mewka74
21.07.10, 14:06
sąd postanowił , że miesiąc u taty na wakacjach to nie jest dużo dla 7-latka,
a dla młodszego 5-latka owszem jest, ale starszy nie może cierpiec z powodu
mlodszego. w tym roku po raz pierwszy 1 lipca dzieci wyjechały z domu na tak
długo. ja złozyłam apelacje od postanowienia żeby podzielić wakacje na dwa
okresy 15-dniowe, przeczuwając że będzie to zbyt duzy szok dla chłopców. 17
sierpnia mam rozprawe. ojciec walczył zajadle , w sądzie I instancji że nie
może dzielic urlopu na pół tylko musi wziąć cały m-c. tymczasem dowiaduję się
dzisiaj, że od poniedziałku tata jest w pracy, dzieci pod opieką a raczej jej
braku konkubiny ojca, młodszy syn dusi się od płaczu przy telefonie że chce
wracać do domu. a ojciec przez telefon miesz mnie z błotem, kiedy reaguje na
sytuację. co mogę zrobić. nieformalnie obiecał mi , że jeśli tylko dzieci będą
chciały wrócić do domu to ich przywiezie. to było w czerwcu. teraz szydzi i
uważa , że skoro sąd tak postanowił to nie widzi potrzeby ich przywożenia.
cała sprawa kontaktów ojca z dziećmi ma za zadanie nie tyle kontakty ojca z
dziecmi lecz braku kontaktów ze mną. co mam zrobić żeby sobie nie zaszkodzić
przed sprawa. w tej chwili to on jest na przegranej pozycji. nie dość , że nie
zajmuje się dziećmi ( nie ma tyle urlopu), to jeszcze nie wiedziałam nic o ich
wyjeździe do Chorwacji. dopiero jak byli na miejscu raczył do mnie zadzwonić.
zabiera komórkę synowi, więc ma on ograniczone kontakty. prosze o szybka
poradę. jestem w pracy i nosi mnie, świadomośc że dzieci czekają na mnie i
płaczą (one też wiedziały że jeśli tylko będą chciały wrócić do domu to tata
ich przywiezie).