werooo
20.07.10, 15:39
Przy mezu trzymaja mnie tylko male dzieci. Chce sie od niego odseparowac. Nie
potrafie na niego patrzec, nie chce z nim rozmawiac, brzydze sie nim. Klocimy
sie potwornie - awantury, wyzwiska najgorsze jakie moga sie trafic. Dusi mnie
ten zwiazek, podcina skrzydla. Najchętniej bym sie wyprowadzila ale mam
wrazenie, ze tylko zrobie mu tym przysluge. Dzieci beda na mojej glowie i to
ja bede musiala sie o wszystko martwic, czy zdaze tu czy zdaze tam, jak
dojechac itp Szanowny tatus bedzie mial komforcik, spokoj, porzadek, wyspi sie
ile bedzie chcial, a ja jak wol bede zapierniczac.
Nie potrafimy ze soba rozmawiac. Wiele roznych spraw sie nalozylo i w naszym
zyciu jest bardzo goraco, ciagle jeakies klopoty. Padlo juz tyle slow ze ja
juz watpie w to ze moze byc lepiej.
Gdyby zalezalo to tylko ode mnie to juz dawno bym sie wyprowadzila i zerwala
wszelkie kontakty. Dzieci sa bardzo zwiazane z ojcem i to mnie boli
najbardziej, ze dzieci bardzo bardzo beda cierpialy. Nie moge i nie chce
poswiecac siebie nooooooooo.........
przepraszam za styl ale alt dziala jak chce