Hipotetycznie...

18.03.04, 15:01
Przeczytałam jeden wątek na forum i naszły mnie pewne refleksje.

I wyobraźcie sobie taką sytuacje: jest dziewczyna i chłopak. Poznają się. Idą
do łóżka. Ona nie wspomina o zabezpieczeniu, chociaż czuje że ten mniejszy
jest nieubrany. On myśli, że ona się zabezpiecza więc nic nie wspomina. Po
jednym, dwóch seksach okazuje się, że nie mają sobie nic więcej do
powiedzenia, ale okazuje też że dziewczyna zaszła. Oboje czują się wrobieni i
oszukani.
Nie spotykają się. I nagle on dowiaduje się, że ma płacić. Jest studentem
dziennym. Nie zarabia. Zarabiają rodzice. I nagle okazuje się, że Pani
sędzina zasądza od nich alimenty.
A przecież nikt się ich nie pytał czy chcą zostać dziadkami. A syn jest
dorosły. Zresztą syna też nikt o nic nie pytał. A oni całe życie harowali by
na stare lata pojechać zobaczyć Wielki Kanion.

Czy w takiej sytuacji Ona powinna wnosić o alimenty?

Co o tym sądzicie?

Ja mam pewnie radykalne poglady - ale moim zdaniem żyjemy w chorym kraju
jeśli dopuszcza takie rozwiązania. W ten sposob każda zmyślna franca może
się "ustawić". Wystarczy zaciągnąć do łóżka syna jakiegoś lokalnego
biznesmena.
    • burza4 Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 15:28
      to jeszcze pół biedy jeśli chodzi o tzw. sprawiedliwość społeczną. Dziecko w
      końcu niczemu nie winne, musi mieć zaspokojone potrzeby, trudno - trzeba
      stosować zasadę - chcesz liczyć - licz na siebie (tu mam na myśli
      zabezpieczenie). A co jeśli dziewczyna twierdzi, że jest zabezpieczona, można
      iść na całość, po czym okazuje się, że świadomie mijała się z prawdą?

      na tym forum są mamy bardzo skrzywdzone, i nie chcę żeby ktoś to źle odebrał,
      ale w realu (choć brzmi to niewiarygodnie) zdarzają się też takie, dla których
      dziecko stało się sposobem na wygodne życie. Ot, choćby taki przypadek - mama
      zapomniała powiadomić partnera, że nie bierze już pigułek, pojawiło się
      dziecko, które w zamierzeniu miało scalić sypiący się związek, jak można się
      domyśleć, nie scaliło... i jakoś nie jestem w stanie wykrzesać współczucia dla
      tej kobiety wiedząc, że dla przykładu - dziecko 4,5 roku nadal nosi w nocy
      pieluchę, bo niepracująca mama nie miała czasu nauczyć go kontrolowania
      pęcherza (trzeba byłoby parę razy wcześnie wstać i wysadzić dzieciaka), dziecko
      dostaje śniadanie dopiero jak przyjdzie opiekunka, choćby to była godz. 11,
      dziecku daje się kaszkę dla rocznych dzieci, bo szybciej się ja robi niż
      kanapki, mama nie pracuje, a dziecko jest całymi dniami albo z nianią albo w
      przedszkolu (mama generalnie ciągle ma coś do załatwienia - Bóg wie co, ale w
      domu jest dopiero wieczorem), wreszcie - jaka matka na spotkanie ciągnie
      dziecko z 40-stopniową gorączką? I mnie osobiście trudno się oprzeć wrażeniu,
      że w tym przypadku dziecko stało się świetną lokatą kapitału... bo mama zyskała
      niejako przy okazji dom, samochód, opłacone rachunki i 8 tys. na życie, a
      dzieckiem i tak się nie zajmuje, bo ma ważniejsze sprawy na głowie. Najgorsze
      jest to, że nie jest to żadne science-fiction...
      • edzieckokarenina Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 16:06
        Zgadzam sie z burzą-na to forum zaglądają w większości skrzywdzone kobitki...
        i zgadzam się też z tym, że każdy człowiek decydujacy sie na współżycie-nawet
        jednonocne powinien zadbać o zabezpieczenie-i kobieta i mężczyzna.
        Ja będąc facetem nigdy nie liczyłąbym na to, ze kobieta jest zabezpieczona,
        tylko sama dbałąbym o antykoncepcję-zwłąszcza jakby mi chodziło wyłącznie o sex
        bez zobowiązań. W takim wypadku tylko idiota nie zakłada gumki-i tacy właśnie
        idioci dają się "wrabiać"-tudzież ich rodzice.
        • mikawi Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 16:13
          a co jak gumka pęknie a partnerka twierdzi że nie ma problemu bo ona bierze
          pigulki (a nie bierze)?
    • baby111 Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 16:09
      kiedy ja zaszłam w ciążę znalazły sie takie osoby, które uważały,ze chcialam
      złapac swojego byłego dzis chłopaka na dziecko. gdy to usłyszałam czułam sie
      fatalnie. dlatego potem nigdy nie potrafiłam Go o nic prosić, nie zniosłabym
      gdyby ktos mi to zarzucał. mialam tyle szczęście, że pomagal mi finansowo i
      chce (póki co ) przychodzic do dziecka. może masz troszkę racji w swoim watku,
      ale zapominasz o jednym. o tym, ze jesli dziewczyna zostaje sama to sama
      przechodzi przez ciążę, sama zajmuje się dzieckiem, i sama musi sie martwić o
      to, czy bedzie miała dość siły, by to robic nastepnego dnia. nie ma prawa
      zachorować, narzekać, odpocząć, bo kto wtedy zajmie sie dzieckiem. i nie
      mówcie, ze sama tego chciala. moze i są takie, które wykorzysuja ciążę, a co za
      tym idzie i dziecko, by się "ustawić", ale trzeba miec do tego naprawdę podły
      charakter. jeszcze jedno. jesli kobieta stara się o kasę przez sąd, to
      zazwyczaj robi to dla potrzeb dziecka a nie na swoje zachcianki. wierz mi, że
      pewnie nie jedna wolałaby w ogole nie prosić, nie błagać, ale czasami po prostu
      nie starczy. i.
      • mikawi Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 16:16
        baby, burza nie pisała o alimentach 300 zł które matka przepuszcza na siebie,
        bo to niemożliwe przy takiej kwocie tylko 8000 (słownie: ośmiu tysiącach); na
        macochach są dwie czy trzy dziewczyny których partnerzy płacą po 3000 i 5000
        alimentów, byłe żony nie pracują i... domagają się więcej. Czy to nie jest
        interes życia?
        • sm30 Re: Hipotetycznie... 22.05.04, 18:10
          Boże, o czym wy tu piszecie ? Ile znacie Panów w dzisiejszych polskich realiach
          którzy zarabiają tyle by mieć zasądzone przez sąd płacenie 3000 czy (
          wspomniane gdzieś tu 8000 - hihi ) alimentów !!!! Musieli by więc zarabiać co
          najmniej 3,4-krotnie wiecej. A jesli tak to chyba głupi nie są, więc skoro sa
          na tyle mądrzy żeby zabezpieczać swoje interesy zawodowe, to chyba nie mniej
          mądrzy by się zabezpieczyć w łuzku. Śmieszy mnie ta abstrakcyjna dyskusja bo
          choć pewnie promil takich przypadków istnieje to 99,999 % samotnych matek to te
          które mozecie widzieć w telewizyjnych wiadomościach walczących o 170 zł zasiłku
          na dziecko.
          Sama zostałam nazwana cwaniarą ( choć to ja finansowo pomagałam byłemu
          w podtrzymaniu egzystencji jego firmy do czego się nie kwapiła jego najbliższa
          rodzina czy tzw. przyjaciele - dowiedziałam się że tak w niego
          inwestowałam ).Na szczęście mogę sobie pozwolić na "uniesienie się honorem" i
          szczeże współczuję kobietom które muszą walczyć o ochłapy im "wspaniałomyślnie"
          rzucane
    • joanna.luczynska Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 16:17
      To, co piszecie rzeczywiście brzmi jak science fiction. Niestety sama znam
      kilka kobiet, które albo zaszly w ciążę by ratować związek (i tak nic to nie
      dalo), albo dlatego, że po prostu chcialy zapewnić sobie stalą dostawę kasy.
      Nie rozumiem tego. Można być (nazwę po imieniu) świnią i naciągać faceta i jego
      rodziców - a raczej nie można, ale prędzej jestem w stanie to zrozumieć. Jednak
      nie mieści mi się w glowie, że można z premedytacją krzywdzić dziecko. No bo,
      czy to nie jest krzywda? Zazwyczaj kobiety, które piszą na to forum nie chcą
      stanowić dwuosobowej rodziny ze swoim dzieckiem, ale po prostu nie mają innego
      wyjścia. Inna możliwość jest wedlug mnie niedopuszczalna.
      A jeśli chodzi o nasze prawo, to jest w nim zbyt wiele blędów i przeoczeń, by
      ktoś zastanowil się jak rozwiązać kwestię alimentów. Zresztą czasami mam
      wrażenie, że pomoc rodzinie, a szczególnie samotnym matkom i ojcom naszym
      politykom po prostu wisi. Dużo mówią, ale tak naprawdę nie chcą nic zrobić, bo
      ważniejsze jest kombinowanie jak ukryć swoje klamstwa i przekręty. Już dawno
      przestalam się dziwić dziwactwom w naszym prawie sad
      • edzieckokarenina Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 16:21
        Mikawi- jeśli gumka pęknie, można łyknąć tabletkę "po"-tzw. ratunkową. I na
        miejscu odpowiedzilnie kopulującego samca załatwiłabym takową owej kobiecie,
        podałabym jej szklankę wody do popicia i popatrzyła pod język, czy rzeczywiście
        łyknęła
        wink
        • chalsia Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 00:04
          Znam kobitkę, która jako dziecko (jedynaczka w wieku około 10 lat) tak bardzo
          pragnęła rodzeństwa, że ze dwa razy PRZEKŁUŁA igłą zapakowane prezerwatywy
          rodziców. Na szczęście (albo nieszczęście - zależy jak na to patrzeć i z czyjej
          perspektywy) nic się nie stało.
          Tak więc, bywa i tak, że OBIE strony zaangażowane w seks są bez winy.

          smile))

          Pozdrawiam,
          Chalsia
        • mikawi Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 09:13
          kobieta mowi: nie ma potrzeby brania postinoru, biorę tabletki i dodatkowa tak
          silna dawka hormonów jest niepotrzebna, a facet - nie, masz łyknąć postinor
          albo ci go do gardła wepchnę
          już to widzę....
    • mag_p Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 16:22
      Mikawi - nic nie stoi na przeszkodzie "Jesli to interes zycia - ROB GO

      A co do pytania.
      Hipotetycznie - to co by bylo gdyby slonce obracalo sie dookola ziemi..
      Albo hipotetycznie - Macocha zla zozla ktora lata po prawnikach byle tylko
      dziecku z pierwszego malznetwa jak najmnie dostalo

      Jeszcze kilka hipotetycznych problemow mozna wymyslec - ale PO CO?????
      Zycie Was znudzilo ?
      Dawno nikogo nie wkurzylyscie ? Musiecie sie dowartosciowac?

      Po co?
      Zancie zasady moralne, znacie odpowiedzi na Wasze hipotetyczne pytania, wiec PO
      CO?????????

      Milego dni i ciekawszego zycia Wtedy nie bedzie miec takich problemow

      Mag
      • nilka13 cześć- 18.03.04, 16:46
        bo to tylko hipotetycznie "hipotetyczny" problem, jak mi się zdaje. Ja tylko na
        chwilę, bo mnie instynkt wicia gniazda ogarnął i malować łazienkę zaczynam.
        Zajrzałam "na kawkę" do samodzielnych, bo mi "powera" do życia dodają.
        Pozdrowienia- Nilka
      • mikawi Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 09:14
        nie, mag, nie mam zamiaru traktować siebie jak dziwki, bo to to samo
        • mag_p Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 09:18
          Wiesz jesli mowimy juz w tych kategoriach, to chodzenie do lozka z facetem , to
          jakbys nazwala kogos kto chodzi do luzja z zonatym facetem?

          Pozdrawiam
          mag
          • mikawi Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 09:53
            nazwij jak chcesz, proponujesz mi "zrobienie interesu życia" a ja ci odpowiadam
            że dla mnie to prostytucja w najczystszym wydaniu a prostytutką nie jestem,
            więc z twojej propozycji nie skorzystam, aczkolwiek są kobiety które zrobią (i
            robią) to z chęcią - czy to na autostradzie czy jeszcze lepiej w odpowiednim
            małżeństwie, w którym gwarantem stałego dopływu duuuużej gotówki jest dziecko
            (p.s. nie sypiam tez z żonatym dla twojego spokoju)
            • mag_p Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 10:05
              Podchodzis zdosc ososbiscie. Ja zauwazylam , ze masz duza latwosc w nazywaniu
              ludzi po jednym czy dwu zdaniach - wg. ciebie ososba ktora np. byal z facetem
              jakis czas i zaszla z nim w ciaze bo nie wziela tabletek to dziwka!
              Wiec byla ciekawa jak okreslisz kobiete , ktora idziez zonatym czlowiekem do
              lozka ?Skoro posiadasz taka latwosc - powinnas miec latwosc i z tym okresleniem.

              Ja Ci niczegoe nie proponuje . Jedynie uswiadamiam .., ze to nie taki interes ,
              chocby dlatego wlasnie , ze wiekszosc kobiet sie szanuje... W malzenstwie
              dziecko jest raczej czym normalnym , i jaby kolejnym etapem.
              Tak samo w dlugotrwalym niezalegalizowanym zwiazku... , chyba , ze facte
              jednoznacznie inforuje , ze chce zakonczyc zwiazek.

              A co do mojego switego spokoju - nie martw sie - ma go . W koncu to nie ja
              spalam z zonatym...i nie ja jestem dziwka.

              Pozdrawiam
              Mag
              • mikawi Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 10:15
                mag, czy ty czytasz co ja napisałam, czy to co chcesz przeczytać????
                nie uważam że kobieta która ma dziecko i małżeństwo jej się rozpadło to dziwka,
                tylko kobieta ktora fakt bycia żoną i urodzenie dziecka traktuje jako
                wystarczający i jedyny powód do życia na koszt faceta, od którego żąda
                kilkutysięcznych alimentów i celowo nie zamierza np. sama podjąc pracy bo jej
                się to zwyczajnie nie opłaca. Czytasz forum macochy, więc pewnie nie umkneły ci
                posty dziewczyn o których pisałam powyzej, których parterzy, mężowie płacą na
                byłe żony bajońskie kwoty a to i tak nie jest gwarantem że zaspokoili ich
                żądania finansowe. O tym pisałam.
                • mag_p Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 10:21
                  Wiesz , nie spotkalam sie , z przypadkiem ososbiscie. Wiec nie moze z tad moja
                  niewiara.
                  Ale czy rozwod byl z orzeczeniem o wuienie? Bo jesli nie , to i tak alimenty sa
                  tylko na dzieci. I wiesz sady nie speisza sie z tak duzymi aliamentami , nawet
                  jesli ojciec duzo zarabia. Nie znasz sytuacji do konca , nie wiesz czemu dostal
                  tak duze. A moze to byl jego wybor?

                  Nie wiesz. jak i ja nie wiem....

                  Dlatego nie obrazajmy ludzi , nie znajac sytaucji do konca.

                  Mag
                  • mikawi Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 10:24
                    o rany mag, nie mam zamiaru ci udowadniać że czarne nie jest zielone, wejdź na
                    macochy, poszukaj w starych wątkach, poczytaj, żadnej z tych dziewczyn nie
                    przyśniło się że facet płaci 3 czy 5tyś alimentów, no ale przecież ty nie
                    uwierzysz jak nie dotkniesz
                    • mag_p Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 10:27
                      Tak, ale nie wiesz na jakiej zasadzie on sie zgodzil na te alimenty.
                      Kowta moze sie zgadzac , ale do konca nie znasz podstaw takieo a nie innego
                      ukladu. Moze to byla ugoda, a jesli wyrok sadu - to musisal miec zona silen
                      podstawy.\Tez nie zamierzam udowadniac ze biale jest biale.

                      A macoch nie czytam - to forum zamkniete.
                      Pozdrawaim
                      mag
                  • burza4 do mag - gwoli wyjaśnienia 20.03.04, 11:35
                    mag_p napisała:

                    > Wiesz , nie spotkalam sie , z przypadkiem ososbiscie. Wiec nie moze z tad
                    moja niewiara.
                    > Ale czy rozwod byl z orzeczeniem o wuienie? Bo jesli nie , to i tak alimenty
                    sa tylko na dzieci. I wiesz sady nie speisza sie z tak duzymi aliamentami ,
                    nawet jesli ojciec duzo zarabia. Nie znasz sytuacji do konca , nie wiesz czemu
                    dostal tak duze. A moze to byl jego wybor?

                    Mag - jeśli w tej ddyskusji bierzecie pod uwagę mój pierwszy post, to chciałam
                    wyjaśnić, że tam rozwodu nie było, to nie byli małżeństwem. Tak wysokie
                    alimenty są w zasadzie dobrowolnym gestem ojca. Piszę w zasadzie, bo tam są
                    rózne jaja - typu że jak daje 4 tys, to tydzień później np. ona dzwoni, że nie
                    ma już ani grosza... więc ojciec cokolwiek by o tym nie myślał, daje kolejne
                    pieniądze, bo przecież nie dopuści, żeby dziecko głodne było... przy okazji
                    mocno się zdziwił, jak mu wyjaśniłyśmy z dziewczynami, że rajstopki dla dziecka
                    nie muszą kosztować 120 zł (ba, ja nawet nie wiedziałam ze takowe bywają).
                    Dodam, że jest to kwota, ktorą on daje na życie, bo wszelkie rachunki (za dom,
                    nianię, przedszkole itd) płaci sam.

                    Generalnie zawsze dwoje ludzi odpowiada za poczęcie. Jeśli oboje zaszaleli, to
                    oboje sa nieodpowiedzilani, natomiast jeśli byli partnerami/małżeństwem,
                    ustalili jakieś warunki (np. że ona bierze pigułki) i kobieta po prostu go
                    oszukała, to jest to po prostu kupczenie - może nie sobą ale dzieckiem. Tym
                    bardziej, że w tym konkretnym przypadku widać, że to dziecko stało się po
                    prostu inwestycją. Gdyby to dziecko było dla niej potrzebą serca, to dziecko
                    mając niepracującą matkę, nie siedziałoby samo z opiekunką non stop? Co nie
                    zmienia faktu, że dziecko trzeba utrzymać.
                    • mag_p Re: do mag - gwoli wyjaśnienia 22.03.04, 08:25
                      Burza - wuiesz, ze nie wierze , ze facet nie ile trzab dac na utrzymanie
                      rodziny.I jest taki biedny , daje ile ona karze.
                      Nie wiesz dltak naprawde dlaczego sie na to zgodzil. I o to mi chodzi. Znasz to
                      z relacji jeden strony i to obawiam sie nie dokladnie .
                      Nie chce snuc hipotez dlaczego facet mogl czuc sie w obowiazku - ale skoro sie
                      poczuwal. Nie kazal mu sad. Sam sie na to zgodzil itd.. To chyba nie bylo to do
                      konca niekorzysten dla niego.
                      Na czym miala polegac jego korzysc nie wiem, ale wiem, ze ludzie nie dzialaja
                      na zasadzie, zeby samemu sobie dokpac.
                      Wiec dajmy takim rozwazaniom spokoj. Skoro sam sie zdecydowal na takie
                      alimenty - to dlaczego tak i co lezalo u podstaw takiego ukladu - wie tak
                      naprawde tylko jego eks i on. I zostawmy to tak , nie obrazajac jej.
                      Co do tego czy ma czas dla dziecka , czy nie nie wiem , nie chce sie
                      wypowaidac - Ty tez to znasz z opowiadania osob trzecich...

                      Mag
                      PS. Milego dnia i tygodnia
                • chalsia Re: Hipotetycznie... do Mikawi 19.03.04, 10:58
                  Mikawi,

                  są jeszcze takie sytuacje (jak moja), gdzie eks z next zachodzą w ciążę w mniej
                  niż 10 miesięcy po odejściu faceta od rodziny. Jestem przekonana, że eks nie
                  miał w planach drugiego dziecka w tym momencie. I jestem również przekonana, że
                  ta ciąża to był "interes" tej kobiety - nie finansowy oczywiście, ale związany
                  z tym by "zaklepać" sobie mężczyznę. Nie zwalnia to oczywiście faceta z
                  odpowiedzialności za niestosowanie antykoncepcji (no chyba, że była to
                  wpadka "mimo").

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                  • mikawi Re: Hipotetycznie... do Mikawi 19.03.04, 11:37
                    Chalsiu, oczywiście że ciąża nowej parterki twojego eksa mogła być dla niej
                    intresem życia i próbą złapania faceta, żeby się nie rozmyślił i nie wybrał
                    rodziny która juz miał, więc byc może postanowiła dac mu tę rodzinę, nie neguję
                    tego. Byc może widziała w tym również plusy natury finansowej, gdyż sama
                    pisałaś że eks do biednych nie należy.

                    do mag - z tego co wiem masz pełny dostęp do macoch, więc nie rozumiem twojej
                    wypowiedzi
                    • mag_p Re: Hipotetycznie... do Mikawi 19.03.04, 11:51
                      Nie jest to forum zamkniete dla mnie. Wiem co mowie.

                      Ale to nie ma znaczenia smile))))
                      Wogole malo jestem na forum , tym czy innym .
                      to chyba darze jakims sentymentem.
                      Ale wraacm do relau.
                      Pieknego slona za oknem, kwiatow na stoliku , milosci w seru i wiary w ludzi w
                      umysle.

                      Mag
                      PS pozdrawiam i zycze USMIECHU, USMIECHu , USMIECHU i ............USMIECHU smile)))
    • omama Re: Hipotetycznie... 18.03.04, 23:30
      Sojanko, zakładasz ciążę z głupoty i pytaszm czy matka powinna wnosić o
      alimenty. To może ja cię zapytam: czy NIE powinna wnosić? Jej głupota jest taka
      sama jak głupota ojca. Wrobieni i oszukani są oboje zgoda. Tylko.... jej
      zostaje ciąża i dziecko - radość nad radościami, ale także ciężar,
      odpowiedzialność podnosząca włosy na głowie, wydatki, brak czasu, wyraźnie
      gorsze perspektywy na rynku pracy, mniejsze szanse na związek z facetem. Krótko
      mówiąc, trudniejsze życie. Znacznie trudniejsze, niż bez tej ciąży. Czy
      naprawdę uważasz, że współtwórca dziecka nie powinien dzielić tych trudów?
      Jeżeli ojciec nie chce, by ten - jego - ciężar nieśli dziadkowie, to jazda do
      roboty. Naprawdę, nawet dzienny student jest w stanie zarobić te 3-4 stówy na
      miesiąc. Choćby zbierając porzeczki w Reichu w czasie wakacji.
      Użalasz się nad dziadkami, nad ojcem... a gdzie w tym wszystkim dziecko? Ono
      się na świat nie prosiło. Nie wybierało sobie ani rodziców, ani terminu. Ono
      jest, chce być kochane, potrzebuje pieluch, książek i wózka.
      A co do zmyślnych franc.... Kochana, zmyślne france (płci obojga) tak już mają,
      że potrafią się ustawić życiowo skutecznie a niemoralnie. Na milion sposobów:
      od zajścia z milionerem począwszy, przez krojenie lepiej uposażonych
      rówieśników, na partyjnej posadce skończywszy.
      • edzieckokarenina Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 08:20
        mnie tylko śmieszy i czasem irytuje takie podejscie-że tylko kobieta jest
        odpowiedzialna.Widzę, ze nadal pokutują stereotypy o jędzach wrabiających, i
        niczemu winnych facetach.
        Państwo wreszcie powinno sie wziąść za porządną edukację sexualną, zeby więcej
        nie powstawały takie (nawet hipotetyczne) wątki.
        Każdy, kto decyduje sie na współżycie powinien wiedzieć,że sex został stworzony
        do rozmnażania(a przy okazji jest tak "zrobione" ze sprawia przyjemność)i nie
        ma na dzień dzisiejszy 100% zabezpieczenia.
      • zoffka Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 13:29
        uwazam ze dziecko jest, wiec nalezy go zabezpieczyc finansowo i to nalezy jak
        najbardziej do obojga rodzicow
        natomiast dziwi mnie postawa nietorych samotnych matek ktore strasznie sie
        obrazaja na partnerow (szczegolnie jesli mowimy o przygodnych partnerach)ze nie
        sa najszczesliwsi na swiecie na wiesc ze beda tatusiami
        ze tatusiowie nagle nie zakochuja sie na zaboj w mamusi, nie chca sie zenic i w
        ogle czuja sie conajmniej niepewnie co do pochodzenia "swojego" dziecka

        szczegolnie jesli to mamusia zadecydowala, ze bardzo chce mniec "kogos kto ja
        bedzie kochal" a ze rodzice przyszlego partnera niezle funkcjonuja finansowo to
        jeszcze lepiej (jesli nie przede wszystkim)

    • domali Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 08:36
      Już dawno nosiłam się z zamiarem napisania podobnego postu.
      Dla mnie czym innym jest sytuacja, gdy kobieta jest sama, bo z takiego czy
      innego powodu rozpada się małżeństwo/związek, a czym innym gdy dziecko to
      typowa ciąża z przypadku, z niekoniecznie 'tym' facetem.
      Nie jest to sprawiedliwe, ale w sytuacji, gdy dziecko pojawia się nie w
      związku, a w trakcie 'przygodnej znajomości', facet bez większych problemów
      może 'zapomnieć' o problemie, ulotnić się, a odpowiedzialność za urodzenie i
      wychowanie dziecka (czy w skrajnych przypadkach decyzja i przejście przez
      aborcję/adopcję) spada na kobietę.
      I dlatego uważam, że to kobieta powinna dla swojego świętego spokoju dwa razy
      pomyśleć, dwa razy sprawdzić zabezpieczenie, żeby potem nie było sytuaji, że
      facet znika, a ona ma ogromny problem.
      • burza4 Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 10:11
        Domali - tak czy inaczej i tak większość odpowiedzialności spada na kobietę,
        niezależnie od tego czy było to "imprezowe" dziecko z przypadku, czy tez
        podobno zaplanowane i chciane przez oboje. Tak już jest, facet zawsze może
        odejść, ulotnić się - i to zarówno przygodny parntner jak i "dobry" mąz i
        ojciec przez wiele lat. Wielu partnerów dziewczyn z tego forum też zapomniało
        o "problemie", mimo że niektórzy żyli w miarę udanych związkach latami, kochali
        (?) do tej pory dzieci, a teraz walczą jak lwy o każde 50 zł...

        Zgadzam się z jednym - i nie chodzi tu o sprawiedliwość - to kobieta ponosi
        zawsze większy ciężar i dlatego to kobieta powinna jak piszesz dwa razy
        pomyśleć... Nie zwalniam z odpowiedzialności facetów, nie o to chodzi, ale to
        my mamy potem przerąbane...
        I nawiasem mówiąc, dlatego czasem się zastanawiam jak i czym myślała kobieta,
        która potem pisze list w stylu "mam dwoje małych dzieci, nigdy nie pracowałam,
        mąż stracił zasiłek, nie mamy na chleb itd"
        • domali Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 11:42
          burza4 napisała:

          > Domali - tak czy inaczej i tak większość odpowiedzialności spada na kobietę,
          > niezależnie od tego czy było to "imprezowe" dziecko z przypadku, czy tez
          > podobno zaplanowane i chciane przez oboje. Tak już jest, facet zawsze może
          > odejść, ulotnić się - i to zarówno przygodny parntner jak i "dobry" mąz i
          > ojciec przez wiele lat.

          Owszem, ale myślę że jednak jest to mniej prawdopodobne. A jeśli już, to jednak
          był to związek, tworzony (przynajmniej w większości wypadków) z miłości i chyba
          jednak nie da się tego porównać z, jak to nazwałaś, 'imprezowym' dzieckiem.


          >
          > Zgadzam się z jednym - i nie chodzi tu o sprawiedliwość - to kobieta ponosi
          > zawsze większy ciężar i dlatego to kobieta powinna jak piszesz dwa razy
          > pomyśleć... Nie zwalniam z odpowiedzialności facetów, nie o to chodzi, ale to
          > my mamy potem przerąbane...

          > I nawiasem mówiąc, dlatego czasem się zastanawiam jak i czym myślała kobieta,
          > która potem pisze list w stylu "mam dwoje małych dzieci, nigdy nie
          pracowałam,
          > mąż stracił zasiłek, nie mamy na chleb itd"

          Pewnie nie myślała. Ale jak pewnie wiesz, najwięcej wielodzietnych rodzin jest
          wśród najbiedniejszej części społeczeństwa.
          • burza4 Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 11:59
            domali napisała:

            > burza4 napisała:
            >
            > > Domali - tak czy inaczej i tak większość odpowiedzialności spada na kobiet
            > ę, > > niezależnie od tego czy było to "imprezowe" dziecko z przypadku, czy
            tez > > podobno zaplanowane i chciane przez oboje. Tak już jest, facet zawsze
            może odejść, ulotnić się - i to zarówno przygodny parntner jak i "dobry" mąz i
            > > ojciec przez wiele lat.

            > Owszem, ale myślę że jednak jest to mniej prawdopodobne. A jeśli już, to
            jednak był to związek, tworzony (przynajmniej w większości wypadków) z miłości
            i chyba jednak nie da się tego porównać z, jak to nazwałaś, 'imprezowym'
            dzieckiem.

            Niby prawdopodobnieństwo mniejsze - ale jednak zobacz ile tu wpisów na tym
            forum - i to od dziewczyn, ktore w większości w stałych związkach były. Owszem,
            niby moralnie pewna różnica jest, ale z drugiej strony - żadnej, bo niezależnie
            od okoliczności poczęcia, każde dziecko jeść potrzebuje. Czasem wręcz ci
            przygodni ojcowie bardziej się poczuwają do odpowiedzialności za dzieci, niż
            ci, którym te dzieci urodziły się po dłuższym stazu małżeńskim, którzy patrzyli
            na to jak się rozwijają, chodzili na spacery, a potem przstają znać własne
            dzieci i zaczynają robić szopki pt. jak uniknąć zobowiązań.

            Ale o ile w przypadku typowych wpadek (niezaleznie czy na początku znajomości
            czy po paru latach) oboje ponoszą winę za nieodpowiedzialność, to np. w
            przypadku kiedy kobieta świadomie oszukuje stałego partnera czy męża (bo chce
            mieć dziecko nie licząc się z jego opinią) ja osobiście byłabym zdania, że
            skoro zadecydowała sama, to powinna tez zobowiązania wziąć na siebie. Bo
            ewidentne oszustwo w kwestii zabezpieczenia jest po prostu nie fair.
    • judytak Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 10:15
      sojanka napisała:

      >
      > Czy w takiej sytuacji Ona powinna wnosić o alimenty?
      >
      tak, powinna wnosić o alimenty, zwłaszcza jeśli nie ma z czego utrzymać dziecko

      sąd powinien zasądzać alimenty w rozsądnej wysokości (czyli maksimum połowy
      kwoty potrzebnej do utrzymania jednego dziecka na średnim krajowym poziomie)

      sąd nie powinien zasądzać alimentów od "podmiotów zastępczych" (wyjątkowo w
      sytuacji, jeśli ojciec dziecka jest niepełnoletni, do czasu osiągania
      pełnoletności)

      jakaś instytucja (np. fundusz alimentacyjny) powinna umożliwić takiemu
      studentowi zaciaganie kredytu na płacenie alimentów

      pozdrawiam
      Judyta
    • kapy1 Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 10:56
      Całkiem niehipotetycznie zamierzam:
      Synowi tłuc do głowy - zabezpiecz się zanim krew ci odpłynie z mózgo do... i
      zmuś w tej kwestii wybrankę do współudziału.
      Córece - uświadomić, zanim zacznie uprawiać sex, wszystkie możliwości
      zabezpieczenia przed i po, i by wymagała współudziału w zabezpieczeniu od
      wybranka.
      Obojgu - że sex = potencjalne dziecko.
      A jeśli będzie wpadka - nie chronić przed konsekwencjami.
      Alimenty - w całości podpisuję się pod Judytak.
      Swoją drogą życie pisze dziwne scenariusze. Znam przypadek, gdy
      siedemnastolatek przekuwał prezerwatywy, żeby jego 19 - letnia partnerka nie
      poszła na studia (bał się że go zostawi). Finał: dziecko. Na dzień dzisiejszy
      czworka dzieci, oboje po studiach, są szczęśliwi...
      Pozdrawiam przedmówczynie, Kasia.

      Ps. Sojanko, fajnie te kwetie ujęła p. Milska - Wrzosińska w którymś z
      zeszłorocznych "dziecek", były też wypowiedzi z forum.
      • novikaa Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 12:08
        Jeżeli problem dotyczy Matek-dziwek, jak to dobitnie co niektóre Panie ujęły,
        które zrobiły interes życia z trzema czy też pięcioma tysiącami na koncie od ex
        z "macoszek", nierozumiem dlaczego jest rozstrząsany na samodzielnej?
        Rzeczywiśce 170 zeta z FA to kur..dobry biznes.
        Po drugie,czym rózni się dziecko "imprezowe" od innego?
        pzdr
        • domali Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 12:12
          novikaa napisała:


          > Po drugie,czym rózni się dziecko "imprezowe" od innego?

          Dziecko niczym się nie różni. Natomiast wątpliwa jest odpowiedzialność rodziców.
    • novikaa Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 12:40
      sojanka napisała:

      > Przeczytałam jeden wątek na forum i naszły mnie pewne refleksje.
      >
      > On myśli, że ona się zabezpiecza więc nic nie wspomina.
      A zapytać się nie może?


      • sojanka Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 14:17
        No.. on to sie przynajmniej może domyślać że ona sie zabezpiecza, a ona czuje
        albo widzi i czuje że on niesmile
        • mag_p Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 14:21
          Taka.. Sojanka - jezeli tkwimy w swiecie - Ona widziala , on sie domyslal, to
          teraz odwocmy Ona mogla sie odmytslac - ze On jest swiadom skad sie bioradzieci
          i skoro nie pyta o zabezpieczenia, to trkatuje ja jako to "jedna , jedyna"
          (Pwenie jej tak mowil) i chce miec z Na dzieck. Wpsomnial , ze chodzi mu tylko
          o seks? A co do uczuc i wiazania sie to nie?

          Pozdrawiam
          mag
          • novikaa Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 15:38
            No ale moje Drogie, czy ta dyskusja jest o 15-letnim kuzynie Mietku, który
            zaczyna bawić się ptaszkiem i jego kolażance ze szkolnej ławy, która do końca
            nie wie, po co ma kuciapke -fantastyczne swoją drogą określenie hahasmile?
            Czy miała być to dyskusja o w miare poważnych ludziach, którzy oprócz tego ,że
            zagładają sobie to tu, to tam-to jeszcze gębą posługiwać się potrafią...No
            przecież koleżanka Mietka miała być nader sprytną jędząsmile!
            pzdr
          • novikaa Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 15:38
            No ale moje Drogie, czy ta dyskusja jest o 15-letnim kuzynie Mietku, który
            zaczyna bawić się ptaszkiem i jego kolażance ze szkolnej ławy, która do końca
            nie wie, po co ma kuciapke -fantastyczne swoją drogą określenie hahasmile?
            Czy miała być to dyskusja o w miare poważnych ludziach, którzy oprócz tego ,że
            zagładają sobie to tu, to tam-to jeszcze gębą posługiwać się potrafią...No
            przecież koleżanka Mietka miała być nader sprytną jędząsmile!
            pzdr
            • mag_p Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 15:44
              Novikaa - zgadzam sie z Toba. idzisz dyskusja jest czysta hipotetyczna -
              dlatego wychodza takie brednie.
              On zalozyl, Ona myslala, On wiedzial, Ona wiedziala, on sie domysla, Ona sie
              domyslala...
              Z takiego gdybania nic madrego wyjsc nie moze. Ja traktuje ten watek
              zartobliwe. Na zasadzie , pogadajmy sobie "co by bylo gdyby ..."

              Pozdrawiam Mag
              PS. no moze jeden fragment - nie byl zartobliwy.
              • sojanka Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 18:44
                Właściwie mi chodziło o to, czy rodzice dorosłego bądź co bądź syna powinni być
                ciągani finansowo za "przypadkowy seks z przypadkową dziewczyną". Przecież jak
                dostanie mandat, spowoduje wypadek czy wejdzie w inny konflikt z prawem nie
                odpowiadają za Niego. Więc czemu mają być ciągani za jego sex i jego alimenty?

                Czy miałybyście odwagę i brak oporów by prosić obcych bądź co bądź ludzi o
                pieniądze lub nasyłać na nich komornika?

                Btw. pytam hipotetycznie, bo ja ze swoim nieślubnym mieszkam i nie ścigam go o
                alimenty, ani teściówsmile
                • novikaa Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 19:23
                  Jeżeli Rodzice lokalnego biznesmana nie nauczyli synka skąd się biorą dzieci,
                  nie wliczyli w kieszonkowe prezerwatyw ( mniemając jaka z niego partia ), nie
                  nauczyli odpowiedzialności za swoje czyny ( ptaszka ) w momencie, w ktorym
                  powinni.... dopiszcie odp.
                  Często jest tak,ze pozwani dziadkowie ze wstydu nakazuą synowi wziąźć
                  odpowiedzialność za swoje czyny, i o dziwo synuś zaczyna poczuwać się do
                  obowiazku, niejednokrotnie jedynie almentacyjnego.A szkoda.A może i na
                  szczęście.
                  pzdr
                  • novikaa Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 19:35
                    A przede wszystkim, bo tu nie chodzi o mandat, kaucje...tu chodzi o
                    Dziecko, ... bo to wszystko jest oczywiste!
                    • chalsia Re: Hipotetycznie... 19.03.04, 23:30
                      No właśnie. To nie rzecz, grzywna, kara - to mały człowiek. Tego nie można
                      porównywać.

                      Pozdrawiam,
                      Chalsia
    • amfenix Re: Hipotetycznie... 20.03.04, 01:49
      No dobra. A teraz nie hipotetycznie.A co powiecie o chłopaku ( moja pierwsza
      miłość ) który uparcie nie chciał założyć prezerwatywy bo twierdził że wtedy
      ma "mniejsze doznania", choć tłumaczyłam że ja w danej chwili nie jestem w
      żaden sposób zabezpieczona? I musiałam staczać boje w łóżku? Bo jedyne co miał
      mi do zaproponowania zamiast gumy to buhahaha - stosunek przerywany, świetna
      metoda. Z chłopakiem nie kontaktuję się od parunastu lat. Ale wiem że jego
      następny związek skonczył się małżeństwem po wpadce i rozwodem.A kolejne -
      kilkoma skrobankami. Chłopak jest prawnikiem.........
      Nadal uważacie że to kobiety są zawsze winne?
      • novikaa Re: Hipotetycznie... 20.03.04, 07:46
        Kończąc, podsumowując omawiająca tu hipotetycznie czy też nie rolą dziadków.
        Otóż, poza kwestią po piewsze sumienia, czy jak zwał, przede wszystkim nasz
        ustawodawca dał Matkom taką mozliwość i dlaczgo z niej nie skorzystać, kiedy
        Matka nie ma za co wykarmić, ubrać czy wykształcić małego człowieka, jak ładnie
        napisała Chalsia .Koniec. Kropka. Matka ma do tego po prostu prawo.
        Pozdrawiam z sympatiąsmile Kasia
    • zalotnica Re: Hipotetycznie... 20.03.04, 13:13
      Jesli kobiety mysla w taki sposob, to co sie dziwic mezczyznom.
      Ciekawa jestem, czy zmienisz zdanie, jak Ci corka przyniesie
      do domu wnuczeta...
      • novikaa Re: Hipotetycznie... 20.03.04, 13:23
        o mnie i o moją córkę to ty sie zalotna koleżanko nie martw...pzdr
        • zalotnica Re: Hipotetycznie... 21.03.04, 14:37
          novikaa napisała:

          > o mnie i o moją córkę to ty sie zalotna koleżanko nie martw...pzdr

          ...o twoja sie nie martie, to sojanka ma pomyslec o swojej
          (pewnie jej braciszek wpadl i tak sie o niego martwi)
          • sojanka Re: Hipotetycznie... 21.03.04, 23:31
            Ja akurat mam synasmile I siostrę.
            • zalotnica Re: Hipotetycznie... 22.03.04, 00:47
              sojanka napisała:

              > Ja akurat mam synasmile I siostrę.
              >W ten sposob każda zmyślna franca może
              >się "ustawić". Wystarczy zaciągnąć do łóżka syna jakiegoś lokalnego
              >biznesmena.

              wiec zamiast zamartwiac sie o jakiegos przygodnego biznesmena,
              lepiej pomysl o kobietach, ktorym zrobiono dziecko i porzucono
              z chwila uslyszenia "radosnej" nowiny...


    • edz.anna Re: Hipotetycznie... 20.03.04, 18:33
      Jesli oboje idą do łóżka bez zabezpieczenia i oboje naiwnie sądzą, ze to ta
      druga strona o to zadbała/zadba to oboje ponoszą konsekwencje swoich decyzji po
      równo! Bo dlaczego tylko dziewczyna w takim wypadku miałaby byc winna? I
      dlaczego mowimy o winie a nie o głupocie?

      Jesli natomiast ona kłamie w sprawie antykoncepcji to dalszy ciąg zalezy od
      woli przyszłego tatusia. Został wrobiony? Moim zdaniem o takim wrobieniu mozna
      dyskutowac jeśli był to związek dlugotrwały i partner miał podstawy do
      zaufania, ale jeśli to "jedna noc" i facet nic nie wie o dziewczynie to w moim
      odczuciu jest on głupcem ufając jej.

      I na koniec, trudno mi uwierzyć by jakikolwiek sąd przyznał kobiecie 8 tyś
      alimnetów!!! Rozumiem że miałaby to być kwota jedynie na dziecko, bo ta pani
      nie była małżonką na którą po rozwodzie facet miałby płacić!?
      Bo jesli to była zona i oboje ustalili taką sumę, a przede wszystkim strony na
      to stać to nie widzę problemu.

    • odalie Re: Hipotetycznie... 20.03.04, 19:23
      W czsach wirusa HIV nie ma miejsca na coś takiego, jak hipotetycznie bezpieczny
      seks.

      Prezerwatywa to obowiązek.

      Idąc do łóżka z przypadkowo poznaną partnerką/partnerem trzeba pomyśleć o takim
      zabezpieczeniu, niezależnie od pigułek/spirali stosowanej (hipotetycznie czy
      faktycznie) przez kobietę.

      Prezerwatywa nie zabezpiecza w 100% ani przez HIV, czy innymi
      wirusami/bakteriami, ani przez zajściem w ciążę, ale znacząco zmniejsza takie
      ryzyko. Kto pcha się do łóżka w okolicznościach mocno ryzykownych, a jeszcze to
      ryzyko zwiększa, świadomie rezygnując z prezerwatywy, bierze na siebie
      odpowiedzialność. seks bez zabezpieczeń? Oki, w stałym, trwałym związku.

      I nie ma, że potem boli.

      Dziadkowie płacący niechciane alimenty powinni gdzieś owemu studentowi wbić po
      drodze w wychowaniu do głowy, że gumki są dla ludzi. Toż samo tyczy się książąt
      z bajki, czy synów bogatych biznesmenów - czy ich też nie obowiązuje ta
      podstawowa zasada nowoczesnej higieny życia seksualnego?

      Partnerak mówi, że jest zabezpieczona? W porządku, kochanie, ale ja chcę być
      odpowiedzialny, także za moje poprzednie życie, więc aby ciebie chronić założę
      gumkę. I tyle.
    • odalie Re: Hipotetycznie... 20.03.04, 19:55
      Zrobiłam sobie przerwę, aby pomóc młodej w wieczornym myciu smile

      ...............

      Aha i jeszcze jedno. Odpowiedzialne rodzicielstwo w naszych czasach sprowadzono
      do unikania czy ewentualnie odwlekania posiadania potomstwa. Gdzieś po drodze
      prosty fakt, że współżycie wiąże się z poczęciem, stał się tematem tabu.
      Wierzymy bardzo mocno w niezawodność antykoncepcji, a to jest bzdura.

      Nie namawiam nikogo do powrotu w czasy, gdy seks oznaczał prokreakcję, a
      regulacja urodzeń ograniczała sie do aborcji (np. związków ołowiu zlizywanych z
      plastrów samoprzylepnych) albo drewnianych kołeczków zatykających wejście do
      pochwy - oba przykłady z XIX wieku (Europa, Anglia).

      Namawiam natomiast do większej refleksji nad związkiem seksu i rodzicielstwa.
      Dla nas to może już za późno, ale są przecież (jako emamy) dzieci do
      wychowania. Studentowi z przykładu Sojanki ktoś powinien był powiedzieć mniej
      więcej tak: oki, szybki numerek po imprezce nie jest zły, czysta przyjemność,
      ale bądź najpierw pewny, że byłbyś w stanie płacić te alimenty i zabierać
      dzieciaka do Mc Donaldsa i zoo...

      Edukacja seksualna nie może się ograniczać tylko do pokazów naciągania gumek
      czy obeznania z cyklem kobiety i metodami jego stłumienia przez pigułkę.

      Proste równanie, prawdziwe zawsze, niezależne od antykoncepcji:

      (kobieta + mężczyzna) x seks = możliwość poczęcia, zgodna z indeksem Pearla dla
      danej metody zapobiegania, ale nigdy nie zerowa
      • odalie przejęzyczenie 20.03.04, 23:25
        Te kołeczki (specjalność pań podejrzanej konduity w Anglii wiktoriańskiej) to
        zatykały okolicę szyjki macicy - wejście do macicy a nie pochwy - rypło mi się
        z pośpiechu.

        Przepraszam za przejęzyczenie.
    • edzieckokarenina Re: Hipotetycznie... 20.03.04, 20:36
      zgadzam sie w pełni z odalie.To samo mówiłam wyżej.
      Do sexu trzeba podchodzić odpowiedzialnie, i nie obarczać odpowiedzialnością
      tylko i wyłącznie kobiety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja