wydalam w
        marcu ponad 2000 zl na lekarzy bo mloda tak byla chora..ja razem z
        nia bo stres mam nie maly badac sama z nia i w sytuacji choroby jej
        wszystkie psrayw domowe, praca etc leza odlogiem..nawet lekow jej nie
        przywozl nie mowiac o pojciu do lekarza

        mloda sie dusi bo ma napadowe skurczowe ataki i karateka jest u mnie
        srednio 2-3 razy w miesiacu a mloda mi choruje co 3 tygodnie..juz nie
        daje sily naprawde... nie jestem w stanie pracy utrzymac bo kto
        zniesie ciagle zwolnienia ..

        na wszytko mam dokumenty a teczka medyczna to juz gruba jak bibia..

        czasem po prostu paranoja rzadzi czlowiekiem i ja ponosze tego
        konsekwencje...

        jak dostal rachunki ze szpitala to jedzil je sprawdzac u
        zrodla..paranoja

        i sorry ale nie pisz mi ze mi nie ufa bo nie ma ku temu podstaw,
        wywalilam glupka z domu nie zdradzalam go, bil mnie i juz nigdy
        wiecej tego nie zrobi...

        koncept czyje bedzie na wierzchu jest konceptem z poziomu piaskownicy
        ja to akurat o siebie to w tym wszystkim dbam jak najmniej...

        nie slucha moich zadnych prosb ktore przeciez nie dotycza mnie tylko
        mlodej jak tu sie dogadac jak z zona proponuje mi spotkania, nawet na
        sale sadowa z zona dzis wszedl smile mialam niezly ubaw...sedzina ja
        wyprosila...

        a sugesita ,,daj dzieciaka jak jest chory,, skutkuje tym ze raz jak
        tak bylo bo sama mialam 40 stopni goraczki to napisal psimo do sadu
        ze ,,.wydalam mu chore dziecko,, i poprosil o nadzor kuratora....sad
        go olal

        ja nie mam czego ustapic....ja robie swoje kierujac sie dobrem mlodej
        a on za grosz w tym wszystkim nie widzi jej i jej potrzeb tylko li i
        wylacznie swoje czemu dal dzis wyraz w sadzie mowiac ze dziecko
        ,,jest elementem rodziny,,...a sedzina na to ,,chyba podmiotem
        raczej,,

        mysle ze po prostu jeszcze nie jest ten czas kiedy skuma co znaczy
        wyjsc poza swoje ego i patrzec co dla mlodej jest lepsze...a nie dla
        niego...

        i tyle









      • mamawsieci Re: trzyma kozak tatarzyna 30.06.10, 19:18
        on po prostu waza ze ja to powinnam dostosowac cale swoje zycie pod
        jego plan
        a i ze nie jestem rodzicem tylko wykonawca jego polecen
        i mam problem bo sie nie poddaje bo nie jest to zasadne..ze juz nie
        wspomne ze to nie fair
        dlatego go tak trzepie, kontrola to jego drugie nazwisko
        a ze mnie nie moze kontrolowac to ma problem...tylko ze to jest tylko
        w jego glowie i nie ma zwiazku z rzeczywistoscia, powaznie mowiac
        boje sie ze moze to jakas forma schozofrenii i naprawde nie jestem tu
        zlosilwa jego najblizsza rodzina niestety jest na to chora (mam i
        brat jej..)

        tylko ze ja juz nie musze i to jest piekne

    • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 19:05
      szkoda pary, takie laski mnie przerażają

      no coz załosny to był spektakl, on, zona oraz pani mecenas i ja
      sama..zona weszla do sali niezby ubaw, sedzina ja wykopala pytajac a
      pani w jakiej sprawie i celu?
      potem pultanie sie ojca dziecka, zdiecja ktore robi mi sasaid, donosy
      jakie robi sasaid etc..kiedy jestem w domu kiedy mnie nie ma i co z
      tego wynika
      zalosc, trudno sie powaznej osobie do tego odnosic...
      potem akcja USWIADOMIENIA MU ZE JEGO POSTEPOWANIE NIE MA NIC
      WPSOLNEGO Z MYSLENIEM O DZIECKU...przyznam bylam zaskoczona postawa
      sedziny...ale to bylo dosc fair bo on naprawde takie farmazony
      wymysla...
      ja tylko nie zgadzma sie na nocowanie u ojca dopoki sytuacja ze
      zdrowem mlodej nie bedzie ustabulizowana, wreszcie!!! zapisano w
      protokole ze MAM MNIE INFORMOWAC GDZIE ZABIERA DZIECKO NA WKAKACJE bo
      oczywiscie nie chcia mi mowic...

      sedzina pogonila go za to ze nie zupelnie nie mysli o dziecku
      przyprowadzajac do przedszkola na dzien matki i ojca zaprosilam go
      tak samo jak zapraszam drugich dziadkow etc..)...swoja zone...

      nie wiem czy brak zaufania do ojca, brak informowania mnie o stanie
      dziecka jak sie rozchoruje bedac u niego, wyjazdach etc oraz
      przewlekla choroba beda podstawa do nie nocowania poki co ale koniec
      koncem (madrze nie tracac niczyjego czasu) sad sam wyda orzeczenie

      sedzina tez go wypytala na okolicznosc w jakim celu jesli ma
      informacje o chorobie dziecka przyjezdza pod dom i wzywa policje?
      oczwyiscie policja go olewa
      zapytalam go tez a czy pan nie wyboraza sobie co znaczy dla dziecka
      taka sytuacja ze przyjedza do domu policja i ma sprawdzac takie
      rzeczy??? ze to dla dziecka moze byc trauma? czy pan wogole o tym nie
      mysli?

      przyznam ze bylam zaskoczona jej podejsciem zdroworozsadkowym bo to
      wlasnie od 3 LAT PROBUJE MU UZMYSLOWIC ...ze nie o mnie tu chodzi
      tylko ze dorosli ludzie musza sie dogadac zeby jej nie narazac na
      straty emocjonalne bo to male dziecko i to nie jej sprawy ze juz nie
      wspomne zeby jej nie obarczac...zreszta to taki aniol ze chce dla
      niej jak najlepiej...

      powiem tak, dala mu popalic bylam tym zaskoczona, naprawde, ja to
      mialam po prostu dokumenty od lekarzy ze przez miesica (bo o 1
      miesiac tu chodzilo) nie utrunialam kontaktow tylko mloda byla
      chora..przy okazji ja tez caly miesiac...ale to nikogo nie
      obchodzi...

      teraz czekam na orzeczenie, tydzien, troche sie obawiam jak to bedzie
      zeby nie bylo jakiejs bzury ale ufam ze ,,podzieli,, te sprawe
      sprawiedliwie i rozasadnie

      dzieki za dobre slowo

      mama w sieci




      • zwiatrem Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 01.07.10, 10:28
        Wszystko to pojac trudno.
        Tak naprawde dziecku tam lepiej, gdzie mu lepiej, a nie gdzie my chcemy, aby tak
        bylo.
        Przyprowadzanie macochy na dzien matki, to zenada.
        Afery w stylu odwiedziny z policja, do tego nieuzasadnione, w ogole
        niewyobrazalne, bo trudno dziecko po czyms takim uspokoic i przekonac, ze
        kochajacy tata tak rozpoczyna wizyte.
        Jak mogloby sie cieszyc odwiedzinami w takich okolicznosciach.
        Zafundowal Wam uporczywe nekanie, "zatrudniajac" sasiadow w rolach szpiegow.
        Nie dziwie sie, ze sedzia skierowala takie slowa do niego, bo mysle ze juz jego
        prawnik powinien go ustawic i jego dzialania skomentowac, przed uzyciem ich w
        sadzie.
        Moze troche odetchniecie teraz. A sasiadom warto dac znac, ze to sie moze
        skonczyc w sadzie, wlasnie jako uporczywe nekanie.

        Co do postow z jadem, nie bierz tego do siebie.
        Doslownie: rob swoje, to Twoje decyzje i Twoje zycie, Twoja odpowiedzialnosc za
        dziecko.
        • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 01.07.10, 23:00
          wiem dzieki

          nie mam sily emocjonalnej zeby pojsc i o..c sasiada bo to jest po
          prostu dla mnie kopanie leazacego, wiesz..
          moj znajomy twierdzi ze dalby mu w morde ale to przeciez tez nie jest
          wyjscie

          mlodej to tylko brakuje ptasiego mleczka wink ..i naprawde kazdy to
          widzi bo sama na osiedlu nie mieszkam...i wrecz jestem wzorem dla
          innych matek, i nie koniecznie samotnych...ciezko zapieprzam mieszkam
          sporo od miasta wiec dojazdy to jest masakra, mloda ma prywatne
          przedszkole, jest kochana, widuje sie z tata i jego rodzina, nie
          opluwam ich, nie podwazam jego autorytetu (choc swoje mysle..wiadomo
          ale to sprawy doroslych a nie dziecka..w kocu to jej tata) i czasem
          mi sie chce puscic pawia bo za duzo to dla mnie
          kurde zrezygnowalam z pracy bo ona ciagle mi choruje wiec prowadze
          swoja dzialanosc, czasem padam na ryja i ten d..k szuka ciagle dziury
          w calym, naprawde mozna sfiksowac

          ciesze sie ze inni widza moj punkt widzenia i ze rozumieja go
          rosadnie tak jak ja (sedzina naprawde wykazala sie rozsadkiem i
          troska o dziecko probujac uzmyslowic mu fakt, ze nie mysli o mlodej
          zachowujac sie tak tylko o sobie tylko i wylacznie..)

          na koniec wyjal jeszcze kwity bo detektywa wynajal....nawet nie
          chciala tego ogladac i pultal sie ze do mnie jakis pan
          przychodzi..rozumiesz..powiedziala mu ze ja mam prawo ukladac sobie
          zycie a jemu nic do tego...
          a ten pan co przychodzi to akurat facet, ktory mi trawe kosi...kolega
          ktory zaoferowal pomoc i tyle, ma zone i swoje dzieci i jest
          porzadnym gosciem, ktory po prostu lubi to robic bo to dla niego
          relaks....a ja sama tego nie zrobie za duzo tej trawy

          szkoda gadac, zle sie czuje we wlasnym domu, jak zaszczuta
          nie wiem moze wezme dzielnicowego zeby mu nagadal ale czy to cos
          zmieni?...ten gosc robi mi i dziecku zdjecia jako dowod na to ze w
          domu mnie nie ma jak ojciec ma miec wizyte (ojca informuej ze nic bo
          mloda chora..) jakbym u lekarza nie mogla byc czy w
          aptece...kurde..jakim prawem mnie naraza na cos takiego?

          z jego prwanikiem (exa) to chyba jest cos nie tak bo albo doi kase i
          sie nie przejmuje wariatem ..albo tarfil swoj na swego ..skoro ona mu
          powiedzila przed wejsciem do sali ,,tak prosze zabrac na sale
          zone,,...
          sedzina byla bardziej madra i ja wyprosila..no zenada straszna....

          jak mozna nie dac malemu dziecku prawa do spedzenia czasu na dniu
          matki i ojca w przedszkolu? i co na wywiadowki tez bedzie
          przychodzila? na kazde przedstawienie w przedszkolu? przeciez to jest
          bardzo niezdrowa i niezreczna sytuacja..nie zyjemy w komunie
          hipisowskiej mloda ma jednego tate i jedna mame i koniec, ma prawo w
          takich dniach widziec swoich rodzicow razem mimo, ze razem nie sa bo
          to dla niej wazne zeby usiedli w pierwszym rzedzie i klaskali...
          on sa obie ja znalazl jak juz go pozegnalam ja do niej nic nie
          mialam... za wyjatkim sytuacji zeby sie nie w...la bo to nie fair i
          proba zajecia amojego miejsca a na to nie pozwole bo w imie czego?
          dziecko mi chcieli odbrac ..i o to mam zadre..no jak tak mozna, sad
          ich pogonil oczywiscie...w jednej ze spraw o ustalenie miejsca
          pobytu..i tu znowy ten ex sie nie zastanowil co to mogloby znaczyc
          odebrac dziecko matce ..i ,,wrzucic mloda,, do nowego ukladu BO ON
          TAK WOLI..rece opadaja..
          nie ma ku temu zadnych podstaw, ja nie pije nie cpam i nie jestem
          dziwka...i inne takie tam

          czasem mysle ze oni mnie wykoncza i umre naprawde, juz raz bylam rok
          w depresji, wlasnie zaczelam wowczas nowa prace i mi dosolil 3 naraz
          sprawami..efekt? stracilam prace bo stres mnie zzarl, chorowalam,
          trzy sprawy przegral co prawda ale we mnie to zostalo i konsekwencje
          tego do dzis ponosze...

          jak dotrzec do niej zeby sie nie wchrzaniala?
          jak dotrzec do niego zeby wyluzowal bo jego dziecku nie dzieje sie
          ZADNA krzywda
          a wieszanie na mnie wiecznie psow zle sie na mnie odbija a przeciez
          to na mnie jest ciezar wszystkich spraw.. w dzien i w nocy..

          szkoda gadac








          • zwiatrem Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 02.07.10, 01:15
            wiesz co?
            Ale to dobra mysl isc do dzielnicowego powiedziec, co zeznal i co powiedzial o
            sasiedzie Twoj ex. W podobnym przypadku policjanci twierdzili, ze to zlosliwe
            nekanie naszej rodziny, dlatego wspomnialam o tym.
            Natomiast pracodawczyni miala inny przypadek, ale tez na czyjes "zlecenie"
            sasiad ja gnebil z aparatem fotograficznym. Dzielnicowy po jednej wizycie to
            zamknal. Nigdy wiecej sie nie bala.
            Mojemu sasiadowi, ktory na zlecenie ex meza (mojego), robil jeszcze durniejsze
            rzeczy, powiedzialam, ze wlasnie jade zlozyc wniosek do sadu na niego jezeli mi
            nie obieca ze przestanie. Machalam przed nosem sasiada wydrukowanym spisem
            podrecznikow, ale twardo uwazalam to za wniosek.
            Sprobuj na spokojnie, bez emocji ale bardzo stanowczo. To zwykle postawienie
            granic, poza ktorymi zyc nie zamierzasz.

            Ta zona w sumie mogla byc na sali. Nie wolno by bylo jej tylko nic mowic, ale ze
            ja wyproszono tym lepiej dla Ciebie.
            A reszte tej toksycznosci, dla swojego psychicznego, swietego i wolnego ...,
            odpuszczaj krok po kroku.
            Pewnego dnia wszystko sie odwroci.
            Oni tez nagle beda miec dosc takiego zycia, chociaz przyznam, ze znam przypadki
            kiedo to kobieta nie chce dac spokoju swojemu bylemu,jego zonie, a bo ja
            zostawil z dzieckiem, a z tamta sie byl ozenil (jak smial prawda?)lub ex maz
            zonie, bo smiala odejsc (a powinna calowac ziemie pod jego stopami).
            Spij dobrze.
            • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 02.07.10, 19:57
              Tylko widzisz ja sie z nim rozstalam i ona pojawila sie w normalnych
              okolicznosciach w jego zyciu tak po protu potem, po jkaims czasie,
              nie bylo miedzy nami osob trzecich ..wiec to nie jest uklad ,,ja
              pokrzywdzona,,. rozstalam sie z nim poszedl w swoja strone..myslalam
              ze jak wlasnie kogos spotka to mi odpusci bo sie zajmie nowa
              dziewczyna...a tu sytuacja jest inna, owszem spotkal nowa dziewczyne
              ale zamiast mi odpuscic razem postanowili mie zniszczyc...no
              zesz...czasem to mi sie chce smiac bo on sie chyba ze zony to boi na
              miasto wyjsc wink
              slaby jest taka jest prawda, musi miec zaplecze..zanm to z
              autopsji..musialm go dziwgac na plecach, wszytko bylo na mojej
              glowie, budowa, dom, mloda a on byl wiecznym ignorantem...dwie lewe
              rece

              ,,..przed nosem sasiada wydrukowanym spisem
              podrecznikow, ale twardo uwazalam to za wniosek...,,

              nie kumam, chodzi o to ze to nie byl prawdziwy pozew czy jak?
              postarszylas go tylko?

              wiem ze postawienie granic wzgledem sasiada dupka ma sens ale wiesz
              sile psychiczna trzeba miec i zdybac go ....przed domem
              pozatym moze mnie olac trzasnac mi furtka przed nosem i tyle i co mam
              z siebei posmiewisko robic przed sasiadami ze jakas ,,wariatka,, sie
              czepia?? wole opcje dzielnicowego i potem mu powiem co mysle...

              ........obawiam sie ze jakbym miala pile machaniczna byla by masakra
              winkwink..

              ja wychodze z takiego zalozenia ze jak sie dzieje za przyslowiowa
              sciana krzywda dziecku to reaguje ale jak nic sie nie dzieje to ni
              wytkam nosa w nie swoje sprawy i tyle

              dzieki czekam jak sie przewali..ale to juz 3 lata, slabo mi
              jestem klebkiem nerwow 13 kilo mniej...



              • morekac Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 19.07.10, 10:31
                wiem ze postawienie granic wzgledem sasiada dupka ma sens ale wiesz
                > sile psychiczna trzeba miec i zdybac go ....przed domem
                > pozatym moze mnie olac trzasnac mi furtka przed nosem i tyle i co
                mam
                > z siebei posmiewisko robic przed sasiadami ze jakas ,,wariatka,,
                sie
                > czepia??
                A co cię obchodzi pośmiewisko? Tu cię mają - boisz się obciachu?
    • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 19:13
      wlasnie nie wiem skad tyle jadu u ludzi
      to jest jakas forma przeniesienia
      skoro nie moge opieprzyc pani w warzywnaiku to tu dam czadu
      musie ze mnie zejsc to taka strategia

      coz psychologia jasno definiuje..prosta zasada..kazde zachowanie cos
      nam daje...
      im to cos daje
      co, same wiedza najlepiej ale zamiast zabrac sie za siebie to wola
      spawiowac innym na buty

      laski - wierzcie badz nie ale to forum zapewne dla wielu kobiet jest
      ostatnia deska ratunku lub jakas forma pomocy w naprawde trudnych
      chwilach wiec wyluzujcie

    • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 30.06.10, 19:28
      masz racje

      ale spokojnie glowy nie da sie oszukac wink
      pewnie w nocy placze w poduszke na sama mysl jaka jest cyniczna
      niemila i toksyczna ...
      bo sama siebie zniesc nie moze
      ludzie z wysoka samoocena zasadnczo nie atakuja bo nie maja potrzeby
      i dopuszczaja opinie innych






      • solidarna2010 Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 13.07.10, 09:34
        Jeszcze w ścisłym temacie postu.
        Mam córkę z alergią na produkty mleczne, z reakcjami typu AZS, uporcywy katar,
        piorunująco rozwijające się infekcje.
        Dziecko duże, wyrośnięte, w siatkach centylowych mieści się w następnej grupie
        wiekowej.
        Zalecenia lekarzy: zero czegokolwiek z mleka krowiego, zero słodyczy (duża jest
        i niemało waży).
        Tata, mgr inżynier, nie jełopa - zdumiony ograniczeniami diety: bo przecież
        każdy jest na coś uczulony i żyje... Po co ja kupuję te megadrogie serki kozie...
        Z każdą wizytą jakieś gó...ane cukiereczki, herbatniczki, zabieram - wychodzę na
        niedobrą...
        Dodam, że mała bardzo często musiała brać donosowe maści, krople sterydowe...
        jest niebezpieczeństwo, że będzie naprawdę wielka i gruba...
        Tłumaczę, rozmawiam, wyjaśniam...
        Reakcja - on nie jest lekarzem, on się nie zna.

        A już wożenie gdzieś dziecka z gorączką, atakiem kaszlu... No, we łbie się nie
        mieści, szczerze mówiąc.
        • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 18.07.10, 12:56
          Tak dokładnie jaku mnie ...
          Wożę do przedszkola jajka przepiorcze, mleko sojowe, chleb żytni...a
          ten dupek pasie ją lodami efekt jak wraca od taty cala w
          liszajach...drapie sie
          Dieta w jej przypadku jest kluczowa, rece mi opadaja

          A gdzie leczysz dziecko? Mam dobrego lekarza homeopate w Wwie chętnie
          Ci polecę.
          • solidarna2010 Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 19.07.10, 10:05
            Nie jestem z Wawy, też było leczenie homeo, badanie biorezonansem, ale teraz
            chyba nas czeka w końcu alergolog.
            Mamy jedną alergię nie do wytępienia - na pleśnie, to oznacza infekcje ciągiem
            od października do kwietnia, z małą przerwą, jeśli są mrozy i wybiją te
            wszystkie cholerne kropidlaki itp.
            • mamawsieci Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 19.07.10, 19:18
              na grzyby i plesnie..to dokladnie jak u mojej corki
              straszne ciag chorob srednio co 3 tygodnie
              ciagle cos
              juz czasem nie daje rady


              • solidarna2010 Re: nocowanie u ojca - argumenty dla sądu pomóżci 19.07.10, 21:15
                Jeśli Ty lub ojciec dziecka mieszkacie np. w starej kamienicy albo poniemieckim
                domku, to z pleśniami będzie przesr... aż córka się przeprowadzi na swoje. Albo
                Ty zmienisz lokum.
                U nas właśnie trwa cudowny okres bez jakichkolwiek infekcji, temperatura powyżej
                35 st. niszczy te paskudztwa i tak do września...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja