dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty....

16.03.04, 12:40
od samego rana przeżywałam rozstrój żołądka...
było małe opóźnienie w całej sprawie o jakieś 40 min.
nie było tak strasznie jak to sobie wyobrażałam...
sędzina bardzo młoda, i była bardzo miło nastawiona do mnie...
wszyatko trwało około 30 min.
teraz mam czekać na pismo w sprawie badań które będą robione we Wrocławiu
ojciec dziecka studiuje i w odpowiedzi na pismie zaznaczył ze nie bedzie mogł
pokryc kosztów badań poniewaz nie pracuje...ale sędzine to mało obchodziło i
powiedziała mu ze moze podjąć pracę dorywczą zeby opłacic badanie bo nie
bedzie naciągał skarby Państwa na takie koszta...
teraz juz jestem spokojniejsza i czekam na dalszy przebieg sprawy...
trzymam kciuki za wszystkie mamy które bedą przechodził przez to samo...
pozdrawiam
    • olik7 Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 16.03.04, 14:37
      Czy domniemany tato zjawił się na sprawie?
      Jeżeli tak to czy to On wniósł o badania?

      Pozdrawiam
      Magda
    • haribo Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 16.03.04, 16:15
      Witaj!
      Długo czekałaś na tę pierwszą rozprawę od momentu złożenia wniosku. Ja czekam
      już prawie miesiąc. I powiem szczerze, że też się boję, bo mój eks-mąż to kawał
      świni. A ja mam serdecznie dość szarpania nerwów i dalszych stresów. Może coś
      poradzisz mi - o czym i co mówić na rozprawie. A może orientujesz się ile
      przyznają na małe dziecko (moja niunia ma 2 miesiace, a tata ani razu nawet nie
      zapytał czy zdrowa, czy ma co jeść, czy choćby jak ma na imię).
      Pozdrawiam.
      Kasia i Wikunia.
      • mamamaksa Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 16.03.04, 17:11
        Kasiu,
        Nie licz na zbyt duzo, jesli chodzi o zainteresowanie Twojego bylego swoim
        wlasnym dzieckiem... Moj Maks ma juz 6 miesiecy i jego tatus nie zapytal sie o
        absolutnie nic co mialoby zwiazek z dzieckiem. Oczywiscie nie wyrazil
        zainteresowania i checi co do jego zobaczenia, chociaz mu to proponowalam
        stwierdziwszy, ze moze sie krepuje. No wiec nie krepowal sie, stwierdzil, ze ma
        uczulenie na dzieci. Fredzel. Zycze mu jednego - zeby nie zalowal, ze stracil
        ten okres. A maly jest absolutnie rewelacyjny. Jak patrze na malego, to wierzyc
        mi sie nie chce, ze ktos moze go nie chciec... Jego strata! Jest boski!
        Zycze Ci rewelacyjnego sedziego, ktory trzymalby Twoja strone, wysokich
        alimentow i zeby ojciec placil.
        Trzymaj sie i ucaluj swoja slicznotke
        Mama Maksa
    • mamamaksa Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 16.03.04, 16:42
      No, gratuluje!!! To jeszcze przede mna, takze jeszcze nie zaczelam sie
      denerwowac. Chyba zupelnie niepotrzebnie daje troche czasu tacie na oswojenie
      sie z sytuacja, ktora w koncu nie jest taka nowa... w sumie tata placi sume na
      ktora sie umowilismy, ale wiem, ze to co na gebe to mozna sobie darowac... No
      coz, zobaczymy. Tymczasem moj maly synek daje mi tyle satysfakcji i frajde, ze
      nie moge zrozumiec, ze jakis fredzel, ktory jest jego ojcem nie moze docenic
      wspanialego, zdrowego, wesolego synka. I gdzie ja oczy mialam??? smile No coz,
      widzialy galy co braly... Trzymam kciuki co do ciagu dalszegosmile))
      pozdrawiam
      Mama Maksa
      • mischell Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 16.03.04, 17:37
        ojciec dziecka stawił sie na rozprawie a jesli chodzi o badanie to on wnosił o
        nie...je jestem pewna tego ze on jest ojcem a on natomiast ma watpliwości...
        sprawe zakładałam jak moja córeczka urodziła sie czyli w październku zaniosłam
        pozew do sądu a sprawe miałam dopiero teraz...
        ojciec dziecka przez te 5 mies. nie spytał sie czy czegos nie potrzeba czy jest
        zdrowe...również nie wiedział jak ma córeczka na imię dowiedział sie dopiero z
        pozwu...nie interesowało go jak ja sie czuje bedąc w ciazy czy ciąża przebiega
        prawidłowo...za głupi jest zeby zadać takie pytanie...
        poprosiłam o alimenty w kwocie 400zł za wyprawke 1200 chociaz na połowe
        rachunków nie mam..tak byłoby jeszcze więcej...i takie pięniądze w kwocie 300zł
        do momentu nie skończenia sie sprawy..takie zabezpieczenie dla dziecka...a
        oprócz tego po 300zł przez 3 mies. za okres porodu i połogu...
        • mischell do haribo... 16.03.04, 17:46
          moj przypadek zapewne jest inny niż twoj...
          ja nie byłam az tak związana z tatusiem...
          była to przelotna znajomość...
          sedzina pytała sie jak i w jakich okolicznosciach poznalismy sie...czy mam
          jakies dochody...jakie mam rachunki za mieszkanie...ile wydaje na dziecko...na
          nastepnej rozprawie bedza przesłuchiwani świadkowie..moja mama i jego
          ojciec...ponieważ doszło do spotkanie naszych rodziców i jego ojciec
          zaproponował mi jednorazowe pieniądze zebym nie zanosiła pozwu do sadu...a
          nastepnie w odpowiedzi na pozew jego adwoka napisał ze to ja chciałam od nich
          wyłudzic pieniądze...kłamstwo za kłamstwem...nie wiem o co moga jeszcze
          pytać...ta sprawa była naprawde bardzo króciutka..na samym poczatku sedzina
          przeczytała po krótce moj pozew za co chce pieniądze...potem zaczeła zadawac
          proste pytania...byłąm bardzo zdenerwowana..łza w oku sie zakręciła...jednak
          sedzina powiedziała cos takiego ze bedzie mi pomagała prejsc przez to wszystko
          ponieważ zawsze pomoga tej osobie która wnosi pozew...naprawde bardzo miła
          kobieta..a tak sie bałam ze trafie na jakąś zołzę...
          trzymam kciuki za Ciebie...
          ucałuj maleństwo...
          jesli masz jakies pytanie jeszcze to napisz...
          • haribo Do mischell 18.03.04, 13:35
            dzięki za odpowiedź. Mam nadzieję, że i ja trafię na super sędzinę czy też
            sędziego. Różni są ludzie i dlatego się boję. Ciekawa jestem jakie niesamowite
            historie tym razem przedstawi mój eks. Z pewnością tak jak u Ciebie będzie
            kłamstwo za kłamstwem, ale wiem, że warto postawić na prawdę i tylko prawdę - w
            każdym razie podczas rozprawy rozwodowej opłacało się.
            Pozdrawiam Was gorąco i również całuski dla Twojego maleństwa.
        • baby111 o badaniach.... 17.03.04, 13:11
          Mischell!! ja jestem juz po badaniach i teraz czekam na wyniki. oczywiście
          jestem pewna, kto jest ojcem, ale tak jak u Ciebie to tatus miał watpliwości.
          muszę ci powiedzieć, ze nie było to ciekawe przeżycie. niby ludzie tam mili,
          ale cała ta sytuacja okropna. zdałam sobie sprawę, ze to ja tu wystepuję jako
          potencjalna oszustka, co to chcce faceta złapać na dziecko i musze udowodnic,
          ze go nie zdradziłam i nie oszukuję. on zaplacił za badania i nie robilismy
          tego przez sąd, ale tak prywatnie. odchorowałam to juz, ale okropieństwo.
          najdziwniejsze jest to, ze on przychodzi do Synka, nazywa sie tatusiemsmile
          paranoja. trzymam kciuki.
          • mischell Re: o badaniach.... 17.03.04, 14:31
            jak wygladały te badania..skąd dziecku pobierają krew..?
    • lubstej Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 17.03.04, 18:30
      a ja powiem cos obrazoburczego
      jestes w tej sytuacji troche na swoje zyczenie
      uwazam, ze kobieta powinna sie choc troche szanowac i brac odpowiedzialnosc za
      o co robi
      jak sie idzie do lozka na pierwszej randce to trzeba sobie zdawac z
      konsekwencji 1) ze sie zajdzie w ciaze i na pewno nie bedzie to ciaza chciana
      2) ze jak sie idzie do lozka na pierwszej randce i sie zajdzie w ciaze to facet
      ma prawo podejrzewac ze niekoniecznie jest ojcem tego dziecka
      Skoro jemu tak latwo poszlo to moze innym tez

      sorki za gorzkie slowa, ale jesli ty sie nie bedziesz szanowac, to inni tez
      tego nie zrobia

      "poprosiłam o alimenty w kwocie 400zł za wyprawke 1200 chociaz na połowe
      rachunków nie mam..tak byłoby jeszcze więcej...i takie pięniądze w kwocie 300zł
      do momentu nie skończenia sie sprawy..takie zabezpieczenie dla dziecka...a
      oprócz tego po 300zł przez 3 mies. za okres porodu i połogu..."
      ---
      jak na bezrobotnego tate to duzo poprosilas
      mysle ze masz szanse na 200-250 zl alimentow
      • mischell Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 17.03.04, 19:16
        skąd wiesz, że była to pierwsza randka...
        przelotna znajomośc wcale nie musi tego oznaczać...i nie życze sobie zebys tak
        o mnie pisała...najwidoczniej nie znalazłaś się w takiej sytuacji i nie zyczę
        tego Tobie...i co sądzisz ze alimenty w kwocie 400zł to za mało...miesięcznie
        wydaję na mleko 150zł na pieluchy 80 zł dziennie moje dziecko zjada słoiczek z
        obiadkiem + słoiczek z deserkiem...jeden słoiczek kosztuje 2-2,50zł...no ale
        może według Ciebie należało by to ukrócić po co ma zjadać cały słoiczek skoro
        mozna go podzielić...do tego kaszki, kleiki, soczek... ubranka dziecka też
        trzeba w "czymś" wyprać...
        i co z tego ze jest bezrobotnym gdyby chciał mogłby podjąc prace chociaży na
        weekendy...przez cały ten okres czasu nie odzywał się, nie spytał się czy mam
        na to cholerne mleko a Ty mówisz ze to za dużo... łącznie dochodów mam w całej
        rodzinie 4 os 1000zł a on na 3 os. 3000 zł ...
        nie chciałam aby tak się stało...jesteśmy dorośli a więc niech on też ponosi
        tego konsekwencje, bo z tego co widzę zachowuje sie narazie jak szczeniak...
        i na szczęscie to sędzina rozstrzygnie sprawę dotyczącą kwoty alimentów ...
        • lubstej Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 17.03.04, 19:25
          nie unos sie az tak
          nie napisalam ile alimentow ci sie nalezy tylko na jakie masz szanse
          poki co jest bezrobotny a wieksze "mozliwosci zatrobkowe" bedzie mial dopiero
          po studiach
          sad raczej nie wezmie pod uwage dochodow jego rodziny -to on jest zobowaizany
          do alimentacji swojego dziecka a w sytuacji kiedy sam jest na utrzymaniu
          rodzicow na wieksze alimenty raczej nie masz szans
          i tyle
          • mischell Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 17.03.04, 19:39
            i w tej kwesti bardzo się mylisz...
            nie pisałabym tutaj o dochodach jego rodziców gdyby to nie było ważne...
            sędzina sama pytała się ile jego rodzice zarabiaja...bo w tym wypadku to jego
            rodzice bedą płacili alimenty...oczywiście ze wieksze mozliwośc zarobkowe
            bedzie miał dopiero jak skończy studia ale to nie oznacza ze teraz ma siedzieć
            na dupie i nic nie robić w tym kierunku...
            a jesli chodzi o alimenty to wszystko będzie zależało od sędziny...
    • angelka2 Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 17.03.04, 20:39
      Oj zazdroszcze Ci że masz juz to za soba,ja dopiero bede miala za tydzien
      sprawe i teraz ja sie boje.Ja uwazam ze 400 zl,to wcale nie duzo.Jesli chodzi o
      seks to spoko,ale co potem,niech dziewczyna sie martwi.Ojciec mojego dziecka
      nie widzial go nigdy a maly ma juz ponad dwa miesiace,tez nawet sie nie pytal
      jak sie czuje.A opowiadal jak bylam w ciazy jak bardzo go kocha i ze chce go
      odwiedzac codziennie.I nierozumiem dlaczego mamy dzielic:jak chlopak na 1
      randce pojdzie z kims do łóżka to spoko,a jak dziewczyna to juz jest
      puszczalska.Nawet jakbys to zrobila na 1 spotkaniu to tylko twoja sprawa.Ale
      osoba która tego nie przezyla nie moze nic powiedziec na ten temat.Ile ja łez
      wylalm przez ten okres,a teraz musze byc dzielna dla mojego malego słoneczka.Ty
      tez napewno to zniesiesz dzielnie dla swojego dziecka.Mam jeszcze pytanko czy
      sedzia pyta sie ojca czy chce testy?Jak bedziesz mial ochote to napisz do mnie
      na maila to sobie pogadamy agelka@op.pl
      • mischell Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 17.03.04, 20:46
        dzieki za miłe słowa...
        to co przeszłam to tylko zrozumie osoba co przezyła cos takiego samego lub była
        w podobnej sytuacji...
        dzisiaj napisze na prv..
    • mikawi Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 10:21
      mischell napisała:
      "jednak sedzina powiedziała cos takiego ze bedzie mi pomagała prejsc przez to
      wszystko ponieważ zawsze pomoga tej osobie która wnosi pozew...naprawde bardzo
      miła kobieta."


      o matko święta, i to jest ta sprawiedliwość i BEZSTRONNOSĆ sądu???????????
      a swoją drogą, miałabyś przesrane z tą sędziną gdyby to ojciec dziecka wniósł
      pozew
      • mischell Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 12:03
        "będzie pomagała przejść przez to wszystko" a nie będzie po mojej stronie...
        nie ma sprawiedliwośći na tym świecie.... ktoś powiedział ze do sądu nie idzie
        sie po sprawiedliwośc tylko wychodzi się z niego wygranym albo przegranym...
        a tak pozatym to ojcec dziecka o co mogłbym wnieśc pozew do sądu...?
        chyba o to tylko ze chce mieć władzę rodzicielska ale nie chce łożyc na
        dziecko... paranoja ...!!!
        • mikawi Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 12:28
          "bedzie mi pomagała prejsc przez to wszystko PONIEWAŻ ZAWSZE POMAGA TEJ OSOBIE
          KTÓRA WNOSI POZEW"

          a ojciec - mógł wnieśc o zaprzeczenie ojcostwa, w przyszłości tez będzie mógł
          wnosic do sądu o parę spraw, myślę że kiepsko będzie jeśli wtedy trafisz na
          sedzinę która pomaga tej osobie, która składa pozew. Co to za kryterium w ogole?
          • mischell Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 12:35
            ojciec bedzie miał juz g.. do gadania ...
            bedą badania które wykaża to co wykaża i potem on on już może sobie składać
            pozew o zaprzeczenie...bedzie miał prawa odebrane i w moim życiu i życiu mojej
            córki juz nic nie będzie miał do powiedzenia...
            i wiesz co dobrzez ze trafiłam na taką sedzinę na jaką trafiłam a nie np na
            Ciebie...i takiemu chamowi jak on należy się jeszcze duzo więcej...niz to o co
            poprosiłam... i wiesz co tak się zastanawiam czy jesteś samotną matką...
            • domali Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 12:50
              mischell napisała:

              bedzie miał prawa odebrane i w moim życiu i życiu mojej
              > córki juz nic nie będzie miał do powiedzenia...

              I tutaj Ty się mylisz...
              Nie można odebrać ojcu praw, tylko władzę. I nie oznacza to, że na przykład nie
              będzie mógł wnieść kiedyś, czy teraz od razu o spotkania.

              > i wiesz co dobrzez ze trafiłam na taką sedzinę na jaką trafiłam a nie np na
              > Ciebie...i takiemu chamowi jak on należy się jeszcze duzo więcej...niz to o
              co
              > poprosiłam... i wiesz co tak się zastanawiam czy jesteś samotną matką...

              A ja niestety powtórzę to, co napisała Lubstej. Poniekąd znalazłaś się w tej
              sytuacji na własną prośbę, bo jak sama napisałaś, była to przelotna znajomość,
              co oczywiście nie musi być równoznaczne z pójściem do łóżka na pierwszej
              randce. Ale raczej nie był to związak, bo sama określiłaś to 'przelotną
              znajomością'.
              >
              >
              • kamila77 Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 12:59
                domali napisała:

                > Nie można odebrać ojcu praw, tylko władzę.

                Można.
                • domali Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 13:01
                  kamila77 napisała:

                  > domali napisała:
                  >
                  > > Nie można odebrać ojcu praw, tylko władzę.
                  >
                  > Można.
                  Ok, można, ale chyba nie w takiej sytuacji. Jest to możliwe, jeśli spotkania z
                  ojcem stanowią dla dziecka zagrożenie.
            • mikawi Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 12:57

              zrozum - mnie nie chodzi o obronę twojego byłego, bo to wasza sprawa i zupełnie
              mnie nie obchodzi ile ci będzie płacił i czy bedzie miał kontakt z dzieckiem
              czy tez mu tego zabronisz (ale uważam że to świństwo ze strony matki jesli
              utrudnia kontakt ojca z dzieckiem), ja nie rozumiem po prostu postawy sędziego
              który wydając wyrok kieruje się kategoriami tego kto złożył pozew, bo idąc tym
              torem jak twój ex zloży w przyszłości o obniżenie alimentów do np. 100 zl to
              tez powinna przychylić się i obniżyć je?
              • mischell Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 13:48
                świństwo ze strony matki jesli utrudnia kontakt dziecka z ojcem...?
                ale co to za tatus nie widział swojego dziecka przez 5 mies., chce odwiedzać
                dziecko i chce sie nazywać tatusiem...!!! wy chyba tego nie rozumiecie on miał
                to wszystko w d.. bardzo głeboko ale teraz jak ja złożyłam sprawę w sądzie to
                będzie sie domagał tego co przysługuję prawdziwemu Tacie...ale on takim nazwać
                sie nie może ..wybaczcie...
                • mikawi Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 14:07
                  o.k. pewnie że kiepsko że nie interesował się dzieckiem i tak samo uważam to za
                  świństwo z jego strony, ale czy zamierzasz nie dopuszczać do kontaktu dziecka z
                  ojcem już w ogole, ponieważ przez 5 miesięcy ojciec nie odwiedzał dziecka? to
                  jakaś forma zemsty za brak zainteresowania przez 5 m-cy? a co jesli sie okaże
                  być jednak dobrym ojcem, jeśli sprawdzi się w tej roli i córka będzie mogła
                  mieć w nim oparcie i pomoc? ale ty się tego nie dowiesz, bo nawet nie bierzesz
                  takiej opcji pod uwagę; tylko pomyśl co tym osiągniesz i kogo skrzywdzisz
                  najbardziej; ty domagasz się od ojca wypełniania tylko obowiązku finansowego,
                  on chce być może być prawdziwym ojcem jeśli okaże się ze to jego dziecko (bo
                  nie jest tego pewien, może stąd ten brak zainteresowania?) a nie tylko
                  alimenciarzem robiącym co miesiąc przelew; cos w tym złego?
                  • mischell Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 14:46
                    słuchaj nie tylko te 5 mies. a gdzie był przez 9 mies., kiedy byłam w ciąży
                    taki człowiek jak on nie może okazać sie dobrym ojcem...
                    jeśli chciałby byc prawdziwym ojcem chociażby raz zadzwoniłby i spytał sie o
                    cokolwiek..
                    słuchaj jak urodziłam córeczke moja mama spotkała go i powiedziała mu, że jesli
                    chce może przyjśc i zobaczyc swoja córke a wiesz co on na to: " to nie ma
                    sensu, bo i tak z tego nic nie będzie" to sa jego słowa...słowo w słowo to co
                    on wtedy powiedział...a teraz co domaga sie bog wie czego...
                    ja nie miałam oparcie w nim przez ten cały czas i myslisz że moja córka będzie
                    miała..."to nie ma sensu, bo i tak z tego nic nie będzie"...
                    • mikawi Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 15:05
                      zrobisz jak uważasz, tylko nie wiem czy decyzja którą podejmujesz ZA SWOJĄ
                      córkę będzie faktycznie dobra dla niej samej, dziecko nie jest twoją
                      własnością, ma również ojca i ma również prawo do niego jak i matki; nie wiesz
                      jak będzie w przyszłości, czy będzie dla córki oparciem, po prostu zakladasz że
                      nie biorąc pod uwagę że zranił ciebie. A może nie decyduj za swoje dziecko czy
                      chce mieć ojca czy nie?
                      • chalsia Re: dzisiaj miałam Pierwszą sprawę o alimenty.... 18.03.04, 23:29
                        Mischell,
                        rozumiem Twoje uczucia, ale prawdą jest, że nie wiesz co w facecie może się
                        zmienić. Fakt - jest dupek bo nie interesował sią ani Tobą w ciązy ani Wami
                        teraz. Ale jeśli ma on wewnetrzną wątpliwość co do tego, czy jest ojcem, to
                        taka postawa nie jest niezrozumiała. I prawdopodobne jest (w mniejszym lub
                        wiekszym stopniu, ale jest), że jeśłi badania potwierdzą, ze jednak jest
                        ojcem,to facet "się poczuje" i będzie chciał zajmować się swoim dzieckiem.
                        Nawet jeśli uda Ci się pozbawić go władzy rodzicielskiej (co w takiej sytuacji
                        jaka była/jest) uważam za mało prawdopodobne, to nie pozbawia go to prawa do
                        kontaktów z dzieckiem.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia

                        PS. dla wyjasnienia - Mikawi nie jest samotną mamą. Natomiast burzy ją po
                        prostu fakt, że sądy w Polsce nie są obiektywne, sprawiedliwe i niestronnicze.
    • baby111 ciąg dalszy o badaniach.... 18.03.04, 15:01
      witaj!! my robilismy badania w Lublinie. maluszek ma 4,5 miesiąca i facet,
      który sie tym zajmuje powiedział, ze moze pobrac od niego material z policzka.
      wymaz ze śliny, na waciku. także mojego maluszka nic to nie bolało( na
      szczęście). samo badanie przebiegało dość spokojnie. musielismy podpisac parę
      rzeczy, ze sie zgadzamy. potem zrobili naszej trójce zdjęcie!!! po to, by nie
      było zadnych watpliwości, kto był na badaniu.pobrali nam krew, małemu z
      policzka jak pisałam i tyle. właściwie musze ci powiedziec, ze ludzie tam byli
      bardzo mili i czułam się jakbym po prostu poszła do lekarza. zreszta oni chyba
      zdaja sobie sprawe, jak nieprzyjemna to sprawa i absolutnie nie dali tego
      odczuc. na wyniki czeak się od 4 do 6 tygodni. była tam taka kobietka z
      chłopczykiem ok 1,5 roku to jemu pobierali krew. ten facet w ogóle uważa, ze
      nie powinno się dziecka kłuć jesli jest takie malutkie, bo to nie humanitarnesmile
      musisz sie dowiedzieć, jak tam jest.. ale jakby nie było to lepiej miec to juz
      za sobą. a dzieciom to pobieraja krew z rączki.smile pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja