sojanka
18.03.04, 15:01
Przeczytałam jeden wątek na forum i naszły mnie pewne refleksje.
I wyobraźcie sobie taką sytuacje: jest dziewczyna i chłopak. Poznają się. Idą
do łóżka. Ona nie wspomina o zabezpieczeniu, chociaż czuje że ten mniejszy
jest nieubrany. On myśli, że ona się zabezpiecza więc nic nie wspomina. Po
jednym, dwóch seksach okazuje się, że nie mają sobie nic więcej do
powiedzenia, ale okazuje też że dziewczyna zaszła. Oboje czują się wrobieni i
oszukani.
Nie spotykają się. I nagle on dowiaduje się, że ma płacić. Jest studentem
dziennym. Nie zarabia. Zarabiają rodzice. I nagle okazuje się, że Pani
sędzina zasądza od nich alimenty.
A przecież nikt się ich nie pytał czy chcą zostać dziadkami. A syn jest
dorosły. Zresztą syna też nikt o nic nie pytał. A oni całe życie harowali by
na stare lata pojechać zobaczyć Wielki Kanion.
Czy w takiej sytuacji Ona powinna wnosić o alimenty?
Co o tym sądzicie?
Ja mam pewnie radykalne poglady - ale moim zdaniem żyjemy w chorym kraju
jeśli dopuszcza takie rozwiązania. W ten sposob każda zmyślna franca może
się "ustawić". Wystarczy zaciągnąć do łóżka syna jakiegoś lokalnego
biznesmena.