osett
15.03.04, 09:48
No to tak... Już po spotkaniu i od trzech dni mniej wiecej wiem na czym
stoję... Najważniejsze czego dowiedziałam sie ( po za całym przepraszam ,
przykro mi, jestes dla mnie ważna ciągle i ble ble) to to że M. musi sobie
przemysleć jak pokierować swoim zyciem ( tzn z kim chce być jak rozumiem) i
zdefiniować co czuje do mnie. Spodziewałam się szczerze mówiac takiej postawy
( czytanie waszych wypowiedzi na forum pokazało jakie moga ścieżki rozwoju
sytuacji) i postanowiłam i oznajmiłam że moze sie zastanawiać ile dusza
zapragnie ale jako "wolny człowiek". Zbyt jestem cenna ( jak każda z nas) i
zbyt siebie lubię, zeby sie godzić na taki układ. Taki ukłąd to juz nie
jestzwiązek a napewno nie małzeński. Respektuje jego prawo do podejmowania
decyzji ale ja zasługuję na normalny dom i normalne zycie (w tej sytuacji
sama z dzieckiem. Poza tym ja nie umiem zaakceptować zdrady. I nie chcę sie
tego uczyć. Bo to nie rozwija i nie wniesie dobrych wartosci do mojego życia.
No i dochodzę do sedna.Do tej pory nie myślałam o kochance męża. Nie uważam
zeby mnie i moją córkę skrzywdziła - nie miała wobec nas zadnych zobowiazan,
w przeciwieństwie ddo M. Ale uświadomiłąm sobie że być może ( ona lub jakaś
inna pani) będzie w jakis sposób obecna w naszym zyciu. Więc pognałam na
forum "Macochy"

i słabo mi się zrobiło. Nie wiem czy zauważyłyście jak to
forum ewoulowało - czytając wypowiedzi z początkó forum defacto odetchnęłam z
ulgą. My jako eks mamy problemy z sytuacją one jako next również ale
widziałam duzo woli pokonania ich i rozsądnego podejścia do nich. A potem
przeraziłąm się. Boję sie ze ta osoba będzie rywalizowała z moim (niespełan
dwuletnim) dzieckiem, że moje dzicko bedzie "bachorem", a w najlepszym razie
nimiłym gościem w ich domu, ze będzie traktowane jako pretendent do
ewentualnego spadku. Że pieniądze wydawane na alimenty przesłonią to co
ważne - uczucia i emocje. Nie jestem drobiazgowa (mam nadzieję), i
naprawdęwszystko jedno kto bedzie robił córeczce kanapki w ich domu, i myślę
ze moge zaufac M. odnosnie sposobu w jaki bedą wspólnie z córką spędzać czas.
Ale tak bym chciała że by ta pani była porpostu dobrym człowiekiem. Pewnie
nie pokocha mojego dziecka ale jak będzie dobra nie zrani go ani nie zrobi mu
krzywdy. Będzie szanowała moje dziecko i jego prawa, podobnie jak mi sie uda
mam nadzieje nauczyć dziecko szacunku do niej jako żony M. Tak bardzo bym
chciała...
osett