Samodzielna mama troche inaczej.

20.07.10, 23:36
Witam!jestem tak jak Wy samodzielna mama.
Znalazlam sie na tym forum calkiem przypadkiem i pomyslalam, ze moze
tutaj znajde podobne do mnie mamy (w moim otoczeniu sa to tylko pary
z dzieckiem lub dziecmi)ale tak czytam, czytam i pozytywnych watkow
tu jak na lekarstwo.Zastanawiam sie z czego wynika, ze wiekszosc z
Was walczy o wszystko od bulki po wakacje dla dziecka.A gdzie sa
mamy, ktore nie musza biegac po sadach, klocic sie z ex partnerami,
sa tu takie?a moze swiat stanal na glowie i naleze do tego jednego
procenta mam, ktorym bez taty dziecka pod jednym dachem uklada sie
bardzo dobrze?
Pisze to, bo pomyslalam, ze przydaloby sie tu troszke optymizmu w
innej postaci niz wygrana sprawa alimentacyjna.
Wiem, pewnie niektore napisza, ze latwo mi mowic, bo nie mam tych
problemow, ale w koncu tez jestem samotna mama, a to jest juz
wyzwanie samo w sobie nawet bez uprzykrzajacego zycie ojca dziecka.
    • miaowi Re: Samodzielna mama troche inaczej. 20.07.10, 23:50
      Ja nie chodzę po sądach, bo olałam alimenty. Ojciec dziecka jest a)
      niewypłacalny, b)nieosiągalny, c) popiep.rzony.
      Wypiął się na dziecko, więc został delikatnie wyproszony z domu.
      Dalej wymiksował się już sam.
      Córcia go w ogóle nie zna.
      I tak, w moim otoczeniu są głownie pary z dziećmi lub bez oraz
      przyjaciółki świeżo po ślubie lub zaraz przed tymże.
      Jako że mnie już wszelkie związki bokiem wychodzą, udzielam się w
      innej sferze - zaczęłam drugie studia smile
      Pozdrawiam Cię!
    • miaowi Re: Samodzielna mama troche inaczej. 20.07.10, 23:52
      Uprzedzam - nie twierdzę, że wszyscy mają olać alimenty. Ja akurat
      miałam taka sytuację, że mogłam.
      I tak, znacznie lepiej nam bez tego wrzoda na tyłku (całego
      społeczeństwa zresztą, bo na jego kolejne dzieci płacimy my wszystkie z
      naszych podatków, drogie panie smile).
      • anetina Re: Samodzielna mama troche inaczej. 21.07.10, 08:08
        buuuuuuuuuuuu
        a na moje dziecko nasze podatki nie idą sad
    • anetina Re: Samodzielna mama troche inaczej. 21.07.10, 08:07
      ja należę do osób niebiegajacych po sądach
      niekłócących się z exem
      niewalczących o bułkę czy wakacje dla dziecka

      po prostu mamy eksa bezkontaktowego
    • migata Re: Samodzielna mama troche inaczej. 21.07.10, 08:48
      nie mam żadnego kontaktu z ojcem dziecka, byłym mężem, dlatego można
      uznać, że nie jestem mamą która się kłóci o bułkę... ale większość
      kobiet chce walczyć o swoje prawa, o prawa dla dziecka, o pieniądze
      dla niego, bo przecież często mamy nie mają aż tak wielkich zarobków
      żeby utrzymać siebie i dziecko.
    • lejla81 Re: Samodzielna mama troche inaczej. 21.07.10, 11:41
      Hmm... No chciałabym Ci powiedziec coś pozytywnego, ale to półprawda
      będzie. Mam dobre kontakty z eksem, nie plujemy na swój widok i
      czasem nawet spędzamy wspólnie czas (ja, eks, nasze dziecko plus
      jeszcze ktoś, jego rodzina na przykład). Ale te dobre kontakty są za
      cenę mojej ustępliwości i łagodności wobec niego i szybko się
      skończą, bo we wrześniu zamierzam złożyc pozew o alimenty (chyba, że
      stanie się cud i eksa olśni, że 250 zł z łaską dawane albo i nie raz
      w miesiącu to trochę mało)
    • wrzesniowamama07 Re: Samodzielna mama troche inaczej. 21.07.10, 13:41
      Ja mam coś pozytywnego do napisania wink jestem samodzielną mamą, z
      konieczności, nie z wyboru - ale się z tym pogodziłam i nie czuję
      wobec ojca mojego dziecka złości. On z kolei zachowuje się
      przyzwoicie - płaci regularnie niezasądzone dość wysokie (zwłaszcza
      jak czytam o kwotach, które tu są przedmiotem sporu) alimenty,
      przyjeżdża odwiedzić dziecko raz w miesiącu, czasem dwa razy.
      Jedynym punktem, co do którego się nie porozumiewamy, są odwiedziny
      dziecka u niego w domu. Z pewnych względów nie mogę się na nie
      zgodzić, no i od czasu do czasu dochodzi do wymiany przykrych smsów
      czy telefonów. Ale przecież to miało być tylko optymistyczne, nie
      sielankowe wink
    • jenny_curran Re: Coś optymistycznego. 21.07.10, 17:21
      Od 5 lat:
      mam alimenty niezasądzone - płacone regularnie jak w zegarku
      synek ma ojca 1-2 x w tygodniu - bywało częściej, ale to stare dziejewink
      kobieta eksa jest bardzo dobrą znajomą mojego synka (opiekuje się nim i troszczy, spędza z nim czasami czas sama - wiem ze sprawdzonego źródła)
      synek lubi spędzać czas z tatą i jego kobietą
      Mój synek ma super kumpla w moim facecie i ma zaufanie do mojego faceta.
      U nas wszystko sie ułożyło. Kiedyś miałam do eksa full żalu, że nie jest tak jak sobie to wszystko wyobrażałam, dlatego po długiej rozmowie, gdy synek miał 4 mce poprosiłam eksa o wyprowadzenie sięod nas. Jednak kontakty ojca z synem nigdy nie ucierpiały.
      Ale: eks jest ogólnie dobrym człowiekiem, rodzice eksa to ogólnie dobrzy ludzi (choć im kiedyś wykrzyczałam, że fajtłapę wychowali). W rodzinie eksa upatruję po dużej części nasze w sumie naprawdę dobre relacje. I sądzę, odpowiedając na pytanie zawarte w poście, że nasza niezła sytuacja ma źródło w tym, że na dobrych ludzi trafiłam (choć zaczęłam doceniać pewne sprawy dopiero gdy synek skończył 2 latka, wcześniej więcej miałam wobec eksa i jego rodziców zarzutów). Było mi ciężko, bo porwałam się na bycie samodzielną mamą w dosłownym tego znaczeniu. Mieszkałam z synkiem i psem sama. Nie pomagała mi moje rodzina, żadne ciotki, koleżanki, nikt. Nauczyłam się być bojownikiem, wytrenowałam silną wolę, dla mnie nie ma rzeczy nie do załatwienia, bywam miła, umiem być wdzięczna, ale jestem także walecznym potworem. I tak sobie teraz pomyślałam - może wzbudziłam kiedyś w eksie strach i to jest powodem aktualnie bezzarzutowej sytuacjiwink)?
      Mój syn ma dziś prawie 5 lat.
      • zjawa1 Re: Coś optymistycznego. 21.07.10, 22:27
        A ja wybaczylam eksowi wszystko i od dluzszego czasu jestem
        szczesliwszasmile...Wybaczylam w tym sensie, ze nie czuje do niego
        rzadnych negatywnych emocji. Przestalam rozpamietywac i dzieki temu
        zyje mi sie znacznie lepiej. Wiem, ze dopiero teraz moge sobie
        uklada zycie na nowo.
Pełna wersja