samotne ciężarówki

19.03.04, 13:06
Do porodu został mi ok. miesiąc. Wbrew obawom jakoś udało mi się przeżyć
samotnie ciążę. Czasami było bardzo ciężko, w sumie nadal zdarzają się kryzysy
ale to małe coś pod sercem wszysto rekompensuje. Jak jest u Was? Dajecie radę?

Mam taką prośbę, może któraś z samodzielnych mam napisze jak poradzić sobie z
samotnie z porodem i pobytem w szpitalu? Trochę boję się widoku innych mamuś
które odwiedzać będą "wniebowzięci" świeżo upieczeni tatusiowie.
Wiem, będę miała dzidziusia przy sobiesmile ale mimo wszystko może być niełatwo.
Pozdrawiam.
    • joanna.luczynska Re: samotne ciężarówki 19.03.04, 16:24
      Hej. Gratukuję dotarcia (prawie) do mety smile Moje Maleństwo ma już osiem
      miesięcy, ale ja też samotnie przechodzilam przez ciążę i poród. Nie jest źle.
      Mialam dużo wsparcia od rodziców i przyjaciól i nie odczuwalam tak bardzo braku
      mężczyzny obok, który dzielilby ze mną uroki rodzicielstwa. Jeśli chodzi o
      poród, to chyba nie musisz się martwić. Na pewno trafisz na milą polożną i ona
      pomoże Ci przejść przez bóle i nawet potrzyma za rękę, tak jak bylo w moim
      przypadku. Na sali poporodowej leżalam z trzema innymi mamami - wszystkie byly
      mężatkami, ale nikt o nic nie pytal. Ich mężowie odwiedzali je na godzinę -
      dwie, a potem one też byly "same". Mnie odwiedzali rodzice i przyjaciólka i
      naprawdę nie czulam się gorsza. Do jednej z kobiet mąż nie przyszedl ani razu i
      chyba to jest gorsze.
      Naprawdę nie musisz się bać. Poza tym wszystkie mamy są zajęte swoimi
      maleństwami i nie ma czasu na wnikanie w prywatne życie "sąsiadów" ani na
      myślenie jak ktoś inny Cię ocenia. Ja bardzo milo wspominam pobyt w szpitalu,
      chociaż przed porodem też się denerwowalam. Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia :-
      ) Asia
      P.S. Rodzilam w Warszawie na Żelaznej. Polecam.
    • fikusia Re: samotne ciężarówki 19.03.04, 19:29
      ja jestem w 17 tygodniu, czasami jest mi strasznie ciężko, mimo wsparcia
      przyjaciół i rodziny. Szczególnie teraz, kiedy zbliża się wiosna, dni będą
      coraz dłuższe, wszędzie zakochane pary i szczęśliwe rodziny z
      dziećmi...Zdarzają mi się przepłakane noce i totalne poczucie samotności,
      zastanawiam sie ciągle jak to będzie póżniej i jak urodzi sie dziecko, co będę
      czuła.oczywiście przeżywam też szczęśliwe chwile i radość, ale niestety smutku
      też jest dużo (na poczatku nie spodziewałam się, że momentami będzie mi tak
      ciężko)Zawsze byłam bardzo aktywna, towarzyska, chodziłam na imprezy, teraz
      musiałam to oczywiście ograniczyć i jest jakaś pustka, nie wspomnę już o
      zawiedzionych oczekiwaniach wobec ojca dziecka, same wiecie jak to boli.

      Cieszę się że sobie jakoś dajecie rade dziewczyny smile, ściskam Was mocno i
      życzę dużo wytrwałości.
    • dorisk Re: samotne ciężarówki 19.03.04, 22:48
      łatwo na pewno nie bedzie ale nie bedzie też źle, głowa do góry. na pewno masz
      rodziców, przyjaciól, kogoś kto cie odwiedzi i pogada. A potem podejrzewam, że
      nie bedzie czasu my śleć nad tym wszystkimwink)) Trzymaj się ciepło, mi zostało 2
      miesiące i na razie tez jakoś sobie radze, raz lepiej raz gorzej, ale jednak.
    • baby111 Re: samotne ciężarówki 20.03.04, 08:19
      moje przezycia związane zporodem tez sa raczej dobre. żadnych traumatycznych
      przezyć. potem wyszłam ze szpitala po 4 dniach, czyli nie musialam być tam
      długo. nie martw się,ze moze cię ranić widok radosnych facetów-tatusiów.
      właściwie ja nie mialam czasu i siły, by się tym przejmować. masz wtedy w
      ramionach swoje maleństwo, więc coż cię obchodza innni. nikt też mi nie dał
      odczuć, ze coś jest nie tak skoro jestem sama. głowa do górysmilerzeczywiście nie
      jest łatwo, ale z opowieści moich koleżanek wiem, ze niektóre będąc mężatkami
      czuły sie jak samotne mamy, bo to faceci wpadali w depresję poporodowąsmilesmilei nie
      mogli się w tym odnaleźć. dla mnie na początku, gdy uroził się maluszek
      najgorsze byly wieczory juz w domu, gdy on spał a mi brakowało kogoś, kto
      pogadałby ze mną, przytulił, zrobił herbatki, pogłaskał po głowismilesmileale czasem
      byłam tak zmęczona,ze padałam na łózko i nie myslałam o niczym. trzymam za Was
      kciuki i zyczę szczęśliwego rozwiazania. i.
    • kati78 Re: samotne ciężarówki 21.03.04, 19:57
      Witaj. Byłam sama od początku ciaży. I też się bałam. Ten strach był przyczyną
      tego, ze nie chodziłam do szkoły rodzenia choć zamierzałam. Wystraszyłam się
      tych szczęśliwych par. I chyba jeszcze wtedy trochę tęskniłam za ojcem mojego
      maluszka. I nadszedł dzień, gdy poczułam skurcze. Równo 4 miesiące temu. Mój
      Jacus urodził się w nocy, po mnie tej nocy urodziły jescze trzy kobiety.
      Wszystkie miały porody rodzinne. Leżałyśmy razem na sali poporodowej.
      Przychodzili do nich meżowie a mnie to nie ruszało. Było moje maleństwo, ono
      najbardziej się liczyło. Nie obchodziło mnie to, że do mnie przychodzą tylko
      moi rodzice.
      Naprawdę, uwierz mi, bedziesz mogła mieć inne obawy, np. jak sobie dam rade?
      Nie będzie łatwo, ale gdy tylko dziecko się uśmiechnie, gdy uśnie ufnie w
      Twoich ramionach a Ty nie będziesz chciała odłożyć je do łóżeczka, to te chwile
      zrekompensują Ci to, ze jesteś sama. A moja mama powiedziała - " Nie musisz sie
      z nikim dzielić dzieciątkiem. Jest Twoje".
      I jeszcze jedno. Ten facet, który Cie zostawił nie jest wart wiele. Myśl tylko
      o tym, ze dajesz życie - a to jest największy cud. I ciesz sie tym.
      Pozdrawiam i życzę lekkiego porodu.
      Kasia mama Jacusia.
      PS. Jeśli chciałabyś pogadać to zapraszam na priv.
      • diana5 Re: samotne ciężarówki 21.03.04, 21:03
        Bardzo dziękuję za słowa otuchysmile Wiem że będzie dobrze, na pewno nie obchodzi
        mnie "co pomyśli pani Krysia czy sasiadka z 3 piętra"smile). Niestety wciąz myślę o
        tym niewiele wartym "tatusiu", jak bardzo mnie rozczarował. Miałam nadzieję
        np.jeszcze w 5 miesiącu, że po zobaczeniu dzidziusia na usg coś mu się odmieni.
        Teraz głupia chciałam żeby był przy porodzie, że może wtedy...
        Wiem że to nic by nie dało, zesztą jak mogłabym być z kimś jeżeli wcześniej tak
        bardzo zawiódł i zranił.
        Może dlatego że miałam mało miłości w życiu, teraz trzymam się tych resztek.
        I jeszcze chce abyśmy byli przyjaciółmi...
        Jeszcze raz dziękuję dziewczyny.
        Trochę dzisiaj jestem nie w sosie.
        Będzie dobrzesmile
        • fikusia Re: samotne ciężarówki 21.03.04, 21:30
          Będzie dobrze dziewczyny, wszystko się ułoży, jeszcze poznamy wspaniałych
          facetów i będziemy szczęśliwe!!! Ja czekam na moje maleństwo z
          niecierpliwością, zapomnę o wszystkich czarnych chwilach i łzach smile

          Ojciec mojego dziecka będzie przy porodzie bo bardzo chce być (przynajmniej
          narazie), myślę, że to dobrze bo boję się być sama, ale nie łudzę się , że to
          cokolwiek zmieni...Zresztą po co mi taki frajer...

          Całuję Was mocno, trzymajcie się dzielnie, zawsze raźniej kiedy wiadomoże sie
          nie jest odosobnionym w swoich problemach smile
    • zalotnica Re: dziewczyny... 21.03.04, 23:11
      dlaczego dopiero ciaza otworzyla Wam oczy...?
      • nilka13 Re: dziewczyny... 21.03.04, 23:44
        zalotnico, okropnie bezwzględna bywaszsmile
        Czasem ciąża katalizuje zmiany, które może nie miałyby wcześniej miejsca.
        A ciąże niekoniecznie bywają planowane- nawet "hipotetycznie"wink wink
        • fikusia Re: dziewczyny... 22.03.04, 00:00
          Zalotnico! nie znasz naszych sytuacji i poglądów, przeżyć WCALE więc nie
          upraszczaj tak bezsensownie... smile
          • zalotnica Re: sorry... 22.03.04, 00:59
            ale naprawde, nie umiem sobie tego nawet wyobrazic...
        • zalotnica Re: dziewczyny... 22.03.04, 00:58
          nilka13 napisała:

          > zalotnico, okropnie bezwzględna bywaszsmile
          > Czasem ciąża katalizuje zmiany, które może nie miałyby wcześniej miejsca.

          oczywiscie, nie mialam zamiaru zadnej z Was urazic , sorry...
          nie chce mi sie wierzyc, zeby ta wielka "milosc" momentalnie odwrocila
          sie od Was dowiedziawszy sie o dziecku. Musialy byc wczesniej juz
          jakies problemy, ktore bagatelizowalyscie...

          > A ciąże niekoniecznie bywają planowane- nawet "hipotetycznie"wink wink

          czy tzn. ze jak jest miedzy Wami zle, to tez sypiacie ze soba...?
          • nilka13 Re: dziewczyny... 22.03.04, 01:09
            mnie nie uraziłaś, sama jestem świadoma swoich błedów.

            >" czy tzn. ze jak jest miedzy Wami zle, to tez sypiacie ze soba...?"

            kurczę, to trudne pytanie. Zależy co to znaczy "źle". Czasem ulega się
            złudzeniu, że odrobina czułości przy seksie to uczucie, przebaczenie, krok w
            stronę porozumienia.
            A czasem człowiek musi po tu zaspokoic normalną potrzebę biologiczną.
            Ale to temat na inny wątek.
            Pa. Nilka
            • diana5 Re: dziewczyny... 22.03.04, 12:54
              Droga Zalotnico mi ciąża otworzyła oczy po tym jak "ukochany" namawiał mnie do
              aborcji lub adopcji, po tym jak jedego dnia chciał uciekać gdzie pieprz rośnie,
              a drogiego wysyłał sms o tym jak bardzo kocha. Jednego dnia "dziękował", że nie
              usunęłam ciąży(mi to ani razu do głowy nie przyszło), a następnego podkreślał,
              że to MOJE dzieco, MOJ wybór. Czy tak się zachowuje 35 letni mężczyzna?
              Zapomniałam dodać że w dniu kiedy powiedziałam mu o ciąży zerwał ze mną...
              Mimo tego byłam gotowa walczyć i próbowć.
              Już przestałam.
              Czasem tylko serce nie chce słuchać głowysmile)
              Chyba że to nie srece a inna część ciała. he,he...
Pełna wersja