dzieci płacza w telefon. co zrobić?

21.07.10, 14:06
sąd postanowił , że miesiąc u taty na wakacjach to nie jest dużo dla 7-latka,
a dla młodszego 5-latka owszem jest, ale starszy nie może cierpiec z powodu
mlodszego. w tym roku po raz pierwszy 1 lipca dzieci wyjechały z domu na tak
długo. ja złozyłam apelacje od postanowienia żeby podzielić wakacje na dwa
okresy 15-dniowe, przeczuwając że będzie to zbyt duzy szok dla chłopców. 17
sierpnia mam rozprawe. ojciec walczył zajadle , w sądzie I instancji że nie
może dzielic urlopu na pół tylko musi wziąć cały m-c. tymczasem dowiaduję się
dzisiaj, że od poniedziałku tata jest w pracy, dzieci pod opieką a raczej jej
braku konkubiny ojca, młodszy syn dusi się od płaczu przy telefonie że chce
wracać do domu. a ojciec przez telefon miesz mnie z błotem, kiedy reaguje na
sytuację. co mogę zrobić. nieformalnie obiecał mi , że jeśli tylko dzieci będą
chciały wrócić do domu to ich przywiezie. to było w czerwcu. teraz szydzi i
uważa , że skoro sąd tak postanowił to nie widzi potrzeby ich przywożenia.
cała sprawa kontaktów ojca z dziećmi ma za zadanie nie tyle kontakty ojca z
dziecmi lecz braku kontaktów ze mną. co mam zrobić żeby sobie nie zaszkodzić
przed sprawa. w tej chwili to on jest na przegranej pozycji. nie dość , że nie
zajmuje się dziećmi ( nie ma tyle urlopu), to jeszcze nie wiedziałam nic o ich
wyjeździe do Chorwacji. dopiero jak byli na miejscu raczył do mnie zadzwonić.
zabiera komórkę synowi, więc ma on ograniczone kontakty. prosze o szybka
poradę. jestem w pracy i nosi mnie, świadomośc że dzieci czekają na mnie i
płaczą (one też wiedziały że jeśli tylko będą chciały wrócić do domu to tata
ich przywiezie).
    • magdmaz Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 21.07.10, 15:40
      Czy ojciec dzieci mieszka daleko od Ciebie?
      Przypuszczam, że na Twoim miejscu pojechałabym do dzieci na weekend,
      naprzytulała, pocieszyła. Policzyła z synami dni do końca pobytu u ojca.
      Prawdopodobnie też wyjaśniłabym im dokładnie, że skoro sąd tak zadecydował,
      nawet wbrew twojej woli, to teraz wszyscy musicie się tego trzymać, bo takie
      jest prawo.
      • mewka74 Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 07:58
        mieszkamy w tym samym mieście, ale nie znam dokładnego adresu pobytu dzieci.
        poza tym podejrzewam ,że nie wpuściłby mnie na posesję. i jeszcze jedno - tego
        jestem pewna - młodszy syn nie zniósłby dobrze kolejnego pożegnania.
        ja im tłumaczę od dawna , że sąd ,że nie mogę robić pewnych rzeczy, bo mogę
        zapłacić karę. starszy syn rozumie (tak mówi), ale 5-latek nie za bardzo.
        mam prośbę, czy w związku z tą sytuacją mogę wykorzystać te fakty w rozprawie
        apelacyjnej. czy w postępowaniu odwoławczym można wnisokować o sprawdzenie
        pewnych faktów. mam niepewne informacje, że np. wniosku o skierowanie dzieci
        na badania RODK na tym etapie nie można złożyć. czy można dzieci w wieku 5 i 7
        lat, przesłuchać w inny sposób niż te badania. kwestia niechęci pobytu o ojca
        to nie jest problem jedynie wakacyjny, ale również w trakcie trwania roku
        szkolnego. chłopcy potulnie chodzą do ojca (pozostają bez wyboru - odbiera ich
        z przedszkola), a potem mi płaczą że nie lubią być u taty.
        • he_xe Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 08:27
          hm, trudno powiedzieć, może pójdź na policję i/lub do sądu i zapytaj
          co możesz zrobić w takiej sytuacji w granicy prawa
        • mamawsieci Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 19:26
          masz pelnie praw rodzicielskich i prawo wiedziec gdzie sa dzieci na
          wakacjach
          masz tez prawo miec z nimi kontakt
          powiedz o tym w sadzie i popros o zapisanie w protokole ze ma cie
          poinformoac gdzi ebeda dzieci, ja tak zrobilam i sie skonczyl temat
          ,,bo to nie Twoje sprawa,,
          zalatwiaj wszystko mejlem




          mewka74 napisała:

          > mieszkamy w tym samym mieście, ale nie znam dokładnego adresu
          pobytu dzieci.
          > poza tym podejrzewam ,że nie wpuściłby mnie na posesję. i jeszcze
          jedno - tego
          > jestem pewna - młodszy syn nie zniósłby dobrze kolejnego
          pożegnania.
          > ja im tłumaczę od dawna , że sąd ,że nie mogę robić pewnych rzeczy,
          bo mogę
          > zapłacić karę. starszy syn rozumie (tak mówi), ale 5-latek nie za
          bardzo.
          > mam prośbę, czy w związku z tą sytuacją mogę wykorzystać te fakty w
          rozprawie
          > apelacyjnej. czy w postępowaniu odwoławczym można wnisokować o
          sprawdzenie
          > pewnych faktów. mam niepewne informacje, że np. wniosku o
          skierowanie dzieci
          > na badania RODK na tym etapie nie można złożyć. czy można dzieci w
          wieku 5 i 7
          > lat, przesłuchać w inny sposób niż te badania. kwestia niechęci
          pobytu o ojca
          > to nie jest problem jedynie wakacyjny, ale również w trakcie
          trwania roku
          > szkolnego. chłopcy potulnie chodzą do ojca (pozostają bez wyboru -
          odbiera ich
          > z przedszkola), a potem mi płaczą że nie lubią być u taty.
    • magdmaz Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 10:28
      Nie jestem w stanie Ci pomóc, natomiast mogę podzielic się doświadczeniem -
      aczkolwiek kazda sytuacja jest inna, każda z nas reaguje inaczej i każdy eks
      jest zapewne inny. W kazdym razie moje dzieci również po raz pierwszy spędziły
      miesiąc u taty w wieku 6 i 4 lata, obecnie są w wieku 11 i 9. Ja w każdym razie
      wiem, gdzie są - są pod opieka dziadków, bo tata czasemjest, czasem wybywa. Nie
      mam nic przeciwko, aby organizował im w tym czasie wyjazdy - a niech im umila
      wakacje jak potrafi! nie odwiedzam dzieci w czasie wakacji i nie dzwonię do
      nich, natomiast oddzwaniam na każdy ich telefon - mają swoje komórki, za które
      naturalnie ja plłacę - a to czasami jest 3 razy dziennie. Uwazam, ze ich kontakt
      z dziadkami ze strony taty jest bardzo cenny, bo choc teraz widza dziadków dwa
      razy do roku, a może też dziadkowie nie mają już dla nich tyle cierpliwosci albo
      nawet czułosci, ile je bym sobie wyobrazała za słuszne - to przeciez kiedys
      poświęcili im mnóstwo czasu i energii no i kochaja te wnuki bardzo, a jak to
      okazuja, to nie mój interes, to nie moi dziadkowie, tylko moich dzieci. Wierzę,
      ze więź z dziadkami jest wazna.
      kiedys, w pierwszych latach wakacji u ojca - a były tam wtedy ponad miesiąc,
      prawie dwa miesiace - pojechałam do nich w połowie tego okresu (wzięłam urlop) i
      zabrałam dzieci na dwa czy trzy dni na biwak, spaliśmy pod namiotem i
      zwiedzaliśmy. potem dzieci wróciły do ojca na reszte wakacji.
      u mnie akurat starsza robi większe jazdy - tez mam rozpaczliwe telefony, a dziś
      dostałam liścik o przerazajacej tresci - tylko że ja znam doskonale moje
      dzieciątko i nie daję sie manipulowac. Wiem, co to za ziółko i jak potrafi
      zaleźza skórę, bo mi daje nieźle popalic w ciągu roku szkolnego.
      a poza tym odkąd dzieci poszły do szkoły, to i tak nie mialabym co z nimi zrobic
      w wakacje - poki są w przedszkolu to sa jakieś dyżury, a potem i tak trzeba
      prosic opomoc babcie, bo przeciez takie małe dzieci nie mogą byc w domu same po
      10 godzin, a tyle pracuję, akurat latem często też nocami. Przemysl sobie, czy
      to dla ciebie nie jest korzystnie, ze dzieci spedzają wakacje u ojca - po prostu
      musza sie do tego przyzwyczaic powoli. jesli uwazasz, ze dwa razy po dwa
      tygodnie to dla nich lepiej, to walcz o to - ja wolę raz na miesiąc albo nawet 6
      tygodni, ale miedzy nami jest ponad 300 km.
      jesli wiesz, ze dzieci pozostaja pod opieką dziadków pod nieobecnosc eksa to na
      twoim miejscu olałabym formalnosci (choc nie znam sie na egzekucji wyroków, bo
      ja nie mam zadnych ustalen sadownych w sprawie kontaktów), nawiazalabym z
      dziadkami poprawne kontakty, odwiedzala czasem dzieciaki, tłumaczyla ile wlezie
      i strala sie widziec jak najwiecej dobrych stron takiej sytuacji.
      przepraszam za blędy, ale pisanie na laptopie dla mnie to horror, to nie ma
      wszystkich polskich liter!
      Pozdrawiem, M.
    • magdmaz Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 10:39
      Mewka - jeszcze jedno. Moje dzieci też nie lubia jeździc do taty, ale ponieważ w
      grę nie wchodzi nic drastycznego (przemoc, molestowanie), to w zasadzie ich
      widzimisię jest do olania. Ojciec to ojciec i chociaż kocha inaczej i wychowuje
      inaczej - krzywdy to dzieciom nie zrobi. Zycie to nie bajka, niestety, a nasze
      dzieci nie będa już nigdy wychowywac się w pełnej i sielankowej rodzinie i
      wszyscy musza zdac sobie z tego sprawe, one tez. No i ty. Taka sytuacja tez
      dzieci czegoś tam uczy, a na pewno nie warto chronic ich ciągle pod maminą
      spódnicą. Ja wychodze z załozenia, ze skoro maja połowe - czy ile tam- genów
      ojca, to jakoś tam musza sie dogadac. i mysle, ze dogadaja sie (i dogaduja!)
      lepiej niż ja z eksem, bo ja jego genów nie mam i dla mnie jego myslenie jest
      jak z kosmosu. Najwyzej bedę miała satysfakcję jak usłysze, ze "faktycznie, z
      tata to sie nie da wytrzymac".
      Smutek - z powodu rozstania - jest po to, zeby go przezywac. Jest wazny dla
      rozwoju i dorastania. jesli tylko jestes pewna, ze dzieciom nie dzieje się
      faktyczna krzywda, to nie demonizuj.
      • mamawsieci Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 19:35
        masz duzo racji..

        ale serce matki to serce matki, ja ja rozumiem
    • burza4 Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 14:07
      ale sorry - kto tu demonizuje. Krzywda się nie dzieje? czyżby? dzieci ze
      szczęścia płaczą w słuchawkę? Miesiąc oderwania od domu, miesiąc przymusowej
      izolacji od najbliższej osoby, przebywanie w otoczniu, którego nie lubią - to
      jest pikuś? za to te dzieci są tak karane?

      znieść muszą - ale w imię czego matka miałaby się godzić z działaniem na szkodę
      dzieci? co to, karna kompania?

      a do autorki - nagrywaj rozmowy z synami, nagrywaj z eksem, nawiąż do tego, że
      nie wiedziałaś gdzie są, że nie wywiązuje się z obietnic - miej to jako
      załącznik dla RODKu.
      • mewka74 Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 15:25
        chore jest też to, że oni przejeżdżają z tata koło naszego domu, bo jada np.
        na pizzę do miasta. wiem jak musi im pękać serce.
        nie twierdzę, że ktoś je bije u taty, ale dorośli po dwu tygodniach tęsknia za
        swoim łózkiem, szczególnie jak wracaja z dalekiej podrózy. oni wracając z
        Chorwacji chcieli i mieli nadzieję że podjadą pod dom. wiezięnie.dokładnie tak
        czuję. i nie zamierzam tego tak zostawić, stąd apelacja. moje dzieci nie są na
        tyle sprytne żeby sfingowac płacz i histeryzować. znam je tak dobrze, że ten
        scenariusz był do przewidzenia. a ojciec najwyraźniej, mając za pełnomocnika
        najdroższego i najbardziej bojowego adwokata w mieście, mysli że takie rzeczy
        jakie wyrabia ujdą mu na sucho. z tym nagrywaniem rozmów musze kombinować , bo
        nowa komórka nie ma takiej funkcji, ale już wymysliłam, że na funkcji
        głosnomówiącej, bede nagrywać starą komórka.
      • magdmaz Re: dzieci płacza w telefon. co zrobić? 22.07.10, 15:34
        Burza, ja sie opieram wylącznie na własnym doświadczeniu, a pare rzeczy juz w
        zyciu widziałam. Wiem, jak moje dziecko potrafi płakac, rozpaczac i
        dramatyzowac. Jej tez dzieje sie KRZYWDA, potężna i niezaprzeczalna, o czym moje
        dziecko jest świecie przekonane, jeśli tylko nie dostanie czegos NATYCHMIAST.
        Najcześciej zreszta krzywdze ją osobiście.
        widzialam też nieraz, jak od wymagajacego CZGOKOLWIEK ojca ucieka się pod
        spodnice mamusi, która przytuli, nosek obetrze i dupke miodem wysmaruje - i tak
        do trzydziestki mniej wiecej. Wiesz, co z takich facetów wyrasta? Moje własne
        dzieci też są od czasu do czasu zagłaskiwane przez babcie, ktore pozwalają na
        zbyt wiele, NO BO ONE TAKIE BIEDNE< TAKIE ZYCIE MAJA SPAPRANE. Noż kurde, gdzie
        one takie biedne i skrzywdzone? Ja tam nie widzę.
        Ale - jak mówię - to sie zasadniczo nie odnosi do sytuacji mewki, bo jej nie
        znam i o sprawie wiem niewiele, a internet nie sprzyja obiektywnemu rozpoznaniu
        sprawy. Mogę natomiast opowiedziec mój punkt widzenia.
        Zreszta napisałam już co moglaby zrobic TERAZ, natomiast co do dzialan sądownych
        - pewnie wie sama, co chce osiągnąc. I tu nie pomogę, bo uważam, ze cokolwiek
        postanowi sąd, to będzie dla dzieci utrudnienie, a nie ułatwienie życia, jak
        widac w opisywanej sytuacji. ale pewnie trzeba wybrac mniejsze zlo.
Pełna wersja